The Lighthouse (2019) reż. Robert Eggers
#81
Żeby nie było, to jest bardzo dobry film. Eggers reżyser na pewno nie jest tu problemem, wręcz przeciwnie. Jest tu na tyle dużo dobrego, że w sumie może rzeczywiście nadrobię zaległość. Gorzej z Eggers jako scenarzystą.

Odpowiedz
#82
Psst, chcesz kupić trochę odmiany przez przypadki?

Odpowiedz
#83
Nie, trochę korekty poproszę. 

Odpowiedz
#84
Nie przejmuj się niezależnym Albertem - po jego dzisiejszych postach widać, że wszedł w najtrudniejszy etap cyklu menstruacyjnego.

Dzięki za opinię. Nie jest wyjątkowo pozytywna, ale utwierdza mnie w przekonaniu, że polubię The Lighthouse. The Witch na płaszczyźnie scenariusza jest całkiem prosty, rządzi za to na wykonanie/reżyseria/rozłożenie akcentów/budowane klimatu etc. etc. etc. (i przez to jest dla mnie najlepszym horrorem z tego wieku). Częściowo przewiduję, a częściowo wyczytuję z twojej wypowiedzi, że z The Lighthouse będzie podobnie.

Odpowiedz
#85
Jestem niemal pewien, że będzie tak jak piszesz. Tak, jak wspominałem, klimat jest super. Wygląda to wszystko świetnie. Jeśli dodatkowo jest w tym, jakiś chociaż pierwiastek wspólny dla obu filmów, to fani The Witch, powinni być zachwyceni.  Obie postaci są ciekawe i bardzo dobrze zagrane. Wszystko to razem tworzy bardzo sugestywną, spójną i w taki fajny sposób pokręconą, trochę dziwaczną, odrobinę przerysowaną całość z domieszką specyficznego humoru. Mi po prostu zabrakło lepszego pomysłu na to, co z tymi postaciami zrobić. Kilka ciekawych pomysłów zdaje się być napoczętych, ale nie pociągniętych na całość. Kilka razy wydaje się, że ze zderzenia tych dwóch postaci może wynikać dużo więcej a jednak w moim odczuciu nie wynika. Może taki był zamysł i spoko. 

A Albertino się nie przejąłem. Nawet się specjalnie nie zastanawiam czy to była drobna złośliwość czy kij w dupie. Piszę tu dosyć niechlujnie i czasami sam się irytuję na siebie jak zdarzy mi się rzucić okiem na to co napisałem po jakimś czasie. I wtedy poprawiam. ;)

Odpowiedz
#86

Odpowiedz
#87
@PropJoe: Opuściłem festiwal z podobnymi refleksjami. Może nie powinienem zabierać głosu przed powtórką, bo niestety festiwalowe zmęczenie za bardzo wcisnęło mnie w fotel, ale... Film jest zrealizowany mistrzowsko (zdjęcia i scenografia!) i sprawnie operuje nastrojem, a w treści jest wiele do „rozpakowania” (dodałbym do Twojej bogatej analizy paradoks męskiej natury, homoerotyczne podteksty i nawiązanie do mitologii, choć to ostatnie jest aż nazbyt oczywiste), ale ostatecznie całość ma posmak niespełnionej obietnicy, trochę tak, jakby temu wszystkiemu bliżej było do ćwiczenia stylistycznego, a nie w pełni satysfakcjonującego doświadczenia. Na pewno w głowie zostaje ofiarne aktorstwo obu panów. Ale tak, więcej spodziewałem się po scenariuszu. Ciekawe, co piszesz o niedostatku „mitologii morskiej”, to też fakt.

Na ten moment prawdopodobnie również takie 7/10, ale przede wszystkim zachowuję głos do powtórki obu filmów Eggersa, bo jak bardzo leżą mi koncepcyjnie, tak w praktyce wolę choćby kino Astera.

Odpowiedz
#88
Hej! Widziałem już film i chciałem podzielić się moją interpretacją. Oczywiście spoilerowo.


A sam film jak dla mnie jest filmem roku. Może ktoś też już widział - co sądzicie o takiej interpretacji?

Odpowiedz
#89
Dzisiaj planowałem pójść na film do jedynego kina w mieście, a tak... bilety wyprzedane i to wszystkie trzy seanse do poniedziałku!

Pomyśleć, że prawdopodobnie gdyby nie petycja mego autorstwa, to UIP nie wypuściłoby w ogóle filmu do naszych kin xD
https://www.facebook.com/MialoBycSwiatlaKameraAkcjaAleNazwaBylaJuzUzywana/
- "Światła, kamera, akcja", czyli mój blog na FB, na którym dzielę się swoją milością do kina. Zapraszam do polubienia! ;)

Odpowiedz
#90
(13-11-2019, 23:07)PropJoe napisał(a): Nie napiszę, że to zły film, ale jednak trochę jestem rozczarowany. Jest tu masa dobrego i większość było widać w zwiastunach. Strona audio-wizualna plus role budują świetny, klaustrofobiczny klimat. Całość jest bardziej pojebana, brudna, "alternatywna" niż się spodziewałem. I to jest też atut w sumie. Raczej nie będzie to taki komercyjny sukces jak Parasite. ;) Nie składa się to jednak w nic szczególnie interesującego. Nie mam nic przeciwko symbolice i lubię niedopowiedzenia, ale nie przepadam za filmami, w których nie czuję, że są one czymś więcej niż tylko kombinowaniem dla samego kombinowania lub pożywką dla rozkmin i interpretacji zwykle w nieuzasadniony sposób rozbuchanych. Chyba, że jest to mniej czy bardziej oczywista zabawa z widzem. Tutaj albo kompletnie nie skumałem aluzji albo najlepiej bawi się reżyser. Bo w gruncie rzeczy, w owszem ciekawej i całkiem imponującej formie mamy tu po prostu dosyć sztampową sytuację z szaleństwem, snem i jawą, jakimś tam konfliktem i tajemnica itd. Są elementy horroru, są elementy thrillera w tym psychologicznego (i tu chyba też oczekiwałem ciekawszego pojedynku osobowości, manipulacji, ścierania się charakterów), są podteksty erotyczne i odwoływanie się do symboliki i mitologii "morskiej", jest jakaś tam tajemnica, ale nie na tyle intrygująca, żeby film bawił choćby twistami.

Nie potrafię ocenić. Wiele elementów jest tu naprawdę na bardzo wysokim poziomie. Defoe i Pattinson spisują się świetnie i jest między nimi chemia. Zdjęcia, scenografia, praktyczne efekty i taki odrealniony pomysł na stronę wizualną (taki trochę chory Wes Anderson) naprawdę doceniam. Na pewno jest potencjał na to, żeby film posiedział trochę w głowie, ale z drugiej strony nie wsiąkłem tak, jak bym się spodziewał po pierwszych kilku minutach. Wychodzi na to, że znowu scenariusz jest najsłabszym elementem. Gdybym musiał wystawić ocenę to byłoby to pewnie 7/10, może całkiem mocne. 


Podpisuje się pod wszystkim. Ocena też 7/10.
Jedynie uważam, że Dafoe i Pattinson nie tyle co są świetni co wręcz wybitni. Dwie genialne kreacje. Ich bohaterowie są prościutcy i sami w sobie nieszczególnie ciekawi, ale aktorzy wynoszą ich na zupełnie inny poziom. Zwłaszcza bryluje Pattinson - wielka szkoda, że większa część jego hejterów pewnie nawet nie obejrzy "The Lighthouse" bo koncert jaki on tu odstawia jest wart wszelkich laurów, zaraz po De Niro i Phoenixie najlepsza rola roku. Dawno nie widziałem tak wiarygodnego, przerażającego i hipnotyzującego zobrazowania szaleństwa.

Uwielbiam VVitch, tamta produkcja wciągneła mnie od pierwszej minuty, historia była prosta, ale świetnie poprowadzona a tajemnica faktycznie intrygowała od samego początku do końca - tutaj niestety tak nie jest. Dość szybko przestało mnie interesować ostateczne rozwiązanie tajemnic (które jest na dodatek dość kiepskie, nawet jak sam pomysł jest fajny).
Wyżej stawiam "Midsommar" które miało pewien przekaz, konkretną historie a Aster ewidentnie chciał coś powiedzieć. Eggers po prostu się bawi: szaleństwem, motywami mitologicznymi etc. Nie mówie, że to gorsze podejście, po prostu tutaj nie wyszło aż tak dobrze jakby mogło.

Na kolejny film Eggersa nadal niesamowicie mocno czekam ;)

Odpowiedz
#91
Nie obyło się bez małych wątpliwości w trakcie, oczekiwania miałem może nieco inne, chociaż w sumie mocno niesprecyzowane, ale koniec końców z kina wychodziłem niemal zachwycony.

Stylistycznie to film naprawdę imponujący. Każdy kadr sprawia wrażenie starannie przemyślanego, każdy rzucany tutaj cień, ustawienie kamery, wyłaniające się z mroku szczegóły otoczenia, twarze bohaterów oświetlane skąpym blaskiem świec, w końcu znakomity, choć wymagajacy od odbiorcy odrobiny cierpliwości pomysł na AR, wszystko służy budowie niesamowicie niepokojacego, wciskajacego w fotel klimatu. Nawet w momentach pozornego bezruchu, atmosfera jest gęstsza, niż w niejednym pełnoprawnym horrorze - którym "The Lighthouse" niewątpliwie również jest, chociaż gra na swoich własnych zasadach.

Groza tutaj wynika przede wszystkim z wizji osamotnienia, odcięcia od reszty świata. Napieprzające o skały morskie fale, skrzeczące złowieszczo mewy, złośliwosć rzeczy martwych, żmudne zadania, a w końcu ten jeden element, najgorszy ze wszystkich - gderający, wywarkujący bezsensowne rozkazy, przekonany o własnej nieomylności, zarośnięty, cuchnący mitoman z popsutymi zębami, który nie potrafi zamknąć się chociaż na moment. Sam nie chciałbym przebywać z kimś takim chociażby przez jeden wieczór, nie wspominajac o kilku tygodniach. Do tych wszystkich czynników niewypowiedziana, skradajaca się po wyspie, przybierająca rózne postacie, mityczna wręcz groza, wypełzajaca ze wzburzonego oceanu stanowi tylko dodatek, katalizator potęgujący szaleństwo. Eggers oddaje to znakomicie i bardzo zręcznie łączy ze sobą, w efekcie powstaje naprawdę wybuchowa mieszanka mitycznych przypowieści, z których każda ma w sobie ziarenko prawdy, narastajacej wciąż i wciąż frustracji, zwiazanej z niemożnością osiagnęcia wymarzonego statusu, tłumionych lęków i skrywanych popędów, strachu (ale i zgubnej ciekawości) przed nieznanym.

Odsuwajac na bok grozę, film można na spokojnie odczytywać też przez pryzmat doprawionej słoną wodą i litrami grogu czarnej komedii. Zaskoczyło mnie, ile humoru zdołał przemycić tutaj Eggers, nie rozrzedzajac przy tym mrocznej atmosfery. Duża w tym zasługa czujących swoje role aktorów, ale także świetnego ich prowadzenia. Sporo tutaj zabawnych scen i to humor naprawdę różnego rodzaju - od rubasznego, typowo pijackiego rechotu, przez żarty sytuacyjne, slapstick i niespodziewane puenty, wieńczące długie, podniosłe monologi. Momentami serio brakowało tylko modnego obecnie "ok, boomer" i nie czynię z tego zarzutu, wręcz przeciwnie. :)

Aktorsko rzeczywiście wybitny. Duet nie miał łatwego zadania, bo w takich rolach łatwo wpaść w szarżę, ale poza nielicznymi momentami, kiedy Dafoe - mam wrażenie z rozmysłem, co jest nawet wspomniane w samym filmie - wchodzi w karykaturalną manierę kolejnej inkaranacji Ahaba, wciąż jest w tym stuprocentowo przekonujący, a jego postać od początku sprawia wrażenie takiej, jak w pewnym momencie wygarnia mu bohater Pattinsona, w czym całkowita zasługa znikajacemu za odrażajacą maską starego wiarusa Willema. Robert oczywiscie nie zostaje z tyłu, odnajduje się zarówno w spokojnych momentach, gdzie ma za zadanie głównie przekonać nas swoją fizycznością do tego, jaką gehenne przechodzi jego bohater, stopniowo tracąc kontakt z własnym umysłem, jak i potem, kiedy wchodzi w bardziej ekspresyjną manierę. Obaj znakomicie się uzupełniają i mają fantastyczną chemię i nie bedzie przesadą stwierdzenie, że to najlepszy ekranowy duet od ładnych paru lat.

Mało jest filmowców, którzy debiutem składają tak wielką obietnicę i drugim filmem spełniają ją z nawiązką. Eggers własnie wkroczył do tego towarzystwa. "The Northman" to w chwili obecnej najbardziej wyczekiwany przeze mnie film nadchodzącego (?) roku. A jeśli i on mnie nie zawiedzie i spodoba się w tym samym stopniu, co dwa poprzednie, no to cóż, Eggers dumnie wkroczy do panteonu moich ulubionych twórców. Ale już teraz mocno puka do jego bram. Na razie w imponujący sposób powiesił kurtkę na wieszaku w przedpokoju.

Na ten moment "The Lighthouse" to mój tegoroczny numer jeden. Nie mogę się doczekać powtórki. Być może nawet wybiorę się do kina drugi raz.

Odpowiedz
#92
Ładnie to Nawrocki opisał i chyba już nie zbiorę się na nic lepszego. Wspaniały duet, tak jak już wcześniej nie mogłem doczekać się Pattinsona jako Batmana, tak teraz obawiam się, że seria superprodukcji złamie ogromny talent. Przedostatnia scena była dla mnie fenomenalna, po prostu najlepsze co widziałem w tym roku, idealnie zagrane, idealnie poprowadzone, siedziałem zachwycony. Natomiast zastanawiam się nad jakąś interpretacją tych wszystkich wydarzeń, przychodzą mi na myśl dwie, nie wiem czy słuszne.

Nie mogę się zdecydować czy 8 czy 9. Na pewno na absolutnej równi z The Witch, a tam też długo nie mogłem się zdecydować. W sumie film bardziej przystępny, utrzymany w klimacie obłąkanych szantów, zwidów pijackich zmieszanych ze zwidami demonicznymi. Na tysiąc procent moja pierwsza piątka roku.

Odpowiedz
#93
O tej pierwszej sam myślałem w trakcie seansu i mogę się pod nią podpisać.

Ta druga to wydaje mi się swoisty bait, zarzucony przez Eggersa i nie zaprzatałbym sobie nim głowy. :) Poza tym nie lubię w filmach tego zabiegu, kiedy okazuje się że
co tym bardziej każe mi olewać tę interpretację, nawet jeśli można ją na spokojnie wybronić.

Odpowiedz
#94
https://www.theverge.com/2019/10/18/20921056/the-lighthouse-robert-eggers-director-interview-behind-the-scenes-robert-pattinson-willem-dafoe

Bardzo fajny wywiad z Eggersem. Lektura raczej tylko dla osób, które są już po seansie.

PS. Film pojawi się w sieci 20 grudnia. Info dla tych, którzy z jakichś względów nie będą mieli możności zobaczyć go w kinie.

Odpowiedz
#95
[Obrazek: V19lighthouse04.JPG?itok=AsXiOm0k]

Wiecie, że Aliens Camerona ma aż 99% pozytywnych recenzji na RottenTomatoes? Jest tam tylko jedna negatywna opinia o tym arcydziele i to nie byle pierwszego youtubera. Napisał ją Gene Siskel z Chcago Tribune, jeden z najbardziej szanowanych przeze mnie krytyków filmowych ever. Jeśli włączycie na youtube jego recenzję drugiego Obcego (recenzował wspólnie z Rogerem Ebertem), to dowiecie się, że Gene nie tyle uważał Aliens za zły film, co po prostu był on dla niego nieprzyjemny w odbiorze (nadmiar potworów, akcji z nimi związanych oraz chwytów, których w kinie nie lubił) i dlatego nie rekomendowałby go komuś do obejrzenia. Podzielał zdanie " one the other hand " Rogera Eberta, który film chwalił, ale też wyszedł z kina zmęczony z powodu wrażeń wizualnych.

Ja mam podobnie z The Lighthouse. Przez większość wczorajszego seansu oglądałem film z wielkim zainteresowaniem. Budowana atmosfera mnie zachwycała, doskonałe zdjęcia i klimatyczna muzyka również, no i fantastyczny popis aktorski Pattinsona oraz Defoe - sam nie wiem, który był lepszy. Jednak prezentowane w drugiej połowie wydarzenia zaczęły mnie męczyć, były odpychające, a konkluzja niejasna i rozwiązana tak, że w sumie nie widzę powodu dociekania / interpretowania, zarówno samego zakończenia, jak i całości. To jeden z tych - być może bardzo dobrych filmowo - filmów, do którego nie mam ochoty wracać i którego znajomym bym nie polecił.

Count me out of the fan club for this one.

Odpowiedz
#96
Sklepik zaprasza.

Odpowiedz
#97
Jak dobrze ogląda się aktorów, którzy dają się upodlić na ekranie i tym samym pokazują ogromną klasę. Historia jest w sumie prosta, ale klimat tak mnie wciągnął, że brak mi słów. Ta panująca psychoza, schizy, niepokój, dźwięki latarni, fenomenalne zdjęcia w 4:3, które wyglądają czasami jak z filmów lat 50-60 (przypomniały mi się "Ścieżki Chwały" Kubricka) no i przede wszystkim: Dafoe i Pattinson. To co ci panowie tutaj odwalają to czyste wyrwanie się z łańcuchów. Dafoe zawsze miał talent do grania dziwadeł, ale Robercik zyskał u mnie wieczny szacunek, i tak jak od początku wierzyłem w jego Batmana tak teraz wiem, że wymiecie. 7.5/10 za film, 10 za ten szalony i genialny duet.

Odpowiedz
#98
Cytat:fenomenalne zdjęcia w 4:3, które wyglądają czasami jak z filmów lat 50-60 (przypomniały mi się "Ścieżki Chwały" Kubricka)
Inspiracji Eggersa szukałbym raczej w kinie niemym, kłania się zwłaszcza niemiecki ekspresjonizm.

Odpowiedz
#99
[Obrazek: QarId1l.jpg]

Ale super plakat. Skromne i oszczędne, a świetne!

Odpowiedz
(21-12-2019, 14:07)nawrocki napisał(a):
Cytat:fenomenalne zdjęcia w 4:3, które wyglądają czasami jak z filmów lat 50-60 (przypomniały mi się "Ścieżki Chwały" Kubricka)
Inspiracji Eggersa szukałbym raczej w kinie niemym, kłania się zwłaszcza niemiecki ekspresjonizm.

Dokładnie, plus ten fenomenalny Dafoe, który wygląda jak żywcem wyjęty z lat 20. czy 30 :) tylko wyciszyć dialogi, puścić muzykę i dać napisy.

[Obrazek: ScrawnyThreadbareBlackfish-size_restricted.gif]

A sam film? Nie wiem, jestem świeżo po seansie. Muszę się z tym przespać.

Chciałem jedynie dodać, że dużo się mówi o świetnych aktorach i zdjęciach, ale ten dźwięk! Te podbicia dźwięków - skrzypienie podłóg, fale obijające się o skały, syreny ze statków (!!!) - ALE TO ROBI KLIMAT.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Color Out of Space (2019) reż. Richard Stanley nawrocki 35 3,450 19-03-2020, 11:51
Ostatni post: simek
  The Shining (1980) / Doctor Sleep (2019) B2Ka 95 11,849 22-02-2020, 17:36
Ostatni post: michax
  VFW (2019) reż. Joe Begos nawrocki 4 939 15-02-2020, 20:18
Ostatni post: nawrocki
  Midsommar (2019) reż. Ari Aster Kryst_007 85 8,403 31-12-2019, 16:12
Ostatni post: Pelivaron
  Ready or Not (2019) reż. Matt Bettinelli-Olpin, Tyler Gillett Kryst_007 8 756 23-11-2019, 23:45
Ostatni post: Szaman
  Brightburn (2019) reż. David Yarovesky Pelivaron 3 937 30-10-2019, 01:18
Ostatni post: Mierzwiak
  3 From Hell (2019) reż. Rob Zombie nawrocki 28 3,001 27-10-2019, 15:04
Ostatni post: nawrocki
  Crawl (2019) reż. Alexandre’ Aja raven.second 5 168 11-10-2019, 17:12
Ostatni post: Grievous
  The Witch (2015) reż. Robert Eggers nawrocki 45 8,025 02-08-2018, 17:15
Ostatni post: Phlogiston2



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości