South Park: The Stick of Truth
#1
South Park: The Stick of Truth
Grał już ktoś? Ja jestem w połowie drugiego dnia/rozdziału i mam cokolwiek mieszane uczucia. Po pierwsze, to nie jest RPG. To jRPG, który bardziej pasowałby w portfolio Square Enix, a nie Obsidianu. Akcja jest póki co liniowa na maksa, decyzji nie podejmuje się żadnych, na dialogi gracz nie ma wpływu (zresztą bohater jest najwyraźniej niemy). Ale to mniejszy problem.
Większym problemem jest walka, w której dopiero wyłazi japońska konsolowość gry. Niby turowa, w rzeczywistości zręcznościowa na maksa. KAŻDY wykonywany atak to minigierka, QTE, mashing klawiszy czy inne gówno. A niektórzy towarzysze mają ataki trudne jak cholera (Księżniczka Kenny). Zastanawia mnie, jak to wygląda w innych klasach postaci (gram złodziejem, nie jest najgorzej). Bo może się okazać, że gracz ma głównego bohatera, któremu nie wychodzi co drugi atak. A może tylko ja jestem takim niedorajdą. Poza walkami zresztą też minigierek nie brakuje. Najbardziej zirytowała mnie sekwencja taneczna, w której z jakiegoś idiotycznego powodu nie używa się WSAD, tylko kursorów (jedyny przypadek w grze). Nie domyśliłbym się tego, musiałem sprawdzić w solucji o co chodzi jakby.
Poza tym jest nieźle. Scenariusz póki co całkiem ciekawy, humor bawi jak trzeba, w dodatku gra ma zadziwiająco sympatyczny klimat dziecięcej zabawy, w której drewniany kijek decyduje o losach Wszechświata, a mały kaleka może być wszechpotęznym bardem. Naprawdę, aż się ciepło na sercu robi. Abstrahując od tego, że rzeczonemu inwalidzie kapiszonujemy mordę. Biedny Jimmy.
Póki co mogę powiedzieć jak o każdej jednej grze tej firmy: Jest dobrze, mogło być dużo lepiej. Aha, nienawidzę Ala Gore. Ile ja się z nim naużerałem.

Odpowiedz
#2
Grasz złodziejem? Dlaczego nie wybrałeś Żyda? Jestes antysemitą?! :)

Ja pogralem chwile i jest spoko, a walka zupełnie mi nie przeszkadza. Też gram złodziejem i nie widzę wielkich problemów - te QTE czy klikando wcale nie jest jakimś wielkim utrudnieniem. No chyba, ze potem sie robi jakos ciezko.
#ChristopherLOLan #ChristopherTrollan


Odpowiedz
#3
Za to nie jestem rasistą - gram białym złodziejem, w co Cartmanowi ciężko było uwierzyć. A Żyda nie wziąłem, żeby nie narazić się Wielkiemu Czarodziejowi. Zresztą mamusia zabrała mnie na Pasję i Mel Gibson powiedział, że Żydzi są podstępni i kłamliwi, a jak Mad Max tak powiedział to musi być prawda.
Jak mówiłem, samym złodziejem gra się nienajgorzej. Jego ataki są dość proste do wykonania, w porównaniu z takimi na przykład szczurami Kenny'ego (w 50% przypadków partolę tą technikę). Ale też czasami nie wchodzą gładko, choć niby wszystko robię dobrze. Nawiasem mówiąc, bardziej odpowiednia byłaby nazwa zabójca - to bardzo ofensywna klasa, dobra na bossów. Owszem, jest jeden atak-kradzież, ale szkoda marnować na niego Punkty Mocy, gdy można użyć Noża w Plecy albo Śmierci Tysiąca Cięć (super sprawa, wykrwawianie wroga to w ogóle podstawa w grze złodziejem).
Dochodzi jeszcze kwestia tego, że niektóre minigierki są fatalnie objaśnione: na przykład nauka pierdzących czarów albo ten nieszczęsny taniec. A poza tym osobiście nie lubię takich patentów. To RPG czy The David Cage Show?

Odpowiedz
#4
(07-03-2014, 02:38)Paszczak napisał(a): Za to nie jestem rasistą - gram białym złodziejem, w co Cartmanowi ciężko było uwierzyć. A Żyda nie wziąłem, żeby nie narazić się Wielkiemu Czarodziejowi. Zresztą mamusia zabrała mnie na Pasję i Mel Gibson powiedział, że Żydzi są podstępni i kłamliwi, a jak Mad Max tak powiedział to musi być prawda.
Jak mówiłem, samym złodziejem gra się nienajgorzej. Jego ataki są dość proste do wykonania, w porównaniu z takimi na przykład szczurami Kenny'ego (w 50% przypadków partolę tą technikę). Ale też czasami nie wchodzą gładko, choć niby wszystko robię dobrze. Nawiasem mówiąc, bardziej odpowiednia byłaby nazwa zabójca - to bardzo ofensywna klasa, dobra na bossów. Owszem, jest jeden atak-kradzież, ale szkoda marnować na niego Punkty Mocy, gdy można użyć Noża w Plecy albo Śmierci Tysiąca Cięć (super sprawa, wykrwawianie wroga to w ogóle podstawa w grze złodziejem).
Dochodzi jeszcze kwestia tego, że niektóre minigierki są fatalnie objaśnione: na przykład nauka pierdzących czarów albo ten nieszczęsny taniec. A poza tym osobiście nie lubię takich patentów. To RPG czy The David Cage Show?
Ej, zacząlem grać i wciągnęło mnie na trzy godziny. Dobra jest. Dawno żadna gra mnie tak łatwo nie wciągnęła, a co dopiero coś jRPGopodobnego. Walka jest imo bardzo przyjemna i póki co nie nudzi mi się - mam jedynie problem z blokami. Śmigam z Buttersem, bo dobrze się dogadujemy.

Poki co fajnie i licze, ze dalej też jest dobrze.

#ChristopherLOLan #ChristopherTrollan


Odpowiedz
#5
Mega spoko gra, a nie jestem nawet jakimś fanem South Parku (widziałem tylko pełnometrażowy film):D Tylko właśnie blokowanie, pierdzenie i te wszystkie sekwencje są trochę zbyt męczące.

Odpowiedz
#6
Cytat:Poki co fajnie i licze, ze dalej też jest dobrze.
Ja już gierkę mam ukończoną. Dalej fabuła robi się coraz bardziej zajebista i nafaszerowana zwrotami akcji - na czele z szokującą rewelacją na temat tożsamości głównego złego. Do walki faktycznie idzie się przyzwyczaić, choć bloki do końca sprawiały mi problemy. Tak czy inaczej, na normalu gra jest w sumie dość łatwa. Jedyny problem miałem z Alem Gore, ale chyba zaatakowałem go mając za niski level.
Aha, szokująca i skandaliczna wiadomość. Najlepszym towarzyszem pod względem technik jest bez wątpienia Kyle. Tak jest, najbardziej w grze wymiata ŻYD! Jego atak strzałami jest nieziemski i nawet spieprzone QTE potrafi zadać potężne straty przeciwnikom. Przyzwanie żywiołaka też jest niezłe. Cartman jest na drugim miejscu, ma łatwe do wykonania ataki, ale dobre na pojedyńczych przeciwników.
Ogólnie polecam. Najlepsze momenty gry:
- pogoń za gnomami gaciowymi,
- Kanada (Zelda!),
- opening głównego bossa.
Wady: w sumie to gra na raz. Nieliczne decyzje mają zerowy wpływ na fabułę. Czekam na DLC.

Odpowiedz
#7
Potwierdzam Kyle to kozak. Z nim, pokonanie Gore'a to chwilka. Atak strzałami plus mój atak z podskokiem (nie pamiętam nazwy) i wszyscy strażnicy są martwi. Sam Gore to już raczej żadne wyzwanie.

Odpowiedz
#8
Ba, jak ja z nim walczyłem, to nawet jeszcze nie miałem Kyle'a w drużynie. Załatwiłem zjeba na początku drugiego dnia. Aha, Kyle ma też mój ulubiony tekst w grze:
We elves may be skinny, but we compensate by being dicks.
Atak z podskokiem? Jak grasz złodziejem, to chodzi o Execute. Dobra rzecz.

Odpowiedz
#9
Ja grałem fighterem. Jest taki dosyć mocny i łatwy w wykonaniu atak który atakuje wszystkie jednostki. Po ulepszeniu wrogie jednostki sa ogłuszone i o ile sie nie mylę jeszcze chyba krwawią. W ogóle to choć gra bardzo fajna, to jest zdecydowanie za łatwa i za krotka. Za szybko również wbijamy maksymalny poziom.

Odpowiedz
#10
Poza tym w ciągu gry zbieramy masę forsy, a mikstury i ekwipunek są śmiesznie tanie, więc łatwo się nimi obładować, a wtedy hulaj dusza (podstawa to kawa). Bodaj jedyna droga rzecz w grze to nos Hasselhoffa, a to dosłownie kosmetyka.

Odpowiedz
#11
Również postanowiłem sprawdzić Stick of Truth i po jakiejś godzince gry wrażenia bardzo pozytywne - wszystko wygląda dokładnie jak kolejny, tylko interaktywny odcinek serialu, a właściwie tylko tego po gierce oczekiwałem. Nawet pierwsze oglądanie mapy i chodzenie po miasteczku dostarcza mnóstwo frajdy. Nie wiem jak podchodziłbym do tego, gdyby to nie był South Park, pewnie miałbym gdzieś, że taka gierka powstała, ale, że to jest South Park, to cieszę się jak dziecko i nie mogę się doczekać aż wrócę z pracy i przysiądę na parę godzin przed kompem :)

Odpowiedz
#12
Jestem w Kanadzie (zajebiste!) i zrobiło się niestety trochę zbyt łatwo. O ile strasznie męczyłem się z Gorem i jeszcze bakterią nasączoną spirytusem, to teraz mój żyd i Kyle tak wymiatają, że wszystkie pojedynki kończą się w pierwszej rundzie.

Odpowiedz
#13
Też gram żydem :D a poziom trudności mi zupełnie nie przeszkadza ze względu na to, że niedzielny gracz ze mnie - ja chcę poznać całą fabułę bez grama irytacji, że mi coś nie wychodzi.

Odpowiedz
#14
A ja utknąłem na sondzie analnej. Masakra, prędzej klawiaturę rozwalę. Jest jakiś sposób by to obejść?
Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz
#15
Gdzie przy sondzie analnej? Na statku obcych? Czy to coś później? Bo ja jestem teraz po pierwszym starciu z gnomami. Jak sonda analna na statku obcych to nie jest to trudne. Jedna z kombinacji pojawia się i jest szalenie trudna, ale jak ją spalisz to gra ją ułatwia.

Tak samo nie rozumiem narzekania na taneczną grę czy coś - jest mega łatwa. Przeszedłem za drugim razem, gdy zorientowalem sie, ze trzeba używac strzałek (rzeczywiscie to slabo wytlumaczone).

Ale gra ciągle fajna. Nie dziwie się, że to może być gra na jeden raz - zaskoczenia i absurdalne zwroty akcji to jeden z jej dużych plusów. Ale znowu jRPG w ogole nie są raczej nastawione na granie wiele razy, a na przejście i tyle. Ta gra ma ten plus, że nie czuć w niej tak bardzo powtarzalności, jak w innych jRPG (w Final Fantasy zawsze odpadałem gdzieś tak po 1/3 gry, nie licząc FF V).
#ChristopherLOLan #ChristopherTrollan


Odpowiedz
#16
No właśnie na te pieprzone strzałki tylko narzekałem - bo jak już wiadomo co i jak, to sekwencja faktycznie jest łatwa. A tak kombinowałem jak koń pod górę, jak zatańczyć "nonkomformistycznie", czy wciskać przeciwne kierunki, czy na oślep, czy w ogóle nic. A tu okazuje się, że nonkomformiści używają strzałek.
Jarodowi musi chodzić o statek obcych, później nie ma nawet najmniejszych problemów z sondą. Nie wiem co doradzić, bo to faktycznie nie jest trudny fragment.
Crov, a czemu akurat FFV? Pytam, bo w tą część nie grałem. Po South Park nabrałem dziwnej ochoty na jakieś jRPG.

Odpowiedz
#17
A nie wiem. W FFV dużo grałem swego czasu na emulatorze Snesa i zaczynałem ją nawet dwa czy trzy razy, co mi się nigdy nie zdarzyło w żadnym innym jRPG. Nie wiem, co tam szczegolnie lubiłem. To, że można było zmieniać klasy i każdego szkolić jak się chce chyba mi się podobał, bo tego w jRPGach często nie ma.

Z jRPG to tylko FFV i Pokemony. :)
#ChristopherLOLan #ChristopherTrollan


Odpowiedz
#18
Pokemony, też coś. Uznaję tylko Chinpokomony (w niezapomnianym tłumaczeniu Cipokomuny). You've gotta buy them all, ouuu!

Odpowiedz
#19
Pytanko do tych którzy kupili "South Park" w Polsce- czy można bezproblemowo zmienić wersję językową gry z kinowego tłumaczenia na 100% angielski?
For my ally is the Force, and a powerful ally it is.


Odpowiedz
#20
OK, mam już Kyle'a i w klinice aborcyjnej jestem. Powiem tak: Kyle jest totalnie imba. Nawet jak spieprzyć jego atak strzał to conajwyzej jedno chlaśnięcie kogoś pozostaje. Zresztą moj żłodziej juz i tak zadaje jednym ciosem 8k obrażeń i podpala, wiec ekstra.

Dobrze, ze fabula jest dobra, bo walka jest autentycznie troche imba i malo kto moze mi bardziej zagrozic.

EDIT:

wiedzialem, ze to kwestia czasu aż

#ChristopherLOLan #ChristopherTrollan


Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości