The Highwaymen (reż. John Lee Hancock)
#1
Dwóch strażników Teksasu rusza w pościg za parką morderców, których może kojarzycie - nazywali się Bonnie Parker i Clyde Barrow:



Równo dekadę po średnio udanym "Wrogu publicznym" dostajemy film osadzony w tej samej epoce i realiach. Nawet font użyty w zwiastunie się zgadza. Normalnie z taką obsadą i historią byłbym wniebowzięty. Tutaj jednak dochodzi zmienna w postaci Netflixa, więc sami rozumiecie - nie ma sensu się przesadnie napalać.

Odpowiedz
#2
Wygląda na ograny banał z rodzaju "Coś tam, coś tam - kiedyś to były Stare Czasy, a dzisiaj są Nowe Czasy i Nowe Czasy są szalone, brutalne i nie mają sensu. Nie to co Stare Czasy, gdzie wszystko było poukładane, sensowne i czarno-białe niczym modlitwa odmówiona przy obiedzie. I może my jesteśmy przestarzałymi reliktami, co to przynoszą Winchestera do walki z Tommy Gunem, ale przynajmniej mamy ikrę, staroszkolne zasady i jesteśmy solą ziemi i pokażemy Nowym Czasom, że wciąż potrafimy kopać tyłki"

Co samo w sobie nie jest wcale złym motywem, szczególnie, że czasy w których rozgrywa się akcja, są mega ciekawe i temu sprzyjają. Ale już na poziomie trailera widać, że to będzie Netflixowa łopata, która co chwile będzie napierdalać, że kiedyś to "sól ziemi - Kowboje", a dziś "diabelscy Public Enemies z automatyczną bronią, szybkimi samochodami, nic nie ma sensu, wszystko jest zepsute moralnie i O Zgrozo, kobieta z shotgunem!?!!11 i wszędzie autostrady budują, gdzie nie da się po Bożemu koniem jeździć. Aha, czy wspominaliśmy już, że Kevin Costner to sól ziemi? Od 5 minut nie? No to teraz wspomnimy "

Ale podstarzałego Costnera w duecie z Woodym, z chęcią obejrzę.
Wonderful things can happen when you sow seeds of distrust in the garden of assholes.

Odpowiedz
#3
(21-02-2019, 09:03)Mental napisał(a): Tutaj jednak dochodzi zmienna w postaci Netflixa, więc sami rozumiecie - nie ma sensu się przesadnie napalać.
Dodałbym jeszcze zmienna w postaci chujowego reżysera, który ma na koncie m.in: jeden z najgorszych filmów XXI wieku, jakim jest "Blind Side".

Odpowiedz
#4
Proteus - całe emploi Costnera to granie soli ziemi :P Właśnie dlatego pochłaniam każdy, nawet największy crap z nim
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
#5
Film nie jest tam jakimś nie wiadomo jakim dziełem kinematografii, ale podobało mi się. Oglądanie duetu Costner-Harrelson samo w sobie jest przyjemnością i w zasadzie pomiędzy nimi od pierwszego spotkania nawiązana zostaje ekranowa chemia. Nie ma w filmie żadnych złożonych portretów psychologicznych - ani detektywów, ani przestępców, których ścigają, to pozostało potraktowane po macoszemu, ale dla mnie to dobrze. Nie tego oczekiwałem. Ogólnie całość nazwałbym raczej kryminalnym kinem drogi, gdzie strażnicy podróżują od punktu A, do punktu B, czasami znowu do punktu A i tak dalej, i tak dalej.

Jest kilka naprawdę dobrych scen, jak Coster kupujący broń w sklepie czy doświadczeni strażnicy, którzy pokazują młokosom na miejscu zbrodni, jak kiedyś się pracowało. W ogóle postać Harrelsona fajnie reaguje na wszystkie ówczesne nowinki typu posłuchy czy ściąganie odcinków. Finałowa zasadzka też mi się podobała.

Podobało mi się jeszcze to w jaki sposób pokazani zostają Bonnie i Clyde. Twórcy ani na chwilę się na nich nie skupiają - są oni traktowani bardziej jak miejska legenda albo super popularny zespół, który przyjeżdża do miasta i każdy chce ich zobaczyć. W zasadzie dopiero na końcu możemy się im przyjrzeć, bo przez cały film widać ich w urywkach - a to z oddali, a to tylko nogi, albo plecy. Całość skupia się jednak na dwójce strażników i śledztwie.

Ode mnie takie 6-7/10

PS. W. Earl Brown - cholera, nie poznałem gościa :o
You betrayed me! You're not good. You, you're just a chicken. Chip-chip-chip-chip-cheep-cheep. - Johnny

Odpowiedz
#6
Podpisuję się pod postem Pelivaron. Bardzo ciekawe podejście do tematu, staroszkolne. Powolna narracja, której osią jest wspomniany duet to całkiem przyjemne dłużyzny. Chowanie antagonistów aż do samego końca to też dobry zabieg. I bardzo dobrze odtworzona zasadzka, czyli punkt kulminacyjny tej historii też robi wrażenie. Na uwagę zasługuje dodatkowo to, jak przygotowano scenografie - wyszły z nich ruchome pocztówki tamtych lat. To piękna robota!

7/10
loading podpis...

Odpowiedz
#7
Dobry film ale niespieszny.
I to jednak jest minus, w połączeniu z zepchnieciem do epizodycznego tła głównych złoczyńców. Może takie było zamierzenie. Może. Bo może to wynikało z budżetu?
Wyobraźmy sobie gdyby pokazano jednak kilka napadów na banki, więcej akcji, dynamizmu kosztem pogawędek 2ch głównych bohaterów.
Film tylko by zyskał. A tak? Poprawny obraz na raz, bez szału.
7-/10
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Out For Justice (reż. John Flynn) Mental 45 8,819 06-05-2018, 14:27
Ostatni post: nawrocki
  Triple 9 (2016) reż. John Hillcoat Mental 79 12,910 04-03-2018, 01:03
Ostatni post: Mierzwiak
  The Breakfast Club (1985) reż. John Hughes SonnyCrockett 49 7,709 17-10-2017, 18:58
Ostatni post: nawrocki
  Lawless (John Hillcoat) Mental 107 14,062 04-02-2017, 01:33
Ostatni post: Mierzwiak
  Being John Malkovich / Być jak John Malkovich Gieferg 0 629 29-01-2017, 12:26
Ostatni post: Gieferg
  John Carter (2012) reż. Andrew Stanton Craven 206 30,082 27-01-2017, 02:07
Ostatni post: Mefisto
  Assault On Precinct 13 (1976) reż. John Carpenter wujo444 7 2,375 27-09-2016, 14:57
Ostatni post: Lawrence
  Burnt (2015) reż. John Wells Snappik 9 1,864 19-01-2016, 18:04
Ostatni post: Azgaroth
  The Road (reż. John Hillcoat) Mental 377 42,843 10-01-2014, 21:06
Ostatni post: Proteus
  SPOILER! Na końcu John umiera! (John Dies at The End) Crov 12 2,696 06-10-2013, 23:47
Ostatni post: Crov



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości