Superman (1978-1987)
#61
Tym razem musze sie zgodzic w 100 % z Mierzwiakiem ; )
"Y es que eso es y, creo, será siempre el cine: una manera maravillosa de soñar" J. Potau

Odpowiedz
#62
Po negatywnych opiniach nt. jedynki spodziewałem czegoś gorszego. Ku miłemu zaskoczeniu nie było tak źle. Film ma świetne efekty specjalne, kilka fajnych momentów (np. nocna scena lotu nad NYC), sama przeszłość Clarka w Smallville, dobrze mi się oglądało, ale... właśnie.  

Po cholerę scena z Zodem, który potem w filmie nie pojawia? Czemu ten wstęp na Kryptonie jest taki długi? Po co ta gadka Jor-Ela w kapsule baby Supermana, skoro mówi to samo w Fortecy Samotności? Jakim cudem Lois (Margot Kidder wcale to jakaś analfabetka (nie wie pisać poszczególne PROSTE wyrazy?!), jakim cudem nie skapnęła, iż Clark i Sup to ten sam kolo? Przecie ona najwięcej spędza z nim czasu! A scena z samochodem. Przecie mogła spokojnie otworzyć drzwi i odbiec od pękającej ziemi. Aha, nie wiem co widzicie w Margot Kidder, wcale mnie nie porwała. 

A Luthor. O Jezu... pierwsza scena z pociągiem pokazywała, iż może mieć potencjał na fajnego villaina, ale potem to wrażenie pryska, wygląda jak murzyński alfons, pieprzy jaki on jest diaboliczny, on i jego przydupasy zachowują się rodem z Benny'ego Hilla  i... jego pomysł z kryptonitem i jego pochodzeniem to jeden WTF. I wiecie co? Gene Hackman nie chciał ogolić łba, OK... ale potem i tak na końcu ma doklejona łysinę. Czy nie mogli zrobić tak przez cały film, zamiast bawić się w debilne peruczki?! Jak stać było ich na przekonujący wygląd Kryptonu i sceny w lawie, to również Hackman mógł tyle przecierpieć!

Sporym minusem jest to, iż film się w wielu momentu dłuży się i sporo scen można byłoby spokojnie skrócić. 

Przy okazji zauważyłem, ile wspólnych elementów ma MoS:
- Rozwleczony wstęp na Kryptonie
- Jonathan przekonuje Clarka, by nie używał mocy, bo mogliby ludzie go odebrać Kentom, bo ludzie nie są gotowi, bo nie może nadużyć mocy do spełnienia pewnych rzeczy    
- Clark zdobywa kostium w Fortecy Samotności

Finalnie 7/10

Odpowiedz
#63
Cytat:Po cholerę scena z Zodem, który potem w filmie nie pojawia?

Bo Superman I i II to właściwie jeden film, tylko po drodze wywalili reżysera i kto inny dokańczał część II przez co wersja kinowa wygląda jak wygląda. Z kolei Donner Cut to już takie naprawianie po fakcie, więc ciężko oczekiwać cudów, ale poza kilkoma fatalnymi pomysłami i tak jest lepszy od wersji kinowej.
AS FOR THE GOOD NEWS... THERE'S NO FUCKIN' GOOD NEWS
Nie interesuje mnie kino ogólnie, a jedynie filmy o tym, co mnie interesuje.
Recenzje filmów i komiksów

Odpowiedz
#64
Warner wydaje remaster 3-godzinnej wersji Supermana, która jak dotąd emitowana była tylko w TV:

http://www.blu-ray.com/news/?id=22094

Odpowiedz
#65
Nie wiem czy chciałbym to obejrzeć. Już wersja rozszerzona była dla mnie przesadnie wypchana zbędnymi dodatkami (w sumie podobało mi się tylko dłuższe wbicie Supermana na chatę Luthora). Czy w ogóle jest dostępna wersja kinowa na Blu-ray?

Odpowiedz
#66
Może się skuszę, zobaczymy.

EDIT: albo i nie, wnioskując po załączonym materiale video.

Oglądałem dzisiaj z córką (w wersji kinowej + Andrzej Matul), to był jej drugi seans i przetrwała film bez żadnego marudzenia czy znudzenia, a z niektórych scen miała sporą radochę (zwłaszcza wywiad + latanie i finałowe sceny ratowania ludzi). A i mnie się oglądało lepiej niż z zasypiającą na nim żoną :) Jutro bierzemy się za dwójkę. Też po raz drugi.

PS> a już na Returnsie córa się nudziła, choć też jakoś przetrwała, bo zasadniczo nie lubi nie dokańczać zaczętych filmów.
AS FOR THE GOOD NEWS... THERE'S NO FUCKIN' GOOD NEWS
Nie interesuje mnie kino ogólnie, a jedynie filmy o tym, co mnie interesuje.
Recenzje filmów i komiksów

Odpowiedz
#67
W ostatnich tygodniach powtórzyłem sobie wszystkie Supermany z Reevem. Moje oceny są na filmwebie, a gdyby ktoś chciał troszkę dłuższe opinie, może się z nimi zapoznać tutaj.

Uznałem jednak, że napiszę coś więcej na temat tych filmów w ich temacie. Otóż, KOCHAM pierwszego Supermana! Po prostu uwielbiam ten film. Wiem, że wielu się nie podoba, wiem że jest już archaiczny, zarówno konwencją i niektórymi pomysłami, jak i wykonaniem technicznym (efekty, spokojny montaż), ale zwisa mi to. Oglądałem go już nasty raz i wciąż dostarczył mi ogromnej ilości rozrywki. Uważam, że niewiele jest filmów, w których muzyka (genialny score Williamsa!) tak idealnie zgrywałaby się z obrazem i w którym tak dobrze oddano by ducha heroizmu komiksów z tym superbohaterem. Najlepszym tego przykładem jest scena z helikopterem

Mamy tu praktycznie wszystko. Katastrofę, Lois Lane w opałach, bezradnych ludzi, którzy potrzebują zbawcy, Clarka, który ma się przebrać w najbardziej klasyczny sposób - w budce telefonicznej - ale to nie lata 40.! Donner robi z tego fantastyczny gag z bezcenną reakcją Reeve'a na "nowoczesne" budki telefoniczne, a później klasyczne odsłonięcie symbolu "S" na piersi, alternatywne przebranie się w strój i ratunek z podwójnych opałów (spadanie z budynku + spadanie helikoptera). Efekty się trzymają, muzyka jest tam gdzie trzeba, a zamiast aktora widzę tam Supermana. Już 10 minut wcześniej widzieliśmy bohatera w pełnym stroju wykonującego pierwszy lot po Fortecy Samotności, ale był on nagrany tak zmyślnie, że praktycznie nic nie można było w nim dostrzec. Dopiero w tej scenie mamy pełnoprawne wejście Supermana i trafiono z nim w punkt, nie dało się tego zrobić lepiej. Ma ono wszystko i nie wiem, które wejście superbohatera przez ostatnie 40 lat mogłoby temu dorównać.

Muszę też wspomnieć o Christopherze Reeve. Matko bosko, jaki on jest tu dobry! Balansuje wręcz na granicy groteski, jako Clark potyka się o wszystko, jest nieporadny i wycofany, a mimo to tak uroczy, tak sympatyczny, tak autentyczny. Sceny pierwszej rozmowy z Lois u szefa, jego prośba o przelew dla srebrzystowłosej mamy, scena napadu w uliczcę, czy przyjście po Lois na randkę - samo dobro. Z kolei jako Superman całkowicie się zmienia i mimo braku muskulatury jak u Cavilla bije od niego taką pewnością siebie, taką siłą i wyższością nad resztą - ale nie w negatywnym sensie. Kompletnie nie czuć, że miał on tylko 25 lat gdy grał tę postać, jego charyzma wypełnia ekran. Nie chwalę go jedynie za pierwszy film, on nawet w takim szrocie jak Superman III był świetny, rozumiał tę postać, ogarniał niektóre aspekty powstawiania tego konkretnego filmu lepiej od Lestera, miał własne pomysły, a jako "zły Superman" zagrał coś nowego i też mu to wyszło. Zawsze rozwala mnie zwłaszcza ten moment
[Obrazek: Angry_Superman.jpg]
Jest bardzo przekonujący, strasznie szybko - ale nie za szybko - zmienił się z harcerzyka w jego zupełnie przeciwną wersję. Good job.
Chris tylko w czwartej części nie pokazał nic specjalnego i widać, że odpuścił siłownię, bo był o wiele szczuplejszy.

Aha, lubię Luthora-Hackmana. Tak, jest clownem, ale Gene to cholernie charyzmatyczny aktor i nie potrafię zapomnieć, że gdy obsadzono go w tej roli, Luthor był bardzo płaską postacią w komiksach. Filmowy Luthor mimo wszystko jest czymś więcej, ma swoją historię i - nie będę ukrywał - kilka znakomitych teksów. Luthory z SR i BvS nie mają do niego startu.

To tyle. Kolejna powtórka pewnie znowu za 5 lat... No może czwórkę sobie daruję, bo przebrnąć przez nią jest ciężko.

Odpowiedz
#68
Ja tylko chciałem dodać, że co do Luthorów, to co by nie mówić o "Smallville", to akurat postać Lexa była tam naprawde świetnie wykreowana.

Juby, a który film podoba Ci się lepiej: MoS czy Superman z 1978 ? :) Wgl to już najwyższa pora żebyś sięgnął po czarnobiałe Supermany z lat 40-50, urocze są :)
"Y es que eso es y, creo, será siempre el cine: una manera maravillosa de soñar" J. Potau

Odpowiedz
#69
Wkrótce obejrzę, w całości, pierwszy raz "Supermana 4" i nie wierzę, że może być gorszy od tego paździerza z Pryorem. Następny w kolejce będzie "Supergirl". W zależności od odczuć z powyższych - obejrzę jeszcze RD cut.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
#70
(25-02-2018, 21:29)szopman napisał(a): Juby, a który film podoba Ci się lepiej: MoS czy Superman z 1978 ? :) Wgl to już najwyższa pora żebyś sięgnął po czarnobiałe Supermany z lat 40-50, urocze są :)

Nie biorę się za czarnobiałe Supermany, bo widziałem fragmenty z Kirkem Alynem i nie wyglądało to dobrze (zwłaszcza on jako eS). Widziałem natomiast film "Superman and the Mole-Men" z Reevesem z 1951 i pozytywnie mnie zaskoczył. No i oglądałem animowane shorty Fleisherów z lat 40-tych, niektóre są bardzo fajne.

Tak dla przypomnienia, w tym roku obchodzimy 80-lecie istnienia Supermana! Z tej okazji kupiłem pakiet filmów z nim na Blu-ray i kolekcjonerskie wydanie MoS. Za mną już 4 filmy (SR tylko przeleciałem po najlepiej wspominanych scenach, po powtórcę z 2013 nie mam ochoty do niego wracać w całości) i blisko 10 godzin materiałów dodatkowych, z których się dowiedziałem sporo ciekawych rzeczy. Np. 1. Amy Adams nie jest pierwszą rudą Lois, taki kolor włosów miała również pierwsza odtwórczyni roli w serialu z Reevesem, gdy przeszli na kolor. 2. Supermany 1 i 2 nie były kręcone back-to-back, tylko jednocześnie i miały wspólny budżet. Internet go rozbija na dwie niemal równe części, a nie powinien, bo te filmy z kosztami rzędu $109-120 mln (są dwie różne wersje) były największą produkcją filmową w historii kina aż do 1994 roku!

Mimo wszystko, choć oceniam podobnie:

A Luthor w Smallville może i był w porządku, szkoda tylko że trafił na serial, na którego brakowało pomysłów już w drugiej serii.

Odpowiedz
#71
Cytat:Widziałem natomiast film "Superman and the Mole-Men" z Reevesem z 1951 i pozytywnie mnie zaskoczył.
To polecam w takim razie pierwsze dwa sezony serialu :)
"Y es que eso es y, creo, será siempre el cine: una manera maravillosa de soñar" J. Potau

Odpowiedz
#72
(26-02-2018, 08:13)Juby napisał(a): Tak dla przypomnienia, w tym roku obchodzimy 80-lecie istnienia Supermana! Z tej okazji kupiłem pakiet filmów z nim na Blu-ray i kolekcjonerskie wydanie MoS. Za mną już 4 filmy (SR tylko przeleciałem po najlepiej wspominanych scenach, po powtórcę z 2013 nie mam ochoty do niego wracać w całości) i blisko 10 godzin materiałów dodatkowych
Zrównoważyłeś moje obchody urodzin Supermana, czyli wzruszenie ramionami :)

Odpowiedz
#73
Ja chyba wole świętować 10 lecie TDK albo MCU :D

A co do Supermanów z lat 70. to chyba jedyne co w nich lubie to soundtrack Williamsa i postać Zoda :)
"Y es que eso es y, creo, será siempre el cine: una manera maravillosa de soñar" J. Potau

Odpowiedz
#74
Obejrzałem... Chyba rzeczywiście 4 jest gorsza od 3. Chociaż, z racji czasu, ogląda się to o wiele lepiej.
Z tego co czytam - z tego filmu wypadło 45 minut scen więc czasowo byłby jak poprzednie.

Ocena - jakieś 3/10

I czy dobrze, że wypadly takie perełki? Nie jestem pewien.

welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
#75
W ramach przygotowań do nadchodzącego Crisis on Infintie Earths obejrzałem w końcu Supermana . Jestem zaskoczony, że w sumie bawiłem się naprawdę dobrze! Oczywiście to typowy reprezentant tamtych czasów w kinie, ze wszystkimi wadami i zaletami. Największym problemem jest oczywiście tragiczny Lex który ciągnie cały film w dół, jest nieznośnie przerysowany, wręcz komiczny z tym swoim pociesznym planem. Szkoda Hackmana. Za to cała reszta..jest znacznie lepiej.
Reeve jest cudowny. Moim ulubionym Supermanem pozostaje co prawda Tyler Hoechlin, ale nie da się ukryć, że to Reeve jest najbliższy  ideałowi Clarka/Supermana. Uroczy, nieporadny jako nasz dziennikarz (cudowna scena w alejce) i kompletnie nie do poznania jako Superman. To mój główny zarzut do innych odtwórców tej roli, w sumie czy to są Clarkiem czy Supermanem grają to samo i aż ręce opadają, że nikt się nie orientuje. Tutaj nie, Reeve wraz ze scenarzystami idealnie kreują obie "wersje" tej postaci. Uwielbiam to jakim bohaterem jest tutaj Kal - uśmiechniętym, szczęśliwym z powodu tego, że może pomagać innym w najprostszych sytuacjach. Jego relacja z cudowną Kidder też wypada super. Scena lotu jest moją ulubioną zdecydowanie.

Na minus początek filmu, pozbawiony wyrazu z zmęczonym życiem Brando na pierwszym planie. Czas trwania też jest przesadzony, zwłaszcza teraz finałowa sekwencja się dłuży, jest zwyczajnie nudna.

Mimo to za samego Supermana, fantastyczną muzyke daje 7/10. Chętnie zobacze kolejne części.

Odpowiedz
#76
Cytat:Czas trwania też jest przesadzony

Którą z trzech wersji oglądałeś? Kinową (143 minuty), rozszerzoną z 2000 roku (151 minut) czy tą jeszcze bardziej rozszerzoną z 2017 roku (188 minut ) ?

https://www.movie-censorship.com/report.php?ID=763192
AS FOR THE GOOD NEWS... THERE'S NO FUCKIN' GOOD NEWS
Nie interesuje mnie kino ogólnie, a jedynie filmy o tym, co mnie interesuje.
Recenzje filmów i komiksów

Odpowiedz
#77
Wychodzi na to, że tą z 2000 roku. Przyznaje się, że nie miałem pojęcia o istnieniu trzech wersji.

Odpowiedz
#78
Większość dodanych scen nic nie wnosi, lub jest nielogiczna (mała Lois w pociągu), więc żałuj, że nie obejrzałeś pierwotnej, najkrótszej wersji, z najlepszym tempem.

(24-11-2019, 14:32)Kuba napisał(a): Reeve jest cudowny. Moim ulubionym Supermanem pozostaje co prawda Tyler Hoechlin

[Obrazek: 30962484-wtf-reactionf-.gif]

Tutaj masz ostateczny ranking Supermanów.
https://www.menshealth.com/entertainment/g29816386/superman-actors-list/

Odpowiedz
#79
Zgadzam się, że zapewne gdyby próbować ocenić chociaż troche obiektywnie to jest to najlepszy ranking. Nie twierdze tez ze Hoechlin jest lepszym aktorem od takiego Reeva, po prostu jego postać najbardziej lubie :) z czego zaznaczam, że nie jestem wielkim fanem samego Supermana i najbardziej go lubie w teamie z innymi.

Cavill jako Superman to świetny casting, ale dla mnie dopiero w JL (jeden z nielicznych plusow tego filmu) poszli z nim w dobrym kierunku. Zapewne taki MoS 2 z dobrym reżyserem i scenariuszem dałby nam najlepszego Człowieka ze Stali.

Odpowiedz
#80
Ta mała Lois w pociągu to chyba był pretekst do cameo, bo jej rodzicami byli odtwórcy Supermana i Lois sprzed dekad ;)

Swoją drogą - to co mnie w tym króciutkim fragmencie zastanawia jest to, że Lois jest małą dziewczynką, gdy widzimy Clarka jako nastolatka. Wiele lat później, gdy obydwoje pracują w Daily Planet to da się zauważyć, że Lane wydaje się być ciut starsza i dojrzalsza od swojego kolegi po fachu :P
https://www.facebook.com/MialoBycSwiatlaKameraAkcjaAleNazwaBylaJuzUzywana/
- "Światła, kamera, akcja", czyli mój blog na FB, na którym dzielę się swoją milością do kina. Zapraszam do polubienia! ;)

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Superman Returns (2006) Crov 114 24,358 20-07-2019, 13:26
Ostatni post: Mierzwiak
  Superman/Batman: Apocalypse (2010) Drawski 2 2,413 30-12-2010, 00:15
Ostatni post: shamar
  Superman: Doomsday (2007) Maik 18 3,062 24-09-2007, 18:08
Ostatni post: Hitch



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości