Ankieta: Na ile oceniasz "Zemstę Sithów"?
1/10
2/10
3/10
4/10
5/10
6/10
7/10
8/10
9/10
10/10
[Wyniki ankiety]
 
 



  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5


Star Wars: Episode III - Revenge of the Sith (2005) reż. George Lucas
Maula pozafilmowego osobiście nie uznaję. Jest tylko jeden Darth Maul - milczący twardziel i chodzący miecz Palpatine'a. Reszta to jakieś podróby :p

Odpowiedz
(27-05-2020, 21:23)Rozgdz napisał(a): Maula pozafilmowego osobiście nie uznaję. Jest tylko jeden Darth Maul - milczący twardziel i chodzący miecz Palpatine'a. Reszta to jakieś podróby :p

Pełna zgoda!

Odpowiedz
Te zarzuty o "wybigasy" to dla mnie też są z gatunku "że wszystko jest CGI i za dużo CGI'. Co też jest samo w sobie ciekawe, że te same osoby w Internetach krytykujących zbyt dużą ilość CGI, rozpływają się nad produkcjami Marvela, które już w ogóle balansują blisko bycia filmu animowanego. Ale to już inna dyskusja. 

Co do "wybigasów" to przecież pierwszy "niemożliwy" skok przy użyciu Mocy mamy w Imperium Kontratakuje, kiedy Luke wyskakuje z maszyny do mrożenia. A potem wiadomo w Powrocie Jedi też mamy kolejny niesamowity wyczyn w walce z Vaderem. Zresztą gdybym ja posiadał takie siły i dajmy na to miałbym walczyć z jakimś hejterem prequelów to oczywiście, że bym skakał. Skoro bym miał takie możliwości to naturalnie, że bym je wykorzystał. 

A walki w Zemście Sithów są świetne i emocjonujące i WSZYSCY tak uważają!

Widzicie tak też można. Gdyż to co mi w przypadku krytyków i hejterów prequeli przeszkadzało i dalej przeszkadza, że wypowiadają się o nich ex catherdra. To nawet można w tych żenujących filmikach Nostalgia Critica i jemu podobnych zobaczyć, gdzie mówią "Prequels are bad, everybody knows it" i potem wielkie zdziwienie, kiedy nagle pojawiają się osoby, które te filmy lubią. "Prequele to tylko CGI", "nie ma praktycznych efektów specjalnych", "nikt nie lubi Anakina", "polityka jest nudna" "midichloriany" itd. I ja się nie dziwię, że teraz jest taki odzew względem trylogii. I nie chodzi tutaj tylko oto co dał Disney ze swoją trylogią. Przy czym ja jestem szczodry i uważam, że Disney powinien jednak dawać hejtereom prequeli jakieś tantiemy z tych filmów. To są także ich dzieła, swoją część w nie włożyli i według mnie zasługują na zapłatę. W ogóle patrząc jaki był hejt na prequele to i ich fani, tacy jak ja czuli się po prostu stłamszeni. Teraz przynajmniej czuć pewną swobodą wyrażania swojej opinii. Co więcej mając trylogię Disney'a, która ma wielu ojców i hejterzy prequeli są jednymi z nich, zawsze w dyskusji ma się dodatkowego asa w rękawie. Oczko

I tak teraz swobodnie mogę pisać, że uwielbiam walki w prequelach i ze wszystkich filmów jeżeli mam wybrać mój ulubiony pojedynek to wiadomo, że będzie to Anakin vs. Obi-Wan. I wiadomo, wiadomo muzyka robi tu ogromną rolę, ale taką samą robi w moim kochanym finale pojedynku Luke'a z Vaderem. Emocje, zdjęcia wszystko się zgadza, ale przecież i tam też ten muzyczny motyw odwala niesamowitą robotę. 


Ale wracając do wybitnego pojedynku Obi-Wana i Anakina to jest tam tylko wspaniałości, że aż nie wiem od czego zacząć i co opisywać. uwielbiam jak zróżnicowany jest ten pojedynek, lokalizację czy wreszcie tempo. Co więcej audiowizualnie to istna uczta. Kocham ten moment kiedy Obi-Wan walczy z Anakinem w tym wąskim korytarzu. Wiadomo Anakin atakuje z furią, miecze obijają się o ściany, iskry błyskają dookoła PZUUUU!!! BZUUUU!!! PSIUUUU!!! A John Williams w tym momencie piękny popis smyczków!

Czy też kocham ten moment:
[Obrazek: tumblr_oa4qvxXPyf1skp2zjo1_400.gif]

Miecze się krzyżują, w tle erupcja lawy BUAAAAAAAAAA!!!! WUUAAAAAAA!!! To jest tak epickie, że aż muszę to z dużych liter napisać EPICKIE!!! 

I też pamiętam jak byłem mały i byłem w kinie oglądając tę walkę, kiedy ta platforma unosi się na rzece lawy i wtedy ukazuje się ten wodospad z lawy. W sumie nazwę go LAWOSPAD, gdyż tak brzmi jest bardziej epicko! I jak wtedy to zobaczyłem, to aż wielkie WOW!!! w kinie zrobiłem i do tej pory robię. Do tego w tle epicki chór z Battle of the Heroes dodaje temu temu wszystkiemu niesamowity wymiar!

Tak kocham tę walkę, ale wiem, że to nie to co The Force Awakens, gdzie Rey wymachuje mieczem świetlnym jak nożem do masła i gdzie mamy las JE**NY LAS! Oczko 
/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz
Nawet ludzie znający się na szermierce oceniają walki w prequelach pod względem technicznym nieporównywalnie lepiej od tych z sequeli, a walka Obi-Wana z Anakinem jest chwalona za to jak sprytnie łączy filmową efektowność z realiami walki na miecze, gdzie postacie w przeciwieństwie do sequeli używają poprawnych cięć i atakują ciało rywala, a nie jak w sequelach gdzie bohaterowie celują tak by uderzać mieczem o miecz.

Odpowiedz
(27-05-2020, 21:23)Rozgdz napisał(a): Maula pozafilmowego osobiście nie uznaję. Jest tylko jeden Darth Maul - milczący twardziel i chodzący miecz Palpatine'a.
Ale wiesz, że jest taki film, Solo: A Star Wars Story, w którym ten twardziel dalej żyje? Język 

Odpowiedz
(27-05-2020, 22:01)marsgrey21 napisał(a): a nie jak w sequelach gdzie bohaterowie celują tak by uderzać mieczem o miecz.


A to już zależy które konkretnie akcje masz na myśli. W sequelach bohaterowie często faktycznie chcą tylko uderzać mieczem o miecz, wtedy to nie jest błąd.



(27-05-2020, 22:11)simek napisał(a):
(27-05-2020, 21:23)Rozgdz napisał(a): Maula pozafilmowego osobiście nie uznaję. Jest tylko jeden Darth Maul - milczący twardziel i chodzący miecz Palpatine'a.
Ale wiesz, że jest taki film, Solo: A Star Wars Story, w którym ten twardziel dalej żyje? Język 

A nie widziałem. Maul jest tam taki jak w Mrocznym Widmie czy jak w animacjach ?

Odpowiedz
(27-05-2020, 22:01)marsgrey21 napisał(a): Nawet ludzie znający się na szermierce oceniają walki w prequelach pod względem technicznym nieporównywalnie lepiej od tych z sequeli, a walka Obi-Wana z Anakinem jest chwalona za to jak sprytnie łączy filmową efektowność z realiami walki na miecze, gdzie postacie w przeciwieństwie do sequeli używają poprawnych cięć i atakują ciało rywala, a nie jak w sequelach gdzie bohaterowie celują tak by uderzać mieczem o miecz.

I ja to wszystko dobrze wiem. Zresztą w tych walkach jest wiele nawiązań do różnych sztuk walki. I chociażby w Ataku klonów kiedy Anakin i Dooku trzymają miecze w górze przed atakiem, to ta pozycja jest nawiązaniem do walki samurajów. 
Nie wspominając, że czasami trzeba było nawet aktorów prosić, aby trochę zwalniali tempo, gdyż byli za szybcy na film. Oni tak naprawdę się szybko poruszali. Tyle, że to tak samo ja z debatą o nadmiarze CGI, że wszystko jest CGI, to też się przyjęło mówić, że walki w prequelach wyglądają jak gra komputerowa, sztucznie itd. I niestety w tej debacie ciężko przekonać, gdyż nawet nie jest to debata. 

[quote pid='632399' dateline='1590610318']
(27-05-2020, 22:11)simek napisał(a):
(27-05-2020, 21:23)Rozgdz napisał(a): Maula pozafilmowego osobiście nie uznaję. Jest tylko jeden Darth Maul - milczący twardziel i chodzący miecz Palpatine'a.
Ale wiesz, że jest taki film, Solo: A Star Wars Story, w którym ten twardziel dalej żyje? Język 

A nie widziałem. Maul jest tam taki jak w Mrocznym Widmie czy jak w animacjach ?
[/quote]

Gra go Ray Park, choć widać, że się postarzał i ma metalowe nogi... Chociaż mamy osoby temat o Solo i tam z chęcią o tym porozmawiam. Gdyż własnie obecność Maula (choć sam preferuję tego z Mrocznego widma od rozgadanego filozofa z Clone Wars) to jest też jedyna szansa na jakąś kontynuację dla tego filmu w dowolnym formacie. Ale to już zapraszam do innego wątku, aby zachować porządek na forum. Uśmiech 
/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz
(27-05-2020, 21:53)Lawrence napisał(a): Te zarzuty o "wybigasy" to dla mnie też są z gatunku "że wszystko jest CGI i za dużo CGI'. Co też jest samo w sobie ciekawe, że te same osoby w Internetach krytykujących zbyt dużą ilość CGI, rozpływają się nad produkcjami Marvela, które już w ogóle balansują blisko bycia filmu animowanego. Ale to już inna dyskusja. 
Nie przypominam sobie takiego zarzutu względem walk. Co do hipokryzji w CGI, to Marvelowi potrafił sprzedać iluzję i miał też odpowiednie narzędzia, czego zabrakło Lucasowi (to samo spotkało czwartego Indianę Jonesa i Demogorgona, gdzie wszyscy zrobili O_o, że to były efekty praktyczne).

Cytat:To nawet można w tych żenujących filmikach Nostalgia Critica i jemu podobnych zobaczyć, gdzie mówią "Prequels are bad, everybody knows it" i potem wielkie zdziwienie, kiedy nagle pojawiają się osoby, które te filmy lubią. "Prequele to tylko CGI", "nie ma praktycznych efektów specjalnych", "nikt nie lubi Anakina", "polityka jest nudna" "midichloriany" itd. I ja się nie dziwię, że teraz jest taki odzew względem trylogii. 
Gdybyś zdjął hejterskie okularki, to zobaczyłbyś, że ten sam Nostalgia Critic jeszcze przed premierą TFA wypuścił film traktujący o 11 dobrych rzeczach w PT, chwaląc m.in. Christensena, doceniając worldbuilding oraz uważał, że skaczący Yoda jest zajebisty: 


I niedawno zrobił film, gdzie mówi że o ile PT wcale takie dobre nie są, to mają spójną wizję i w wielu miejscach brzmi jak ty:


Cytat:I nie chodzi tutaj tylko oto co dał Disney ze swoją trylogią. Przy czym ja jestem szczodry i uważam, że Disney powinien jednak dawać hejtereom prequeli jakieś tantiemy z tych filmów. To są także ich dzieła, swoją część w nie włożyli i według mnie zasługują na zapłatę.
Taaa... z brzmisz jak zarząd Disneya i reszta ich klakierów, którzy uzasadnioną krytykę ST wrzucają do wora "toksyczny fandom" Język.

(27-05-2020, 19:11)marsgrey21 napisał(a): Czy ta walka też jest zła ze względu na szybkie tempo?

Z tą różnicą, że faktycznie musieli to odegrać bez jakichś technologicznych wspomagaczy, więc to autentycznie zrobi większe wrażenie.

Słowa-klucz - Mniej znaczy więcej.

Dasz jakiemuś twórcy za dużo zabawek, to może scenę przedobrzyć. Dlatego też uważam, że walka w Mrocznym Widmie jest uniwersalnie uznana za najlepszą z PT, gdyż Lucas jeszcze się ograniczał i choreografia walki wyszła wiarygodnie.

Dlatego np. walka Ripley z Królową w Aliens jest zajebista, bo mimo wszystko były ograniczenia techniczne. Z dzisiejszym CGI to byłby nieznośny mocap na bluescreenie z zbyt efekciarskim podejściem. Albo teraz stare filmy dostają pochwały za to, że kręcili to w prawdziwych lokacjach czy używali miliona statystów.

Odpowiedz
(27-05-2020, 23:41)OGPUEE napisał(a): Gdybyś zdjął hejterskie okularki, to zobaczyłbyś, że ten sam Nostalgia Critic jeszcze przed premierą TFA wypuścił film traktujący o 11 dobrych rzeczach w PT, chwaląc m.in. Christensena, doceniając worldbuilding oraz uważał, że skaczący Yoda jest zajebisty: 
Mieczy świetlnych mam dostatek, ale i te chętnie dołączą do mojej kolekcji. Uśmiech I całkiem szczerze mnie się naprawdę bardzo dobrze rozmawia i dyskutuje, ale nie musisz mi dawać od razu broni do ręki, jak to właśnie uczyniłeś wrzucając te dobrze mi znane filmiki Nostalgia Critica, które są dokładnym potwierdzeniem tego co pisałem wcześniej. Gdyż nawet jeżeli w niektórych momentach chwali prequele, to dalej patrzy na nie z góry i przemawia ex cathedra. "We all know..." "we" "we" "we"...". Zresztą całe to wymienienie tych 11 pozytywów, które są zresztą tak oczywiste, że już trzeba byłoby być całkowicie zakłamanym i na siłę niechętnym do tych filmów, aby ich nie zauważyć, polega na tym, że przedstawia, te rzeczy są dobre, a cała reszta ssie. I tak samo zresztą zaczyna ten drugi materiał, gdzie właśnie zaczyna od tego "we", że "My wszyscy uznaliśmy, przyjęliśmy, że prequele ssą!". W ogóle ten drugi materiał jest naprawdę słaby od niego. To, że zauważa wizję jednego człowieka, to OK, w tym się zgadzamy, ale poza tym nie widzę tam za wiele podobieństw. Też dlatego, że na 20 minutowy materiał jedynym wytłumaczeniem dla niego, dlaczego ludzie lubią prequele, czy też pozytywnie się teraz o nich wypowiadają, jest sama nostalgia i nic więcej. I kto tu ma hejterskie okulary, skoro nie jest więcej dostrzec. Nie wspominając, że NC też jest jak chorągiewka i teraz nagle mówi, że widział problemy Gwiezdnych wojen Disney'a. Taa jasne...
Nie wspominając, że to wypominanie, że wątki polityczne są zbyt skomplikowane nudne i niezrozumiałe dla widzów, tylko potwierdza w przekonaniu, że coś nie jest w amerykańskim systemie nauczania. Gdyż i ja chodząc do szkoły oglądałem te filmy, ale właśnie od początku lubiłem Palpatine'a i podobały mi się te knowania polityczne i nawiązania do historii. 
Czy ja brzmię jak "toksyczny fandom" i Disney? Cóż a nawet jak tak to przecież nie można zaprzeczyć, że taka grupa istniała i to do niej swoim filmem i kampanią promocyjną skierował się Disney. I mam nadzieję, że to wydaje się oczywiste, albo przynajmniej niektórzy pamiętają kampanię promocyjną TFA, że była ona mocno anty-prequelowa. To pokazywanie scenografii tak, aby nie było widać, że jest gdzieś green-screen. Mówienie, że kręcą na taśmie z dokładnym pokazywaniem taśmy. A potem sam film, gdzie cały początek na Jakku, toż to prezentacja "praktycznych efektów" w tak bezpośredni sposób, że bardziej się nie da. Co przynajmniej dla mnie osiągnęło przeciwny efekt, gdyż zamiast traktować te rzeczy lub istoty jako część uniwersum, ja od razu traktowałem jako "praktyczne efekty specjalne". Kampania promocyjna The Force Awakens i sam film i traktowanie jakby prequele w ogóle nie istniały, toż to było oczywiste. Ale był to też bardzo klarowny sygnał na starcie do tej grupy osób, które się na prequlach wychowały, lub te filmy widziały - Nie jesteście tu mile widziany! albo To nie film dla was! Zabawnie to brzmi z perspektywy późniejszych akcji ludzi z Disney Lucasfilm i haseł "Star Wars Is For Everyone", kiedy na sam początek wykluczyli sporą grupę swojego fandomu, który był w idealnym wieku, aby przekazać później tę fascynację swoim małym pociechom. Nie mówiąc, że w ogóle z perspektywy biznesowej to dość nieprzemyślane podejście.
Ale tak rozmyślając nad Gwiezdnymi wojnami J.J. Abramsa i tym co Nostalgia Critic tam mówi, to widzę pewne podobieństwo w ich myśleniu. NC sam mówi, że głównym sukcesem pierwszych Gwiezdnych wojen były efekty specjalne. I J.J. myśli podobnie, co też widać w jego filmach, dla niego Gwiezdne wojny to "rzeczy" "obiekty" "rekwizyty" "miejsca". Czyli Sokół Millenium, pustynna planeta, szturmowcy itd. Rzeczy i efekty specjalne i... Nie chcę brzmieć arogancko, ani też uważać, że ja nagle jako jedyny wiem czym jest sekret i serce Gwiezdnych wojen. Ale mimo wszystko trochę mi Nostalgia Ciritca, a przede wszystkim J.J. Abramsa żal, że oni nie widzą klasycznej historii walki dobra ze złem, opartej na klasycznych mitach i legendach, tylko widzą rzeczy. Smutny 
Zresztą sam George Lucas to dobrze uznał i ja się z nim zgadzam, że jest mnóstwo filmach ze świetnymi efektami specjalnymi, które są po prostu nudne i nieciekawe.
/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz
Cytat:Te zarzuty o "wybigasy" to dla mnie też są z gatunku "że wszystko jest CGI i za dużo CGI'. Co też jest samo w sobie ciekawe, że te same osoby w Internetach krytykujących zbyt dużą ilość CGI, rozpływają się nad produkcjami Marvela, które już w ogóle balansują blisko bycia filmu animowanego. Ale to już inna dyskusja.

Może ujmę to inaczej, bo widzę że Ty jakąkolwiek krytykę PT wrzucasz do jednego wora pt. "bezmyślny hejt". Mimo że napisałem sam wprost, że lubię te filmy ale nie mam klapek na oczach.

A zatem jeszcze raz - pojedynki w PT potrafią w wielu miejscach wyglądać fajnie - widowiskowo, angażująco.  Problem w tym, że ni z gruchy ni z pietruchy Lucas potrafi wrzucić coś tak żenującego i niepasującego do całości, ze oczy zaczynają krwawić. Sorry, ale nie -  robiący fikołki Dooku, Yoda czy Sidious to nie jest "styl", genialna choreografia ani inspiracja klasycznymi sztukami walki. Jeszcze raz odnoszę się chociażby do filmu z poprzedniej strony - to co się odwaliło w 0:38 wygląda jak wyjęte chociażby z  Dragon Balla. Nie moja wina, że chce mi się śmiać w momencie, gdzie powinienem być przerażonym faktem, jaki ten Darth Sidious jest straszny i potężny. Jak wspominałem - reszta walki jest spoko, pomijając Mistrzów Jedi którzy dostali chyba chwilowego paraliżu.

Cytat: W ogóle patrząc jaki był hejt na prequele to i ich fani, tacy jak ja czuli się po prostu stłamszeni. Teraz przynajmniej czuć pewną swobodą wyrażania swojej opinii.
To jest akurat bzdura Uśmiech Pamiętam okres premiery ROTS - większość moich znajomych była filmem zachwycona. Na różnych forach czytałem wątki, gdzie ludzie bardzo chwalili trzeci epizod, podkreślając jak wiele Lucas poprawił i nauczył się od czasu Mrocznego Widma. Nie przypominam sobie, by fani prequeli musieli wtedy działać w jakimś mitycznym podziemiu, prześladowani przez krytyków. Teraz to chyba ty trochę wyolbrzymiasz sytuację, na siłę robiąc z prequeli i ich fanów jakichś męczenników.

Z mojej strony kończąc, to zaczyna być trochę śmieszne Lawrence, że prequele mają od dziś być nietykalne BO DISNEY TRILOGY JEST CHUJOWA. Trochę nie łapie sensu takiej dyskusji. PT darzę ogromnych sentymentem, kocham ich soundtracki, klimat, bohaterów i wracam do tych filmów z przyjemnością ale jak pewne rzeczy mnie wkurwiały i irytowały za pierwszym razem, tak robią to nadal, po latach. 

Naprawdę rozumiem Twoje podeście do całej marki, nie dziwi mnie Twój stosunek do Disneya ale... dajże ludziom żyć i mieć swoje odmienne zdanie, bez klasyfikowania ich wszystkich jako hejterów którym Disney wyprał mózgi Uśmiech Prequele chyba już od lat nie są postrzegane jako największe zło tego świata, a to że w jednym czy drugim podcaście ktoś wyleje na nie wiadra pomyj to cóż, ma do tego prawo.  Tak jak większość ludzi ma własne mózgi i potrafi ocenić, czy podoba się im film czy nie - szczególnie że mówimy już w sumie o klasykach, mających swoje lata na karku. 

Odpowiedz
(28-05-2020, 01:32)Lawrence napisał(a): I mam nadzieję, że to wydaje się oczywiste, albo przynajmniej niektórzy pamiętają kampanię promocyjną TFA, że była ona mocno anty-prequelowa.

...

Kampania promocyjna The Force Awakens i sam film i traktowanie jakby prequele w ogóle nie istniały, toż to było oczywiste. Ale był to też bardzo klarowny sygnał na starcie do tej grupy osób, które się na prequlach wychowały, lub te filmy widziały - Nie jesteście tu mile widziany! albo To nie film dla was! Zabawnie to brzmi z perspektywy późniejszych akcji ludzi z Disney Lucasfilm i haseł "Star Wars Is For Everyone", kiedy na sam początek wykluczyli sporą grupę swojego fandomu



Hm, ale co ciekawe sequele oparte są najbardziej na prequelach właśnie :p


(28-05-2020, 01:32)Lawrence napisał(a): Ale tak rozmyślając nad Gwiezdnymi wojnami J.J. Abramsa i tym co Nostalgia Critic tam mówi, to widzę pewne podobieństwo w ich myśleniu. NC sam mówi, że głównym sukcesem pierwszych Gwiezdnych wojen były efekty specjalne. I J.J. myśli podobnie, co też widać w jego filmach, dla niego Gwiezdne wojny to "rzeczy" "obiekty" "rekwizyty" "miejsca". Czyli Sokół Millenium, pustynna planeta, szturmowcy itd. Rzeczy i efekty specjalne i... Nie chcę brzmieć arogancko, ani też uważać, że ja nagle jako jedyny wiem czym jest sekret i serce Gwiezdnych wojen. Ale mimo wszystko trochę mi Nostalgia Ciritca, a przede wszystkim J.J. Abramsa żal, że oni nie widzą klasycznej historii walki dobra ze złem, opartej na klasycznych mitach i legendach, tylko widzą rzeczy. Smutny 
Zresztą sam George Lucas to dobrze uznał i ja się z nim zgadzam, że jest mnóstwo filmach ze świetnymi efektami specjalnymi, które są po prostu nudne i nieciekawe.


Ależ sequele jak najbardziej opowiadają historię bardzo "lucasowską"  Uśmiech

Ale chodzi w nich o to i tylko o to:






O nic innego i o nic więcej.

Odpowiedz
Oglądałem ten epizod milion razy, a dzisiaj podczas seansu bawiłem się świetnie, mimo że znam każdą scenę na pamięć. Co mogę rzec, ten film jest po prostu epicki. Pierwsza scena, stałe ujęcie na flotę Republiki i słychać tylko dum-dum dum-dum dum-dum i fruu lecą nasi główni bohaterowie i jesteśmy wrzuceni na głęboką wodę bitwę o Coruscant. Najlepszy opening scene serii. Od razu mamy sporo akcji, w sumie cały film to praktycznie jedna wielka akcja, i bardzo dobrze. Lubię pojedynek z Dooku, w ogóle lubię ten jego występ, mimo że to tylko epizod. Podoba mi się, że bohaterom nie wszystko się udaje. Zostają złapani w tarczę, Grievious im ucieka, widać że srają ze strachu lecąc połową statku.
Pierwsza sprawa do omówienia to Anakin i oczywiście Hayden. Skywalker z drugiego epizodu a z trzeciego to ogromny postęp, progres i ewolucja. 3 lata wojny ukształtowały go. Teraz jest pewnym siebie wojownikiem, strategiem, wciąż jest arogancki ale ma więcej pokory i cierpliwości. Od 3 lat ma też żonę i tu sceny z Padme wypadają sto razy naturalniej, dlaczego? Bo Anakin z przegrywa zmienił się w chada, który ma kobietę 10/10 i sobie ciupcia w przerwach od bycia ultrakozakiem i bohaterem wojennym. Jeśli chodzi o wygląd, minęły 3 lata a Anakin wygląda na o wiele doroślejszego niż 22 lata. Długie włosy, blizna i ewidentnie bardziej męska twarz sprawiają, że Skywalker prezentuje się jak prawdziwy heros. Nigdy nie zwróciłem uwagi na głos, a Hayden tutaj ma niższy i bardziej opanowany niż w "Ataku". Jeśli chodzi o grę aktorską, za "Zemstę" Hayden zebrał o wiele mniej nieprzychylnych komentarzy, według krytyków gra on lepiej i pewniej. Wiecie czemu gra pewniej? Bo jego postać jest o wiele bardziej pewna siebie, więc śmiało mogę rzec, że aktor doskonale rozumiał kogo gra.
Oczywiście wraz z latami wojny przychodzą traumy. Ponowne wizje śmierci ukochanej osoby, czując niemoc udaje się do najpotężniejszego mistrza Jedi, a ten co mu mówi? Żeby nie przywiązywał się do ludzi i ich nie opłakiwał, i najlepiej żeby odrzucił wszelkie osoby na których mu zależy. Okej, taka była nauka Jedi, ale to porada chuja warta. Podczas sceny w operze Anakin stara się bronić wartości Jedi i mówi, że zależy im na innych, ale widać po nim że sam w to do końca nie wierzy. Jak Jedi ma się troszczyć o innych, skoro według nauk ma nie posiadać emocji? Nie możesz kochać, przywiązywać się, więc jesteś skazany na samotną medytację. Możesz wgłębiać się w tajniki mocy ale wciąż to tylko ty będziesz je posiadał. Brzmi podobnie samolubnie jak postawa Sithów. No właśnie i teraz taki Anakin, do jego nieszczęśliwego życiorysu dochodzi 3-letnia wojna, w której musi latać po Galaktyce a ukochaną widzi raz na ruski rok, nie może wychodzić ze swoją żoną poza próg budynku, bo ktoś ich by zauważył, a teraz dochodzi ciąża. Z jednej strony jest mega nieciekawie, no bo ciążowy brzuch zauważą wszyscy a niepokalane poczęcie mogło wydarzyć się tylko raz, a z drugiej pojawia się jakiś promyk nadziei na lepsze życie i faktycznie to był najszczęśliwszy moment w całym życiu Anakina. I teraz dochodzą wizję, według których jego żona i dzieci mogą umrzeć. Rada Jedi ma go gdzieś, a w Radzie jest tylko po to żeby latać jak listonosz i przekazywać info od/do Kanclerza, którego stawia wyżej ponad Radę. Gość jest w rozsypce, nie wie co robić, psychika mu siada.
Po historii o Lordzie Plagueisie Anakin mówi Padme, że zna sposób na jej ratunek. Czyli jeszcze przed ujawnieniem Palpatine'a Skywalker sam chciał posiąść tę wiedzę, był na tyle zdesperowany żeby sam szukać pomocy w Ciemnej Stronie. Jego późniejsze przejście na Ciemną Stronę Mocy w moim mniemaniu nie jest żadną przemianą. On już na tej cienkiej granicy stał od dawna, a zabójstwo Windu było takim impulsem, że serio nie miał żadnego wyjścia. Od razu żałuje, ale już nie było odwrotu, musiał już robić co mu Palpatine każe. Ale właśnie, wybił rycerzy Jedi i bezbronne dzieci, i tu absolutnie wierzę, że zrobił to z miłości do Padme. Ale co dalej.
Na Mustafar Anakin wybija politycznych więźniów, a potem już tylko stoi, patrzy na lawę i płacze. Jest w totalnej pustce, wie w jakiej dupie się znajduje. W tym momencie już ewidentnie siadło mu na bani, psycha zryta i to już nie jest ten sam człowiek. Podczas rozmowy z Padme wydaje się, że jej uratowanie nie jest już dla niego najważniejsze. Jest już pełnoprawnym Sithem. Dooku chciał obalić Palpatine'a, Palpatine "zabił" Dooku, i czego chce Anakin? Obalenia Palpatine'a (potem oczywiście Palpatine będzie chciał się pozbyć Vadera na rzecz Luke'a). Dopiero co się do niego przyłączył, a już czuje się na tyle potężny, że sam chce zostać władcą. Jest totalnie zaćmiony. Koniec końców stał się własną zgubą. Zabił swoją ukochaną, starał się zabić przyjaciela. Jego pojedynek z Obi-Wanem jest genialny. Obaj znają się na wylot, wiedzą kto jak uderzy, dlatego mamy tu scenę machania mieczami, bo Anakin cały czas pokazuje, że był świetnym uczniem. Potem chciał pokazać, że uczeń przerósł mistrza, gdy chciał wykonać identyczny ruch jaki zrobił Obi-Wan w "Mrocznym Widmie". Tylko, że młody Kenobi wtedy nie miał innej możliwości wisząc nad przepaścią, wtedy musiało mu się to po prostu udać bo inaczej by zginął. A Anakin miał wiele innych możliwości, mógł nawet po prostu do niego podejść, ale ten chciał pokazać, że też umie. Niestety chciał wykonać ruch, który jest na tyle ciężki, że sam Kenobi mu mówi, żeby tego nie próbował.
Sam pomysł z wulkaniczną scenerią to strzał w dziesiątkę. Dwóch herosów się klepie a w tle mamy lejącą się lawę i wybuchy. Obi-Wan nie chce zabić Anakina, do samego końca stara się przemówić mu do rozumu, ale ten nic nie pojmuje, już nic do niego nie dociera, ale gdy leży bez kończyn, cały się pali i wyciąga rękę do Obi-Wana...
Podczas oglądania filmu wiele razy wciąż miałem nadzieję, że wszystko potoczy się inaczej. Gdyby tylko od razu Windu zabrał ze sobą Anakina, gdyby Yoda razem z Kenobim walczyliby z Imperatorem itd itd.
Wbicie do Świątyni Jedi Legionu 501 na czele z Anakinem przy akompaniamencie Williamsa to majstersztyk. W ogóle Williams tutaj chyba się najbardziej postarał. Gdy w finale wchodzi "Duel of the Fates" to aż miałem banana na ryju. Grievious to też kozak, a jego miecze napierdalające o podłogę i te iskry to audiowizualna uczta.
McGregor to Obi-Wan idealny, McDiarmid jako Palpatine/Imperator też genialny, o Haydenie już się rozpisałem. Lucas też wzbił się na wyżyny. Pierwsza scena Vadera pełna goryczy, na chwilę Anakin odzyskuje przytomność i znajduje się w klatce, którą stanowi jego kombinezon. Dowiaduje się, że zabił swoją żonę, a potem ciężko mu jest stawiać kroki w pancerzu, i bezsilny już tylko wyje.
Tak myślałem sobie, co by było gdyby nie było OT, a "Zemsta Sithów" wyszłaby dzisiaj. Wyobrażacie to sobie? Oglądacie sobie Gwiezdne Wojny, a tu nagle główny bohater zaczyna odpierdalać, przechodzi na ciemną stronę, wszyscy Jedi wybici, zło wygrywa i ogólnie film się kończy jedną wielką tragedią. Jakie byłyby recenzje? Czy Lucasa by zjedzono żywcem za tak radykalne podejście czy wystawiono by mu pomnik za odwagę?

Ode mnie dyszka, za film, za sentyment, za Gwiezdne Wojny.

Odpowiedz
(14-07-2020, 02:21)Krismeister napisał(a): Tak myślałem sobie, co by było gdyby nie było OT, a "Zemsta Sithów" wyszłaby dzisiaj. Wyobrażacie to sobie? Oglądacie sobie Gwiezdne Wojny, a tu nagle główny bohater zaczyna odpierdalać, przechodzi na ciemną stronę, wszyscy Jedi wybici, zło wygrywa i ogólnie film się kończy jedną wielką tragedią. Jakie byłyby recenzje? Czy Lucasa by zjedzono żywcem za tak radykalne podejście czy wystawiono by mu pomnik za odwagę?
Jak The Last Jedi obrywa, że Luke z młodego idealisty wyrasta niedoszły morderca siostrzeńca, to pewnie i tu by ludzie się burzyli Oczko (przypomnę o Grze o Tron).

Choć myślę, że gdyby nie istnienie OT, to przejście Anakina na Ciemną Stronę byłoby odpowiednikiem "I am your father".

Odpowiedz
O, zapomniałem o największym plusie PT. Cała trylogia ma swój plan. Wszystko tu się łączy i nie ma sprzeczności. Lucas elegancko rozplanował plan Palpatine'a. W "Ataku Klonów" pod pretekstem wojny dostaje autorytarną władzę, którą obiecuje się zrzec od razu po zakończeniu konfliktu. Co się dzieje w "Zemście"? Jeszcze przed ogłoszeniem zakończenia Wojny Klonów robi teatrzyk z Windu, i dzięki swojej władzy nie musi nawet nikogo pytać o zmianę ustroju Republiki w dyktatorskie Imperium.

A taka trylogia sequeli. Tam każda część ze sobą nie gra. Wszystko wymyślone na poczekaniu.

Odpowiedz
(14-07-2020, 02:21)Krismeister napisał(a): Tak myślałem sobie, co by było gdyby nie było OT, a "Zemsta Sithów" wyszłaby dzisiaj. Wyobrażacie to sobie? Oglądacie sobie Gwiezdne Wojny, a tu nagle główny bohater zaczyna odpierdalać, przechodzi na ciemną stronę, wszyscy Jedi wybici, zło wygrywa i ogólnie film się kończy jedną wielką tragedią. Jakie byłyby recenzje? Czy Lucasa by zjedzono żywcem za tak radykalne podejście czy wystawiono by mu pomnik za odwagę?

Dzisiaj jest inny klimat, "Gra o Tron", itd. Myślę że film - i cała seria - byłby dzisiaj znacznie bardziej doceniony. Np wszystkie kwestie polityczne. Widzowie bardziej by się skupiali na psychologii, analogiach do współczesnego świata i historii. I byłoby to traktowane raczej jako mroczne fantasy a nie "bajka".


Ładny tekst Uśmiech

Odpowiedz
(14-07-2020, 08:46)OGPUEE napisał(a):
(14-07-2020, 02:21)Krismeister napisał(a): Tak myślałem sobie, co by było gdyby nie było OT, a "Zemsta Sithów" wyszłaby dzisiaj. Wyobrażacie to sobie? Oglądacie sobie Gwiezdne Wojny, a tu nagle główny bohater zaczyna odpierdalać, przechodzi na ciemną stronę, wszyscy Jedi wybici, zło wygrywa i ogólnie film się kończy jedną wielką tragedią. Jakie byłyby recenzje? Czy Lucasa by zjedzono żywcem za tak radykalne podejście czy wystawiono by mu pomnik za odwagę?
Jak The Last Jedi obrywa, że Luke z młodego idealisty wyrasta niedoszły morderca siostrzeńca, to pewnie i tu by ludzie się burzyli Oczko (przypomnę o Grze o Tron).

Nie jestem prorokiem i ani ekspertem od teorii gdybalnictwa, ale według mnie to porównanie jest nietrafione. I mówię to z doświadczenia jako osoba, która po dziś dzień i aż po moje ostatnie dni będę przeżywał to co się stało z Grze o Tron i w The Last Jedi. 
Ale sytuacji z Zemstą Sithów nawet nie ma co porównywać, gdyż tutaj w przeciwieństwie do tych dwóch tytułów nie ma "subverting expectacions" . Przejście Anakina na Ciemną Stronę Mocy nie jest stworzone dla samego głupiego twistu, czy strollowania widza, ale ma znaczenie fabularne i przesłanki ku takiej decyzji jak najbardziej są. 
Plus mimo wszystko trudno te wszystkie tytuły postrzegać jako autonomiczne dzieła. W tym kontekście to The Last Jedi nawet nie funkjonuje. A gdyby tak było to Luke byłby po prostu jakimś żałosnym przegrańcem, obciągającym wodnym, kosmicznym krowom. A więc pewnie nie byłoby żadnego odzewu, jeżeli zakładamy że nie było wcześniejszych Gwiezdnych wojen i widzowie nie znali wcześniejszego Luke'a. I podobnie jest w przypadku Gry o Tron. A tak mając ten cały kontekst mamy typowe "subverting expectations", gdzie przemiana wypada tak wiarygodnie i tak logicznie jak Andrzej Duda mówiący o wzajemnym poszanowaniu się, jedności i tolerancji podczas zwycięskiego wieczoru wyborczego, po tym jak przez całą kampanię rzucał wyzwiskami jak zapijaczony burak sprzed wsiowego społem i odbierał niektórym człowieczeństwo. 
Tak też według mnie to jest sytuacja gdzie w ogóle trudno porównywać. 
Oczywiście Zemsta Sithów broni się jako pojedynczy film, ale jednak z całym szerszym kontekstem jeszcze bardziej zyskuje, a nawet zyskują inne filmy. I tak w Ataku klonów zarówno test Jango Fetta do Obi-Wana o klonach "They do their job well", nabiera lepszego znaczenia znając Order 66. Tak samo i scena śmierci matki w Ataku klonów pomaga jeszcze bardziej zrozumieć zachowanie Anakina w Zemście Sithów. Nie wspominając, że i sam tytuł ostatniej części "Powrót Jedi", oznacza powrót Anakina Skywalkera jako Jedi, po tym wszystkim co przeszedł.

(14-07-2020, 08:46)OGPUEE napisał(a): Choć myślę, że gdyby nie istnienie OT, to przejście Anakina na Ciemną Stronę byłoby odpowiednikiem "I am your father".


Oj, chyba zostało to usunięte na YouTubie, gdyż był materiał, gdzie dziewczyna oglądając po raz pierwszy tę wersję nie znając późniejszych części, niesamowicie to przeżywała. 

@Krismeister Piękny i obszerny tekst w którym w pełni się zgadzam. I naprawdę Zemstę Sithów polecam oglądać na okrągło, gdyż można tyle smaczków w niej znaleźć, na pierwszym, na drugim, na trzecim planie, czy nawet w ukrytych muzycznych tematach. 

Zemsta Sithów jest moją ulubioną częścią Gwiezdne Sagi i kocham ją całym sercem, całą duszą moją! 
/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz
(14-07-2020, 20:34)Lawrence napisał(a): Tak samo i scena śmierci matki w Ataku klonów pomaga jeszcze bardziej zrozumieć zachowanie Anakina w Zemście Sithów.


Ja bym nawet powiedział że to kluczowe Uśmiech

Anakin śnił o śmierci matki... i wszystko się dokładnie spełniło. Sny miał jednak trochę wcześniej, gdyby wyruszył od razu - może by zdążył ją uratować.

Więc gdy zaczyna śnić o śmierci Padme...

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Star Wars: Original Trilogy (IV-VI) Mierzwiak 922 112,633 Wczoraj, 10:50
Ostatni post: marsgrey21
  Star Wars: The Rise of Skywalker (2019) reż. J.J. Abrams szopman 2,417 174,086 03-08-2020, 20:15
Ostatni post: Lawrence
  Star Wars (temat ogólny) Megaloceros_____ 1,200 111,265 30-07-2020, 14:12
Ostatni post: Krismeister
  Rogue One: A Star Wars Story (2016) reż. Gareth Edwards [SPOILERY] Juby 1,486 141,565 30-07-2020, 11:21
Ostatni post: Danus
  Star Wars: Episode I - The Phantom Menace (1999) reż. George Lucas Corn 298 47,447 14-07-2020, 20:19
Ostatni post: Rozgdz
  Star Wars: Episode II - Attack of the Clones (2002) reż. George Lucas Mierzwiak 135 22,579 12-07-2020, 22:42
Ostatni post: Rozgdz
  Star Wars: Episode VIII - The Last Jedi (2017) reż. Rian Johnson Juby 2,700 231,073 22-06-2020, 19:29
Ostatni post: Lawrence
  Solo: A Star Wars Story (2018) reż. Ron Howard Grievous 1,115 97,818 27-05-2020, 22:54
Ostatni post: Rozgdz
  Star Wars: Episode VII - The Force Awakens (2015) reż. J.J. Abrams Veers 3,846 402,977 18-05-2020, 20:45
Ostatni post: Rozgdz
  Star Wars: Prequel Trilogy (I-III) military 520 60,265 08-11-2018, 20:00
Ostatni post: Lawrence



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości