Spider-Man Trilogy (2002-2007)
#81
[Obrazek: 2257595,9Y_D+MKnSm2lhGCiTusEco_SAdU_8Lcu...fyoQ==.jpg]

Mimo niesamowicie pozytywnych recenzji (!) i opinii widzów niemal jednogłośnie oznajmiających, że Spider-Man 2 jest lepszym filmem od pierwszej części, dla mnie od pierwszego seansu w 2004 roku nie jest. Nie przeczę temu, że Raimi poprawił kilka elementów (wygląd czarnego charakteru, więcej głównego bohatera) ale pogorszył jeszcze więcej.

- Znowu mam problem ze scenariuszem. Pomijam momentami słabe dialogi ale znowu biją mnie po oczach kolejne zbiegi okoliczności (Peter zawsze jest w miejscu, w którym coś się dzieje, np. Doc. Ock. rabuje akurat ten bank, do którego Peter przyszedł z ciocią po pożyczkę). I przede wszystkim...
- ... plagiat. Od zawsze mam wrażenie, że scenarzyści pisząc Spider-Mana 2 oglądali Supermana 2 i Batman Returns (pierwsze sequele dwóch wcześniejszych kinowych serii o superbohaterach). Kryzys tożsamości, porzucenie mocy i życia superbohatera dla miłości ukochanej, a następnie zrozumienie, że ktoś musi być bohaterem i powrót do ratowania ludzi to główny wątek drugiego Supermana. A główny czarny charakter to postać poniekąd tragiczna, przy której w tle leci operowa muzyka Danny'ego Elfmana, i który ginie wolno opadając w wodzie (bardzo podobne do Pingwina). Nawet Spidey w finałowej akcji zdejmuje maskę tak jak Keaton w finale BR. Wiem, że to mocno naciągane stwierdzenia, ale zawsze oglądając SM2 odnoszę wrażenie kopiowania drugich rozdziałów eSa i Batmana.
- Nie wiem czy chcę być Spider-Manem, a później na pewno wiem że nie chcę nim być... i dlatego moje moce znikają. Idiotyczne uzasadnienie zaniku zdolności Petera, choć fajnie wpleciono w to problemy z niewylatującą pajęczyną Spidey'a.
- Największa wada sequela to podejście twórców, którzy ewidentnie chcieli zrobić dojrzalszy, poważniejszy film. Przez to Spider-Man 2 jest bardzo NUDNY! Tytułowemu bohaterowi zdarza się zniknąć z ekranu na pół godziny (!) a zamiast niego możemy podziwiać film o problemach finansowych cioci May oraz Petera, i o jego rozterkach miłosnych. Nie tego oczekuje od filmu o Człowieku-Pająku!
- Wątek poezji, którą Peter chce rozkochać w sobie MJ (po co? przecież ona już jest w nim zakochana) prowadzi donikąd.
- Takiej MJ nie chcę oglądać. Dunst do tej roli nie pasuje i wygląda brzydko (jej włosy powinny być czerwone)!
- Peter dopytuje Harry'ego gdzie Octavius zabrał MJ i rusza na finałową akcję. Ale skąd Harry wiedział gdzie jest kryjówka Otto?
- Walki Spider-Mana z Octopusem są totalnie bez sensu. Otto nie jest wzmocniony formułą jak Goblin, a Peter jest w stanie uniesć samochód! Jeden cios w głowę Octaviusa i straciłby przytomność.
- $200 mln budżetu, którego lwia część poszła na efekty specjalne zaowocowała... słabiutkimi (a momentami tragicznymi) efektami komputerowymi, za które film dostał Oscara! LOL

Mimo dość długiej listy minusów film odbieram pozytywnie. Jest w nim więcej akcji w głównym bohaterem (walka na pociągu to najlepsza sekwencja akcji z udziałem Spider-Mana ever! mimo nieszczęsnych cywilów/dzieciaków, którzy "nikomu nie powiedzą"), dużo więcej humoru (tutaj zasługa nie tylko powalającego J. K. Simmonsa, ale także Rosjanina wynajmującego mieszkanie Petrowi), kilka wgniatających w fotel scen (Peter odzyskujący moce), kolejne kozackie cameo Bruce'a Campbella, wyczuwalny styl Raimiego i dobra muzyka Elfmana (+ kilka fajnych piosenek). Ale oceniam oczko niżej od pierwszej części.

Odpowiedz
#82
No, odświeżyłem sobie jedynkę. Podobało mi się!

Trzy słowa: kiczowaty, bezpretensjonalny, fajny. Jeśli coś tiu jest najsłabsze, to scenariusz, choć taka klasyczna, poprowadzona od linijki historia też ma swój urok (zwłaszcza w połączeniu z lekkim stylem całości), ale już na poziomie konkretnych wątków dałoby się go usprawnić. Naprawdę mamy uwierzyć, że mieszkający OBOK SIEBIE MJ i Peter praktycznie się nie znali, a ona traktowała go jak powietrze? Że - o kliszo! - taka dziewczyna jak MJ chodzi z jakimś palantem? Swoją drogą scena ich zerwania to niezła beka.

Nie wykorzystano też potencjału kolacji z udziałem Osborna, gdy tylko robi się ciekawie i Osborn zdaje sobie sprawę, że Peter to Spider, zamiast pociągnąć rozmowę i przycisnąć chłopaka Osborn... wychodzi. No i ta scena, gdy napada na ciocię May, a ta majaczy o jakimś demonie. Serio?

Zaczynam mieć wątpliwości, czy faktycznie wolę Garfielda, Tobey i jego bohater mają w sobie tę fajną zwyczajność, o której pisał Szaman, ale z drugiej strony Garfield i Stone mają lepszą chemię.

Motyw muzyczny Elfmana jest znakomity.

7/10 i 12 lat, bym w końcu kupił to, co proponuje Raimi. Dzisiaj seansik SM2, ale tu już raczej nie będzie tak różowo.

Odpowiedz
#83
[Obrazek: Spiderman+wallpaper+for+windows+7+3.jpg]

Sam nie wiem co mogę dodać w temacie Spider-Mana 3, bo chyba napisano już o nim wszystko. Nie ukrywam, że w sporej części mi się podoba, ma momenty lepsze niż nudna dwójka, więcej akcji z tytułowym bohaterem, jeszcze fajniejsze cameo Bruce'a Campbella, wpadającą w ucho muzykę (choć gorszą niż Elfmana), sporo humoru (J. J.), bardzo dobrego Thomasa Churcha w roli Flinta Marco i świetnie dokończony wątek Harry'ego (najlepiej rozwijająca się postać w tej serii). Niestety bracia Raimi popełnili w swoim filmie tyle grzechów, których nie mogę przebaczyć (szczególnie w drugiej połowie) że aż głowa, ręka, mózg na ścianie.

- Scenariusz nie tylko po raz kolejny plagiatuje inną trzecią część filmu o superbohaterze (Superman 3 - bohater pod wpływem pewnej substancji stacje się "zły", ma ciemny kostium, a później walczy sam ze sobą, znowu stając się dobrym + mniejsza rola ukochanej i robienie miejsca dla nowej wybranki serca bohatera) ale także zawiera istny maraton zbiegów okoliczności: Meteor z symbiotem spada na Ziemię tuż obok Petera! Dźwig rozwala sesje, na której jest dziewczyna związana z połową ważnych postaci w tym filmie! I dostrzega ją Eddie Brock, który przypadkowo robi zdjęcia stojąc metr od jej ojca! Flint biegnie po bagnach i ups... trafia na jakieś laboratorium, dzięki któremu staje się Sandmanem! Venom lata sobie po 8 mln mieście i ups... trafia na Sandmana. Peter zdejmuje kostium akurat w tym kościele i w tym samym momencie, gdy w środku jest Brock. I jeszcze sporo takich wygodnych dla fabuły zbiegów okoliczności.
- Raimi pisząc scenariusz chyba oglądał Krzyk 3 i wsłuchał się w uwagi Randy'ego o tym, że trzecia część musi przeczyć pierwszej. Stąd nowy morderca wujka Bena.
- Czemu te Spider-Many przy takich budżetach mają tak mieszane (momentami bardzo słabe) efekty specjalne?
- Dunst ciągle się dąsa, wygląda na ponad 30 lat i nie ma czerwonych włosów. Nie o takie MJ walczyłem!
- Kapitan Stacy to 80-cio letni dziadek, który ma 20-to letnią córkę. Nice.
- Topher Grace jako Eddie Brock? Topher Grace jako Venom?! Lubię tego aktora ale kto mu dał tę rolę? Totalna pomyłka.
- ^Jego motywacja jest dobra ale to jak ją przedstawili i umotywowali pójście do kościoła (doradził mu to Peter w żarcie!!) woła o pomstę do nieba.
- Zachowanie Petera pod wpływem symbiotu - nigdy więcej tego nie chcę oglądać. Oczy bolą, uszy krwawią, usta sztywnieją w grymasie uśmiechu. To jest złe i komiczne ale zdecydowanie nie fajne.
- Finałowa akcja to wespniecie się na wyżyny góry gówna. Reakcje tłumu, teksty dziennikarki, teksty redaktora w telewizorku - LOL. Ciągłe wyznawanie sobie grzechów i przebaczanie - rzyg. Kolorowe walki dwóch na dwóch - Power Rangers. Druga część wydawała się zbyt poważna (momentami robił się z niej dramat obyczajowy), więc w tej części Raimi pokazał do kogo kieruje swój nowy film (do widzów poniżej 13 roku życia).
- Nijakie zakończenie.

Muszę dodać, że nie uważam iż popsuto postać Venoma, czy też dano jej zbyt mało czasu ekranowego. Wg mnie z tej postaci wyciśnięto 100% w animowanej sadze Klątwie Jadu i chyba każda kinowa próba pokazania Venoma skończyłaby się niepowodzeniem.



Spider-Man - 8/10
Spider-Man 2 - 7/10
Spider-Man 3 - 5/10


No i jestem po powtórce trylogii. Nie sądzę abym kiedyś do niej powrócił (może do SM1 i akcji na pociągu z SM2). Teraz pora na powtórkę TASM i wyjaśnienie kwestii - czy to najgorszy film o Spider-Manie, czy trójka Raimiego?

Odpowiedz
#84
(13-04-2014, 14:23)Mierzwiak napisał(a): Trzy słowa: kiczowaty, bezpretensjonalny, fajny.

Ja tam zawsze odbierałem te filmy w ten sposób i trochę się dziwię że niektórzy dopiero po 12 latach dochodzą do takich wniosków :P Przynajmniej dwie pierwsze części. Trójka trzyma ich poziom przez pierwszą połowę, ale od symbolicznej sceny z emo grzywką zaczyna ryć pyskiem po ziemi.

Ale nigdy, przenigdy nie potrafiłem przetrawić MJ. I już pal licho Dunst w tej roli (chociaż casting chybili jak tylko się dało), ja po prostu nie czaję co Peter, Harry i cała reszta w niej widzą- raz że nie jest zbyt bystra, a dwa że jest to chyba najbardziej samolubna osoba w całej serii.
For my ally is the Force, and a powerful ally it is.


Odpowiedz
#85
(13-04-2014, 18:01)Grievous napisał(a): Ale nigdy, przenigdy nie potrafiłem przetrawić MJ. I już pal licho Dunst w tej roli (chociaż casting chybili jak tylko się dało), ja po prostu nie czaję co Peter, Harry i cała reszta w niej widzą- raz że nie jest zbyt bystra, a dwa że jest to chyba najbardziej samolubna osoba w całej serii.
Z tymi dziewczynami Spider-Mana to jest tak:
- Kirsten Dunst to świetna aktorka, która potrzebuje scenariusza. Zawsze ją lubiłem, ale to nie jest typ aktorki, która zdziała cuda bez oparcia w skrypcie, czarując widzów samym swoim byciem. MJ jest napisana do dupy i Dunst niestety przez to poległa, choć akurat w pierwszej części jest jeszcze znośna.
- Emma Stone to aktorka, która nie potrzebuje specjalnego scenariusza, bo na ekranie emanuje charyzmą i osobowością, a z innymi aktorami zazwyczaj ma bardzo fajną chemię. Jej Gwen scenariuszowo nie jest wcale lepsza od MJ z trylogii Raimiego, ale Stone udało się to zamaskować.

---

Spider-Man 2 (dokładniej 2.1) i znowu zaskoczenie, choć ten film akurat widziałem po raz pierwszy i ostatni dekadę temu (!), więc siłą rzeczy nie było innej możliwości, jak tylko spojrzeć na niego w zupełnie nowy sposób. Daję taką samą ocenę, co pierwszej części, czyli 7/10, choć nie jest to obraz wolny od wad.

Co mi się najbardziej nie podoba? Zbytnie położenie nacisku na wątki obyczajowe; biorąc pod uwagę, że między Peterem i MJ tak naprawdę do niczego nigdy nie doszło, to poświęcanie ponad dwóch godzin ich "związkowi" uważam za przesadę. Poza tym Parker jest straszną cipą, która nie zdaje sobie sprawy, jak krzywdzi MJ. Mówi jej, że nie chce z nią być (koniec SM1). Potem z nią flirtuje, potem nawala i nie umie nawet wytłumaczyć się, że nie dotarł na przedstawienie, bo miał wypadek na skuterze podczas pościgu Spider-Mana za przestępcami (oczywiste wytłumaczenie, wcale nie tak dalekie od prawdy i do potwierdzenia przez włączenie TV!!!), potem zmienia się i chce z nią być, a gdy ona decyduje się do niego zbliżyć, on mówi, że jej nie kocha. What the fuck, scenarzyści?!

Mało tego, jego argumentacja pt. "Nie mogę z nią być, bo wrogowie Spider-Mana będą dla niej zagrożeniem" nie ma za grosz sensu. Dlaczego? Bo i tak bliscy Parkera jako oficjalnego fotografa Spider-Mana są w niebezpieczeństwie, to przecież powód, dla którego życie MJ w tym filmie było zagrożone, bo Octopus nie muiał wyjścia, jak tylko dotrzeć do Pająka za pośrednictwem Petera. What the fuck, scenarzyści?!

Alfred Molina jest bardzo fajny, chociaż to gadanie do siebie gdy już dostał macki nie pomaga, ale i tak daleko mu do przerysowanego Dafoe i jego absurdalnych min. Gorzej, że czarny charakter w tym filmie zdaje się być totalnie na doczepkę i w sumie mogłoby go tu nie być, ale z drugiej strony pojedynki z Octopusem są świetne, nawet jeśli CGI czasami kuleje.

Wybacz Sally Field, ale jednak ta ciocia May ma więcej ciepła i serducha.

PS. Evil Deadowa scena z mackami na sali operacyjnej wymiata!

Odpowiedz
#86
A przy Spider-Manie 3 zaskoczenia się skończą bo to nadal bardzo słaby film, z najgorszym scenariuszem w serii, zrobiony jakby przez innego reżysera. Danny Elfman na wiele lat pokłócił się z Raimim przy postprodukcji dwójki, potem opowiadał w wywiadach coś o "inwazji porywaczy ciał" i w sumie tak to właśnie wygląda. Dodatkowo Sam i Ivan nie poradzili sobie z wielowątkowym scenariuszem wcześniej mając na koncie jedynie bardzo proste fabuły.

Tymczasem okazuje się, że Venom mógł wyglądać nieco inaczej, i jestem prawie pewien, że tego designu użyto w którymś z trailerów gdzie Maguire'a straszy w lustrze jego własne odbicie. Scena nie weszła potem do filmu.

http://www.comicbookmovie.com/fansites/nailbiter111/news/?a=98024

Odpowiedz
#87
(13-04-2014, 23:01)Szaman napisał(a): A przy Spider-Manie 3 zaskoczenia się skończą bo to nadal bardzo słaby film, z najgorszym scenariuszem w serii, zrobiony jakby przez innego reżysera.
Przez lata i tak miałem opinię o SM3 jako o najlepszym w serii (sic!), ale tutaj spojrzenia na niego w nowy sposób nie będzie, bo widziałem go jakieś 2,75 raza ;)


Odpowiedz
#88
Nigdy nie widziałem wersji 2.1 bo po zapoznaniu się z porównaniem, co w filmie dodano, nie widziałem potrzeby męczenia się z dłuższą o nic wartościowego wersją (gag z Jamesonem w stroju Spider-Mana to przesada).

I powtórzę, to jest najlepsza sekwencja akcji ze Spider-Manem jaką można było zobaczyć w dotychczasowych filmach!!

Odpowiedz
#89
Właściwie to ta sekwencja + Molina, czynią z tego mój ulubiony film o Pajęczaku. Gdyby tylko jeszcze wyrzucić te gówniane zakończenie w stylu komedii romantycznych...
For my ally is the Force, and a powerful ally it is.


Odpowiedz
#90
Może sekwencja jest fajna, ale głupia. Octopus przyjmuje ciosy na twarz od Pająka, jakby ten wcale nie miał super-siły. Zawsze mnie to gryzło. Ta scena walki powinna się skończyć przy pierwszych ciosach od Spider-Mana.

Za to bardzo lubię tę scenę - nie dlatego, ze jest sama w sobie jakas super, ale podoba mi sie, ze Spider-Man ma bardzo pajęcze ruchy momentami. No i sam Spider-Man bardziej spider-manowy.

#ChristopherLOLan #ChristopherTrollan


Odpowiedz
#91
(14-04-2014, 16:19)Crov napisał(a): Może sekwencja jest fajna, ale głupia. Octopus przyjmuje ciosy na twarz od Pająka, jakby ten wcale nie miał super-siły. Zawsze mnie to gryzło.

(12-04-2014, 17:39)Juby napisał(a): - Walki Spider-Mana z Octopusem są totalnie bez sensu. Otto nie jest wzmocniony formułą jak Goblin, a Peter jest w stanie uniesć samochód! Jeden cios w głowę Octaviusa i straciłby przytomność.

;)

Pewnie, że ta walka skończyłaby się przy pierwszym ciosie pająka ale i tak jest zajebista.

Odpowiedz
#92
Powtórka Spider-Mana 3 nie była bolesna, bo chociaż to film miliona i jednego problemów, to ogląda się go dobrze, nawet jeśli zdaje się ciągnąć jakby trwał ze 3 godziny.

Największa wada? Natłok wątków:

- Sercowe perypetie Petera i Mary, którzy miotają się przez ponad 130 minut
- Zawodowe perypetie Mary
- Harry i Peter
- Harry jako "Goblin"
- Amnezja Harry'ego
- Aaaand... it's gone, czyli powrót pamięci Harry'ego!
- Powrót do wątku śmierci wuja Bena
- Sandman
- Peter vs Eddie Brock
- Czarna maź z kosmosu, o której scenariusz przypomina sobie po godzinie
- Przemiana Parkera
- Eddie Brock jako Venom
- Sandman i Venom łączący siły by zabić Spider-Mana

Oh. My. God.

Nic dziwnego, że tak to się ciągnie (choć nie nudzi!), a na domiar złego żaden wątek nie może się doczekać rozwiązania z prawdziwego zdarzenia. Najlepiej na tym wszystkim wychodzi Harry, choć może to niezbyt trafne sformułowanie, skoro ginie, ale z punktu widzenia przemiany i finałowego poświęcenia jego postaci to akurat najlepsze, co udało się scenarzystom.

Największym nieporozumieniem jest tu Venom, którego spotkało zbezczeszczenie porównywalne tylko z tym, co Feniksowi zrobiono w The Last Stand. Szkoda gadać, a do tego jeszcze żałosny Topher Grace. Istna katastrofa.

Jeśli SM i SM2 czymś rażą, da się to zawsze wytłumaczyć ich komiksowymi korzeniami, od których Raimi nie uciekał, wręcz przeciwnie. Tutaj takiej taryfy ulgowej zastosować się nie da.

Lokaj, który radośnie wyjawia, że rany Osborna pochodziły z jego lotni, a to oznacza, że zginął z własnej winy to obraza dla widza. Jasne, wiemy jak było, widzieliśmy pierwszą część, ale naprawdę? To ma być argument za tym, że Spider-Man go nie zamordował? Jakby ktoś znalazł mnie z moim nożem kuchennym w plecach, to na pewno nie zostałem zamordowany, bo to był MÓJ nóż, lol!

A co z Sandmanem, który opowiada łzawą historyjkę (swoją drogą śmierć wuja Bena jest tu bardziej idiotyczna niż śmiertelne udławienie się landrynką), a Peter wierzy mu na słowo, bo tak?! UGH.

Mimo wszystko 5/10.

Odpowiedz
#93
(13-04-2014, 23:01)Szaman napisał(a): Tymczasem okazuje się, że Venom mógł wyglądać nieco inaczej, i jestem prawie pewien, że tego designu użyto w którymś z trailerów gdzie Maguire'a straszy w lustrze jego własne odbicie. Scena nie weszła potem do filmu.

Ten Venom jest super! Ale to i tak by nie uchroniło go od popsucia w filmie. Zawsze mówiłem, że przemianę zostawić jako cliffhanger i Venoma zrobić wrogiem w czwartej części.

I Spider-Man w czarnym wygląda jak w porno? C'mon...

Odpowiedz
#94
Dla mnie o wiele lepszy jest ten Venom jaki trafił do filmu, a przynajmniej jego paszcza. Sądzę, że przy nieco innej posturze i zdecydowanie innym ryku, nieprzypominającym upośledzonego pterodaktyla, mógłby on być odbierany nieco inaczej. No i bez absurdalnych, "wampirzych" zębów Tophera. Uczynienie z Brocka złego, pozbawionego kręgosłupa moralnego, odpowiednika Parkera, było ciekawym pomysłem na odczytanie tej postaci, ale niestety na pomyśle się skończyło. Bo zakładam, że taka była idea na Venoma w Spider-Manie 3.

U mnie tak:

Jedynka: uczciwie 7/10, sercem fana Raimiego 9/10
Dwójka: to samo
Trójka: w obu przypadkach 4/10

Zgadzam się chyba ze wszystkim co napisali w ciągu tych kilku dni Mierzwiak i Juby. Potrzeba grubego zeszytu aby wypisać wady tych filmów, ale po prostu je lubię (pierwsze dwa).


Odpowiedz
#95
Mierzwiak wspomniał tu o kilku rzeczach, o których ja zapomniałem (gadanie do siebie przez Otto w SM2, Bernard w SM3). Dodam jeszcze fatalny dialog Petera z MJ, kiedy ten trzyma ścianę w finale SM2!

Ale nawet tyle wad nie umniejsza mojej sympatii do trylogii Sama. A nawet zdecydowałem się wystawić trójce jednak wyższą ocenę.

Odpowiedz
#96
Obejrzałem sobie własnie na Polsacie Spider-Mana 3 i kurczę... ale to fajny film przygodowy! Oczywiście w porównaniu z komiksem wypada słabo, ale jako osobny film naprawde jest dobry. Relacja Peter/Mary/harry angażuje, w finalowej walce naprawde trzymamy kciuki za bohaterów. W porównaniu z filmem Webba trylogia raimeigo jest o niebo lepsza, i nie tylko dziala sentyment. 7/10
I can see your conciliation. I wanna see your conciliation.

Odpowiedz
#97
Trylogia Raimiego tak bardzo ugłaskała uniwersum Spider-Mana że mogli by jej dać PG-3 a nie PG13 :).
Jakoś nie wyobrażam sobie Cletusa Kasady / Carnage w Spider-Manach Raimiego, zwłaszcza że nie dali rady nawet z Venomem :).
Todd Mcfarlane po obejrzeniu Spider-Manów Raimiego - "Dobrze że dałem sobie spokój z Marvelem" :).

Odpowiedz
#98
W przepełnionym cenzurą TASie też był Carnage i nie było tragedii. Heh, nawet zasugerowali jego najgorsze zbrodnie :).

Ale to Raimi ugłaskał Spideya...

Odpowiedz
#99
Moja ulubiona fotka promocyjna z serii Raimiego i kostium, którego chyba nie uda się przebić:

[Obrazek: 00024265.jpg]

Odpowiedz
Pierwsza fotka promocyjna jaką pamiętam. Jarałem się nią niesamowicie.

Przez te wasze powtórki też mam ochotę na zweryfikowanie ocen; póki co nie są najlepsze.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Spider-Man: Into the Spider-Verse (2018) Pelivaron 123 12,846 11-04-2020, 17:56
Ostatni post: Gieferg
  The Amazing Spider-Man 2 (2014) Pitero 957 110,082 08-08-2019, 07:58
Ostatni post: Badus
  The Amazing Spider-Man (2012) koronex1989 847 135,222 06-08-2019, 22:42
Ostatni post: Gieferg
  Tytus, Romek i A’Tomek wśród złodziei marzeń (2002) Maik 2 1,805 07-09-2014, 13:52
Ostatni post: OGPUEE
  Spider-Man 3 (2007) Łukasz Waligórski 131 24,235 31-08-2013, 23:30
Ostatni post: Bogdan
  Superman: Doomsday (2007) Maik 18 2,945 24-09-2007, 18:08
Ostatni post: Hitch



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości