Ankieta: Najlepsza cz
Lethal Weapon 2 (1989)
Lethal Weapon (1987)
Lethal Weapon 3 (1992)
Lethal Weapon 4 (1998)
[Wyniki ankiety]
 
 





Tetralogia Lethal Weapon (1987-1998)
#41
Cytat:"Lethal Weapon" rządzi! Właściwie żadna część serii nie była słabym filmem.

Otóż to.

Co prawda każda kolejna częśc była bardziej komediowa i mniej poważna, ale to zmienia faktu, że wszystkie się świetnie ogląda.

Odpowiedz
#42
Jak dla mnie między jedynką (świetny film) a trójką (gówno) jest przepaść. Parków Jurajskich dawno nie widziałem, a Nieśmiertelnych poza 1 wcale (no i nie uważam nawet jedynki za coś powyżej średniego filmu)

LW 2 jest po prostu fajna. Oglądałem na tvn więc mam pytanie, czy walka Riggsa z Adolfem została jakoś pocięta, i jeśli tak to czy na DVD jest normalna wersja?

- a tu alternatywne wprowadzenie Riggsa (z LW 1)

Odpowiedz
#43
Cytat:Parków Jurajskich dawno nie widziałem, a Nieśmiertelnych poza 1 wcale
Czyli nie miałes podstaw by pisac, że moja lista jest chybiona :P

Cytat:Jak dla mnie między jedynką (świetny film) a trójką (gówno) jest przepaść
Jak dla mnie między jedynką (świetny film) a trójką (świetny film) nie ma przepaści :P jest tylko różnica charakteru. Co jest takiego gównianego w trójce?

Cytat:Oglądałem na tvn więc mam pytanie, czy walka Riggsa z Adolfem została jakoś pocięta, i jeśli tak to czy na DVD jest normalna wersja?
Na DVD jest co prawda wersja pocięta, ale teraz najprościej dorwać wersję reżyserską (co prawda dłuższą ledwie o 3 minuty i to o nic ciekawego) która nie jest pocięta. Ocenzurowaną wersję LW2 najławteij poznać po ilości uderzeniem drzwiami samochodu w łeb jakie Riggs funduje jednemu z oprychów. Powinny być cztery. Nie wiem co jeszcze jest obcięte bo nie widziałem nigdy wersji ocenzurowanej.

Odpowiedz
#44
Trójka to katastrofa. Humor dużo gorszy niż w przypadku poprzednich części, miejscami debilne sceny (pościg na początku, Riggs i ta babka oglądający swoje blizny), brzydka Rene Russo, za długi.

Odpowiedz
#45
Cytat:brzydka Rene Russo
Nie no, to faktycznie jest argument :?
Poza tym, jeśli ona jest brzydka, to, cóż, ty chyba nie widziałeś brzydkiej kobiety (i spodziewam się, że Maggie Gyllenhaal też jest wg ciebie brzydka).
Cytat:za długi
Dłuższy od poprzednich częsci o kilka minut.

Odpowiedz
#46
Rene Russo nie jest brzydka. jest aseksualna. nie moge na nia patrzec.

ps. a trojka to rzeczywiście katastrofa. nawet nie ma fajnego zlego bossa. w czwórce jest Let Li i zajebista ostatnia walka. w trojce podoba mi sie tylko kawałek Stinga z karty tytułowej.

Odpowiedz
#47
Obejrzalem caly cykl ostatnio i sie przerazilem... zaczynam upodabniac sie do Mentala.
LW 1 - rewelacja
LW 2 - za duzo humoru jak na powazny film :) Albo za duzo powagi na komedie, tak czy siak film traci duzo z racji tego, ze stoi gdzies posrodku...
LW 3 - zupelnie nijakie
LW 4 - mam wobec tego filmu dziwne odczucia... niby przesadny, idiotyczny humor zdominowal film, a z drugiej strony ma naprawde fajne, klimatyczne zakonczenie.
Ostatnio obejrzane:
TDK - 8/10 jako film, 10/10 jako Batman
Once Upon A Time In America - 11/10
Alien^3 - 9+/10 | 11/10 (se)
Heat - 11/10


Odpowiedz
#48
Idą Święta i znów coś popchnęło mnie w stronę naszych sympatycznych policjantów. Odświeżyłem sobie pierwszą cześć. Ten duet nigdy się nie zestarzeje Mel i Glover po prostu są jak bracia szybko idzie się do nich przywiązać. Humor tryska z ekranu , sceny akcji dalej kopią dupę, teraz już nie robi się takich filmów. Po latach stwierdzam że saga Lethala bardziej przypada mi do gustu niż Die Hard, może głównie dla tego że Willis tak łatwo dał się zeszmacić w ostatniej części swojego koronnego filmu.
Najbardziej rozbawiła mnie scena kiedy Glover i Mel zaczynają się poznawać. Piałem na tym jak dzieciak haha.
Glover :
"50 years old. What a birthday. 50 years old!
Been on the force 20 years, not a scratch on me. Got a wife, kids..
...house, boat. I can kiss it all goodbye because you have a death wish.
The fucking night is over. :)
Mel:
I didn't know that.
That your birthday is today.
Glover:
It was yesterday.
Mel:
Well, happy birthday for yesterday.
Sincerely, happy birthday, man."

Jutro zabieram się za 2. :D

Odpowiedz
#49
jak wiadomo, poziom pierwszej zabójczej to pułap nieosiągalny dla nikogo nigdy, ale nic nie stoi na przeszkodzie, by odświeżyć sobie część czwartą. no więc obejrzałem i... było fajnie. oczywiście zero jakiegokolwiek napięcia (jak to w komedii), zero poważnej policyjnej roboty, nasi bohaterowie błaznują ile wlezie i to na maksa bez zahamowań, robotę w dochodzeniówce traktują w kategoriach wesołej przygody na mieście, a absurdalne pościgi samochodowe na czele ze slalomem po pomieszczeniach biurowych dopełniają obrazu totalnej komediowości uniwersum, które u swego zarania było bardzo mrocznym, tragicznym i ciężkim kinem sensacyjnym. przy całej mojej niechęci do tego typu "konwencji", czwarta odsłona zabójczej broni podobała mi się (umiarkowanie), a już na pewno bije na głowę odsłonę trzecią. z kilku powodów:

1. Jet Li;
2. Jet Li;
3. Jet Li.

końcowa walka z nim - oczywiście naciągana do granic, bo facet powaliłby tych dwóch dziadków w sekunde - po raz pierwszy spowodowała, że na twarzach riggsa i murtagha pojawiło się... autentyczne przerażenie. dotychczas jeździli, strzelali i skakali po dachach dla hecy, a teraz wreszcie poczuli na karkach oddech śmierci, mówiąc po grafomańsku banalnie.

inne plusy:

+ dobre teksty rocka (troche za bardzo przypominały popisy showmana, ale rozśmieszyły mnie, więc uznaje, że były ok);
+ rozmowa murtagha ze skośnym dziadkiem i przekazanie mu zegarka;
+ świetna scena "u kapitana" (It's one of the most painful fuckin' experiences of my life)
+ Jet Li i jego różaniec;
+ znowu Jet Li i tym razem jego pleciony warkoczyk;

minusy:

- zero napięcia, dramatyzmu i zaangażowania w akcje z mojej strony (z wyjątkiem wspomnianej sceny finałowej);
- wszędzie humor i wesoła atmosfera;
- tradycyjnie mocno aseksualna rene russo;
- gibson i glover za starzy na akrobacje, pościgi i lutowanie po ryjach skośnych karateków - wyglądało to z deczka kuriozalnie;
- joe pesci w ogóle mnie nie śmieszy - nigdy mnie nie śmieszył (no chyba że akurat występował u scorsese i miażdżył facetowi głowę w imadle albo groził dyrektorowi banku, że na oczach klientów rozwali mu czaszkę).

to na tyle.

Odpowiedz
#50
Mental, ostatnio podpadasz coraz wiecej. Zapomniales o czwartym powodzie, dzieki ktoremu czwarta czesc jest nieco wiecej niz tylko fajna. Oczywiscie chodzi tu o Jeta Li :)
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
#51
Lethal Weapon
Swietne filmidlo. Praktycznie nic dodac, a ujac tylko Gibsona udajacego miszcza sztuk walki i burackie braki w przygotowaniu strzeleckim aktorow grajacych pro komandosow. Dupa mi ze smiechu odpadla przy scenie kupowania choinek :)
8/10

Lethal Weapon 2
O dziwo wciaz niezle, choc zaczynaja sie gromadzic z dupy wziete sceny akcji i momentami irytujacy Pesci. Do tego finalowy twist naciagniety bardziej niz trampolinka.
7/10

Lethal Weapon 3
Nudne, glupie, przesadzone. Do tego oprocz Gibsona, jeszcze Russo udaje ninja. Nie wysiedzialem do konca. Do tego masa debilizmow typu licytowanie sie na blizny, ktore Mental usilnie i niecelnie probuje przyporzadkowac Bad Boys :)
?/10

Lethal Weapon 4
No, to juz powrot do jakosci, choc prolog znow kretynski. Jednak pozniejsze wejscie Jeta Li zwiastuje film conajmniej dobry i taki jest w istocie. Gibson nagle przestaje udawac karateke, kiedy w obsadzie znalezli sie prawdziwi fajterzy. Dalbym 10, gdyby nie prolog i wynik niesprawiedliwej finalowej walki (choc wszyscy wiedza, ze Jet Li ostrzelany nawet z czolgu i tak by wygral) :)
7/10
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
#52
Hitch napisał(a):Do tego masa debilizmow typu licytowanie sie na blizny

Nie debilizm, tylko zgrabne cytowanie "Jaws".

Odpowiedz
#53
Zgrabne to to bylo zanim sie okazalo, ze bohaterowie na calej powierzchni ciala maja blizny.
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
#54
Znając dzieje Riggsa trudno mu się dziwić.

Odpowiedz
#55
Hitch napisał(a):ujac tylko Gibsona udajacego miszcza sztuk walki

Czemu? Finałowa bitka jest świetnie skręcona przecież.

Odpowiedz
#56
Pod wzgledem montazu i dramaturgii. Reszta smierdzi amatorka, a Riggs drzacy morde i machajacy nogami niby wykonujac niby prawdziwe techniki budzi jedynie sumieszek polityowania. No, ale mozna to wybaczyc, w koncu to radosne lata '80 :)
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
#57
E, tylko fanboj nerd by się do tego przyczepił. Normalni widzowie oglądają to z przyjemnością. ;)
#ChristopherLOLan #ChristopherTrollan


Odpowiedz
#58
Wspominalem o K-O-M-I-K-S-O-W-O przerysowanych bad guyach? :)
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
#59
Wiadomo, bo Lethal Weapon to ekranizacja Tin Tina.

Obejrzalem sobie tą walke przed chwila i tym bardziej nie mam pojęcia na co narzekasz. Poważnie trzeba być fanbojem, żeby komuś przeszkadzało, że Gibson nie wykonuje prawdziwego chwytu zmutowanego rybożurawia. ;) Riggs krzyczy i stęka cały czas, ale nie w stylu "O robie technike fruwającego słonia" tylko "Jestem z lekka pieprznięty".
#ChristopherLOLan #ChristopherTrollan


Odpowiedz
#60
Darcie mordy doskonale wpisuje się w charakter tej postaci. Riggs to w pierwszej kolejności typ z ADHD, dopiero potem martial artist :razz:

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Tetralogia Hannibala Hopkinsa i... "Manhunter" shamar 7 3,950 20-09-2018, 00:01
Ostatni post: Mental
  Szczęki (Jaws 1975, 1979,1983,1987) Goro Gondo 56 14,044 21-07-2017, 11:54
Ostatni post: Lawrence
  Die Hard vs Lethal Weapon dillu 32 6,156 07-08-2011, 16:26
Ostatni post: piczympoom



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości