The Crow (Kruk) reż. A. Proyas
#81
O, mi się trochę podobało.

- wizual
- postać Sarah. To poczucie niesamowitości które ją otacza, te jej oczy, ach !!! ^^Tatuaż skrzydeł na plecach (podejrzewam że tytuł City of Angels mógł w jakiś sposób nawiązywać do tej postaci). Scena gdy maluje farbami twarz Asha jest naprawę zmysłowa, jest między nimi chemia będąca głównie jej zasługą. Nawet ten jej pociąg do Asha wpisuje się w jej przeszłość z pierwszej części i to poczucie niesamowitości, sny, to że kruk ją wzywa, ten tatuaż który zrobiła, ten obraz. 




Sarah jest dużo ciekawszą postacią niż Ash tylko w pewnym momencie staje się nagle w sumie nieistotna.

Motyw z synem  niezbyt mi się podoba w sensie "zastąpienia" motywu z pierwszej części bo wydaje się wyczerpany  i dość pretekstowy. W końcu historia "Kruka" jest w zasadzie baśnią,  powinna mieć tą Wielką Romantyczną Miłość która  jest ponad wszystko.




 Ash z tym motywem jest dużo mniej zbudowany niż Eric i w sumie - nieciekawy, zwłaszcza obok Sarah. Ale - motyw zmartwychwstania i zemsty za synka jest świetnym punktem wyjścia do takiej właśnie historii i to mogłoby dać postaci Asha konkretnego "kopa".



No i Iggy Pop mi się bardzo tutaj podoba :P

Odpowiedz
#82
Obejrzyj trójkę. W kilku punktach jest znacznie ciekawsza.
Choć w sumie to taki rimejk jedynki?
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
#83
Trójki nie widziałem od momentu gdy była w kinie, mam zamiar bardzo niedługo wziąć na tapetę :P Może nawet z czwórką się zmierzę pierwszy raz :)

W kinie, za młodziaka, trójka bardzo mi się podobała. Nie tak jak jedynka - ale zdecydowanie miło wspominam. Ciekawe jakie będą moje wrażenia gdy obejrzę ją jako dziadek :P

Odpowiedz
#84
Mnie się też podobała za 1 razem. Z kolejnymi trochę mniej.
Bo widać, że to budżetowiec. Aczkolwiek pewnego klimatu odmówić jej nie można.
4 to sraka niesamowite. Tam wszystko jest fatalne. A w niektórych scenach jestem na 99% pewien, że wkleili ujęcia ptaka z Trójki.

PS - najciekawsze doznania oferuje... Workprint jedynki. Dłuższy od kinowej o jakieś 20 minut. Po tym jak go obejrzałem wersja kinowa wydaje się miejscami bezsensownie pocięta i skrocona.
Jedyny minus, że jako całość jest w tragicznej kopii. Pojedyncze sceny można znaleźć w trochę lepszej
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Knowing (reż. Alex Proyas) military 100 13,026 31-07-2017, 10:12
Ostatni post: Martinipl
  Dark City (reż. Alex Proyas) Garrett 9 2,933 15-08-2013, 20:10
Ostatni post: shamar



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości