• 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5


Terminator 3: Rise of the Machines (2003) reż. Jonathan Mostow
#61
Cytat:T-X powinna wykorzystywać kobiece atrybuty do wyzyskiwania cennych informacji, cokolwiek. Kobieta-cyborg wejdzie niepostrzeżenie tam, gdzie nie wejdzie facet. Kobieta-cyborg zrobi milion rzeczy dyskretniej i lepiej niż taki toporny Arnold.
cóż, jak dla mnie zachowywała się jednak "trochę" inaczej niż Arnold Język

ciąg dalszy czepiania się na siłę o co tylko się da...
jak się jeszcze trochę postarasz doprowadzisz do tego że będę lubił ten film bardziej niż T2 Szczęśliwy
Cytat:Mostow nic nie dostrzegł, bo zwyczajnie nie miał pomysłu na film.
Jeśli ktoś nei miał pomysłu to tylko Cameron przy okazji T2 8) pewnie dlatego zrobił remake zamiast sequela Szczęśliwy

Odpowiedz
#62
Chciałbym cierpieć na taki uwiąd twórczy jak Cameron :)

Gieferg napisał(a):cóż, jak dla mnie zachowywała się jednak "trochę" inaczej niż Arnold

Rzeczywiście - inaczej się poruszała. Bardziej jak kobieta :)

Cytat:ciąg dalszy czepiania się na siłę o co tylko się da...

Bo film prowokuje do takiego czepialstwa. Każdy jego fragment irytuje i prowokuje :) Mówisz np. że T-1000 mógłby się spokojnie zaczaić w ścianie i zlikwidować Connora bez problemu, kończąc film po pierwszych 15 minutach. Zgadzam się - mógłby, ale wtedy nie byłoby filmu. A co powiesz na to? T-X mogłaby się zaczaić na Arnolda i strzelić w niego swoją paraliżującą wiązką, przez co Ciota-Connor straciłaby jedyną tarczę ochronną. Konsekwencje: Connor ginie po 15 minutach, koniec filmu, do widzenia.

Gdybym chciał wytykać filmowi Mostowa takie oczywistości, musiałbym zrównać go z ziemią, a ja nie chcę tego robić, bo uważam, że T3 jest lepszy od AvP i Aeon Fluxa.

Odpowiedz
#63
Cytat:Gdybym chciał wytykać filmowi Mostowa takie oczywistości, musiałbym zrównać go z ziemią,
Nie inaczej niż Camerona.

Zresztą, co ja będę z tobą Mental dyskutował, tobie się nie podoba Batman Begins a z tego wynika, że się na filmach nie znasz :wink:

Odpowiedz
#64
:)

Odpowiedz
#65
Każda część Terminatora ma to do siebie, że zawiera jakieś totalne głupoty.

T3 - hmm, no to właściwie aż takich głupot nie ma, tylko razi za dużo humoru (mnie nie razi Uśmiech ) i płaksowaty Connor (razi jak cholera).

T2 - pokonany T1000, który nie wykorzystuje swoich możliwości

T1 - przy całej genialności końcówki pod względem utrzymywania napięcia, wydaje mi się ona raczej bezsensowna: Sarę i Kajla goni uszkodzony robot, poruszający się z prędkością beznogiego żółwia. Zamiast spierniczać gdzieś w otwarty teren, gdzie każdy pomógłby w rozwaleniu Arnolda, bo widać już że nie jest on człowiekiem, geniusze kryją się w pełnej ślepych zaułków fabryce. No comments.

Odpowiedz
#66
T3 - pokonana T-X, która nie wykorzystuje swoich możliwości. T-X i T-1000 to maszyny doskonałe. Wykorzystanie ich całego potencjału bojowego równałoby się z zakończeniem filmu po upływie 15 minut.

Głupotą jest, że wszystkie bez wyjątku złe terminatory pakują się do ciężarówek. O ile łatwiej prowadziłoby się samochód osobowy. W T3 przekroczono pod tym względem wszelkie dopuszczalne granice. Dźwig stanowi najbardziej niepraktyczny wybór.

Odpowiedz
#67
Krytykując T3, w żaden sposób nie odniesiesz się do idiotycznego zakończenia T1? Oczko

Odpowiedz
#68
No wiadomo, że jest idiotyczne. Ale film poza idiotyzmami ma wszystko, czego szukam w dobrym kinie. W takiej sytuacji przymykam oko na ewidentne absurdy, nie wyciągam ich na powierzchnię i nie badam pod lupą. T3 natomiast (pisałem już o tym milion razy) prócz idiotyzmów zawiera rzeczy, których normalnie nie akceptuje - jest nijaki, miejscami młodzieżowo-lajtowy, niekonsekwentny stylistycznie, pozbawiony ordynarnego słownictwa (ponoć dwa wulgaryzmy są, ale to i tak za mało :)), z minimalną ilością rzeźnickiej przemocy (film o morderczych cyborgach, a brutalność na poziomie 5-10-15), wypłukany z klimatu apokalipsy. Na domiar złego obsada jest beznadziejna do kwadratu. Czym tu się zachwycać? Tym, że film sensownie zamyka trylogię? No od biedy można i tym. Zakończenie T2 - to jest dopiero masakra. Finał u Camerona niczego nie wykluczał, wręcz przeciwnie - stawiał same znaki zapytania, przynosił pozorne ukojenie. T2 prezentuje apokalipsę zatrzymaną w czasie i to mi się najbardziej podoba. Daje kopa jak nic. Zatrzymana w czasie zagłada.

Nie chcę już gadać o T3, podobnie jak nie chcę gadać o A:R. Najlepszy sikłel to "Predator 2" (brutalny, intensywny, z dusznym, syfiastym klimatem miasta). T3 wygląda przy nim jak laurka dla mamy, a ja szczerze nienawidzę filmów-laurek.

Odpowiedz
#69
Och, ach. Język

Powiem tylko, że gdyby T2 kończył się tak jak w wersji reżyserskiej, wtedy kompletnie nie miałby sensu i najprawdopodobniej już tak nie szanowałbym Camerona. Najciekawszym paradoksem ukazanym w serii jest to, że zakończyć wojnę może tylko John Connor, ale gdyby tej wojny nie było, nie byłoby też Johna Connora. Zatem końcówka, w której szczęśliwy bawi się z dziećmi, a o wojnie ni widu, ni słychu, nie ma prawa bytu. Bo kto wtedy wyśle w przeszłość Kyle'a? W jakim celu? Końcówka T2 (kinowa) nie zostawiała ŻADNYCH złudzeń - wojna będzie i już, bo inaczej nie mogłoby się zdarzyć nic, co pokazano dotychczas. Żyjący ze świadomością tego Connor mógł coraz bardziej podupadać psychicznie - rok 1997, wojny - kurna! - nie ma, a wiadomo że będzie, w końcu on istnieje! Kiedy będzie, z której strony nadejdzie zagłada? Nie wiadomo, trzeba ciągle być przygotowanym... Czy to dziś, jutro, czy ten rok będzie jeszcze spokojny? Też bym nie wyrobił psychicznie z taką świadomością. Kiedy się nad tym wszystkim zastanowić, przemiana Johna wcale nie jest taka nieprawdopodobna.

Odpowiedz
#70
Terminatora oglądam w wersji zmodyfikowanej (podobnie Aliena 3). Kupiłem DVD9, przemontowałem film, wywalając scenę z durnym uśmiechem, a resztę zachowałem bez zmian. Końcówki wersji reżyserskiej oczywiście nie uznaję. Analogicznie climax wersji autorskiej A3 bez narodzin królowej - ta wersja dla mnie nie istnieje.

-------------

Przemiana Johna? Ten gość nie przeszedł żadnej metamorfozy. On zwyczajnie JEST ciotą. Od urodzenia. Według mnie to największa pomyłka obsadowa w historii kina.

Odpowiedz
#71
Nie jest od urodzenia. Kiedy był młody, był hardym młodzieniaszkiem. Ale minęło 10 lat, koleś dorósł, zrozumiał parę rzeczy, a ty masz nadzieję że będzie takim samym luźnym chłopaczkiem jak wtedy, gdy bezkarnie kroił bankomaty i chodził do salonu gier? W T2 jest jaki jest, bo to dopiero początek zdarzeń, o których ciągu jeszcze nic nie wie i nie rozumie, jaki przypadnie mu los. W prologu T2 dorosły John też wygląda na twardziela, ale co my właściwie o nim wiemy? Przez sekundę widać jego twarz. Poza tym w tej linii czasowej wszystko poszło zgodnie z planem - był przygotowany na to, że wojna rozpocznie się w 1997. Wszystko poszło według planu, do którego był przygotowany. Później tylko robił to, co miał robić. Ale wojna w 1997 nie wybuchła - niepewność może zszargać nerwy. Czy ukrywanie się ma sens? Kiedy to się wreszcie zacznie? Czemu nic nie idzie tak, jak mówili?

John w T3 jest dla mnie wiarygodnym, dorosłym "rozwinięciem" Johna z T2.

P.S.
Ale dla ciebie nie, bo w T3 Loken nie pokazała cycków, a Arnie założył badziewne okulary. Język

Odpowiedz
#72
Czyja wiem, Military...
Owszem John mogl sie martwic tym że wojna bedzie a jej nie ma ale zamiast robic z siebie ofiare losu mogl sie przygotowywac do tej wojny. Zaciagnac sie do wojska czy chociazby isc na kurs judo Oczko
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
#73
Ja już kończę w tym temacie. A próbę obrony Nika Stala odbieram jako akt desperacji :)

Odpowiedz
#74
Po pierwsze, to po rozpierdusze jaką zrobił z matką w T2 (po robotach nie pozostał żaden ślad), oboje byli pewnie ścigani przez większość umundurowanych ludzi na kontynencie. Wojsko odpada. Uśmiech Normalne życie również. Po drugie: on się przygotowywał, ale w końcu zapobiegł wojnie, prawda? Więc mógł odpocząć. Czy też nie zapobiegł? Jakbyś zadawał sobie takie pytania, żyjąc w ciągłym ruchu, będąc ściganym przestępcą i kandydatem na pacjenta w wariatkowie, bez ani jednej bliskiej osoby, to pewnie też by ci rura zmiękła.

P.S.
Stahl zagrał dobrze, tu chodzi tylko o to KOGO zagrał. To scenarzysty i reżysera pomysł, żeby był słabiakiem.

Drugi PeEs:
Mental, ty siedź cicho, zgodnie z twoją obietnicą miało cię tu nie być od jakichś 150 postów. Język

Odpowiedz
#75
Ale Connor w T3 jest człowiekiem kompletnie bez wyrazu. Jest mięczakiem, daje sobą pomiatać, zadaje głupie pytania, nie potrafi postawić na swoim, kobieta go bije (nie T-X). To ma być lider? To ma być obrońca ostatniej ostoi ludzkości? Toż to przecież plastelinowy ludzik, którego można przydepnąć laczkiem. A Connor z T2, ze względu na swój charakter, nieokrzesanie, charyzmę, miał zadatki na lidera. Miał silną osobowość, nie dawał sobą pomiatać, chociaż był tylko chłopcem. I chcesz przeto powiedzieć, że z twardego chłopaka wyrósł plastuś? Nawet jeśli przeżycia go zmieniły, oczekiwanie go zmęczyło, nerwy ma zszargane, to twardziel powinien w nim drzemać. Ale nie taki, co się dopiero obudzi w T4, tylko taki, abyśmy JUŻ uwierzyli, że Connor jest właśnie TYM. Uśmiech

Fajnie ten temat potraktował DUX (pół żartem pół serio):

http://film.org.pl/prace/john_connor.html

Odpowiedz
#76
Nie wiem co bym robil tak o ale wiedzac ze bede elo wodzem ruchu oporu codziennie pilbym różne soki i robil dużo pompek Szczęśliwy
A co robil Connor w T3? Chlal, cpal...aj siurek z niego nie wodz ruchu oporu.
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
#77
Muszę interweniować :) Próba rehabilitacji Nika "Cioty" Stala to już przegięcie większe niż brak cycków czy "gwiazdkowe" okulary Arnolda :)

Connor u Mostowa nie jest ani przygnębiony, ani znękany, ani zrozpaczony, ani zagubiony, ani psychicznie poturbowany. Connor u Mostowa jest IDIOTĄ. Idiotyczne zachowanie (patrz wypociny DUX-a), idiotyczne spojrzenie, idiotyczne teksty, wszystko, co składa się na jego postać, tchnie idiotyzmem, zmutowaną formą naiwnego debilizmu. Takiemu misiowi jak Connor w T3 nie dałbym żelazka, bo jeszcze by się poparzył, ba! trzymałbym go z dala od paczki zapałek.

Odpowiedz
#78
Taaak, czytałem to, ale wy chyba nie zauważacie, że a) Connor był gówniarzem, że tak powiem, a każdy gówniarz jest trochę zadziorny; b) linia czasu zmieniała się 3 razy, a razem z nią ludzkie charaktery.

Poza tym c) tekst że jedna twarz jest twarzą twardziela, a druga jest nijaka, to se możecie wsadzić. Uśmiech Tak samo jak "głupi wyraz twarzy". Przepraszam ja bardzo, ale to kwestia całkowicie subiektywna. Wiem, że tekst jest tylko pół-serio, ale w takim razie nie używajcie go w argumentacji.

EDIT:
tekst o robocie taśmowej rzeczywiście idiotyczny. Prawie tak idiotyczny jak wnerwienie Reesa na to, że wyznał miłość Sarze, przez które z siłą wodospadu wciepuje do torby ładunki wybuchowe, z którymi przed chwilą kazał obchodzić się z największą ostrożnością. Duży uśmiech

Odpowiedz
#79
No trudno mówić na serio o takim kuriozum jak Nik Stal w roli Connora. Trzeba trochę dowcipem zajechać, inaczej człowiek wpadłby w depresję :)

Military napisał(a):Prawie tak idiotyczny jak wnerwienie Reesa na to, że wyznał miłość Sarze, przez które z siłą wodospadu wciepuje do torby ładunki wybuchowe, z którymi przed chwilą kazał obchodzić się z największą ostrożnością.

Reese to profesjonalista. Sam wie najlepiej, jak obchodzić się z materiałami wybuchowymi. Sahra to laik. Tez bym ją nastraszył, że trzeba ostrożnie, bo chata wyleci w kosmos :)

Odpowiedz
#80
Dokładnie tak, rzekłbym nawet, całkiem serio, że w mojej opinii Stahl to zwyczajna ciota (jakieś argumenty przeciw moim odczuciom? no way). Uśmiech

Dlatego też albo możemy sobie dyskutować na płaszczyźnie pół-serio, albo ja, Mental i Hitch orzekamy, że Connor z T3 to plastuś, a military, że nie i koniec dyskusji, bo o czym tu (poważnie) dyskutować? Mamy się przekonywać co do tego, że Stahl jednak głupich min nie robi? Oj robi. Jak ciota. <rotfl> Że niby czas i wydarzenia go zmieniły? Mam to w dupie, nie chcę takiego obrońcy świata, którego byle parę lat ćpania może naprostować do poziomu kółka parafialnego. I to jest moja opinia, której nie zmienię. Uśmiech

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Terminator: Dark Fate (2019) reż. Tim Miller Pelivaron 1,549 93,771 18-01-2020, 23:19
Ostatni post: Doppelganger
  The Terminator (1984) / Terminator 2: Judgment Day (1991) reż. James Cameron KubaG 1,327 121,325 23-11-2019, 14:43
Ostatni post: Mierzwiak
  Plebiscyt - najlepszy Terminator Juby 48 1,786 18-11-2019, 14:41
Ostatni post: Gieferg
  Terminator Genisys (2015) reż. Alan Taylor Juby 1,715 196,067 15-11-2019, 14:08
Ostatni post: Juby
  Terminator Salvation (2009) reż. McG Oconnel 1,943 66,606 14-11-2019, 13:24
Ostatni post: marsgrey21



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
2 gości