The Incredibles (Pixar)
#41
Sala pełna dzieciaków, byłem chyba jedynym dorosłym poza rodzicami, ale na szczęście dało się oglądać bez katuszy. No nie jest to zły film. Jest dobry, no i właśnie - tylko dobry. W sobotę powtórzyłem jedynkę i praktycznie cały czas się czymś zachwycałem. Był tam rozmach, świetne wykonanie techniczne, muzyka, postaci i jeszcze raz postaci. Śmiało film z 2004r. mogę nazwać jednym z najlepszych filmów super hero i jednym z najlepszych blockbusterów w dziejach.

Mija 14 lat, reżyser powiedział, że bez dobrego scenariusza nie ruszy palca przy filmie, no i czy był to aż taki dobry scenariusz? Relacje rodziny są praktycznie takie same jak poprzednio, Bob zajmujący się Jack Jackiem to dłuższa wersja krótkometrażówki z Kari. Główny złoczyńca nawet nie ma startu do Syndroma. No i niestety żadna scena nawet nie równa się odczytywaniu listy zgonów swoich dawnych znajomych przez Iniemamocnego w oryginale. Najgorsze jest to, że czasami siedziałem znudzony, a zwłaszcza przy scenach z siostrą tego działacza i nowymi super bohaterami.

Na plus stara dobra rodzinka, miło było ich znowu zobaczyć, a przede wszystkim usłyszeć te same polskie głosy sprzed czternastu lat tj. Fronczewskiego, Doroty Segdy, Karoliny Gruszki, Kory tudzież Kryszaka, no i brawa za prawie identyczny głos dla Maxa. Film jest pięknie zrobiony. Poza tym, że na ubraniach widać każdą nitkę, jeszcze bardziej dopracowano włosy to całość wydaje się taka płynniejsza i żywsza. No i dźwięk to też torpeda. Na wejściu tytułu miałem ciary. Za to z muzyki pamiętam jedynie główny motyw z poprzednika.

Z sentymentu daję 7.5/10, może z drugim seansem coś się zmieni. Za to jedynka 9.5/10, do której uwielbiam wracać.

Edit. A i migające "mogące powodować epilepsję" sceny są rewelacyjne.

Odpowiedz
#42
Obejrzałem dzisiaj jedynkę (po raz pierwszy) i od razu dwójkę - w przypadku sequela czuje się, że film jest trochę za długi i zbyt rozwleczony, Elastyna nie jest taką znowu arcy-ciekawą bohaterką, żeby będąc wysunięta na pierwszy plan to wszystko w angażujący dla widza sposób uciągnąć - w jedynce proporcje były odpowiednie, tu poszli za obecnymi trendami i wyszło gorzej. Wizualnie nic tu dupy nie urywa, humor w porządku, ale bez szału, fabuła trochę trąci Zwierzogrodem 2.0, ogólnie takie 6/10 przy solidnym 7 dla pierwszej części.

Jakby nie to, że córka pewnie będzie jeszcze chciała do tego wrócić, o obu częściach bym do jutra zapomniał.
Nie interesuje mnie kino ogólnie, a jedynie filmy o tym, co mnie interesuje.
-------------------------------------------------------------
Pisanina archiwalna - fantasy/sf

Odpowiedz
#43
"Iniemamocni" to mój ulubiony film Pixara i chyba też ulubiony superbohaterski, może ewentualnie dzieląc pierwsze miejsce na podium z "Watchmen". A sequel? Za tydzień nie będę pamiętał, że na nim byłem. Na pewno nie jest to coś, na co warto było czekać czternaście lat.

Oczywiście cudów się nie spodziewałem, no bo w końcu mamy rok 2018 i filmy bywają w najlepszym wypadku średnie, a najczęściej słabe. Byłem więc przygotowany na to, że fabuła będzie słabsza, klimat będzie słabszy i humor będzie słabszy. Ale nie spodziewałem się, że nawet sceny akcji nie będą miały startu do filmu sprzed czternastu lat. Wydawało mi się, że jeśli sequel po latach może w czymkolwiek pobić oryginał to tylko w realizacyjnym rozmachu. Tymczasem w porównaniu do pierwszej części, druga jest w sumie dziwnie kameralna.

Na dodatek akcje z większym rozmachem dostajemy w pierwszej połowie (zwłaszcza tę na samo otwarcie), a potem, w miarę jak film upływa, robi się skromniej. Kiepsko to wypada jak się porówna pełną wybuchowej akcji końcówkę pierwszej części (zarówno rozwałkę na wyspie jak i naparzaninę z robotem) z końcówką sequela, w której dostajemy
- naprawdę nie można było bardziej się wysilić?

W sumie to ten film niczego nowego nie wnosi. A przynajmniej niczego nowego, co byłoby warte wniesienia. Może oprócz tego, że twórcy znaleźli dla pola siłowego, jakie tworzy Viola, jakieś bojowe zastosowanie inne niż osłona.

Znaczy, to nie jest jakiś okropny film. Na pewno bardziej oglądalny niż ostatnie wypociny Birda "Kraina jutra", więc jakiś postęp jest. Ale wygląda to bardziej jak jakiś tam kolejny odcinek serialu niż godna kontynuacja "Iniemamocnych".

Odpowiedz
#44
Uwielbiam jedynkę, kontynuacja niestety nie dorasta jej do pięt. To wciąż sympatyczne, fajne kino, ale nie, to już nie to samo.

Fabularnie jest tak sobie, film jest wyraźnie za długi, brakuje mu tamtego tempa, energii i świeżości. Nie ma tu ani jednej sceny dorównującej akcji z udziałem całej rodzinki na wyspie, w ogóle rozdzielenie ich to był mocno chybiony pomysł.

Dam 7/10 bo mimo wszystko dobrze się bawiłem (Jack-Jack!), ale nic by się nie stało gdyby ten film nie powstał.

Odpowiedz
#45
(17-07-2018, 18:59)Krismeister napisał(a): Z sentymentu daję 7.5/10, może z drugim seansem coś się zmieni. Za to jedynka 9.5/10, do której uwielbiam wracać.

Jak dla mnie zarówno pierwsza część, jak i druga były arcydziełami. Przebojowe sceny akcji, genialna fabuła (przede wszystkim 1.), przepiękne CGI (jak zawsze u Pixara), i znakomite czarne charaktery (choć uważam, że Syndrom też był lepszy) nie mówiąc już o kapitalnym naszym polskim dubbingu. Szkoda tylko, że dwójka jest już nieco bardziej dziecinna.
Podsumowując:
Jedynka- 10/10
Dwójka- 9-10/10

Odpowiedz
#46
(13-04-2018, 23:43)Mierzwiak napisał(a): Bardzo fajne, ale zachowuję ostrożność, bo współczesnego Pixara nie dażę zaufaniem.

Mierzwiak- Pouczasz innych o ortografię, a sam o nią nie dbasz! To jak to jest? :P

Odpowiedz
#47
Iniemamocni to mój top jeśli chodzi o animacje, uwielbiam ten film za wszystko, gdy go oglądam to czuje się jak dzieciak. Dwójka to nieporozumienie które nie wnosi zupełnie nic do tej serii i przeczy wszystkiemu co stanowiło o sile oryginału.

Odpowiedz
#48
(24-06-2019, 18:05)marsgrey21 napisał(a):  Dwójka to nieporozumienie które nie wnosi zupełnie nic do tej serii i przeczy wszystkiemu co stanowiło o sile oryginału. Przy trójce (która na pewno powstanie) ktoś musi zastąpić Birda, a może on sam wyciągnie jakieś wnioski o ile zdaje sobie sprawę z krytyki sequela.

Ciekawe. Dla mnie dwójka dorównywała jedynce. A przy okazji- wątpię by powstała trójka. Jest olbrzymi potencjał, ale zakończenie drugiej części domykało (moim zdaniem) tą serię. Jedyny pomysł, który mi przychodzi do głowy to starsze dzieciaki, lub ich dalsza rodzina. I tyle w temacie.

Odpowiedz
#49
Dwójka to typowy film superbohaterski z którego jedynka się nabijała, na tym polega cały trik. Z kolei trójka jest pewna, nie kończy się serii której ostatnia część zarobiła miliard, Toy Story 4 świadkiem.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Onward (Pixar) Pelivaron 18 1,036 10-10-2019, 19:48
Ostatni post: Grievous
  Pixar Animation Studios Bogdan 125 19,823 26-05-2019, 20:27
Ostatni post: Pehov



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
2 gości