Street Fighter, tak, ten z Van Dammem
#1
[Obrazek: street_fighter.jpg]

W czasach Amigi Street Fighter II zapoczątkował właściwie gatunek komputerowych mordobić jakie znamy. Nic dziwnego że hicior taki jak SFII doczekał się też jako jedna z pierwszych gier filmowej adaptacji, ale podobnie jak Super Mario Bros przed nim, adaptacja ta fanów gry raczej nie zadowoliła. No ale to były trudne początki - być może nikt nie traktował wtedy gier komputerowych jako materiał na zrobiony na poważnie film (Mortal Kombat rok później już zdawał się zmieniać ten stan rzeczy).  

Kilka rzeczy Street Fighter odwzorował dobrze, kilka postaci z Vegą i Zangiefem na czele wyglądają jak wyglądać powinny, z drugiej strony jest też... doktor Dhalsim. Cóż, na tę postać ewidentnie nie mieli pomysłu. Najlepiej wypada chyba Raul Julia niestety w swojej ostatniej już roli.

 I właśnie głównie Raul Julia i jego Bison ze swoimi tekstami sprawił, że gdy po latach zdecydowałem się film obejrzeć ponownie podchodząc do niego bez żadnych wymagań jakie może mieć wobec ekranizacji fan gry, okazało się że mam przed sobą całkiem przyjemny, komediowy i kiczowaty twór, który klimatem kojarzy się ze starymi kreskówkami w stylu G.I.Joe. I łyknąłem to bez problemu.




Blu-ray oczywiście na półce :)
Nie interesuje mnie kino ogólnie, a jedynie filmy o tym, co mnie interesuje.
-------------------------------------------------------------
Pisanina archiwalna - fantasy/sf

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Wiadomości w tym wątku
Street Fighter, tak, ten z Van Dammem - Gieferg - 03-11-2015, 13:43



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości