Ankieta: Jak oceniasz IT: Chapter 2?
10/10
9/10
8/10
7/10
6/10
5/10
4/10
3/10
2/10
1/10
[Wyniki ankiety]
 
Uwaga: To jest publiczna ankieta, więc każdy może zobaczyć na co zagłosowano.





Stephen King's IT
^ Zgadza się.

Odpowiedz
Co do żartu, pewnie Hader improwizował, tak jak wstawiając swój słynny skecz z Jabbą i nikt nad tym dłużej nie pomyślał.

Odpowiedz
Mnie tylko ciekawi jak to jest, że od dwóch stron rozprawiacie tylko o wadach i tym jaki ten film słaby, ale oceny widzę w okolicach 6 i wyżej... Co musiałoby się wydarzyć i o ile bardziej film musiałby być przeciągnięty, żebyście gremialnie dali mu oceny na jakie zasługuje, czyli 2-3-4/10? :P

Odpowiedz
Czy argument "poza wymienionymi wadami są same zalety" do Ciebie przemawia? ;) Film ma wady, ale oglądało mi się go dobrze. 
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
(11-09-2019, 07:38)simek napisał(a): Mnie tylko ciekawi jak to jest, że od dwóch stron rozprawiacie tylko o wadach i tym jaki ten film słaby, ale oceny widzę w okolicach 6 i wyżej... Co musiałoby się wydarzyć i o ile bardziej film musiałby być przeciągnięty, żebyście gremialnie dali mu oceny na jakie zasługuje, czyli 2-3-4/10? :P
Ee tam mi tam sie bardzo podobalo i nie zgadzam sie z wiekszoscia zarzutow:)
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron

Odpowiedz
Przemawia, po prostu po samej treści twojej recki można pomyśleć że są tam właściwie same wady, co jest swoją drogą bliskie prawdy :p

Odpowiedz
Informacja o tym że nie zgadzasz się z większością zarzutów w sytuacji gdy do żadnego z nich się nie odniosłeś (i nie odniesiesz) jest tu równie potrzebna co retrospekcje z dzieciakami w filmie.

Odpowiedz
(11-09-2019, 08:22)simek napisał(a): Przemawia, po prostu po samej treści twojej recki można pomyśleć że są tam właściwie same wady, co jest swoją drogą bliskie prawdy :p

Po prostu nie chciało mi się wypisywać tych samych zalet co przy Chapter 1. Ile razy można pisać, że Sophia Lillis to perfekcyjna dziewczyna z mojego dzieciństwa ;) Chapter 2 ma więcej wad i dlatego ma u mnie niższą ocenę, ale nie uważam go za zły film.
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
(10-09-2019, 22:26)Mierzwiak napisał(a): Tak, to było durne, chociaż pamiętam że jednej czy dwójce postaci wyświetlił się sam numer.

Może coś przegapiłem ale skąd żart Richiego na temat tego, że Eddie poślubił wieloryba? Podobno nie widzieli się od czasu dzieciństwa.

Eddie to
Richiego. To takie nieprawdopodobne, że Richie sprawidził co u niego? Facebook itp?

Tak czy inaczej na mnie zawsze działają sceny gdzie coś nagle wyskakuje, może nie są jakies wyszukane ale działają :D Scena z Benem w szkole była chyba najstraszniejsza oprócz sceny z małą dziewczynka. Ale film głównie był przezabawny a scenariusz musiał być koszmarny biorąc pod uwagę, że najzabawniejsze momenty improwizowali aktorzy głównie Bill i James Ransone (reakcja przy 3 drzwiach, richie udający Pennywise, "sloppy bitch" - to cały Hader), Bez tego zostałby równie co jedynka koślawy film ale dzięki aktorom było dobrze

Odpowiedz
(13-09-2019, 12:41)harlequinade napisał(a): Eddie to
Richiego. To takie nieprawdopodobne, że Richie sprawidził co u niego? Facebook itp?
Film sugeruje że oni zapomnieli o wydarzeniach z dzieciństwa ale o sobie też, więc jest to słabe wytłumaczenie :)

Odpowiedz
W sumie nietrudno sobie wyobrazić, że stalkują się nawzajem np. w czasie podróży do Derry. :) Przynajmniej ja bym tak zrobił, gdybym nagle przypomniał sobie o znajomych z dzieciństwa i planował się z nimi spotkać.

Odpowiedz
Jak ktoś szuka dziury w całym to każde wytłumaczenie będzie slabe. Nie zapomnieli o sobie w całości, stan przypomniał sobie bardzo szybko, Bev i Richie znali książki Billa itp

Odpowiedz
[Obrazek: tenor.gif]

IT - powtórka

Powtórka i zarazem pierwszy seans od czasu wizyty w kinie. Bardzo lubię ten film - co więcej, po ponownym seansie podwyższam mu ocenę i dodaję serduszko. Jest to przykład świetnego blockbustera grozy, który pokazuje, że można zrobić efektowny, a przy tym całkiem klimatyczny horror za grubą kasę. I chociaż czasami twórcy popisują się efektami specjalnymi, to nie jest tego znowu aż tak dużo. Uwielbiam bohaterów (z wyjątkiem Billa, który mnie denerwuje, a jak zaczyna mówić głosem zbitego psa to już w ogóle coś we mnie eksploduje - łatwiej mi zdzierżyć Stanleya, który wydaje się być najbardziej nijaki ze wszystkich) i sposób w jaki ze sobą gadają - wreszcie pokazano dzieciaki, które wiedzą co to przeklinanie, popisują się, zaskakują i nie są nudni (z wyjątkiem Billa).

"It" trzyma w napięciu. Świetnie jest to wyważone - inicjacyjny komediodramat z horrorem, który nie pozwala się nudzić. Jak ma być śmiesznie, to tak jest, jak ma być strasznie to też jest. Pennywise w tym filmie to kozak, który łączy w sobie dokładnie te same elementy - cały czas przeraża nawet, jak próbuje być miły i to jest fajne. Moja ulubiona scena to zdecydowanie ta z projektorem :)

8/10 i na pewno nie raz powrócę.

[Obrazek: giphy.gif]


IT: CHAPTER 2

SPOILERY, SPOILERY, SPOILERY
SPOILERY, SPOILERY, SPOILERY
SPOILERY, SPOILERY, SPOILERY

Co czuję po seansie jednego z najbardziej wyczekiwanych filmów tego roku? Przede wszystkim wkurwienie, a później rozczarowanie. Nie czytałem książki, więc nie wiem czy King również przedstawił dalsze losów Klubu Frajerów w ten sposób, ale jeśli tak to faktycznie - postać McAvoya można z nim utożsamiać. Podejrzewam jednak, że w książce, która jest niezłą cegłą zostało to zdecydowanie lepiej przedstawione.

Tutaj pomysł z wymazaniem pamięci postaciom jest dla mnie totalnie z dupy albo po prostu został on tak fatalnie pokazany. Nie wiem. Cały urok tych postaci został w zasadzie wymazany i nawet późniejsze odkrywanie kart nie działa. Najlepsze są sceny retrospekcji, bo przynajmniej można poczuć nieco klimatu poprzedniej odsłony. Dorosłe wersje postaci są nudne - jedynie relacja Richieego i Eddiego daje radę, gdyby nie oni to bym chyba nie wysiedział.

Film jest za długi. Metraż daje się we znaki, niektóre sceny są tak przeciągnięte - z finałem włącznie. W pierwszej części było pyk, pyk i po akcji. Tutaj się to ciągnie, i ciągnie, i ciągnie - myślałem, że nigdy nie doczekam się końca.

Sceny grozy do dupy - jump scareów tyle, że można by obsłużyć z dziesięć innych hollywoodzkich, generycznych horrorów. Pennywise'a dużo mniej niż w poprzedniej częsci, a jak już jest to jest... meh. Nie wiem - nadal doceniam Skarsgarda, jak gra (jego głos jest przecudowny!!), ale sam klaun nie robi takiego wrażenie - a jego przedstawienie w finale to jakaś parodia. Na TOP5 scen z Pennywise'em to chyba wszystkie byłyby z pierwszego filmu.

Po cholerę był ten wątek z Bowersem? Żeby dodać kolejne 15 minut? I ten jego zombiak-kierowca LOL, co to było?

Jestem mega rozczarowany, takie naciągane 5/10 za świetnego Billa Hadera.

Odpowiedz
(10-09-2019, 22:57)Snappik napisał(a): Dałbym sobie coś obciąć, że ktoś miał zapisany numer. Przynajmniej raz na ekranie pojawił się numer i dopisek "Mike Hanlon, Derry".

Bill ma, ale dopiero na końcu, więc to inna sytuacja. W sekwencji początkowej nikt nie ma jego numeru.


Zrobiłem sobie powtórkę. Zbyt bliska mi to historia, żebym olał to po jednym seansie. No i lipa, bo było jeszcze gorzej. Uważam drugą część za film zły. Wszystkie zarzuty podtrzymuję, a do tego zobaczyłem masę nowych.

Czas trwania to paranoja. Niebywale rozwleczony film. Najgorsze w tym jest to, że przez te niemal 3h niewiele się dzieje. Jest duuuuużo "strasznych scenek" i tyle. Bohaterowie nie istnieją. Trochę nakreślono jedynie Ritchiego i tyle. Oni służą wyłącznie wywoływaniu scenek, które zbyt imponujące to nie są. Udane są dwie, a w zasadzie jedna i pół. Omawiana tu już ta na stadionie to wiadomo  -spoko sprawa. Druga, czyli to pół, to ta z dorosłą Bev u staruszki. Oczywiście poza wrzeszczącym demonem. Chodzi mi o intrygujący motyw rzekomego ojca mieszkanki Derry, który był cyrkowcem. No to wywołuje jakiś niepokój. Niestety nie idzie za tym nic. Za to prawdziwa i rozbuchana przez film geneza Tego jest beznadziejna. Cały ten mityczny rytuał, artefakty, Indianie, kosmosy - dramat. Tym bardziej, że w finale film i tak mówi "a kurcze pieczone z tym, liczy się psychika i wola". Beznadziejnie to rozpisano. Żeby było jeszcze gorzej, to w finale taki zabieg ma miejsce dwukrotnie. Kiedy już nie wypalił rytuał, to wpadli na pomysł, żeby sprytem zmusić Pennywise'a do zmiany formy, co za chwilę olano, bo "liczy się psychika i wola". Szkoda, że film nie miał dodatkowej godziny, bo może jeszcze z 5 razy by ktoś to powtórzył.

Raziło mnie też jak bardzo niejasne są zasady działania Tego. Z jednej strony jest przepotężny. Pojawia się znikąd, tworzy wielopoziomowe iluzje wpływające na rzeczywistość. No przekozak. No ale czasami decyduje się gonić na piechotę swoje ofiary, a te mu uciekają, bo szybciej biegają. No jest tu jakiś potężny problem z określeniem jego umiejętności i mocy. Skoro już przyjęto, że on robi takie cuda, to sorry - trzeba było jednak wprowadzić jakoś tego nieszczęsnego żółwia z książki, czy coś w tym stylu. Generalnie chodzi o jakąś równie potężną siłę będącą po stronie bohaterów. W tej formie, jaka jest teraz to wszystko nie ma żadnego sensu. Przykładów na to można tu wypisać pełno. Ogólnie jednak klaun tworzy sytuacje efekciarskie, które zawsze zostawiają jedną z dwóch furtek - albo ucieczka piesza wspomniana, albo siła przyjaźni/miłości, która ratuje w ostatniej chwili towarzysza. I tak 500 razy. No chyba, że akurat klaun decyduje się mordować. Wtedy morduje w sekundę.

Niestety. Po sympatycznej jedynce, nakręcono tego molocha. Wszystkie atuty poprzednika zakopano, na czele z tą dziecięcą perspektywą, która wiele bzdur potrafiła odbić. Dwójka zostanie w mojej pamięci jako gigantyczny zawód oraz fenomenalny wizualnie casting.

Nie wiem. 3/10
.

Odpowiedz

Odpowiedz
Remake sprzed dwóch lat wpisywał się w grupę horrorów, które przywracały wiarę w gatunek. "Rozdział 2" skutecznie mi ją znów odbiera. Klimat poprzednika zastąpiony został natłokiem "potworków" CGI (już od sceny w azjatyckiej restauracji wiedziałem, że nie będzie dobrze), geneza pojawienia się Pennywise'a absurdalna, idiotyczny i niepotrzebny wątek Bowersa oraz jego szofera, rozwleczona końcówka na poziomie trzeciorzędnych horrorów i kuriozalne rozwiązanie finałowe
Krótko mówiąc, spore rozczarowanie z kilkoma lepszymi scenami - np. wizyta Beverly u pani Kersh (choć też tylko do momentu wyskoczenia pokraki z ciemności). 3/10

Odpowiedz

Odpowiedz
Marna ta dwójka... Gdyby wywalić ze 30 minut, w tym sceny z KOMICZNYMI monstrami wyszloby tylko na plus
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości