Ankieta: Jak oceniasz film?
10/10
9/10
8/10
7/10
6/10
5/10
4/10
3/10
2/10
1/10
[Wyniki ankiety]
 
Uwaga: To jest publiczna ankieta, więc każdy może zobaczyć na co zagłosowano.





The Irishman (Netflix, 2019) reż. Martin Scorsese
(01-12-2019, 20:15)Predator895 napisał(a): Jak myślicie filmidło ma jakieś szanse w drodze po Oscary

A czy były w nim poruszane kwestie rasowe, a obok De Niro grali sami czarnoskórzy aktorzy? Albo coś o homofobii? Trumpie?

Skończy się na braku choćby jednej nominacji i ponownemu nominowaniu Black Panther w głównej kategorii.

A teraz odpowiedź na serio

Odpowiedz
Z tymi starczymi ruchami trójki głównych aktorów to ciekawa kwestia, bo w tej Netflixowej rozmowie sami o tym gadają przez kilka minut, że musieli grać bardziej żwawych niż są w rzeczywistości, więc dziwne, że zdawali sobie z tego sprawę, robili mnóstwo dubli jak na przykład wtedy, gdy Pacino wstaje sprzed telewizora u siebie w domu, a i tak wyszło kiepsko i każdy narzeka, że czterdziestolatkowie ruszają się jak dziadki. To jest ogólnie sprawa która mnie strasznie wkurza przy wypowiedziach reżyserów, twórców: gadają, że na jakiś element bardzo zwracali uwagę, a nijak nie odnoszą się do tego, że i tak wyszło do dupy.

Odpowiedz
Scorsese mistrz. 80 lat na karku, a kręci filmy, które ciągle potrafią mnie czymś zaskoczyć. "Irlandczyk" jest tak bardzo niehollywoodzki w tym pozytywnym znaczeniu tego słowa, że nie mogę wyjść z podziwu. Spójrzcie na zabójstwa - zarówno głównych bohaterów, jak i postaci pobocznych. Zero stylizowania, patosu, przeciągania i przede wszystkim - brak irytującej muzyki, łopatologicznie podkreślającej dramatyzm sceny. Kilka strzałów w ryj, do widzenia, dobranoc. Moment ubicia Hoffy jak z jakiegoś arthouse'owego kina gangsterskiego typu "Pusher".

"Później trzeba pozbyć się broni. Wszyscy korzystają w tym celu z rzeki Schuylkill. Gdyby wyłowić z niej całe żelastwo, można by uzbroić mały kraj."

Joe Pesci najlepszy. Wraca po dwóch dekadach absencji i daje popis charyzmatycznego aktorstwa, którego dzisiaj ze świecą szukać. Harvey Keitel też pozamiatał - niestety, dostał zaledwie symboliczną rolę do zagrania. Szkoda, bo mógłbym go oglądać w roli bossa przez kolejną godzinę. Wystarczyłoby, żeby tylko siedział i mówił.

Ogólnie odnoszę wrażenie, że aby w pełni nacieszyć się "Irlandczykiem", trzeba trafić z nastrojem. Ja taki miałem w weekend i obejrzałem wszystko bez choćby sekundowej przerwy na szczanie.

9+/10 (nie ma dychy, bo było jednak kilka zbędnych scen, które należało wyciąć z intencją utrzymania rytmu).

edit

simek napisał(a):Z tymi starczymi ruchami trójki głównych aktorów

Szczególnie jest to widoczne w scenie oklepywania sklepikarza. Kiepsko to wygląda z takiego dystansu. De Niro rusza się jak dziadek z youtuba, który nieporadnie próbuje sprać mordę innemu dziadowi i na końcu obydwaj wywracają się na dupy.

Odpowiedz
Nie wiem czy to tylko ja i czy nie usprawiedliwiam twórców, ale w scenie oklepu sklepikarza miałem wrażenie, jakby te pokraczne ruchy Franka były spowodowane jego niepewnością co do spuszczenia wpierdolu gościowi, tak jakby miał jeszcze skrupuły. No nie chce mi się wierzyć, żeby Scorsese przepuścił taką scenę, zwłaszcza, że ujęcie jest z dosyć daleka, ledwo widać twarz De Niro - śmiało można było tam dać dublera z kocimi ruchami i nakleić twarz De Niro.

No i zgadzam się, że sceny zabójstw są cudownie nakręcone.
Też nie zastopowałem ani na chwilę, co więcej - uważam, że ten kto ogląda taki film z przerwami to miękka faja, a nie kinoman ;)

Odpowiedz
Nie tylko ty. Miałem przy tym wrażenie, że ta scena ma być taka straszno-śmieszna, na co wskazuje ten daleki plan z obserwującą córką. Nieporadność ruchów Franka podkreśla absurdalną naturę całego aktu agresji.
Keitel miał mało czasu ekranowego, ale przynajmniej dostał jeden z najlepszych dialogów w filmie (o współwłaścicielu pralni).
Myślę, że u paru osób które dały filmowi, dajmy na to, 8/10 (tej szóstki nie komentuję) ocena może pójść w górę przy powtórce, gdy przestaje człowiek tak wracać uwagę na ogólne tempo i cieszy się bardziej pojedynczymi momentami (a perełek jest tu pełno).
9/10

Odpowiedz
(02-12-2019, 17:00)Paszczak napisał(a): Myślę, że u paru osób które dały filmowi, dajmy na to, 8/10 (tej szóstki nie komentuję) ocena może pójść w górę przy powtórce
A propos śmiesznych ocen dla Irlandczyka, to Michał Oleszczyk dał mu 5/10 (póki co bez recenzji, wkleił tylko fragment książki, gdzie Frank walczy na ringu z kangurem plus złośliwy komentarz, że Scorsese mógł to zamieścić, bo przecież kasy na CGI miał wpizdu), a żeby uczynić tą ocenę jeszcze bardziej absurdalną, to dzień później dał Knives Out 9/10 ;D Jest też sobie blogerka-dziennikarka Czajka-Kominiarczuk, która twierdzi, że nowy Scorsese jest świetny pod względem technicznym, ale ona ma już dosyć filmów gangsterskich, gdzie kobiety nie mają właściwie prawa głosu i są tylko miałkim tłem. No cóż, ja mam dosyć ostatnich filmów z obowiązkowo silnymi i moralnie kryształowymi kobietami, więc... ich nie oglądam :) 

Odpowiedz
(02-12-2019, 16:29)simek napisał(a): Też nie zastopowałem ani na chwilę, co więcej - uważam, że ten kto ogląda taki film z przerwami to miękka faja, a nie kinoman ;)
Tymczasem po sieci krąży rozpiska, pomagajaca rozdzielić seans filmu na cztery części, heh.

Niektórzy szybko zapomnieli, że jeszcze parę miesięcy temu biegali do kina na Endgame, które jakoś dużo krótsze nie było. Mi te 3,5h raczej się nie dłużyło, chociaż momentami czuć, ze to długi film, ale w życiu nie przyszło by mi na myśl, żeby np. samemu z siebie przerwać seans w polowie i wrócić na drugi dzień.

Odpowiedz
Ciekawe, bo córka Franka wyszła z tego filmu moim zdaniem jako postać niesamowicie silna, a to jak potraktowała ojca, nie wypowiadając przy tym ani jednego słowa, mówi więcej niż byłby w stanie wyrazić najsoczystszy monolog.

Odpowiedz
No co ty, Mierzwiak, powinna walnąć jakieś dobre kazanie, że ona jako kobieta nie da sobą pomiatać facetom. Powinna być scena jak jej ktoś każe się uśmiechnąć, a ona w zamian kradnie mu samochód.
#ChristopherLOLan #ChristopherTrollan


Odpowiedz
(02-12-2019, 17:08)simek napisał(a): (póki co bez recenzji, wkleił tylko fragment książki, gdzie Frank walczy na ringu z kangurem plus złośliwy komentarz, że Scorsese mógł to zamieścić, bo przecież kasy na CGI miał wpizdu)

I o to się czepiał? Uważni wypatrzą co nieco ;)
https://www.reddit.com/r/MovieDetails/comments/e2d4jm/in_the_irishman_2019_there_is_a_picture_in_frank/

Odpowiedz
(02-12-2019, 17:14)nawrocki napisał(a): Tymczasem po sieci krąży rozpiska, pomagajaca rozdzielić seans filmu na cztery części, heh.

Dość zabawne w kotekście bingewatchingu, gdzie ludzie potrafią walnąć sezon/dwa serialu przez weekend

Odpowiedz
Chyba tak działa nasza psychika - sam chętniej włączę odcinek serialu mającego 25 minut, a potem kolejny i kolejne dwa, ale jakbym miał w tym czasie obejrzeć 100 minutowy film to bym się poważniej zastanowił i najpewniej uznał że kiedy indziej :p

Odpowiedz
Dziwi mnie to narzekanie widzów na zbytnią długość filmów w dobie binge watchingu, gdy ludzie oglądają po kilka odcinków seriali na raz, bez przerw, których przecież seans łączny trwa dłużej jak seans Irlandczyka. Sam nie przepadam za binge-watchingiem, tzn więcej jak 3, 4 odcinki godzinne jakiegokolwiek serialu nie oglądam, czyli góra 4 godziny, tyle wytrzymam a film bez napisów końcowych trwa 3 godziny 20 minut, czyli jakby się obejrzało góra cztery odcinki za jednym zamachem.

Można odnieść wrażenie, że ci co narzekają na długość to nie są chyba przyzwyczajeni do trzaskania seriali całymi sezonami w jeden dzień, albo dzielenia sobie sezonu na 2 lub 3 posiedzenia, które trwają 5, 6 godzin. Przecież się słyszy o tym, że coraz więcej osób tak ogląda seriale, jak najwięcej odcinków i jak najszybciej obejrzeć, jeden za drugim. Mam uwierzyć, że widz co ogląda przez np. 6 godzin serial nie da rady filmu trwającego trochę ponad 180 minut. Chyba że ci wszyscy narzekacze to są kinomaniacy, którzy seriali nie oglądają, którzy oglądali film w kinie, a nie ci, którzy mają Netflixa i są przyzwyczajeni do oglądania całych sezonów za jednym posiedzeniem. No i wtedy mogę takich widzów zrozumieć.

Ja nie miałem obaw przed seansem, że film za długi skoro się ciśnie seriale kilka odcinków pod rząd, zresztą to nie pierwszy długi film jaki powstał i jakoś nikt nie narzekał na długość np. Avengers End Game. Oglądałem Irishmana w domu z tatą i nie mieliśmy żadnej przerwy, tak nas film wciągnął, nikt z nas nie narzekał na to, że za długie. Jak dobry film to nawet najdłuższy film nie dłuży się. Zresztą są dłuższe filmy jak Irlandczyk, np. Dawno temu w Ameryce Sergio Leone (cztery godziny wersja oficjalna, a podobno są jeszcze dłuższe wersje, w ogóle kino gangsterskie do krótkich nie należy, mało który film o mafii trwa mniej jak 120 minut), Wrota Niebios Cimino, trylogia Władca Pierścieni, która z 9 godzin trwa (a w wersji rozszerzonej jeszcze więcej), a z naszego podwórka to choćby Potop (ok, podzielony na dwie części trwa mniej, ale razem klasyczna wersja, nie ta skrócona, to chyba z 5 godzin trwa). W ogóle w latach 60-70 były popularne w kinie epopeje, filmy historyczne, które nie schodziły poniżej trzech godzin i nikt nie narzekał.

Odpowiedz
simek napisał(a):No nie chce mi się wierzyć, żeby Scorsese przepuścił taką scenę

To lepiej uwierz, bo przepuścił też inne. Np. scena, w której Frank wyrzuca do rzeki rewolwery zaraz po zastrzeleniu Gallo. Te nieporadne kroki na skałach, wymachy rękami - widać u niego starczy uwiąd.

Odpowiedz
(02-12-2019, 23:33)michax napisał(a): Dziwi mnie to narzekanie widzów na zbytnią długość filmów w dobie binge watchingu, gdy ludzie oglądają po kilka odcinków seriali na raz, bez przerw, których przecież seans łączny trwa dłużej jak seans Irlandczyka.
simek krótko i trafnie to wyjaśnił, a tak poza tym: no i co z tego?

Nie miałem problemu z obejrzeniem za jednym razem całego sezonu Santa Clarita Diet, ale już Irishman mi się kurewsko dłużył. Może dlatego że, hmm, ten pierwszy miał krótkie odcinki i jest lekką komedyjką a nie, niech pomyślę, mroczną i ostatecznie kurewsko depresyjną historią? Jak myślisz?

Cytat:Sam nie przepadam za binge-watchingiem, tzn więcej jak 3, 4 odcinki godzinne jakiegokolwiek serialu nie oglądam, czyli góra 4 godziny, tyle wytrzymam a film bez napisów końcowych trwa 3 godziny 20 minut, czyli jakby się obejrzało góra cztery odcinki za jednym zamachem.
Nie, nie tak jakby, ponieważ odcinek serialu to mimo wszystko pewna na swój sposób "zamknięta" forma. Nawet będąc elementem większej całości fabuła odcinka ma zazwyczaj swój własny wstęp, rozwinięcie i zakończenie. Odcinki w większej ilości pochłania się latwiej, niż pojedynczy, bardzo długi film. Tu nie ma się nawet nad czym głowić, no ale według Ciebie liczy się tylko matma, więc jeden 3,5h Irlandczyk to dokladnie takie samo doświadczenie, co 10 odcinków Friends obejrzanych jeden po drugim. No spoko.

Odpowiedz
Coś Ty taki niemiły i wulgarny? Po co te bluzgi? :D

Jak już to 7 odcinków Friends, bo trwają 30 minut czyli wychodzi właśnie 210 minut, tyle minut co u Irlandczyka:)

I nie liczy się tylko matma. Po prostu jak jest dobry serial, nieważne czy komedia, czy dramat, czy thriller to obejrzę z 4 godzinne epizody albo z 6, 7 półgodzinnych, z przyjemnością i tak samo przy filmie. Jeśli długi film mi się podoba to nie mam problemu z długością metrażu, nawet jak oglądam ciężki dramat nie męczę się na seansie, można wymienić choćby filmy Cimino, Sergio Leone. Podobnie z serialami z ciężkim klimatem np. Affair, seriale Davida Simona obejrzę 3, 4 odcinki pod rząd i dobrze się na nich bawię (choć nie wiem czy to odpowiednie słowo do produkcji Simona).

Po prostu jak oglądam dobrą rzecz to dla mnie nieważne ile trwa, czy 20 minut, czy 30 minut, czy 240 minut, nieważne jaki gatunek, nieważne czy ma wymowę optymistyczną, czy depresyjną ostatecznie, skoro seans zlatuje mi bardzo szybko. Dotyczy to nie tylko depresyjnych produkcji, ale też odjechanych, jak np. Twin Peaks 3 seria, Legion, czy ostatnio rewelacyjne Perpetual Grace LTD z Kingsleyem, od twórcy Patrioty, który jest bardzo smutnym serialem, ale jednocześnie przezabawnym na którym się tak doskonale bawiłem, że cisnąłem po 2, 3 odcinki dziennie.

Odpowiedz
Proszę Pana, odcinki Przyjaciół trwają po 20 minut z groszem, każdy kto oglądał ten serial powinien to wiedzieć.

Odpowiedz
Michax ogląda z reklamami :)

Odpowiedz
Może z czasem i po powtórce uznam, że doznałem absolutu i tak dalej, a na razie po prostu cieszę się z obejrzenia dobrego filmu. Goodfellas na zaciągniętym hamulcu, tempo pasuje do przedstawionej historii, chociaż ja też uważam, że The Irishman mógłby być odrobinę krótszy. Ocenę winduje ostatnie 30 minut. Bohaterowie poprzednich filmów gangsterskich Scorsese kończyli z przedziurawioną głową lub w więzieniu, ale to i tak lepsze od losu Sheerana - opuszczonego, zdziadziałego i pożeranego przez wyrzuty sumienia. Facet miał wybór między obowiązkiem (Pesci) a przyjaźnią (Pacino), wybrał to, co musiał, a skończyło się zgodnie ze słowami Hoffy (wszyscy w więzieniu). Z trzech zestawionych ze sobą historii (Goodfellas, Casino, Irishman) ta ostatnia jest najbardziej stonowana, ale i najmocniejsza emocjonalnie (chociaż paradoksalnie, poza wybuchami Ala, ukazywania emocji jest tutaj minimum). Ulubiona scena? Ta niezbyt oczywista, ostatnia z Pescim:

- Where are you going?
- To church. Don't laugh, you'll see.


Jako poganin, który od blisko 15 lat przekracza progi kościelne tylko w przypadku ślubów bądź pogrzebów, zastanawiam się czasem, czy będę taki cwany na łożu śmierci. ;)

Pacino i Pesci pokazali więcej od Pitta, grają też w znacznie lepszy filmie. Ufam, że jeden ze starych wyjadaczy sprzątnie Bradowi statuetkę sprzed nosa.

Odpowiedz
https://www.adweek.com/tv-video/13-2-million-us-viewers-watched-the-irishman-in-its-first-5-days-on-netflix/

Przez 5 dni od premiery na Netflixie w USA film widziało 13,2 milionów widzów.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Marriage Story (Netflix, 2019) - reż. Noah Baumbach Kryst_007 9 613 10 godzin(y) temu
Ostatni post: simek
  Killers Of The Flower Moon (2021?) - reż. Martin Scorsese Kryst_007 23 2,624 05-12-2019, 18:09
Ostatni post: Kryst_007
  Ad Astra (2019) reż. James Gray Kuba 136 9,666 04-12-2019, 01:18
Ostatni post: Mierzwiak
  Ford v. Ferrari (2019) reż. James Mangold Lawrence 39 4,175 02-12-2019, 03:35
Ostatni post: Lashly
  Knives Out (2019) reż. Rian Johnson Kuba 87 6,661 01-12-2019, 15:32
Ostatni post: simek
  Taxi Driver (1976) reż. Martin Scorsese Strummer 27 4,415 29-11-2019, 17:18
Ostatni post: marsgrey21
  1917 (2019) reż. Sam Mendes Kuba 40 2,699 25-11-2019, 11:55
Ostatni post: Pelivaron
  Cats (2019) reż. Tom Hooper zombie001 61 2,648 19-11-2019, 21:17
Ostatni post: Mierzwiak
  Goodfellas (1990) reż. Martin Scorsese Megaloceros_____ 36 6,425 13-11-2019, 20:20
Ostatni post: Doppelganger
  An Officer and a Spy (2019) - reż. Roman Polański Kryst_007 17 1,809 13-11-2019, 18:47
Ostatni post: Galadh



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
2 gości