Spotify, Deezer, Google Play Music i inne muzyczne serwisy streamingowe
#1
Muzyka 
[Obrazek: Music2.gif]

Do niedawna jeszcze bardziej ciekawostka, niż alternatywa - sam pamiętam, jak wspominałem w jednym z wątków o swojej fascynacji "nową" usługą oferującą za drobną opłatą dostęp do milionów utworów muzycznych i wzmianka moja nie spotkała się zbyt dużym odzewem ze strony czcigodnych - i innych - Forumowiczów - dla kolekcji płyt i posiadanych w sposób bardziej lub mniej legalny eMpeTrójek, dziś... cóż, prawie każdy kogo znam korzysta z uroków jednego z popularnych serwisów streamujących muzykę. Może to jeszcze nie ta ranga, co YouTube, ale obecnie niemal wszyscy, w ten czy inny sposób z tego korzystają i coraz więcej osób sobie takie Spotify, Deezera, czy Google Music, chwali (poza artystami, oczywiście, którzy - jak niesie wieść gminna - guano z tego mają).

Tym, co chyba przesądziło o popularności tych serwisów, jest chyba nie tylko wciąż powiększająca się baza utworów, ale też sposób, w jaki algorytmy zaimplementowane w poszczególne aplikacje "edukują" i pomagają rozszerzać swoje horyzonty muzyczne. Im więcej słuchamy, tym lepiej nas nasze aplikacje znają i tym bardziej celne polecają nam utwory. Osobiście nie wyobrażam sobie już rozpoczęcia tygodnia bez generowanej na podstawie moich muzycznych preferencji listy "Odkryj w tym tygodniu" i - niedawno dodanej, rownież bazującej na słuchanych utworach i wykonawcach - "Radar premier" (SPOTIFY). Uwielbiam również tryb FLOW w aplikacji DEEZER, dobra rzecz do porannego golenia i kiedy zastanawiamy się na jaką muzykę mamy ochotę tego poranka, FLOW z pewnością pomoże rozwiązać ten ważki problem. Od pewnego czasu zastąpiłem ów tryb zewnętrzną aplikacją MENTOR.FM (dostępna również w formie aplikacji na Androida), która nie tylko wykorzystuje bazę naszych "odsłuchów" z Deezera, ale jej algorytm bierze też pod wzgląd wszystkie utwory scrobblowane na LAST.FM i utwory udostępniane za pośrednictwem portalu FACEBOOK.

Muzyka zawsze była ważną częścią mojego życia i po kilku latach korzystania z Spotify i Deezera mogę bez cienia przesady stwierdzić, że serwisy te mocno wzbogaciły tę sferę mojego życia. Zastanawiam się jednak, jakie są Wasze odczucia względem muzycznych serwisów streamingowych, które z nich preferujecie i dlaczego - i nie mam na myśli tylko tych, które tu wymieniłem. Może znacie jakieś ciekawe, warte zasubskrybowania listy utworów - kolejny znakomity element takiego chociażby SPOTIFY (ludzie czasami tworzą genialne składanki tematyczne!)?
"...matka rodzi człowieka, matka go karmi. Potem karmi go ziemia i ziemia go przenika, za każdym razem zostawiając szczyptę pyłu, aż w końcu człowiek nie jest już dzieckiem matki, lecz ziemi."

R.S. Bakker - "Mrok, który nas poprzedza"

https://thetwilightarea.wordpress.com/ - strona poświęcona serialowi "The Twilight Zone"

Odpowiedz
#2
(24-09-2016, 02:47)BezcelowyAlbatros napisał(a): Zastanawiam się jednak, jakie są Wasze odczucia względem muzycznych serwisów streamingowych, które z nich preferujecie i dlaczego

Składanki to sobie robię sam, cudzych nie słucham, ze Spotify i podobnych wynalazków (poza YT) nie korzystam i korzystać nie zamierzam.
A muzyki słucham przede wszystkim z płyt. YT tylko do testów by sprawdzić, co warto kupić.

Cytat: dziś... cóż, prawie każdy kogo znam korzysta z uroków jednego z popularnych serwisów streamujących muzykę

Jeden znajomy korzysta, ale on już wszystko co się da robi przez neta/telefon - zdjęcia trzyma w jakiejś usłudze google, muzyki słucha ze Spotify itd. itp. Jakby nie on, powiedziałbym, że o Spotify pierwsze słyszę.
AS FOR THE GOOD NEWS... THERE'S NO FUCKIN' GOOD NEWS

Nie interesuje mnie kino ogólnie, a jedynie filmy o tym, co mnie interesuje.

Odpowiedz
#3
Spotify premium używam od 4 lat i nic nie wskazuje na to, żebym przestał. Wygoda, wygoda i jeszcze raz wygoda, tej samej playlisty (czyli najczęściej utwory, które zaplusowalem) mogę słuchać w domu w aplikacji, na dworze na telefonie i w pracy przez przeglądarkę. Jedyna wada to czasem znikające z biblioteki albumy, zapewne przez regionalne prawa autorskie, ostatnio tak mi zniknął debiut QotSA i Them Crooked Vultures. Za to wróciła z powrotem Era Vulgaris.

A CD też zacząłem zbierać, będzie czego słuchać jak dorobię się samochodu:
http://huntersky.deviantart.com
''WHATTUP, BIOTCH!" - Harrison Ford

Odpowiedz
#4
Cóż, spotkam i takich ludzi, jak Ty, Gieferg, którzy mają nieco bardziej staroświeckie podejście i w sumie nie widzę w tym nic złego - ich wybór. Z własnego doświadczenia wiem jednak, że zamykanie się w obrębie własnego, muzycznego - gatunkowego - getta, to raczej zły wybór. Tak, jak wspomniałem - Spotify i inne tego typu usługi nie mają zastąpić klasycznych metod delektowania się muzyką, ale uzupełnić je, otwierać przed melomanem nowe horyzonty i jako takie - przymnajmniej z mojej perspektywy - sprawdzają się znakomicie. Oczywiście, z perspektywy czysto ludzkiej nieco smutnym jest fakt, że to, co kiedyś uzyskiwało się dzięki sieci kontaktów w gronie znajomych, na zasadzie wymiany opinii, coraz bardziej zastępowane jest przez bezosobowy algorytm, ale w ostatecznym rozrachunku, całkiem nieźle na tym wychodzę - gdyby nie streaming muzyki nie poznałbym tylu fajnych kawałków i artystów, których twórczością mogłem się delektować na przestrzeni ostatnich kilku lat.

Zresztą - jeśli chodzi o usługi, jakie oferuje Deezer, Spotify, czy nawet - do niedawna jeszcze - postrzegany w ten sam sposób Netflix, w podejściu ludzi dostrzegam podobną analogię, jak w przypadku poglądów na temat korzystania z czytników eBooków. Jedni korzystają i uważają to za naturalną drogę rozwoju w kontaktach z danym medium, jako uzupełnienie fizycznych muzycznych, filmowych, czy książkowych bibliotek, inni zaś zapatrują się na to tak, jakby stali przed wyborem, po podjęciu którego na zawsze musielby się rozstać z jedną z form dostępu do dóbr kultury. Sam kupuję filmy, które widziałem w kinie, czy na Netfliksie, jeśli są dobre, kupuję albumy muzyczne, jeśli wpadnie mi ucho któryś z nich, po przesłuchaniu na Spotify, i kolekcjonuje te książki, które po przeczytaniu w formie elektronicznej zasługują na zaszczytne miejsce na półce, w formie papierowej. Podobnie zresztą, jak gry komputerowe. I nie jest tak, że jedno drugie wypiera (choć w przypadku gier jest nieco inaczej) - ba, właśnie dzięki możliwości korzystania z dóbr kultury w formie elektronicznej - gram, czytam, oglądam i słucham więcej.


Gieferg napisał(a):Składanki to sobie robię sam, cudzych nie słucham

W praktycznie każdym z serwisów streamingowych możesz tworzyć również swoje własne składanki - sam już chyba mam takich z pięćdziesiąt - i myślę, że jako fan rocka (z tego, co widzę po muzyce, którą udostępniasz we wiadomym wątku), miałbyś w tej materii pole do popisu i mógłbyś nieźle poszaleć ;-)

EDIT:

Aplikacja prawdę ci powie ;-)

[Obrazek: Screenshot_7.jpg]
"...matka rodzi człowieka, matka go karmi. Potem karmi go ziemia i ziemia go przenika, za każdym razem zostawiając szczyptę pyłu, aż w końcu człowiek nie jest już dzieckiem matki, lecz ziemi."

R.S. Bakker - "Mrok, który nas poprzedza"

https://thetwilightarea.wordpress.com/ - strona poświęcona serialowi "The Twilight Zone"

Odpowiedz
#5
Spotify jest bezkonkurencyjne. Od kilku lat opłacam premium, które kosztuje tylko 20 zł za miesiąc i nie szykuje się żadna zmiana. Od momentu odkrycia spotify przestałem kupować płyty - spotify mogę zabrać ze sobą wszędzie, a płyty niekoniecznie. Słuchając spotify słucham muzyki legalnie, wspieram artystów finansowo oraz mam dostęp do nieograniczonych zasobów muzycznych. Do tego odkryłem tyle niesamowitej muzyki, że będę spotify dozgonnie za to wdzięczny.

W tamtym roku, w podsumowaniu noworocznym, wyszło, że muzyki słuchałem przez 39 tys. minut, czyli 650 godzin, czyli 27 dni. A wam ile powychodziło? :P
Cigarettes and coffee, man. That's a combination.

Odpowiedz
#6
kawa i papierosy napisał(a):W tamtym roku, w podsumowaniu noworocznym, wyszło, że muzyki słuchałem przez 39 tys. minut, czyli 650 godzin, czyli 27 dni. A wam ile powychodziło? :P

U mnie było to w 2015: 13 tysięcy minut, lub 220 godzin, albo 9 dni. Ale to wynik z samego Spotify, a ja generalnie słucham naprzemiennie z tego serwisu, z Deezera i Google Play Music. :)

EDIT: Za to liczba artystów, których słuchałem nawet mnie samego wprawiła w osłupienie - 1550 różnych wykonawców :--P
"...matka rodzi człowieka, matka go karmi. Potem karmi go ziemia i ziemia go przenika, za każdym razem zostawiając szczyptę pyłu, aż w końcu człowiek nie jest już dzieckiem matki, lecz ziemi."

R.S. Bakker - "Mrok, który nas poprzedza"

https://thetwilightarea.wordpress.com/ - strona poświęcona serialowi "The Twilight Zone"

Odpowiedz
#7
Cytat:W praktycznie każdym z serwisów streamingowych możesz tworzyć również swoje własne składanki - sam już chyba mam takich z pięćdziesiąt

Tylko co mi po składance w serwisie streamingowym?
Jak robię składankę to muszę mieć możliwość ją zabrać ze sobą np na imprezę (bo zwykle po to ją robię). Nie mam sprzętu który by mi pozwolił to zrobić wykorzystując takie spotify, a znajomi też go nie używają. Poza tym o ile mi wiadomo tam wrzucają od czasu do czasu reklamy.

Huntersky - to drugie Soundgarden od dołu to?
AS FOR THE GOOD NEWS... THERE'S NO FUCKIN' GOOD NEWS

Nie interesuje mnie kino ogólnie, a jedynie filmy o tym, co mnie interesuje.

Odpowiedz
#8
Przecież wystarczy smartfon i internet i już możesz ze spotify rozkręcać imprezę. 
Cigarettes and coffee, man. That's a combination.

Odpowiedz
#9
Nie mam i nie planuję w najbliższym czasie mieć smartfona :P

I uprzedzając wywody o tym jak to smartfon jest mi niezbędny do życia:
Za każdym razem, gdy pojawia się temat o jakiejś nowince czy technologicznym udogodnieniu i pada pytanie: "co sądzicie? używacie?" - gdy powiem, że nie korzystam, zawsze znajdą się tacy, którzy z uporem maniaka będą mnie przekonywać, że powinienem :) Z góry uprzedzam - to się jeszcze nigdy nikomu nie udało, szkoda waszego czasu.

Cytat: Z własnego doświadczenia wiem jednak, że zamykanie się w obrębie własnego, muzycznego - gatunkowego - getta, to raczej zły wybór.

A co rozumiesz, przez własne muzyczne gatunkowe getto?

Rzut oka na pierwszą z brzegu składankę (90s zagraniczne):

Lenny Kravitz, Nirvana, R.E.M, Ace of Base, Roxette, Nick Cave, Cranberries, Bon Jovi, Shania Twain, Queen, AC/DC, Blondie, Bryan Adams, Chumbawamba, Eagle Eye Cherry, Goo Goo Dolls, Joe Cocker, Michael Jackson, No Doubt, Pearl Jam, Rusted Root, Sting, Kelly Family, Tom Petty, Vonda Shepard, The Cure, Phil Collins, Coolio, Collective Souls i inne

Jeśli to jest gatunkowe getto, to spoko, mi w nim wygodnie.
AS FOR THE GOOD NEWS... THERE'S NO FUCKIN' GOOD NEWS

Nie interesuje mnie kino ogólnie, a jedynie filmy o tym, co mnie interesuje.

Odpowiedz
#10
Proszę a myślałem że jestem ostatnim który unika smartfonów. Ale że tym drugim jest Gieferg? Człowiek który za oglądanie filmów w ubogich rozdzielczościach i okrojonych formatach opierdala wszystkich wokół? Wydawałoby się że to gadżeciarz. ;)
Co to jest „FIUT”? FIUT to jest skrót moich zainteresowań „Film I Uwentualnie Telewizja”

#Official James Francis Cameron and Christopher Johnathan James Nolan Hejter# :D

Odpowiedz
#11
Nie lubię nosić ze sobą internetu, a komórkę mam tylko dlatego, że mi zaczęli z banku wysyłać SMSy z potwierdzeniem przelewu i nie szło tego obejść. Mam teraz jakąś starą Nokię i nie planuję żadnych upgrade'ów, póki nie zdechnie.
AS FOR THE GOOD NEWS... THERE'S NO FUCKIN' GOOD NEWS

Nie interesuje mnie kino ogólnie, a jedynie filmy o tym, co mnie interesuje.

Odpowiedz
#12
Ja w minimalnym stopniu traktuje te serwisy jako nowy sposób poznawania muzyki czy tym bardziej odkrywania nowych rzeczy. Z tych wszystkich algorytmów, stacji radiowych i sugestii właściwie nie korzystam. Zdarza mi się kliknąć w "similar artist", ale raczej tylko po to, żeby przypomnieć sobie wykonawców z danej kategorii, okresu, sceny, których i tak znam, ale o nich zapomniałem, bo słuchałem mniej niż artysty, od którego zaczynam klikanie. Nawet scrobblować przestałem kilka lat temu - last.fm miałem jeszcze w czasach przed Spotify.

Jeśli sięgam po nowe rzeczy to właściwie wyłącznie dlatego, bo gdzieś trafię na recenzję, usłyszę coś w radiu. Chociaż i tak odsetek całkowicie nowych wykonawców słuchanych przez mnie w ostatnich latach jest minimalny. Chętniej nadrabiam klasykę a nawet jeśli wrzucam coś nowego to ulubionych wykonawców (nowe Radiohead!!!). Poza tym, mimo, że słucham chyba dużo - jeszcze niedawno zdarzały się pewnie dni z ponad 10 godzin, nawet jeśli w formie muzycznego tła do pracy - mam tendencję do rzadkich zmian playlisty. Jak mi się coś wkręci, potrafię słuchać jednego, czasami 2-3 zespołów czy nawet płyt przez kilka dni. Dlatego też te wszystkie podpowiadające bajery są nie dla mnie.

Dlatego Spotify - w którym irytuje mnie tylko konieczność przewijania długich dyskografii w celu dotarcia do konkretnej płyty - to tylko i aż po prostu fajne, wygodne archiwum muzyki. Nawet jak już mnie było stać na płyty, często wolałem mp3, jako medium wygodniejsze. Poza tym mam taką przypadłość, że do szału doprowadza mnie niszczenie płyt, nawet drobne rysy na pudełku. Dlatego nawet tego, co mam na CD, wolę posłuchać ze Spotify, w którego bazie brakuje mi tak naprawdę tylko ulubionego polskiego zespołu, czyli Ścianki. Ostatnio wziąłem kilka płyt do samochodu i oczywiście pękło mi pudełko płyty, którą chyba z 10 lat przetrwała w stanie idealnym. Skończyło się wykombinowaniem połączenia telefonu ze Spotify z radiem samochodowym. Swoją drogą był to KYUSS - Huntersky, piona za QOTSA. Do dziś nie mogę przeżyć, że odpuściłem koncert na Openerze, bo to jeden z niewielu trochę cięższych gitarowych zespołów, który przetrwał u mnie próbę czasu. O! Takich rzeczy jak Desert Sessions też mi brakuje na Spotify.

Odpowiedz
#13
Cytat:Jeśli sięgam po nowe rzeczy to właściwie wyłącznie dlatego, bo gdzieś trafię na recenzję, usłyszę coś w radiu. Chociaż i tak odsetek całkowicie nowych wykonawców słuchanych przez mnie w ostatnich latach jest minimalny.

Jak wyżej. Praktycznie nie słucham niczego, co nie ma swoich korzeni w 60s, 70s, 80s i 90s. Tzn okazyjnie wpadnie w ucho pojedynczy kawałek ale nie mam na półce ani jednej płyty kogokolwiek, kto zaczął grać po 2000 roku.
AS FOR THE GOOD NEWS... THERE'S NO FUCKIN' GOOD NEWS

Nie interesuje mnie kino ogólnie, a jedynie filmy o tym, co mnie interesuje.

Odpowiedz
#14
Moim zdaniem zamykanie się na jakiś gatunek muzyczny, przedział czasowy w muzyce to ograniczanie siebie i swoich horyzontów. No oprócz Disco Polo bo w tym wypadku prostackość tekstów i muzyki nikogo w żaden sposób nie rozwijają. ;)
Cigarettes and coffee, man. That's a combination.

Odpowiedz
#15
Ale ja się nie zamykam na przedziały czasowe - po prostu nie trafiłem na nic z nowszych wykonawców, czego chciałoby mi się słuchać "na poważnie". Jak trafię, to będę słuchał.

EDIT:

O, sorry, jednak już na coś takiego trafiłem i mi umknęło - mam płytkę Blackberry Smoke, a planowałem też kupić Whiskey Myers :) Więc jest już pewien postęp, choć niewielki, bo oni grają "po staremu" :P

Co do gatunków - jak coś mnie wkurwia, to tego nie słucham, proste. Horyzonty nie mają tu nic do rzeczy. Rap mnie wkurwia, growlujący metalowcy, disco polo i sporo innych rzeczy.
AS FOR THE GOOD NEWS... THERE'S NO FUCKIN' GOOD NEWS

Nie interesuje mnie kino ogólnie, a jedynie filmy o tym, co mnie interesuje.

Odpowiedz
#16
(24-09-2016, 14:51)Gieferg napisał(a): Ale ja się nie zamykam na przedziały czasowe - po prostu nie trafiłem na nic z nowszych wykonawców, czego chciałoby mi się słuchać "na poważnie". Jak trafię, to będę słuchał.

EDIT:

O, sorry, jednak już na coś takiego trafiłem i mi umknęło - mam płytkę Blackberry Smoke, a planowałem też kupić Whiskey Myers :) Więc jest już pewien postęp, choć niewielki, bo oni grają "po staremu" :P

Co do gatunków - jak coś mnie wkurwia, to tego nie słucham, proste. Horyzonty nie mają tu nic do rzeczy. Rap mnie wkurwia, growlujący metalowcy, disco polo i sporo innych rzeczy.
Nie no, z tym wkurwianiem to wiadomo, ale od groma jest ludzi, którzy mają podejście "tylko rap i kurcze pieczone", "tylko metal i kurcze pieczone". Takich uważam za ograniczonych. 
Cigarettes and coffee, man. That's a combination.

Odpowiedz
#17
@Gieferg:
To specjalne 3-płytowe wydanie Superunknown na 20-lecie albumu.

PropJoe napisał(a):w którym irytuje mnie tylko konieczność przewijania długich dyskografii w celu dotarcia do konkretnej płyty
Zawsze możesz zmienić widok na okładki albumów zamiast listy piosenek. A Kyuss też mam na liście do kupienia, przydałoby się jeszcze Eagles of Death Metal, ale poza ostatnią płytą nic więcej w sklepach nie widziałem. :/
http://huntersky.deviantart.com
''WHATTUP, BIOTCH!" - Harrison Ford

Odpowiedz
#18
Sklepy internetowe? Allegro? eBay?

Za czasów studenckich odwiedzałem regularnie jeden komis płytowy w Katowicach, ostatnio się dowiedziałem, że wciąż istnieje, tylko przenieśli kawałek dalej. Zajrzałem i wyszedłem z blu-rayem Velvet Revolver :)

Superunknown niezłe wydanie, ale mam juz zwykłe i po zakupie trzypłytowego Telephantasm w Soundgarden na razie więcej nie inwestuję.
AS FOR THE GOOD NEWS... THERE'S NO FUCKIN' GOOD NEWS

Nie interesuje mnie kino ogólnie, a jedynie filmy o tym, co mnie interesuje.

Odpowiedz
#19
No na allegro się pewnie skończy.
http://huntersky.deviantart.com
''WHATTUP, BIOTCH!" - Harrison Ford

Odpowiedz
#20
kawa i papierosy napisał(a):Nie no, z tym wkurwianiem to wiadomo, ale od groma jest ludzi, którzy mają podejście "tylko rap i kurcze pieczone", "tylko metal i kurcze pieczone". Takich uważam za ograniczonych.

Ludzi, którzy zamykają się na inne gatunki, lub nawet sztywno trzymają się konkretnych wykonawców w obrębie jednego gatunku - znam takich, dla których, jak heavy metal to tylko Manowar :-) - nie nazwałbym ograniczonymi, bo to raczej zbyt mocne określenie. Jeśli ktoś kocha daną grupę czy typ muzyki i uważa, że niczego więcej mu do radości nie potrzeba, cóż, nie pozostaje mi nic innego, jak cieszyć się jego szczęściem. Sam jednak wolę, że tak powiem, mieć dostęp do większej ilości "danych wejściowych", bo w każdym gatunku spoza mojego głównego nurtu zainteresowań - nawet w tych pogardzanych - można znaleźć jakąś perełkę. Nieświadomość tego, nie czyni jednak z osoby słuchającej tylko rapu, czy tylko metalu, osoby ograniczonej, choć nie mogę zrozumieć, jak mając sposobność poszerzenia swoich perspektyw za pomocą narzędzi będących obecnie na wyciągnięcie ręki, można sobie świadomie odbierać taką możliwość...
"...matka rodzi człowieka, matka go karmi. Potem karmi go ziemia i ziemia go przenika, za każdym razem zostawiając szczyptę pyłu, aż w końcu człowiek nie jest już dzieckiem matki, lecz ziemi."

R.S. Bakker - "Mrok, który nas poprzedza"

https://thetwilightarea.wordpress.com/ - strona poświęcona serialowi "The Twilight Zone"

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Kawały, dowcipy i inne rzeczy, z których można się pośmiać Karol 10,597 1,035,352 9 godzin(y) temu
Ostatni post: Kluski
  Boks, MMA i inne sporty walki Pelivaron 502 25,338 31-03-2020, 14:12
Ostatni post: Pelivaron
  MFKiG, Warsaw COMIC CON i inne konwenty Reno 58 4,900 03-06-2019, 21:48
Ostatni post: OGPUEE
  Mam Talent!, X-Factor, Must Be The Music, Bitwa na głosy... BezcelowyAlbatros 259 47,003 15-07-2015, 10:01
Ostatni post: Mierzwiak
  Pisma muzyczne oddam w dobre ręce Bart 4 1,473 23-01-2013, 13:41
Ostatni post: shamar
  Alkohol i inne nałogi Corn 192 29,710 28-09-2010, 09:07
Ostatni post: vast



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości