The Dark Knight (2008) [wątek spoilerowy]
#21
A najzabawniejsze jest to, że widziałem już w internecie narzekanie na to, że ciągle się coś dzieje, i na to, że ciągle gadają. Kocham internet.
Klub OFILMIE | Podcast filmowy Radio Ofilmie

Odpowiedz
#22
No tak, te paski również się pojawiały bez napisów, ale wrażenia o filmie nie zepsuło. Ciekawe czy zrobią coś z tym do dnia premiery, raczej nie.

Negrin napisał(a):A najzabawniejsze jest to, że widziałem już w internecie narzekanie na to, że ciągle się coś dzieje, i na to, że ciągle gadają. Kocham internet.

A jakby się ciągle nic nie działo, to byłoby narzekanie, że trochę za mało się dzieje. Narzekali, narzekają, narzekać będą zawsze, choćby nie wiem jak genialny film miał być.

Odpowiedz
#23
Ronaldinho napisał(a):No tak, te paski również się pojawiały bez napisów, ale wrażenia o filmie nie zepsuło. Ciekawe czy zrobią coś z tym do dnia premiery, raczej nie.
Oczywiście! Wymienią wszystkie kopie w kraju!!!11
Klub OFILMIE | Podcast filmowy Radio Ofilmie

Odpowiedz
#24
Spoiler!

Przybyłem do Atlantica.
Obejrzałem.
I wyszedłem z kina. Pod wielkim wrażeniem.
Film jest niesamowity, trzyma w napięciu. Ma ciężki, mroczny klimat, a oglądanie go mógłbym porównać do jazdy kolejką górską bez zabezpieczenia. Nolan pokazuje sytuacje, pewien stan rzeczy, by za chwilę wszystko odwrócić do góry nogami. Ale najbardziej cieszyło mnie to, że zakończenie nie było tendencyjne (w końcu Batman stał się zwierzyną ścigana przez policję, a to daje wielkie pole do popisu przy trzeciej części, gdzie można przedstawić upadek Batmana i zamknąć trylogię) i to, jak wspaniale nawiązywał do komiksów. Najlepsze w tych nawiązaniach jest to, że ich na pierwszy rzut oka nie widać - Nolan przedstawia jedynie tą samą sytuację, ale inne osoby, inne kwestie. Chociażby końcowa scena z Foxem to ukłon w stronę zakończenia DKR, ostatnimi chwilami życia Alfreda. Wątek z Gordonem i jego maskaradą - pokłon w stronę "The Long Halloween", rozdział drugi. Nawiązań jest wiele i spokojnie można o tym zrobić książkę :wink: Warto powiedzieć również parę słów na temat kreacji Two-Face'a - przedstawiony jest tutaj nie jako schizofrenik mający hopla na punkcie liczby dwa, ale jako rozgoryczona, tragiczna jednostka, które swoje przeżyła, pełna smutku i bólu, żądająca czegoś, co tak naprawdę nie istnieje - sprawiedliwości. Również Joker jest niepowtarzalny - to nie jest zabójca zakochany na swój sposób w Batmanie ani szalony entuzjasta starych filmów z komiksu DeMatteisa, to nie jest nawet autorytarny bossa mafii z tuszą Nicholsona. Ledger przedstawia psychola, który jest prawdziwy i szczery aż do bólu. To dziwadło, któremu tylko w głowie zniszczenie i anarchia. Nie zna nic oprócz nienawiści i zła. I nie zgodzę się, że podobnie jak Joker Moore'a stara się coś udowodnić - jemu chodzi jedynie o demolkę.

W następną sobotę wybieram się do IMAXu. Myślę, że wrażenia będą o wiele większe :)

Słowem podsumowania - O ile do filmu byłem sceptycznie nastawiony, zdystansowany, to teraz z uśmiechem na twarzy mogę napisać - dobrze, że się myliłem :) Mroczny Rycerz jest świetnym filmem, a z pewnością najlepszym filmowym Batmanem po "Powrocie Batmana", "Mask of the Phantasm", "Batman Beyond: Return of the Joker" i "Batmanie" Burtona.
Niech żyje modlitwa Świętych z Bostonu!

Odpowiedz
#25
Swoją drogą w TDK są również -- co miłe -- ukłony w stronę "Batmana" Burtona. O najeździe/nalocie Batmana na Jokera wiedzieliśmy już ze zwiastunu, ale mamy również całą ostatnią konfrontację z Jokerem, włącznie z architektonicznym charakterem scenerii oraz, poniekąd, rozwiązaniem.
Klub OFILMIE | Podcast filmowy Radio Ofilmie

Odpowiedz
#26
Apropo komentarz Chudego to w Two-Face podobało mi się to że (przynajmniej dla mnie) nie był on Czarnym Charakterem. Zrobił co zrobił ale nie myślałem o nim wcale jako o łotrze a osobie która jest poszkodowana/zdesperowana...

Co do ukłonu w stronę Burtona (SPOILER Joker spada z wysokiego budynku ale tu dla odmiany Batman go ratuje spoiler)...
Na "Spill" określili tę scenę jako parodię Burtona i takie "O! Oto jak Batman powinien zrobić panie Burton"... Nie mogę się ztym go dokńca zgodzić bo nie widzę tego jako pstryczek nos dla Burtona a ukłon... Zresztą w obu filmach Nolana znalazłem trochę lementów/motywów ktróe wydają się nutkę powtórzone z Burtona...

Odpowiedz
#27
Własnie wróciłem z kina. Co mogę napisać? Jestem pod ogromnym wrażeniem. Kiedy oglądnąłem Batman Begins, byłem usatysfakcjonowany, bo film był poważniejszy niż durnowate Spider-Many, a osobę komiksowego superbohatera starano się pzyozdobić psychologiczną otoczką pogłębiającą więź między widzem a postacią na ekranie. Mimo wszystko BB pozostał ekranizacją komisku, gdzie najważniejszy jest heros w przebraniu i jego nietypowe przygody.
W The Dark Knight Nolan zrobił coś niesamowitego, coś czego nawet nie próbowano dotąd zrobić z ekranizacją komiksów. Na dalszy plan odsunął sam fakt istnienia superbohatera, a bardziej skupił się na psychice przestępców, stróżów prawa, tak oficjalnych jak i nieoficjalnych, a także zachowaniu zwykłych ludzi postawionych w obliczu anarchii. Trzeba zauważyć, że przedstawione sceny są nieco uproszczone, nie jest to przecież dramat psychologiczny. Jednakże zakres analizy zachwań ludzi jest niespotykanie wielki jak na film akcji przeznaczony dla bardzo szerokiej publiczności (w sensie przekroju wiekowego), nie wspominając o ekranizacji komiksu. Dzięki temu zabiegowi film bez zgrzytu zębów mogą oglądnąć również osoby wcześniej niezainteresowane losami Batmana. Ja, jako osoba, która darzy postać Człowieka-Nietoperza większą sympatią niż innych superbohaterów, dzięki zabiegowi scenarzystów i reżysera mogłem dać się porwać historii, zapomnieć całkowicie o groteskowości pomysłu faceta biegającego w pelerynie i masce z rogami, stojącego na straży prawa oraz skupić się na problematyce będącej osią filmu.
Trudno powiedzieć co jest największym plusem nowego Batmana. Na pewno słusznie chwalona jest rola Ledgera. Joker w jego wykonaniu nabrał nowego wyrazu, stał się postacią fascynującą. Nie jest to tylko szaleniec i bandzior, robiący rozróbę dla zabawy. Joker wydaje się być swego rodzaju filozofem, starającym się przekazać coś ludziom, a jednocześnie pchany nieznanymi pobudkami zaspokaja swoją rządzę zabijania. Czujemy, że za jego czynami kryje się jakaś dramatyczna historia, za którą chce się zemścić na całym świecie, tak jakby dawne rozgorycznie i żal przerodziły się w straszliwe szaleństwo. Trzeba przyznać, że w konfrontacji z tą krecją nieco blado wypada Bale. Nie jest to jednak wina samego aktora, który jest jednym z moich ulubionych. Batman zawsze był w cieniu swoich przeciwników, to jego oponenci byli najbardziej rozbudowani. Nietoperz niezmiennie walczy ze złoczyńcami, jest jakby ucieleśnieniem idei. W The Dark Knight stał się komentarzem dla działań Jokera, "kropką nad i" całego przedstawionego problemu. Szkoda, że Bale nie może pokazać swojego potencjału artystycznego, ale co jeszcze możnaby powiedzieć o Batmanie, aby nie przedobrzyć. Oczywiście pojawią się głosy, że Bruce Wayne mógłby popaść w depresję, wpaść w alkoholizm, próbować samobójstwa, ale trzeba pamiętać, że ukazany Batman-Wayne jest jakby postacią mitologiczną, symboliczną. Ma chwile zwątpienia, ale powstaje by kontynuować walkę. Batman jest symbolem.
Wspominając zalety filmu należy również wspomnieć mnogość zwrotów akcji, sprawną konstrukcję fabularną i zawrotne tempo zdarzeń na ekranie. TDK to nie tylko gadanie Jokera. Widz otrzymuje skondensowaną dawkę akcji, która zrealizowana jest na najwyższym poziomie. To co mi się szczególnie podobało to sposób ukazania walk- w BB prawie nic nie było widać z powodu szybkiego montażu i rozedrganych zdjęć. W TDK takie ujęcia też się pojawiają, ale tylko wtedy, gdy oponenci Batmana są zaskoczeni jego atakiem- widz czuje to, co oni. Gdy walka rozgrywa sie w świetle, a przeciwnicy widza ekranowego bohatera, kamera jest bardziej statyczna, wyraźnie pokazuje ciosy i uniki. Oklaski na stojąco.
Skoro poruszyłem już temat wszelkich starć fizycznych, to muszę również wspomnieć o przemocy. Dla miłośników gore i ogólnie szeroko pojętego naturalizmu ukazania obrażeń ciała nie mam dobrych wieści- w filmie nie uświadczymy zbyt wiele krwi (chyba tylko pare kropel, albo w ogóle- nie jestem teraz pewny). Miejsce wypływających flaków zajęła ogromna dawka bezpardonowej agresji, która podnosi adrenalinę i uzmysławia, że ludziom dzieje się niemała krzywda. Nikt tutaj nie krzyczy "stój, bo strzelam", raczej najpierw pociąga się za spust, a później myśli (przynajmniej takie odniosłem wrażenie).
O efektach specjalnych nie będę się rozpisywać, bo zostaliśmy przyzwyczajeni do tego, że blockbustery oferują fotorealistyczne widoki. Co zasługuje na odnotowanie, to że nie ograniczono się tylko do popisów CGI. Mamy całkiem spory kawałek klasycznej porotechniki w najlepszym wydaniu, czego przedsmak widzieliśmy w trailerach.
Moja ocena nie może być inna jak 10/10 i to bez dwóch zdań, bo nie przychodzą mi do głowy żadne uchybienia, biorąc pod uwagę w jakim gatunku filmowym się znajdujemy. Film oczywiście nie ustaysfakcjonuje wszystkich widzów, bo jest to zadanie niewykonalne- zbyt wiele jest gustów i guścików i dla niektórych wadą będzie sam fakt istania superbohatera, zbyt mały lub duży realizm, czy też wypośrodkowanie między s-f a kinem realistycznym etc. Z czystym sumieniem polecam.


A teraz pytanie do tych, którzy już widzieli film. UWAGA BĘDĄ SPOILERY W TEJ CZĘŚCI.
Kiedy Batman łapie Rachel spadającą z budynku, to później wystrzeliwuje jakąś linę, rozkłada ukryty spadochron, czy po prostu lecą swobodnie, a życie ratuje im supertwarda zbroja? Jest to jedyna scena, w której kręciłem nosem i nie wiem czy coś przeoczyłem czy to po prostu taka durnota science-fiction.
KONIEC SPOILERÓW

Odpowiedz
#28
A jednak, obejrzałem TDK przed premiera...


SPOILERY



Wow.

Rozgłos wokół tego filmu chyba naprawdę mi go zniszczył. Już abstrahując od IMDB, to przyrównanie chociażby do "Heat" jest kompletnie idiotyczne. A najlepszy film na podstawie komiksu? Bez jaj.

Zaskoczeniem nie będzie, jeżeli powiem, że TDK jest znacznie lepsze niż jego poprzednik, ale znowu nie oszukujmy się - poważnie, tak trudno było zrobić film lepszy niż Batman Begins?

Joker jest postacią mroczną, świetnie zagraną i przedstawioną. Ledger w tej roli jest naprawdę dobry, choć nie wiem czy nadal nie uznaję tej gadaniny o Oscarze za głupią. Będę musiał to przemyśleć. Warto za to zaznaczyć, że to pierwsza postać w świecie Batman Begins, która ma nadnaturalne zdolności! Joker obijany przez Batmana ma zaledwie rozmazany makijaż, nie krwawi, kiedy jego głowa napędzana siła 1 Batmana próbuje pchnąć szybę, a przy tym jeszcze potrafi wyjść bez problemu z efektownej wywrotki ciężarówki! Dla mnie to mrugnięcie okiem w stronę fanów marvelowskiego bohatera, Luke’a Cage’a!

Harvey Dent został sympatycznie przedstawiony, ale wolę go jako tego, który ma jednak problemy z własną psychiką i postrzeganiem sprawiedliwości, a nie taki schemat, gdzie trauma, trauma i w sumie to trochę bandzior z niego. Dizajn jego gębopupy się mnie nie podobał szczególnie. Byłoby fajnie tylko to oko mnie wkurzało. Okazało się też, że oprócz umiejętnego wypowiadania banałów, Harvey potrafi wyjść bez szwanku z kraksy samochodowej. W sumie spoko, bo zapiął pasy, a wiadomo, że jak się ma pasy zapięte to głowa nie ma szansy uderzyć o szybę - nawet, jeżeli samochód przechyla się na naszą stronę. Co ciekawe, tak się przypadkiem złożyło, że koledzy Gordona nazywali Denta „Two-Face” na długo przed tym jak ten stracił połowę twarzy! Szkoda, że go nie nazywali „Fucking bitchy asshole”... :(

Batman wygląda sztywno i gada wieśniacko. Chrypa? Poważnie? Czy Bale nie potrafi zwyczajnie mówić niższym głosem? Fajna scena z Salem, gdzie chce mu pokazać, że wcale nie musi go ratować (bo jest badass), ale reszta? W klubie mogło być fajnie, ale jakoś tak krótko. Najlepsza - obok nie pomagania włoskiemu bossowi - sekwencja to początek, ze Scarecrowe'em. Szkoda tylko, że wbił się tam czołgiem. A potem jeszcze zaczął jeździć na batpodzie. Aj waj. No i ma super urządzenie! W ogóle Batman ma dużo fajnych gadżetów - nawet w paru momentach myślałem, że włączyli w trakcie projekcji jakiś teaser drugiego Iron Mana.

Ogółem rzecz biorąc film jest bardzo powazny, BARDZO poważny! To poważny film, nie ma w nim miejsca na sceny w stylu „dzieciaki bawią się w samochodzie, udają, że strzelają, a wtedy nagle coś wybucha, wyskakuje Batman i dzieciaki się ciesząâ€. Nie ma! No, oprócz tej sceny, w której dzieciaki bawią się w samochodzie, udają, że strzelają, a wtedy nagle coś wybucha, wyskakuje Batman i dzieciaki się cieszą. Ale oprócz tego jest poważnie i można się nauczyć z tego filmu wielu ważny rzeczy, ot na przykład wiem teraz, że po nocy nastaje świt, że możesz być bohaterem, albo zobaczyć żeś złoczyńca, no i oczywiście – najważniejszy moim zdaniem morał – wielcy, milczący czarnoskórzy faceci (nawet więźniowie!) to dobrzy, łagodni ludzie w gruncie rzeczy. Nie, żeby to był jakiś filmowy banał, to zwyczajnie prawdziwe, tak jak to, czego nauczyłem się z filmu z Adamem Sandlerem: wielcy, milczący czarnoskórzy faceci to geje. W ogóle to ludzie jednak dobrzy są i wolą zginąć niż zabić. Piękne przesłanie, brakowało mi go w trzecim Spider-Manie.

Technicznie film prezentuje się słodziuchno. Obrazki są ładne, ujęcia spoko. Nie licząc tych stupieńdziesieńcióczech, w których kamera lata jakby kamerzystę przestraszył Ledger w mejkapie. Są jeszcze te, które zostały pocięte tak, jakby ktoś robił sobie przy nich sałatkę i się zagapił tnąc. Najgorzej było w tych scenach, w których tego typu triki się łączą – bałem się, że któraś z moich gałek się podda i spróbuje popełnić samobójstwo.

A Gordona grał Gary Oldman, więc był fenomenalny.

W sumie to mimo paru rzeczy, o których może nawet wspomniałem w tym tekście, które mi przeszkadzały to ogląda się całkiem w pytkę, chociaż nie ciągnie mnie, żeby zobaczyć go jeszcze raz w najbliższym czasie. To nie arcydzieło, to nie „Heat”, to nawet nie kino gangsterskie z superbohaterem. To film przygodowy, w którym także są gangsterzy. Nie ma Batmana detektywa, jest superbohater – James Bond w pelerynie. Przy tym PG-13 nigdy nie było tak upierdliwe, krwi brakuje do tego stopnia, że często wygląda to wręcz komicznie. Szkoda. Liczyłem, że to będzie TEN film o Batmanie. Niestety nie. Chyba muszę poczekać na porządną ekranizację Daredevila, żeby zobaczyć to, czego chcę, bo raczej prędko Batmana nie zrestartują...

7+/10

Najwięcej emocji wzbudził we mnie zwiastun "Taken" przed filmem.


/SPOILERY


Giuseppe napisał(a):W The Dark Knight Nolan zrobił coś niesamowitego, coś czego nawet nie próbowano dotąd zrobić z ekranizacją komiksów. Na dalszy plan odsunął sam fakt istnienia superbohatera, a bardziej skupił się na psychice przestępców
To prawda. No, oprócz tego, że to samo najwyraźnie zrobił niejaki Tim Burton, bo wiele razy mu to zarzucano.
#ChristopherLOLan #ChristopherTrollan


Odpowiedz
#29
Cytat:To prawda. No, oprócz tego, że to samo najwyraźnie zrobił niejaki Tim Burton, bo wiele razy mu to zarzucano.

Nie zgodzę się. Po pierwsze stylistyka filmów Burtona była całkowicie inna niż Nolana. Argument "po drugie" łączy się z argumentem "po pierwsze". Stylistyka była inna i postaci nie określiłbym jako rozbudowanych psychologicznie, ale jako barwne. Badguy'e Burtona byli bardzo komiksowi i bardzo tekturowi czego wymagała od nich konwencja. Musieli mieć jakiś image i jakąś motywację. Joker był clownem, który oszalał do końcam, gdy twarz spalił mu kwas i bardzo chciał się zemścić na Batmanie, a Pingwin był zły i brzydki bo wychowały go ptaki po tym jak wpadł do kanałów. Dwuznacznymi postaciami był sam Wayne i Kobieta Kot, którzy byli lekko zeschizowani, bo raz udawali normalnych obywateli, a raz chodzili w lateksowych łaszkach po dachach i kopali się nawzajem, prowadząc vandettę, którą tłumaczyli jakąś misją, która w rzeczywistości była tylko wymówką dla ich uzależnienia od swojego alter-ego.
W TDK całkiem inaczej buduje się psychikę postaci. Nie są one tylko dwuznaczne, a właśnie rozbudowane, mają jakieś swoje ideologie życiowe, przekonania, których się trzymają, a nie tylko wrogów, z którymi muszą walczyć.
BĘDĄ SPOILERY
Tak jak już napisałem, niektórych mogą śmieszyć uproszczenia tego filmu (zachowanie czarnego więźnia, nieco pomaptyczne przemowy), ale musimy nadal pamiętać, że to ma być historia o tych złych i dobrych. Otrzymujemy gatunkowe podkreślenie danych postaw (można przezwyciężyć zło, pokusy, które kryją się w każdym z nas etc), ale w moim odczuciu nie tak mdłe jak w Spider-Manie, gdzie było to tak łopatologiczne i wielokotnie podkreślone, że nie do przeoczenia. Tutaj wpleciono to w fabułe w miarę zgrabnie tak, że nie przeszkadzało mi to w odbiorze filmu. TDK to film, w którym pozostała konwencja komiksowa, ale upiększono ją sporą dawką realizmu, z bardziej naturalnym nakreśleniem charakterów postaci i ich motywacji, niż to miało miejsce u Burtona.

Odpowiedz
#30
Nie zmienia to faktu, że zarzucano Burtonowi, że bardziej skupia się na przeciwnikach, aniżeli na samym Batmanie. Jak głęboka była psychoanaliza i postacie to co innego. Inna sprawa, że Joker z TDK nie jest raczej bardziej rozbudowany psychologicznie - to psychol, ot co. Jak on jest dwuznaczny to chyba oglądaliśmy inne filmy. Jedyny nieco dwuznaczny jest TuFejs, chociaż też nie ten tam teges tak bardzo, bo kieruje się zemstą.

Cytat:Tutaj wpleciono to w fabułe w miarę zgrabnie tak, że nie przeszkadzało mi to w odbiorze filmu.
Mnie tam dupiasta pompatyczna przemowa zawsze przeszkadza. Zwłaszcza okraszona dupiastą pompatyczną muzyką. Ale jest spoko.

Cytat:TDK to film, w którym pozostała konwencja komiksowa, ale upiększono ją sporą dawką realizmu
Zwłaszcza w scenie z latającą ciężarówką. ;)
#ChristopherLOLan #ChristopherTrollan


Odpowiedz
#31
Możesz się przyczepić do wszystkiego.
To tak jakbyś się czepiał tego, że w filmach z luf karabinów lecą płomienne rozbłyski, ludzie po wystrzleniu 5 magazynków z karabinu maszynowego są w stanie nadal normalnie trzymać broń i nie trzęsą im się ręce, kamizelka kuloodporna absorbuje całą energię pocisku i osoby w takim wdzianku po przyjęciu na klatę pocisku z M16 dalej ochoczo biegają po kadrze, zamiast zwijać się z bólu bo połamało im żebra, a Jason Bourne jest wybuchoodporny, w wolnych chwilach uprawia Parkour po okolicznych budynkach, leżąc w wodzie twarzą w dół z trzema kulkami w plecach, wychodzi z opresji cało, a na koniec swoich przygód skacze z kilknastopiętrowego budynku do rzeki, ale nic mu się nie stało, bo przecież nie ma czegoś takieg jak napięcie powierzchniowe cieczy i woda uratuje cię niezależnie z jakiej wysokości spdasz.

Odpowiedz
#32
Mogę się przyczepić do wszystkiego, ale jakbym chciał przyczepić się do wszystkiego to czepiłbym się tego, że Dent zdobył taki w pyte garniak po wyjsciu ze szpitala, ale to nie jest to samo. To nie jest salto ciężarówką, wyjście z niej bez żadnych urazów i żadnych problemów z chodzeniem, mówieniem czy ogólnie pojmowanym działaniem. Bo jeżeli TO jest do przyjęcia bez problemu to dlaczego bawić się w ten cały realizm?
#ChristopherLOLan #ChristopherTrollan


Odpowiedz
#33
A zgodzę się że Joker wcale nie był jakoś bardzo rozbudowany... Nie mówię że wypadł przez to gorzej (bo podobał mi się straszliwie), ale jest to tutaj poprostu psychol co chce zabijać i jakieś swoje nienormalne teorie wyjaśniać, i jakby nie patrzeć nie jest to postać, która w filmie przechodzi jakąś przemianę, jak to miał Dent.


P.S.
A właśnie, Crov mi przypomniał - muzyka istotnie była ni w tą, ni w tą, ale taki mały minus...

Odpowiedz
#34
Crov: Odnośnie tych w zamierzeniu zabawnych fragmentów twojej recenzji, mam do powiedzenia tylko jedno: Ha ha ha haaa Ha. Ha. Ha... Ho-ho-hee-hee, hee-ha... and I thought my jokes were bad.

Crov napisał(a):Zwłaszcza w scenie z latającą ciężarówką. ;)
Nie wiem co masz do tej sceny. Po pierwsze, biorąc pod uwagę JAK do tego doszło w filmie - wydaje się to jak najbardziej ok. Zwykła fizyka. Podkręcona na potrzeby filmu? I owszem, jak w większości filmów. Po drugie - przewrócono tę ciężarówkę na planie, to nie jest CGI. Po trzecie, dlaczego Joker miałby z tej przewrotki nie wyjść cało? To nie czołowe zderzenie dwóch aut jadących autostradą 180/h.

Crov napisał(a):(...) salto ciężarówką, wyjście z niej bez żadnych urazów i żadnych problemów z chodzeniem (...)
Jeśli nie pamiętasz dokładnie sceny, nie krytykuj jej. Po wyjściu z ciężarówki Joks miał bardzo fajne problemy z chodzeniem, przez chwilę, ale miał. Urazy? Gdybyśmy mieli pod tym kątem patrzeć na każdy film... zamiast TDK może jednak trzeba było odłożyć pieniążki na dvd z Ostrym dyżurem? ;)

Co do garnitura Two-Face'a: jest to ten sam nadpalony garnitur, który miał na sobie gdy TO się stało. Trafił w nim do szpitala, to oczywiste. Może miał czas żeby go zabrać? Może ten garnitur był w salce w której leżał Dent razem z osobistymi przedmiotami które miał wtedy przy sobie? Dlaczego nie? Są w TDK poważniejsze rzeczy do których można się przyczepić, szkoda że zamiast na nich, skupiasz się na takich bzdetach, a kiedy już jesteś na tropie, dzieje się to co kilka postów wcześniej. Czemu?

Odpowiedz
#35
Film jest bardzo, bardzo dobry. Co mi się najbardziej podoba, to doskonałe wyważenie komiksowych i klasycznie sensacyjnych (niektórzy mówią-realistycznych) proporcji. Z jednej strony mamy kolesia biegającego w komicznym wdzianku, obok niego opętanego rządzą niszczenia szaleńca oraz zaślepionego zemstą poparzonego prokuratora - żaden z nich nie miałby prawa istnieć w realnym świecie, bo każdy z nich ukazany jest niewiarygodnie komiksowo, jak z obrazka narysowanego ręką sprawnego rzemieślnika. Dobro, zło, nienawiść, miłość, zemsta, obowiązek, poświęcenie itd - te i inne cechy zintensyfikowano. Ale żadna z nich nie stała się karykaturą samej siebie. I tutaj czai się właśnie genialność Nolana - facet pokazał prawdziwą twarz bohaterów komiksowych, którzy - nareszcie - uzasadniają swoje działania, pytają się samych siebie kim do cholery są, jaka jest ich rola w tym wszystkim. Odnoszą siebie samych do oczekiwań społeczeństwa i odwrotnie - pada pytanie, czego superbohater może oczekiwać od społeczeństwa? Nie jest to nawiność w spidermanowskim stylu, ale zagwozdki znacznie ambitniejsze, bo prowadzone konsekwentnie do samego końca. Weźmy takiego Jokera. Już pomijając to, że to doskonale zagrana rola (Oscar dla Ledgera - dlaczego nie?!), to koleś jest szaleńcem, którego można charaketryzować w sposób podobny, jak to zrobił Hopkins ze swym Hannibalem Lecterem. Chodzi głównie o świadomość istnienia zbrodniczych namiętności, o celowość zabijania, o misję kształtowania społecznego porządku. Joker to nie jest kolejna mordercza zabawka pojawiająca się na ekranie, żeby w najważniejszym momencie oberwać efektownie po ryju od głównego herosa. Koleś ma osobowość, wie kim jest, ma cel, choć nie ma planu. Sieje zniszczenie, bo to lubi, bo sprawia to mu przyjemność. Spełnia się w permanentnym chaosie tak samo doskonale, jak Lecter spełniał się w estetycznym porządku. Znacie innego tak dobrze wykreowanego komiksowego badguya? Nie jest to postać na miarę Daniela Plainview, ale już dawno w kinie czystej rozrywki nie pojawiła się tak świetnie skonstruowana postać, która jest zarazem chodzącą ikoną szaleństwa i po prostu złym, niegroteskowym człowiekiem. Mozna mówic dużo jeszce o Batmanie i Dencie, którzy są podobnymi jak Joker nośnikami cech komiksowych i ludzkich, ale zostawmy to na później.
I powiem tak: film jest bardzo dobry, bo jest ambitny nie tylko pod względem prezentowania fajerwerków, ale i ciekawego nakreslenia postaci, ich relacji z otoczeniem, z samymi sobą. Najmocniejszą stroną TDK jest zwyczajnie świetnie skrojony scenariusz nie wywołujący nieprzyjemnego dysonansu między tym, co komiksowe, a tym, co realistyczne (a co dokuczało odrobine w Batman Begins). Ponadto jest na tyle złożony, że odkrywanie drobnych niuansów fabularnych, które umknęły za pierwszym razem, może być szczególnie fajne i powodujące jeszcze wieksze docenienie dzieła Nolana. Bo TDK to taki "Ojciec Chrzestny" współczesnego kina - Coppola skupił sie na ludzkiej twarzy gangstera (nie zapominając przy tym czym jest prawdziwe kino gangsterskie), a Nolan wejrzał w głąb komiksowych super- i antybohaterów (nie zapominając ani na moment o kim i dla kogo robi film).
Arcydzieło? Raczej nie dla mnie, bo innego typu kino mogę uznać za arcy (wyjątkowo w tym roku były już dwa), ale to zdecydowanie najlepsza - bo najambitniejsza - ekranizacja komiksu, jaką widziałem. Na pewno idę jeszcze raz do kina.
9


PS. Szczegóły to bzdury nie mający absolutnie żadnego wpływu na fabułę.

Odpowiedz
#36
To, że Joker nie jest rozbudowany to tylko zaleta. Po co rozbudowywać coś co wiemy już niemal od samego początku? Facet jest wariatem i chce anarchii oraz chaosu. Co chcecie wiedzieć więcej? Że kiedyś sprzedawał na targu owoce? To nie Joker: Begins. Film trwa 2 h z hakiem i ma dobrze wyważony scenariusz. Nie ma wrażenia przesytu jedną postacią. Każda z nich jest interesująca i ciągnie fabułę do przodu.
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
#37
Crov napisał(a):Bo jeżeli TO jest do przyjęcia bez problemu to dlaczego bawić się w ten cały realizm?
Jak realizm, drogi kolego? Nolan do swojej wersji Batmana bynamniej nie wprowadził "realizmu". Owszem, co bardziej naiwni się nabierają i potem jojczą. Ale Nolan "jedynie" uwiarygodnił postacie i wprowadził nawiązującą do filmu sensacyjnego STYLISTYKĘ. Ot, zmodyfikował nieco komiksową konwencję, mieszając ją z inną konwencją. Tylko tyle i aż tyle. Owszem, efekt jest świetny, ale doszukiwanie się "realizmu" to duża pomyłka i naiwniactwo.

A desowi za jego minirecenzję mogę tylko przyklasnąć :)
Klub OFILMIE | Podcast filmowy Radio Ofilmie

Odpowiedz
#38
Film mi się podobał. Nie jest to jednak najlepsza adaptacja Batman-a na ekranie. Najlepszą jest Batman Burtona z 89 roku, z Keatonem i kropka. Nic tego nie przebije. Muszę powiedzieć że, film nie zrobił na mnie takiego wrażenia jak przypuszczałem. Nie jest to dzieło wybitne, jest to poprawnie sklecona produkcja, z dobrymi efektami specjalnymi, oraz z bardzo dobrymi aktorami którzy film po prostu niosą. Mam tu na myśli Bale-a, Ledger-a, Oldmana i Caine-a. Ackhart jest tutaj dla mnie postacią najgorszą. Ten wątek w filmie śmiało mógł by zostać całkiem z filmu wyrzucony, przez co film nie dłużył by się tak niemiłosiernie. Jeden Joker starczył by na cały film. Ledger jest poprawny w swojej roli. Ale tylko tyle. Oskar mu się zupełnie nie należy. Jeżeli się z tym nie zgadzacie, wspomnę tylko że Bardem nie dostał Oskara za Country for Old Men, a nikt mi nie powie że jego rola nie była lepsza. Bale jak zwykle trzyma poziom przystojengo chłoptasia od bicia złych bandziorów. Jego charkanie jest czasem zabawne, no ale ujdzie. Generalnie największe wady posiada scenariusz. Głupoty w stylu przedziwnych urządzeń, nie mówię tutaj o tym finalnym urządzeniu które jest po prostu idiotyczne, ale np. o Sky Hook-u który rozbawił mnie do łez. Najgorsza jest sama końcówka filmu. Moralne banały które serwuje nam reżyser, sekwencje na promie, a potem finał uwieńczony pościgiem za... sami wiecie za kim, spowodowała u mnie ziewnięcie. Film jest lepszy od BB, natomiast daleko mu poziomem np. do Gorączki. Przez to z czystym sumieniem nie daję filmowi 10/10, a jedynie 8/10. Jest to poprawne kino, na wysokim poziomie, ale nadal jest to kino głównie dla amerykanów. Ah, no i nie ma Liam-a Neeson-a. Tak, wiem że Ducard nie żyję! ale i tak szkoda :p

Odpowiedz
#39
Cytat:Jeżeli się z tym nie zgadzacie, wspomnę tylko że Bardem nie dostał Oskara za Country for Old Men, a nikt mi nie powie że jego rola nie była lepsza

No rzeczywiście nie dostał Oscara :)
koronex1989

Odpowiedz
#40
Oconnel napisał(a):wspomnę tylko że Bardem nie dostał Oskara za Country for Old Men
A mówią, że równoległe wszechświaty to bzdura.
Klub OFILMIE | Podcast filmowy Radio Ofilmie

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  The Dark Knight Rises (2012) Arahan 1,852 296,798 01-07-2020, 01:57
Ostatni post: shamar
  Punisher: War Zone (2008) [wątek spoilerowy] Crov 142 23,744 23-05-2020, 03:58
Ostatni post: Gieferg
  Punisher: War Zone (2008) Crov 92 12,191 23-05-2020, 03:11
Ostatni post: Mefisto
  The Dark Knight Rises (2012) [temat spoilerowy] Gieferg 1,264 159,324 19-12-2016, 09:33
Ostatni post: Juby
  Wanted (2008) military 13 3,652 24-08-2016, 16:14
Ostatni post: Mefisto
  The Spirit (2008) Juby 6 2,179 17-01-2016, 01:06
Ostatni post: SonnyCrockett
  G.I. Joe: The Rise of Cobra (2009) [temat spoilerowy] Anonymous 75 17,362 13-12-2011, 20:48
Ostatni post: Anielski_Pyl
  The Dark Knight (2008) Łukasz Waligórski 1,212 110,535 16-08-2008, 16:11
Ostatni post: Jakuzzi



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości