The Hobbit, Parts 1 & 2 & 3
Nie, oglądałem Blu-ray który wygląda o niebo lepiej niż to co również ja widziałem w kinie.

Odpowiedz
(19-11-2016, 22:59)Mierzwiak napisał(a): Zarówno poerwsza jak i druga część to piękne, kolorowe filmy. Stylizowane - owszem, ale z niczego nie wyprane. Problem ten dotyczy wyłącznie trójki i zastanawiam się co oni sobie myśleli?


Możliwe. Mogłem się zasugerować, że cała trylogia wygląda podobnie ;) Chociaż... pamiętam jak Bilbo wszedł na koronę drzewa i rzeczywiście tam była piękna, kolorowa panorama.

A teraz zerknąłem sobie na te filmiki porównawcze "trailer vs BD" i... mimo wszystko w zwiastunach i tak było bardziej kolorowo.

PS - litości no. Scena jak Bard zjeżdża tą furmanką - no nie mogli takiej zostawić? Podobnie pewnie w wielu innych spierd...lili pierwotny efekt.

welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Dopiero ten filmik mi uświadomił brak umiaru w filtrach.
W 1:18 to już przesada, strasznie odstaje ta część od poprzednich.

Wiele ujęć lepszych w trailerze :\

Odpowiedz
Agencje tworzące trailery często koloryzują otrzymany materiał na własną rękę stąd tego typu różnice.

Gorzej że trzeci Hobbit tak bardzo odstaje poziomem CGI; dopiero co rzucałem sobie okiem na sekwencję z Goblinami i jest ona technicznie absolutnie fantastyczna, nic w trójce nie dorasta jej do pięt. Chyba najbardziej skopane jest oświetlenie, całość jest jakaś taka płaska i bez wyrazu.

Odpowiedz
Powtórka całej trylogii zaliczona - wychodzi na to, że ze wszystkich trzech filmów męczy mnie przede wszystkim finał "DoS" - nie dość, że cała ta sekwencja jest tam wsadzona tylko dlatego, że potrzebowali jakiegoś zamiennika za akcję w Esgaroth, przesuniętą do trzeciego filmu, to kompletnie nic z niej nie wynika. Smaug mógł równie dobrze od razu polecieć do miasta bo cała ta scena skopiowana z Alien 3 nic nie zmieniła. Ale poza tym jest fajnie, przestały mi przeszkadzać niektóre rzeczy (ograniczona rola Beorna choćby), ale do niektórych nigdy sie nie przyzwyczaję - dziwne stwory w finałowej bitwie, jak np to:

[Obrazek: BotFATrailer88.jpg]

szkoda też wyciętej sceny z Dwalinem w finale (nagle znika i nie wiadomo co się z nim stało), a "nawiązanie" do Aragorna jest taaaaak bardzo żałosne. Mimo to BOTFA nie oglądało mi się jakoś znacznie gorzej od poprzednich części - wizualnie przez większość czasu trzyma przyzwoity poziom (tak, trzyma, komu się nie podoba, jego problem) choć dupy nie urywa (chyba najgorzej wypadają niektóre ujęcia w Ereborze, szczególnie z Thorinem na tronie w BOTFA, ale i niektóre z finału DoS - wieje taniochą miejscami). Fabularnie w części trzeciej oczywiście jest biednie, ale książkowy pierwowzór ogólnie i tak był gorszy, a to, że Bilbo schodzi na drugi plan to wina przede wszystkim Tolkiena.

No i szkoda, że armia Daina to kopiuj wklej 1000x ten sam krasnolud. O ileż lepiej wyglądała bitwa z flashbacku w AUJ, gdzie praktycznie każdy walczący wyglądał inaczej?

Brak Misty Mountains Theme w 2 i 3 filmie już zawsze będzie mi zgrzytał (powinien się znaleźć w bitwie), nie musiałoby tak byc, gdyby miały one do zaoferowania jakieś nowe pamiętne motywy, ale Shore tym razem się nie popisał.

9/10 - 8/10 - 7/10

I powtórka LOTR lada dzień.

PS. jedno mi jeszcze zgrzyta - Bolg - u boku Azoga zwyczajnie mi on nie gra. Jak chcieli wymyślić jakiegoś dodatkowego bossa, to powinien się bardziej odróżniać od tego głównego. Ten wygląda jak kolejny - gorszy - design dla tej samej postaci, o niebo lepiej wyglądał ten którego odrzucono i ostatecznie dostał jedną scenę w EE. Co prawda on z kolei gryzłby się z CGI-Azogiem, no ale to już problem niezdecydowania Jacksona (gdyby wykorzystano design który ostatecznie został dowódcą jeźdźców w pierwszym filmie, wtedy oryginalny Bolg ani by się z Azogiem nie gryzł, ani nie wyglądał jak jego podróbka).

Und3r napisał(a):czy materializujących się dosłownie w środku pola bitwy bojowych kozicach.

Ktoś tu nie oglądał wersji rozszerzonej zdaje się...
Nie interesuje mnie kino ogólnie, a jedynie filmy o tym, co mnie interesuje.
-------------------------------------------------------------
Pisanina archiwalna - fantasy/sf

Odpowiedz
Chyba żeś się najadł grzybków od Radagasta jak gadasz, że Hobbit był słaby fabularnie i że książka jest przyczyną słabizny fabularnej filmu. W książce bitwa trwała... jeden akapit, bo Bilbo stracił przytomność. Potem dowiedział się wszystkiego z opowieści. Książka jest innym medium i nie potrzebuje poświęcać całego tomu na bitwę.

Fabularnie Hobbit jest świetny - szekspirowska opowieść o Thorinie u wzorowy character arc Bilbo, od strachliwego niziołka po odważnego hobbita garnącego do przygód i zwiedzania świata. A to tylko tło opowieści dla (nie tylko) dzieci. Niemal bajki.

To, że Peter Jackson załapał syndrom Dżordża Lukasa i jego wyczucie relacji postaci staczało się do poziomu dialogów Anakina z Padme, a wyczucie humoru i akcji do Dżar Dżar Binksa, jest przyczyną słabizny tego filmu. Gdy tylko wzoruje się na książce to jest dobrze - pierwsze spotkanie Bilba ze Smaugiem to najlepsza scena w całej serii LOTR+Hobbit, a relacja Bilba z Thorinem i upadek tego drugiego jest jedyną rzeczą trzymającą historię w ryzach ponad oparami reszty absurdów. To, że Piter postanowił dojebać akcję rodem ze Scooby Doo z ganiającymi przed Smaugiem krasnoludami jak z jakiejś platformówki, albo że postacie spadają setki metrów odbijając się od ścian - to już wynalazki tego “geniusza“. Że tak samo jak prequele scenariusz jest napisany na kolanie i dziurawy bardziej od irackiej floty - no sorry, ale on go chyba czytał. W Bitwie Pięciu Armii poziom zidiocenia jest fenomenalny na poziomie The Room. W ogóle opis bitwy chyba był pisany przez Tommy‘ego Wiseau. Orkowie wpieprzają się na pole bitwy czerwiami z Diuny, które same mogłyby wygrać bitwę... zamiast wyjść 100 metrów dalej do twierdzy krasnoludów i wygrać bitwę... a potem je odsyłają bez żadnego wyjaśnienia. Azog nie czeka na drugą armię mając trzy armie przeciw sobie, ukryte w twierdzach, po czym spierdala samotnie na jakieś zadupie by zostać wytropionym i ubitym przez bohaterów. Dain jest bezmózgim pojebem, a w czasie bitwy strzela sobie high five na luziku z Thorinem, choć w międzyczasie giną obok ich ludzie. Legolas skacze po spadających cegłach jak w Mario Brosie i ewidentnie ma włączone cheaty - sam mógłby wygrać tę bitwę. Radagast w czasie epickiej walki Saurona z mędrcami i Galadrielą wpierdziela się na króliczych sankach, a Galadriela strzela nagle Sauronem jak z procy. Najzajebistsza postać z całej książki, czyli Beorn - którego bał się nawet Gandalf i który tak naprawdę wygrał całą bitwę zabijając Bolga, całą jego gwardię i tysiące goblinów, ratując przy okazji Thorina... jest w filmie przez 1 sekundę jak skacze z orła zmieniając się w niedźwiadka. Apropo romansów to Piter też trochę poszedł w ślady Dżordża z Filim i Tauriel.

Połowę filmu obejrzałem na ciągłym fejspalmie.
Hobbit 1 - 6+/10
Hobbit 2 - 7/10 (jedynka była lepsza ale dwójkę ratowała zajebista scena ze Smaugiem)
Hobbut 3 - 3/10, ścierwo prawie tak zle jak Mroczne Widmo
You can't reason someone out of a position, they didn't reason themselves into.

Odpowiedz
Cytat:Chyba żeś się najadł grzybków od Radagasta

Jeśli chciałeś, żebym to czytał, toś w tym momencie przerżnął sprawę.
Nie interesuje mnie kino ogólnie, a jedynie filmy o tym, co mnie interesuje.
-------------------------------------------------------------
Pisanina archiwalna - fantasy/sf

Odpowiedz
Zjedz snickersa, bo zaczynasz gwiazdorzyć.
You can't reason someone out of a position, they didn't reason themselves into.

Odpowiedz
(20-01-2017, 13:43)Capt. Nascimento napisał(a): pierwsze spotkanie Bilba ze Smaugiem to najlepsza scena w całej serii LOTR+Hobbit
Aż tak? To fajna scena, zdecydowanie najlepsza z DOS, ale żadna z moich ulubionych w dwóch pierwszych Hobbitach nie jest w stanie konkurować z czymkolwiek z LOTR.

Mroczne widmo z kolei ma masę momentów które uwielbiam no i genialny soundtrack. Trzeci Hobbit nie ma żadnej z tych rzeczy.

Odpowiedz
Oglądałem tą scenę z zapartym tchem - zagrało wszystko, olbrzymia skala Smauga, genialny głos Cumberbatcha, najlepszy motyw muzyczny z całej serii Hobbita (który sam w sobie wywołuje ciarki). No i dialog z książki. Będąc w kinie naprawdę się wczułem i przez cały czas w mojej głowie krążyła myśl "jak to dobrze, że nie jestem na miejscu Bilba". :D

Mroczne Widmo ma wybitny soundtrack, najlepszy ze wszystkich części SW do tej pory. Połowy utworów używałem wiele razy prowadząc sesje. Do tego bardzo fajną walkę z Darth Maulem (szkoda tylko, że tak pociętą debilnymi scenami z Anakinem, Jar Jar Binksem i Amidalą)... i może jeszcze niezłe wyścigi ścigaczy.

Bitwa Pięciu Armii ma słaby soundtrack (jedyny naprawdę wyróżniający się utwór to powtórzenie motywu Smauga w "Mithril"). Ale dwójka głównych bohaterów jest charyzmatyczna, znacznie bardziej żywa niż jakakolwiek postać w MW. Do Bilba i Thorina nie mam właściwie żadnych zastrzeżeń (nawet jeśli w mojej wersji Hobbita Bilbo powinien ZDECYDOWANIE zostać zagrany przez Petera Dinklage'a). Ich relacja jest zrobiona dobrze, jeden przechodzi łuk postaci, drugi szekspirowską tragedię... Postacie w MW są beznadziejne, pozbawione życia, relacji, charakteru. Z kolei Bombur nie jest aż tak zły jak Jar Jar Binks i jest go ze 100 razy mniej (i nie robi żartów z wdepywaniem w odchody). Jest trochę sympatycznych postaci na drugim planie, jak Dwalin i Balin, Fili i Kili i jeszcze jeden którego nie pamiętam, no i Tauriel.

Poza tym BPA jest zrobiona w dość lekkiej tonacji, chociaż w pewnym stopniu zdając sobie sprawę z tego, że jest dość durnowata, a MW traktuje się w 100% serio. Poziom głupoty jest porównywalny (z lekką przewagą MW), ale przynajmniej historia w BPA jest oparta na dobrej książce i kręgosłup fabularny filmu jest... w porządku. Natomiast historia w MW jest bez sensu od początku do końca, tam nic nie ma sensu i co druga scena jest kretyńsko pozbawiona wszelkiej logiki.
You can't reason someone out of a position, they didn't reason themselves into.

Odpowiedz
(19-01-2017, 21:37)Gieferg napisał(a): Mimo to BOTFA nie oglądało mi się jakoś znacznie gorzej od poprzednich części - wizualnie przez większość czasu trzyma przyzwoity poziom

Jeśli lubi się oglądać szarobure gry komputerowe, to Hobbity 2 i 3 są jak znalazł. :)

(19-01-2017, 21:37)Gieferg napisał(a): No i szkoda, że armia Daina to kopiuj wklej 1000x ten sam krasnolud. O ileż lepiej wyglądała bitwa z flashbacku w AUJ, gdzie praktycznie każdy walczący wyglądał inaczej?

O miliard. A nawet nie, bo zero razy miliard to wciąż zero. Jak widziałem kilka minut z tej bitwy jakiś czas temu na TVNie, to wybuchłem śmiechem. "Meet the Spartans" za $250 milionów.

(19-01-2017, 21:37)Gieferg napisał(a): 9/10 - 8/10 - 7/10

6/10 - 4/10 - 4/10


(19-01-2017, 21:37)Gieferg napisał(a): Ktoś tu nie oglądał wersji rozszerzonej zdaje się...

<podnosi rękę> Ja nie oglądałem, Ja! I nie zamierzam. Ogólnie pierwszy Hobbit mógłby być IMO bardzo dobrym filmem nie gorszym od LOTRa, gdyby Jackson wiedział jak utrzymać odpowiednie tempo i przyciąć go o 15 minut (względem wersji kinowej).

Odpowiedz
Obejrzałem w końcu wczoraj BOTFA będąc w stanie lekko wskazującym. Nie takie złe, jak to malują (może nawet lepsze od głupkowatej części środkowej, w której do wywalenia było wszystko prócz smoka), lecz wciąż co najwyżej przeciętne i z masą problemów. Skupię się na tym istotnym - strasznie poszatkowano materiał i sporo usunięto w procesie montażu, czego apogeum widać najlepiej w momencie pojawienia się orłów. Przenosimy się w wtedy do lodowej miejscówki, krasnoludy giną w trochę głupi sposób i bam, koniec wątków. Nic o Bardzie i ludziach ze spalonego miasta, nic o Dainie, krasnoludy dostają 30 sekund scen i dowidzynia. Niech jakaś dobra dusza powie mi, czy w rozszerzonej wersji naprawiono tempo i przede wszystkim ładnie zamknięto wszystkie gałęzie historii.

Pierwszy Hobbit - 7/10, fajna rozrywka, relatywnie (słowo klucz) mało głupotek i lekki powiew "starej" trylogii od hobbicej norki.
Drugi Hobbit - 5/10, świetne sekwencje ze smokiem i kompletna nuda poza Górą. Akcja z beczkami to najgorsze, co widziałem u Jacksona, Legolas męczy i irytuje. Zaznaczam, że mogłem być nie w sosie podczas seansu.
Trzeci Hobbit - 5/10. LOTR oczywiście poza zasięgiem, ale żenady nie ma. Oglądałem wersje kinowe; zakładam też, że rozszerzone wejdą lepiej.

Odpowiedz
Cytat:Niech jakaś dobra dusza powie mi, czy w rozszerzonej wersji naprawiono tempo i przede wszystkim ładnie zamknięto wszystkie gałęzie historii

Zamknięto nieco więcej (krasnoludy, Dain), ale nie wszystko (Bard nadal olany). Tak czy inaczej rozszerzona lepsza.
Nie interesuje mnie kino ogólnie, a jedynie filmy o tym, co mnie interesuje.
-------------------------------------------------------------
Pisanina archiwalna - fantasy/sf

Odpowiedz
Nie miałem wcześniej styczności z uniwersum LOTRa, kojarzyłem je tylko z urywków w TV. Postanowiłem że czas nadrobić, i zacząłem od prequela, bo uznałem że oglądanie chronologicznie to będzie lepsza zabawa. Widzę że jednak popełniłem błąd, bo 1 część Hobbita wywołała na mnie ambiwalentne wrażenia. Wątek główny mnie w ogóle nie ciekawił. Miałem wrażenie że to bardziej ekspansja uniwersum niż autonomiczna historia. Nie czułem kompletnie tej niesamowitej przygody którą obiecywali mi znajomi zakochani w twórczości Tolkiena. Kiedyś całkowicie z przypadku byłem w kinie na 2 części Hobbita, i pamiętam jak słaba mi się wydawała [może dlatego, że wyrwana z kontekstu]. Oby dalej było lepiej. Może gdybym najpierw oglądał LOTR, to chociaż doceniłbym jakieś przesłania których normalnie nie widziałem, bo jako autonomiczny film 1 część wypada słabiutko.

Odpowiedz
I pamiętaj, rozszerzone, nie kinowe.

Odpowiedz
Zanudzi się jeszcze bardziej. Wersje rozszerzone są tylko strawne dla miłośników Tolkiena. Dla kogoś kto dopiero zapoznaje się z tym światem wersja kinowa będzie najodpowiedniejsza. Ja kiedyś uwielbiałam Tolkiena (teraz już z tego trochę wyrosłam) ale wtedy gdy ukazały się wersje rozszerzone byłam jeszcze dość dużą fanką jego twórczości. Na wersjach rozszerzonych naprawdę przysypiałam. Miały takie przestoje, że podczas seansu najzwyczajniej świecie zaczęłam się nudzić. Więc jeżeli ktoś ma zamiar obejrzeć pierwszy raz te filmy to ja zdecydowanie polecam wersje kinowe a rozszerzone dopiero gdy osoba po obejrzeniu normalnych wersji stwierdzi, że ten świat mocno ją wciągnął.

Odpowiedz
Tylko rozszerzone. Kinowe to jedynie wycinek, jedynie rozszerzone daja pelny wglad w wizje Jacksona.
I ja bym zaczął od LOTR jednak

Odpowiedz
Dokładnie. Poza tym pewne momenty w LOTR wypadną jako wtórne w stosunku do Hobbitów, a przecież jest na odwrót.

Odpowiedz
Jak dla mnie jedyna słuszna kolejność oglądania na dzień dzisiejszy, to, podobnie jak w przypadku Star Warsów, kolejnośc zgodna z chronologią wydarzeń.
Czy na pierwszy seans to najlepsze rozwiązanie - trudno powiedzieć, ale z córką właśnie tak oglądałem.

Co do wersji Bitwa Pięciu Armii i Powrót Króla TYLKO rozszerzone, reszta - dowolna wersja.
Nie interesuje mnie kino ogólnie, a jedynie filmy o tym, co mnie interesuje.
-------------------------------------------------------------
Pisanina archiwalna - fantasy/sf

Odpowiedz
(01-04-2018, 11:10)werter napisał(a): Może gdybym najpierw oglądał LOTR, to chociaż doceniłbym jakieś przesłania których normalnie nie widziałem, bo jako autonomiczny film 1 część wypada słabiutko.
Nie oszukuj się, Hobbit nic nie zyskuje gdy zna się LoTRa, powiedziałbym nawet że traci gdy masz świadomość że ten sam reżyser nakręcił genialnego LoTRa i kaszaniastego Hobbita. Gdy oglądasz chronologicznie, to pewnie będziesz zadowolony z gigantycznego wzrostu poziomu gdy dojdziesz do Drużyny Pierścienia.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości