The Dark Knight Rises (2012) [temat spoilerowy]
#21
@nawrocki

One liner nie był suchy, fajnie nawiązywał do wcześniejszej sceny, do tego Hathaway znowu błysnęła :)

Po pierwszym seansie mi to nie przeszkadza, zobaczymy przy kolejnych, ale też nie wiem, jak inaczej mieliby to zrobić skoro Batman nie zabija. Myślisz, że Nolan by się na to zdecydował? A tak mamy może i nie satysfakcjonujący, ale za to oryginalny motyw:

Odpowiedz
#22
(27-07-2012, 15:39)Mierzwiak napisał(a): @nawrocki
ale też nie wiem, jak inaczej mieliby to zrobić skoro Batman nie zabija.
To wszystko byłoby lepsze od tego, co pokazał w tej kwestii Nolan. Ale to tylko jeden poważniejszy minus.


Odpowiedz
#23
Jak napisałem - po pierwszym seansie mnie to nie gryzie, zobaczymy jak będzie później.

W ramach "usprawiedliwienia" zauważmy, że w Mrocznym Rycerzu jest ten sam problem. Finałowa konfrontacja z Jokerem nijak ma się do ich spotkania w policyjnej sali przesłuchań :) Nic więc dziwnego, że Nolan nie może dorównać sam sobie, skoro wyciska maksimum już w połowie filmu.

Odpowiedz
#24
Jeszcze co do finałowego pojedynku. Sama bijatyka nie dorównała pierwszemu spotkaniu(choć Bale warczący na pokonanego Hardy'ego z ledwo kontrolowaną furią, to miód), jednak pożegnanie Bane'a podoba mi się coraz bardziej, im dłużej o tym myślę:
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.

Odpowiedz
#25
Tak jest, najlepsza część trylogii i nie ma bata. Dziur logicznych może ma więcej niż w dwóch poprzednich, ale za to dużo mniej ideowego i psychologicznego infantylizmu. Sceny akcji też ogólnie lepsze, choć brak mi sekwencji na miarę pościgu z TDK.
Garść luźnych uwag:
BANE - Hardy jest fenomenalny. Głos co prawda chwilami za bardzo kojarzy się z Vaderem, ale w kilku scenach robi niesamowite wrażenie (zwłaszcza przy pierwszym starciu z Batmanem). Ta lekko płaczliwa nuta, która nagle przechodzi w głuche dudnienie... ciarki przechodzą. Poza tym Hardy ma świetną prezencję, po prostu wypełnia sobą kadr. W gruncie rzeczy tak jak Bucho wolę Bane'a od tego malowanego pozera. Niestety scenarzyści znowu robią wszystko, by zdeprecjonować głównego złego. Po pierwsze, jego koniec jest tak samo głupi i, jak to mówią Anglosasi, "antyklimaktyczny" jak Scarecrowa w BB. Po drugie, pomimo głoszenia, że to rehabilitacja Bane'a po Batman & Robin, jego rola w intrydze jest w gruncie rzeczy ta sama: robi za fagasa u...
Dygresja: film ma zwrot akcji, ale niestety cały internet przewidział go już wieki temu. Z tej perspektywy próby twórców robienia z tego TAJEMNICY są tak żałosne, że aż urocze.
CATWOMAN - łyżka dziegciu. Owszem, Hathaway jest spoko, ale jej bohaterka wypada przy Burtonowej Catwoman płasko. Pfeiffer grała mścicielkę, uwodzicielkę, wariatkę, ofiarę... Hathaway to po prostu złodziejka. Jej motywacja: lubi kraść. I to naprawdę wszystko, co można o niej powiedzieć. Zabawna, ale mało interesująca. Nie jest zła - po prostu gorsza.
Kostium zresztą nadal mi się nie podoba.
BATMAN - Bale jest lepszy niż dotąd... jako Wayne. Batman wypada natomiast jeszcze komiczniej z tym charczeniem - bo robi to nawet gdy wszyscy w pomieszczeniu znają jego tożsamość. I w ogóle za dużo gada. To wciąż brzmi idiotycznie.
OBRONA BITWY ULICZNEJ - oni tam jednak trochę strzelają. Ileś tam osób (fakt, zdecydowanie za mało) ginie w pierwszej fazie walki od kul. A potem robi się bajzel i mordobicie. Z pewnością nie jest to tak głupie i dziecinne jak te... pie#@$&olone... BARKI!!! %&$#@*&$%!!!! AARRGGGHH!!!(nie jestem w stanie wypowiadać się na ten temat zachowując spokój).
Przy okazji, jaka była motywacja Ligi Cieni? Nie Bane'a, jego można zrozumieć - chce po prostu podzielić się swoim bólem z całym światem. Ligi. Ra's al Zulu Gula (czy jak mu tam) chciał zgładzić Gotham, bo stanowiło siedlisko bezprawia i korupcji, a on uważał się za obrońcę porządku. Czemu jego uczniowie wywołują chaos w uporządkowanym mieście? Pewnie z tego samego powodu, dla którego cokolwiek dzieje się w Prometeuszu. Bo tak.
Mimo wszystko TDKR jest ok, rzekłbym nawet że po (no dobra, daleko po) Batman Returns to najlepszy nieanimowany film o Nietoperku.

Odpowiedz
#26
Ja pierwszy raz byłem w IMAXie i z kina wyszedłem dosłownie zmiażdżony. Pierwsze wejście Batka do akcji przy akompaniamencie tematu Zimmera, który uwielbiam, wbiło mnie w fotel i zaparło dech w piersiach. Podobnie w przypadku prologu, podczas którego kino zdawało się ruszać w posadach :D

Bardzo dobry film, poziom poprzedników zachowany, czyli są wady, ale ogółem film wychodzi na wielki plus. Co mnie zawiodło, to beznadziejna postać Mirandy bezbarwnie zagrana przez Cotillard. Twist z jej udziałem to najgorszy moment filmu.
Postać Bane'a, jego muzyczny temat, zmodyfikowany głos, wygląd (nie mogłem oderwać wzroku od jego ubioru!), pierwsza konfrontacja z Batmanem - znakomite.
Strasznie podobał mi się występ Anne Hathaway, jest niezwykle naturalna i widać, że ma pomysł na rolę i dobrze się w niej czuje. Z dalszego planu to fantastyczny epizodzik ma Cillian Murphy.
W okolicach połowy włączyły mi się parę razy lampki ostrzegawcze o nazwie 'TDK alert' i bałem się, że film rozjedzie pod koniec jak jego poprzednik. Nic takiego na szczęście się nie stało, zakończenie jest świetne i zawiera fajne puszczenie oka w stronę fanów ;)
Co do mokrych oczu, to też miałem je w tych dwóch scenach.
Szkoda, że Gotham znów było bezbarwne jak w TDK, pod względem klimatu zdecydowanie BB jest moją ulubioną częścią trylogii, ale nie umiem ich teraz sklasyfikować. Każdą lubię za co innego, a w ogólnym rozrachunku wszystkie tworzą świetną całość.


(edit: literówki)

Odpowiedz
#27
Cytat:Z dalszego planu to fantastyczny epizodzik ma Cillian Murphy
Swoją drogą, czy tylko mi sceny z jego udziałem pachniały Batmanami Burtona? :)

Odpowiedz
#28
Swoją drogą, czy tylko ja uważam, że w tej scenie sędzią powinien być Joker? Abstrahując od tego, jak wyglądałby scenariusz TDKR gdyby Heath żył, oraz tego jak dużą miałby rolę w fabule, jest dla mnie absolutnie oczywiste, że to on powinien siedzieć przy tym biurku na szczycie góry mebli (świetna scenografia swoją drogą). Przypomnijcie sobie grę Heatha i wyobraźcie jakby powiedział ten dialog:

Odpowiedz
#29
(27-07-2012, 16:05)nawrocki napisał(a): Swoją drogą, czy tylko mi sceny z jego udziałem pachniały Batmanami Burtona? :)

Coś w tym jest, prędzej mi te sceny pasują do wizji Burtona niż Nolana. Szczególnie

Odpowiedz
#30
(27-07-2012, 16:10)Mierzwiak napisał(a): Swoją drogą, czy tylko ja uważam, że w tej scenie sędzią powinien być Joker?

Coś mi się wydaje, że Joker nie figurowałby w planach Bane'a. Jak już to jako zwłoki na dnie rzeki. Wprawdzie w bezpośredniej konfrontacji klaun, nie dałby rady nawet dotknąć Bane'a dłonią, bez natychmiastowej reakcji złamanego karku, lub zmiażdżonej tchawicy. Jednak w ogólnym rozrachunku, z czasem Joker zrobiłby tam taki burdel, że "cały ten ich misterny plan, też w pizduuu".
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.

Odpowiedz
#31
Najlepszy film Nolana, najlepszy film tego roku (póki co), najlepszy i najbardziej emocjonujący blockbuster, jaki widziałem. Sporo tych tytułów i ktoś może zadać sobie pytanie: czy ten film na nie wszystkie zasługuje?

Odpowiedź brzmi: tak.

Na początek: do kina szedłem nastawiony raczej sceptycznie, jakoś tydzień przed premierą powtórzyłem sobie BB i TDK i o ile ten pierwszy nadal ogląda się bardzo dobrze, to ten drugi broni się już tylko kreacją Ledgera. Miałem obawy, czy Nolan do reszty nie postradał rozumu i czy nie poszedł przypadkiem w kierunku, który wyznaczył TDK właśnie. Spotkało mnie miłe rozczarowanie, bo chociaż film nie jest idealny, ma sporo niedociągnięć w fabule i ogólnie w niektórych momentach na ekranie dzieje się za dużo i zbyt chaotycznie, to jednak okazało się, że Nolan potrafi uczyć się na swoich błędach, przez co uniknął w TDKR większości błędów, które popełnił przy okazji wcześniejszego filmu o Gacku.

Tak więc nie ma tutaj tyle emo-pyerdolenia, a jeżeli już się pojawia, nie sprawia, że ma się ochotę face'palmować raz za razem. Postać Wayne'a sporo zyskała przez te osiem lat. I celowo piszę Wayne'a, bo jednak Batman wciąż pozostaje taki sam, jak w TDK, chociaż już tak mocno nie irytuje swoimi przydługimi, łopatologicznymi gadkami.

TDKR jest również lepsze fabularnie,w czym też dużą rolę odegrało odejście Nolana od trzymania się ram pseudorealizmu na rzecz większej komiksowości. Nie ma więc tutaj tanich prób budowania drugiego dna, ani tłumaczenia postaw bohaterów w sposób urągający procesom myślowym dorosłego człowieka. Rzadko też zdarzają się topornie brzmiące dialogi, które mogły sprawiać wrażenie wyjętych z poradnika dla Młodego Psychologa. Wbrew pozorom, zrezygnowanie z nadawania postaciom głębszej psychologii, wychodzi im w gruncie rzeczy na dobre, dodaje im charakteru, a co najważniejsze, komiksowe postacie nie sprawiają wrażenia wyjętych z innej bajki. No dobra, Batman wciąż sprawia takie wrażenie długimi momentami, ale nie przeszkadzało mi to zbytnio, bo taki już urok nolanowskiego uniwersum.

Poza tym, jak na zwieńczenie trylogii przystało, ten film jest iście EPICKI. To już nie to samo, gdy Joker siał anarchię, wysadzając puste szpitale i mordując pojedynczych ludzi - tutaj działania tych złych mają o wiele szerszy zasięg i są o wiele bardziej inwazyjne, co nadaje tej opowieści głębszy wymiar, sprawia, że finałowe sceny są tak emocjonujące - bo wiemy, jak wysoka jest stawka. To już nie tylko dwie barki, wypełnione ludźmi, to już calutkie Gotham. Dlatego tutaj nie miałem podobnego problemu, jak w TDK, gdzie w sumie mało mnie obchodziło, czy Batman pokona Jokera, czy Dwie Twarze zamorduje rodzinę Gordona - bo wiem, że stawka jest wyższa, wiem, że Batman MUSI wrócić, że MUSI powstrzymać tych złych, że MUSI wspiąć się na wyżyny, musi wejść tak wysoko, jak jeszcze nigdy dotąd. No i w końcu konkluzja: w tym filmie Batmanowi się naprawdę kibicuje, ba!, jest to wręcz obowiązkowe. Ani przez sekundę nie przeszło mi przez myśl: niech chociaż raz ci się coś nie uda, ty cholerny przebierańcu, jaka to myśl często krążyła po mojej głowie w trakcie seansu TDK.

No, ale żeby kibicować głównemu bohaterowi, reżyser i scenarzysta w jednym musi postawić przed nim kogoś, kto, będąc jednocześnie najlepszą i najbardziej interesującą postacią w całym filmie, nie przejął ode mnie, widza, całej sympatii. I Nolan właśnie to zrobił - postawił na drodze Gacka kogoś takiego, jak Bane.

A kim jest Bane?

To jedne z niewielu postaci w historii komiksu, której prosta a zarazem cool ksywka pasuje do niej jak ulał. Bo Bane to Zguba. Widzisz gościa na ekranie i już wiesz, jak ciężko będzie miał Batman. Widzisz jego potężną posturę, jego wzrok, jego maskę i ubiór, w końcu dostrzegasz to, jak bardzo polega nie tylko na sile, ale i inteligencji, będąc przy tym skrajnie brutalnym i bezwzględnym. Tak, tak, Nolanowi, pomimo ograniczeń wiekowych udało się to, czego nie zdołał dokonać przy okazji Jokera - wykorzystał niemal cały potencjał, tkwiący w postaci Bane'a, ukazując go jako Zło Wcielone, jako kogoś, kogo można podziwiać, kogo można nienawidzić, ale trzeba się bać. A Hardy idealnie tę postać odegrał - pozbawiony głównego środka aktorskiego przekazu (bo przez cały film ma na twarzy maskę) tworzy swoją rolę wszystkimi pozostałymi - głosem, posturą, sposobem poruszania się, drobnymi gestami i jedyną widoczną częścią twarzy, czyli oczami i brwiami. Bane w jego interpretacji jest po prostu przerażający a zarazem magnetyczny. I choć nie miał do zagrania tyle, co Ledger, wycisnął ze swojej roli absolutne maksimum. Nie muszę chyba dodawać, że wg mnie Bane to najlepszy komiksowy czarny charakter ever, a zarazem jeden z najlepszych w ogóle? Już dla niego samego nie mogę się doczekać ponownego seansu.

O reszcie postaci nie będę się tak rozpisywał, tak więc krótko: Anne jest świetna jako Selina Kyle: ładna, sprytna, dowcipna, wysportowana i seksowna. Nie dorównuje postaci Kotki z filmu Burtona, ale to też dwie różniące się od siebie znacznie postacie. Dalej: Blake w wykonaniu Levitta. Chyba najbardziej sympatyczna postać całej trylogii. Potem już standardzik: Oldman i Freeman zagrali jak zawsze, czyli na wysokim poziomie, a Michael Caine sprawił, że sceny z udziałem Alfreda należały do tych z gatunku, kiedy oczy nagle wilgotnieją.

No i jeszcze słówko o poziomie technicznym: absolutny top wysokobudżetowych produkcji, nie znalazłem jednej rzeczy, do której mógłbym się przyczepić, może poza zbyt rwanym montażem w niektórych miejscach. Zimmer też odwalił kawał dobrej roboty.

Gwoli podsumowania, dawno nie zdarzyło mi się, żebym wychodził z kina tak bardzo zadowolony, a jednocześnie bardzo zaskoczony poziomem filmu. I chociaż przed premierą ten film mi zwisał i powiewał, tak teraz wskoczył na zaszczytne miejsce wśród moich ulubionych blockbusterów. No i niniejszym odszczekuję wszelkie słowa krytyki, jakie kierowałem pod adresem Nolana przed obejrzeniem filmu. Chłop dał radę i stworzył swoje najlepsze dzieło.

9/10

Odpowiedz
#32
Kojarzycie faceta, który powstrzymał Blake'a podczas próby uwolnienia policjantów? Czy to nie był ten sam jegomość, który w TDK wyrzucił z barki detonator? :D

Odpowiedz
#33
Nie. I nie był to też Czarny członek Ligi Cieni z Batman Begins.

Odpowiedz
#34
Mierzwiak napisał(a):Jest wreszcie samo zakończenie jako takie i o ile nazwanie filmu arcydziełem to przesada, tak określenie to zdecydowanie pasuje do jego ostatnich minut. Doskonałe, perfekcyjne, idealne. Nic lepszego w kwestii zamknięcia trylogii Nolan nie mógł wymyślić.

Można było :). Można było skończyć film na samym uśmiechu Alfreda, bez
Byłoby bardziej subtelnie i jakoś tak... szlachetniej :)
"to że gej sobie nie może wziąć ślubu to jest sprawa kościoła" - vast

Odpowiedz
#35
Nieprawda. To byłoby zakończenie w stylu Incepcji, które spowodowałoby tylko falę durnych spekulacji.

Odpowiedz
#36
Z kina wyszedłem piekielnie zadowolony. Nie dlatego, że to film idealny (i nie żadne arcydzieło). Jestem usatysfakcjonowany jak Nolan zajebiście domknął całą historię i to pomimo kontrolowanego twista w postaci

Jasne, TDKR ma dziury fabularne, dziwne przeskoki, pierwsza godzina jest też minimalnie przegadana, ale ostatnie 30 minut wyszło Nolanowi po prostu zajjjeebiście, a finał finałów to zdecydowanie najtrafniej zakończona historia dla bohaterów komiksu.

+ Bale
+ sceny akcji wyraźne jak nigdy (Nolan chyba zaciągnął lekcji u Camerona)
+ Caine, Hathaway
+ wątek Blake'a
+ Bane w drugiej połowie filmu
+ pierwsze wejście Batmana po przerwie
+ pościg z tumblerami

- wszędobylska muzyka Zimmera (i pomyśleć że najlepsza scena obyła się bez niej)
- trochę za dużo postaci (m.in. Juno Temple)
- horda policjantów

8,5/10
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
#37
Mierzwiak napisał(a):Nieprawda. To byłoby zakończenie w stylu Incepcji, które spowodowałoby tylko falę durnych spekulacji.

Nie no, bez przesady - wszystko byłoby i tak jasne i klarowne (wiadomo, że nie zobaczył przy tamtym stoliku troskliwego misia), a byłoby subtelniej, mniej "in your face".
"to że gej sobie nie może wziąć ślubu to jest sprawa kościoła" - vast

Odpowiedz
#38
Skoro wszystko byłoby i tak jasne, to wybieram wersję "in your face" nawiązującą do opowieści Alfreda o tych 7 latach :)


Odpowiedz
#39
Im dalej od seansu, tym gorzej.

Postać Mirandy Tate została napisana koszmarnie. Jej relacje z Waynem jeszcze gorzej.
Dalej: plan
realizowany w BB i ten realizowany tutaj to dwa zupełnie inne plany. Nie oglądałem BB od kilku lat, ale tam zdaje się chodziło o
I wszystko byłoby w porządku, gdyby nie to, że przecież Gotham jest już zupełnie innym miastem - właściwie bez zorganizowanej przestępczości.
Nolanowie starali się uspójnić filmy i zamknąć trylogię w klamrze, ale ambitny plan się niestety usrał. Niewykluczone, że Bane byłby dużo lepszą postacią,
Motyw Blake'a, który już na początku filmu daje do zrozumienia, że
to bzdet i fabularne pójście na skróty
Dlaczego nikt nie powiąże wieloletniego zniknięcia Wayne'a z wieloletnim zniknięciem Nietoperza -
Trochę konsekwencji, panie Nolan. Albo dajemy do zrozumienia, że byle kto na podstawie niejasnych przesłanek może odgadnąć tożsamość Nietoperza, albo robimy z amerykańskich mediów i mieszkańców Gotham TOTALNYCH kretynów, którzy nie ogarniają kompletnie nic.

No i szczegół na koniec, niemający wpływu na moją ocenę filmu, acz wkurzający.
Swoją drogą, czy tylko ja mam wrażenie, że cały misterny plan Gordona i Batmana z finału TDK tutaj poszedł wpizdu i okazał się być kompletnie bezsensownym?

Odpowiedz
#40
leMur

Co do Mirandy

Nie zgodzę się natomiast co do planu Ligi.

Blake z kolei

Co do zakończenia

Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Hellboy (temat ogólny) Danus 212 26,506 27-12-2019, 14:20
Ostatni post: Mierzwiak
  Sin City (temat ogólny) Tyler Durden 330 53,795 16-11-2019, 05:57
Ostatni post: marsgrey21
  Judge Dredd (temat ogólny) military 1,140 157,290 17-10-2019, 15:11
Ostatni post: Lawrence
  Batman (temat ogólny) Mental 1,063 140,347 02-10-2019, 08:30
Ostatni post: Juby
  The Dark Knight Rises (2012) Arahan 1,941 276,108 13-08-2019, 21:34
Ostatni post: Badus
  The Dark Knight (2008) [wątek spoilerowy] military 969 102,656 08-08-2019, 12:10
Ostatni post: Juby
  The Amazing Spider-Man (2012) koronex1989 960 129,307 06-08-2019, 22:42
Ostatni post: Gieferg
  Asterix (temat ogólny) Maik 38 10,013 12-02-2019, 03:19
Ostatni post: shamar
  300 (temat ogólny) desjudi 470 86,663 15-10-2017, 14:52
Ostatni post: SonnyCrockett
  Blade (temat ogólny) Juby 31 6,577 02-10-2017, 09:00
Ostatni post: Mierzwiak



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
2 gości