Ankieta: Która część serii jest najlepsza?
The Fast and the Furious
2 Fast 2 Furious
The Fast and the Furious: Tokyo Drift
Fast & Furious
Fast Five
Fast & Furious 6
Furious 7
The Fate of the Furious
[Wyniki ankiety]
 
Uwaga: To jest publiczna ankieta, więc każdy może zobaczyć na co zagłosowano.





Szybcy i wściekli
Cytat:Hobbs zwerbował ekipę Doma do międzynarodowej gry w kotka i myszkę ze złolami, robiąc z tej serii drugie Mission: Impossible.
Jak miałem te 7-10 lat to się bawiłem moimi hot wheelsami dokładnie w taką fabułę. Jak tutaj można na coś narzekać :D

Ogólnie mam wrażenie, że poszliście na ten film sami do kina zamiast jaką grupką lubiącą podobny fun. Ja się bawiłem przednio. Tango i Cash nowej generacji. Za każdą głupotą czy przekomarzaniem się miałem większego banana na twarzy. Czekam na więcej, dawajcie mi to. Wchodzi to tak dobre jak szaszłyki z grilla Dominica Toretto zalane Coroną.
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
Cytat:Tango i Cash nowej generacji.
Dokładnie na taki fun liczyłem, ale go nie dostałem.

Miej se wrażenie jakie chcesz, ale oglądając F5, F6 czy F8 świetnie się bawiłem od początku do końca tak przy pierwszym seansie jak i przy każdej powtórce, a tu ziewałem pół seansu, chciałem żeby się już skończyło, a sama myśl o powtórce mnie odrzuca. Dla mnie to są Szybcy i Wściekli w wersji topornie i na siłę. Boli tym bardziej, że po F8, gdzie Rock i Statham wymiatali, byłem zdecydowanie bardziej zainteresowany tym spin-offem niż F9.

A sam w kinie to pierwszy i ostatni raz byłem w 2011 roku.
Nie interesuje mnie kino ogólnie, a jedynie filmy o tym, co mnie interesuje.
-------------------------------------------------------------
Pisanina archiwalna - fantasy/sf

Odpowiedz
(06-08-2019, 09:35)Corn napisał(a):
Cytat:Hobbs zwerbował ekipę Doma do międzynarodowej gry w kotka i myszkę ze złolami, robiąc z tej serii drugie Mission: Impossible.
Jak miałem te 7-10 lat to się bawiłem moimi hot wheelsami dokładnie w taką fabułę. Jak tutaj można na coś narzekać :D

A kto narzeka? Przecież napisałem zdanie niżej, że to ostatnia świetna część serii, którą mógłbym powtórzyć z wielką przyjemnością choćby dziś.

Narzekam na to, że siódemka i ósemka... i H&S, to dokładnie to samo. Liczę, że FF9 dla odmiany będzie miało inną fabułę i skręcą trochę z gatunkiem, może w stronę thrillera, albo przygodówki, albo zamkną ekipę ponownie w jednej lokacji (tak jak piąteka w Rio).

Odpowiedz
H&S to nie dokładnie to samo co FF7 i FF8 (skąd wiesz? widziałeś?). To nawet nic w pobliżu FF7/8 bo w przeciwieństwie do nich to nudny do porzygu i zrobiony na siłę film. I to się czuje przez cały seans. W ogóle Leitch ma ciężką rękę do reżyserii, aż się dziwię, że Deadpool 2 mu jakoś wyszedł (choć pierwszy seans w porównaniu z D1 wchodził mi nieco opornie - drugi już lepiej). Na Atomic Blonde męczyłem się chyba nawet bardziej niż na H&S.

W ogóle to myślałem, że on odpowiada za drugiego Wicka (bo też podobnie wymęczony, cholernie nudny film na siłę próbujący być cool - bezskutecznie), sprawdziłem - niespodzianka, jednak nie.
Nie interesuje mnie kino ogólnie, a jedynie filmy o tym, co mnie interesuje.
-------------------------------------------------------------
Pisanina archiwalna - fantasy/sf

Odpowiedz
Dopiszę się do grupy "zadowoleni" w tym wypadku. Miałem wyjątkowo silną potrzebę, żeby obejrzeć jakiś odmóżdżacz. H&S byli idealnym lekiem na to pragnienie. Oczywiście, że widziałem lepsze filmy akcji w życiu. Takie "Fast Five" przy tym, to w zasadzie klasyka jakaś i wzór niedościgniony. Jednak mnie akurat zabawa się udała. Parę razy się nawet zaśmiałem.

Crov bardzo fajnie opisał gdzieś motyw braku sercu, w zestawieniu z regularnymi odcinkami serii. Zgadzam się z tym. "Hobbs & Shaw" tak mocno skręcają w stronę samoświadomej komedii, że to aż wręcz momentami wytrąca z rytmu oglądania filmu, a przybiera kształt jakiegoś skeczu z The Rockiem, który nabija się z franczyzy. Nie zgodzę się jednak z zarzutem o doklejenie całej sekwencji (a w zasadzie aktu) z domem Hobbsa. Ten film od początku do tego zmierzał. Jest w zasadzie zbudowany na tym wątku. Wszystko jest jemu podporządkowane. I sam, koniec końców, tam to serce filmu w jakimś stopniu odnalazłem.

Najbardziej nie rozumiem czasu trwania. Nie wiem po jaką cholerę te głupie filmy akcji muszą trwać ponad 2h. Ten sam problem moim zdaniem miał ostatnio np. "John Wick 3". Gdyby to wszystko kumulować w 100 minutach, oszczędzając powtarzalnych bardzo scenek akcji - a "Hobbs & Shaw" jakiś pomysłowy w tym aspekcie nie jest - to byłoby wyłącznie lepiej. A zarzucana filmowi nuda raczej by miała prawo się nie wkradać.

Dam jednak 6/10 i to takie z sympatią, bo mnie tam ten duet nawet kupił. Dodam, że duet Statham-The Rock. Bo Hobbsa i Shawa to w tym filmie nie widziałem.
.

Odpowiedz
Cytat:Ten film od początku do tego zmierzał. Jest w zasadzie zbudowany na tym wątku. Wszystko jest jemu podporządkowane.
Bez przesady, za cały setup robił jeden krótki dialog z córką (choć mogłem coś przegapić, byłem mocno "disconnected" z tym filmem). No chyba, że zaliczamy jeszcze fakt, że lasia i Statham to rodzeństwo, więc motyw rodziny (jak to w FF) i te sprawy, więc finał też musi się wokół tego kręcić...


Kogoś w ogóle bawił motyw na lotnisku - konkretnie jego część tycząca się Hobbsa?
W tym momencie miałem dość, a zaraz potem weszła jeszcze gorsza, nie chcąca się skończyć scena w samolocie...
[Obrazek: stephen-colbert-report-triple-facepalm-gif.gif]
Nie interesuje mnie kino ogólnie, a jedynie filmy o tym, co mnie interesuje.
-------------------------------------------------------------
Pisanina archiwalna - fantasy/sf

Odpowiedz
Dialog z córką to oczywiście zwiastun. Następna jest relacja Shawów, jak zauważyłeś. No i do tego dochodzi cały wielki wątek kwestii porozumienia, docierania się, wybaczania. Tanie to oczywiście wszystko, ale no tak to zbudowano. Osią filmu jest zderzenie tytułowych bohaterów, którzy nie tylko za sobą nie przepadają, ale ogólnie są szorstcy i mają problemy z nawiązywaniem relacji. Do tego ich wielkim wrogiem jest gość, który pierdoli o tym, że ludzie muszą wyginąć i trzeba zastąpić człowieczeństwo technologią. No więc na te mądrości odpowiada wątek powrotu do domu Hobbsa. Nie domu w Los Angeles, czy innej metropolii, a na wyspę Samoa, gdzie zamiast karabinów mają do dyspozycji naostrzone kije. Jednak prawdziwą ich bronią jest właśnie to człowieczeństwo, miłość, braterstwo i porozumienie. To współpracą pokonują odhumanizowane zło.

Oczywiście, że to tandeta. Zwłaszcza w takim wykonaniu. Jednak ten film o tym opowiada. Bez powrotu Hobbsa do domu (takiego, a nie innego) filmu nie ma.


Gieferg, dodałbym do tego jeszcze scenę po całych napisach. Niebywałe. Przeciąganie nieudanego żartu w nieskończoność.
.

Odpowiedz
Ja tam akurat nie mam problemu z tym, że w finale mamy powrót Hobbsa do domu, cała następująca po tym akcja i tak jest jedną z lepszych w filmie. Problem mam z tym, że to wszystko, co ją poprzedza (zwłaszcza akcja w laboratorium) sprawia, że w momencie jak trafiają na Samoa ja bym już wolał zobaczyć napisy końcowe bo mam zwyczajnie dosyć i oczy mi się kleją :P

Tu coś ewidentnie zgrzyta z tempem i konstrukcją całości. Wczoraj wieczorem siadłem jeszcze i obejrzałem "Braterstwo Wilków" i tam był podobny problem - o jeden zwrot akcji i konfrontację za dużo i robi się jakoś tak niezgrabnie, bo czuję, że już się powinno kończyć, a tu nic z tego. W sumie Casino Royale miało też podobną sytuację z dziwnie rozplanowanym finałem, ale tam na tyle mi się wszystko podobało, że zamiast zgrzytać nawet mnie to ucieszyło, że jeszcze coś się zaczyna dziać.
Nie interesuje mnie kino ogólnie, a jedynie filmy o tym, co mnie interesuje.
-------------------------------------------------------------
Pisanina archiwalna - fantasy/sf

Odpowiedz
No i to jest to, o czym też mówię. Filmowi zrobiłoby bardzo dobrze, gdyby wywalić np. cały wątek w tej Rosji, czy gdzie to było. Scenariusz pod tym kątem można przepisać w 5 minut na kolanie i nic by się nie stało. Dla takich filmów czas trwania 100 minut, to powinien być mus.
.

Odpowiedz
Cytat: Filmowi zrobiłoby bardzo dobrze, gdyby wywalić np. cały wątek w tej Rosji, czy gdzie to było

No i z tym się mogę zgodzić :)
Tak to film wygląda jakby miał dwie sekwencje finałowe, z których pierwsza jest słaba i szkodzi tym samym odbiorowi tej drugiej.

Cytat:Gieferg, dodałbym do tego jeszcze scenę po całych napisach. Niebywałe. Przeciąganie nieudanego żartu w nieskończoność.

Nie chciało mi się czekać. Wyszedłem po spoilerze z GoT.
Co tam jeszcze było?
Nie interesuje mnie kino ogólnie, a jedynie filmy o tym, co mnie interesuje.
-------------------------------------------------------------
Pisanina archiwalna - fantasy/sf

Odpowiedz
Zgodzę się z Twoim zarzutem o konstrukcji. Pod tym względem faktycznie Samoa wygląda na dopisaną. To jednak wrażenie wywołane złym rozplanowaniem filmu.

Scena po napisach

Absolutnie żenujące ciągnięcie żenującego żartu.
.

Odpowiedz
Chcecie mi powiedzieć że w tym filmie jest "dowcip" z którym po raz pierwszy i (miałem nadzieję) ostatni raz zetknąłem się w trailerze "The Starving Games" Friedberga i Seltzera?

Odpowiedz
I to rozciągnięty na kilka scen.
.

Odpowiedz
(06-08-2019, 22:03)Gieferg napisał(a): H&S to nie dokładnie to samo co FF7 i FF8 (skąd wiesz? widziałeś?). To nawet nic w pobliżu FF7/8 bo w przeciwieństwie do nich to nudny do porzygu i zrobiony na siłę film.

1. A FF8 nie było robione na siłę? Siódemka ładnie zamykała serię. Zresztą, "na siłę" to w przypadku tej serii norma.
2. Ósemka nudzi mnie "do porzygu". :P
3. Od kiedy muszę widzieć film, żeby wiedzieć o czym jest? Nie widziałem go, ale czytałem opisy i widziałem trailery, które zdradzają wszystko, całą fabułę. Znowu jakiś agent werbuje ekipę (w tym przypadku Hobbsa i Shawa), bo jakiś rogue agent coś tam coś tam i muszą go powstrzymać, latając po całym świecie. Powtórka z FF6, FF7 i FF8. Ta sama fabuła, z lekko poprzestawianymi wątkami / motywami. W szóstce to było coś nowego po zamkniętym w Rio Heist movie (FF5). Ale od siódemki nie ma w tej serii żadnej świeżości.

Odpowiedz
(07-08-2019, 09:12)Juby napisał(a): Siódemka ładnie zamykała serię.
Siódemka zamknęła wątek Briana pożegnała Walkera, serię - w moich oczach - zamknęło Fast Five którego zakończenie jest idealne.

Odpowiedz
Juby - to nieistotne czy fabuła jest czy nie jest podobna, te filmy ogląda się zupełnie inaczej ze względu na poziom wykonania - nie widziałeś, więc nie mamy o czym gadać (chociaż z twoim podejściem do F8 nawet jak obejrzysz dalej będziesz twierdził, że to to samo, dla mnie to niebo a ziemia).
Nie interesuje mnie kino ogólnie, a jedynie filmy o tym, co mnie interesuje.
-------------------------------------------------------------
Pisanina archiwalna - fantasy/sf

Odpowiedz
(07-08-2019, 09:28)Mierzwiak napisał(a): Siódemka zamknęła wątek Briana pożegnała Walkera, serię - w moich oczach - zamknęło Fast Five którego zakończenie jest idealne.

W sumie racja. Ale piątka ma jedną z najbardziej "O-oqrwa!-chcę-sequel-JUŻ!!" scenę w trakcie napisów ever + F6 lubię niemal tak samo, więc cieszę się, że powstało. A drugim najbardziej dogodnym miejscem na zakończenie głównej serii, było właśnie pożegnanie Paula.

(07-08-2019, 09:42)Gieferg napisał(a): Juby - to nieistotne czy fabuła jest czy nie jest podobna, te filmy ogląda się zupełnie inaczej ze względu na poziom wykonania

Ale ja pisałem, że nie pasuje mi powtarzalność i brak świeżości w tej serii. W tym kontekście rzuciłem "to samo". Po co mi odpisywałeś jeśli chodziło ci o coś innego? ;) Przecież wiem, że H&S może być czwarty raz tym samym filmem, ale szóstka będzie przy tym super, a H&S nudną bułą bez polotu.

Odpowiedz
(06-08-2019, 22:53)Gieferg napisał(a):
Cytat:Ten film od początku do tego zmierzał. Jest w zasadzie zbudowany na tym wątku. Wszystko jest jemu podporządkowane.
Bez przesady, za cały setup robił jeden krótki dialog z córką (choć mogłem coś przegapić, byłem mocno "disconnected" z tym filmem). No chyba, że zaliczamy jeszcze fakt, że lasia i Statham to rodzeństwo, więc motyw rodziny (jak to w FF) i te sprawy, więc finał też musi się wokół tego kręcić...
Dokładnie. To totalnie wygląda jak reshoot - bo ktoś stwierdził "ni mo rodziny".

Cytat:Kogoś w ogóle bawił motyw na lotnisku - konkretnie jego część tycząca się Hobbsa?
W tym momencie miałem dość, a zaraz potem weszła jeszcze gorsza, nie chcąca się skończyć scena w samolocie...
[Obrazek: stephen-colbert-report-triple-facepalm-gif.gif]
Motyw na lotnisku i cala scena w samolocie to śmieci.
#ChristopherLOLan #ChristopherTrollan


Odpowiedz
Dwayne ma minę jakby właśnie zobaczył wynik otwarcia H&S w USA.

[Obrazek: IvQhLB1.jpg]

Odpowiedz
Niekorzystne oświetlenie i wreszcie wyglądają na 50 lat :)

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości