The Vietnam War: A Film by Ken Burns and Lynn Novick (2017)
#1


10 odcinkowy (niektóre odcinki mają nawet 2 godziny, a całość trwa z 18 godzin!) serial dokumentalny o wojnie w Wietnamie. Mega pozytywne opinie za oceanem i póki co - a jestem na czwartym odcinku - mogę się zgodzić, że to znakomita rzecz. Archiwalne zdjęcia i nagrania przetykane wywiadami ze stroną amerykańską oraz wietnamską. Olbrzymia dawka wiedzy, a ogląda się to jak świetny film wojenny.

Dziwna sprawa z tą wojną w Wietnamie. Niby od zawsze mnie fascynowała, bo uwielbiam "Pluton", "Czas Apokalipsy" czy "Łowcę jeleni", a Vietkong zaszyty w dżungli przemawia do mojej wyobraźni, ale w tej materii zawsze czułem pewien niedosyt i muszę się przyznać do ignorancji - chyba nie miałem nawet pojęcia po co Amerykanie w ogóle się tam znaleźli. A ostatnio przeczytałem wybitne "Depesze" Michaela Herra (również polecam), wstrząsającą relację z wietnamskich pól walki, ale ciągle umykał mi szerszy kontekst łączniez nazwami miast, organizacji, z nazwiskami, itd. Czułem, że czegoś mi brak, ale ten dokument na razie w pełni go zaspokaja.

Serial można zobaczyć na Netflixie i w bazie znajdują się też inne produkcje tych twórców - później wezmę się za wojnę secesyjną, bo podobno równie dobre dzieło.

Odpowiedz
#2
#TooSoon
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.

Odpowiedz
#3
Znakomity serial. Plus głos Coyote'a w narracji robi swoje. Każdy kto myślał, że wie wszystko o Wietnamie powinien to obejrzeć. Taka trochę dokumentalna Kompania braci, tylko bez bohaterów.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#4
(24-06-2018, 15:18)Proteus napisał(a): #TooSoon


Za mocne, przez minute nie moglem przestac sie smiac...ale czulem sie winny :)
I drive truck, break arms, and arm wrestle. It's what I love to do, it's what I do best.

Odpowiedz
#5
(24-06-2018, 10:41)patyczak napisał(a):

Serial można zobaczyć na Netflixie i w bazie znajdują się też inne produkcje tych twórców - później wezmę się za wojnę secesyjną, bo podobno równie dobre dzieło.

"Wojnę secesyjną" Burnsa oglądałem w latach 90., jest świetna. A kilka lat temu widziałem "Prohibicję" - też znakomita. W ogóle Burns to klasyk, mistrz. 

Odpowiedz
#6
Przed obejrzeniem filmu często usprawiedliwiałem Amerykanów, że wjechali do Wietnamu. Wypalić napalmem czerwoną zarazę zanim złoży jaja to moralny obowiązek każdej rozwiniętej cywilizacji.

Po obejrzeniu tego dokumentu nie mam już ochoty ich usprawiedliwiać. Wietnam to przykład nowożytnej tragedii o apokaliptycznych proporcjach (i nie chodzi tylko o sposób prowadzenia wojny, ale o późniejsze konsekwencje i zostawienie Wietnamczyków z Południa na pastwę czerwonych). Punktem zwrotnym był dla mnie moment, w którym twórcy wyciągają na światło dzienne archiwalne źródła z prywatnymi notatkami architekta (!) wojny wietnamskiej - Roberta McNamary. Koleś już w roku 1966 był pozbawiony złudzeń co do powodzenia misji, mimo to dalej wszyscy ściemniali opinie publiczną, że to ma sens i warto brnąć dalej.

Wietnam jest bez wątpienia jednym z najbardziej makabrycznych i absurdalnych konfliktów ostatnich 200 lat. Zdobywania wzgórza w środku dżungli tylko po to, by po 30 minutach porzucić wszystko w pizdu to mikrokosmos tej wojny.

10/10.
Genialny film.

p.s.
Nie wiedziałem, że przed Amerykanami swoich sił w Wietnamie próbowali Francuzi - przez 10 lat. Z identycznym skutkiem.

Odpowiedz
#7
W Apocalypse now jest scena na francuskiej plantacji kauczuku i wspominają chyba działania Francuzów przy kolacji.

Odpowiedz
#8
Zabojady pojawiaja sie tez w openingu We Were Soldiers:

I drive truck, break arms, and arm wrestle. It's what I love to do, it's what I do best.

Odpowiedz
#9
(11-07-2018, 23:11)Mental napisał(a): Przed obejrzeniem filmu często usprawiedliwiałem Amerykanów, że wjechali do Wietnamu. Wypalić napalmem czerwoną zarazę zanim złoży jaja to moralny obowiązek każdej rozwiniętej cywilizacji.
Jakoś dziwnie na to patrzyłeś, Amerykanie nie pojechali do Wietnamu po to, żeby wytępić moralnie gorszy system jakim jest komunizm, tylko pozbawić wpływów swojego wroga, kimkolwiek on był. Wojna w imię wartości to ładna śpiewka, ale sam dobrze wiesz, że baaaardzo rzadko był to prawdziwy powód do mordowania się.

Odpowiedz
#10
Ale pozbawienie wpływów wroga nie musi wykluczać jego osłabienia aż do obumarcia czy wytępienia. Zwłaszcza że w latach 50. XX wieku Amerykanie zaangażowali się w Korei, gdzie udało im się uratować od gułagów i obozów koncentracyjnych połowę kraju. Obojętnie, jak tego nie nazwiesz - osłabianiem wpływów politycznych czy próbą niszczenia wroga - fakty są takie, że czerwona zaraza nie rozlała się na cały półwysep.

Odpowiedz
#11
Sięgnijcie po "Depesze" Michaela Herra. Książka-dynamit. Aż śmierdzi napalmem, nie bardzo wiem co wam napisać, bo to co o niej wcześniej czytałem - same peany - nie oddaje jej specyfiki, dynamiki, nihilizmu i upiornie rozkosznego wojennego amoku. Herr spędził w Wietnamie 2 lata jako korespondent, potem był współscenarzystą wietnamskich filmów Coppoli i Kubricka. Jestem na 20. stronie i brakuje chyba tylko Wagnera. 

Amerykanie lądują w wietnamskiej wiosce, wybiega im naprzeciw zgraja dzieciaków.

Pilot helikoptera napisał(a):- Wietnam, człowieku. Najpierw nakarm, potem napalm.

Miejscami ciężka, ale niebywale fascynująca lektura, przy tym kapitalnie przetłumaczona.

[Obrazek: large_2016-HERR-Depesze-PROJEKT.jpg]

Odpowiedz
#12
Też polecam. Robiłem z niej audiobook i w tej formie też świetnie przeczytana przez mistrza Ferenca
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
#13
Jestem po pierwszym odcinku i potwierdzam zajebistość, trudno mi sobie wyobrazić lepsze nakreślenie tła wietnamskiej wojny. Nigdy nie chciało mi się o tym poczytać, a losy tego regionu są wystarczająco ciekawe nawet przed dotarciem tam pierwszych amerykańskich żołnierzy. Wietnamscy patrioci naprawdę stali przed tragicznym wyborem - z jednej strony komuniści mamiący wizją wolności, z drugiej kolonialiści Francuzi trzymający kraj pod butem od dziesiątek lat, postawa Stanów Zjednoczonych wobec dylematu kogo poprzeć to również piekielnie ciężka sprawa. Ogólnie w tym pierwszym odcinku pada masa informacji i można się zgubić, ja nadal do końca nie rozumiem jak to się stało, że Amerykanie zaczęli wspierać Ngô Đình Diệm - jest mowa tylko o tym, że uwierzyli mu, że ten chce zrobić w Wietnami demokratyczne, niepodległe państwo, no ok, ale co ze zobowiązaniami wobec Francuzów, kiedy przestali ich wspierać i jak się wytłumaczyli? O tym nie ma ani słowa.

Odpowiedz
#14
Widzę, że nie zostawiłem opinii po całości, więc nadrabiam.
(11-07-2018, 23:11)Mental napisał(a): Wietnam jest bez wątpienia jednym z najbardziej makabrycznych i absurdalnych konfliktów ostatnich 200 lat. Zdobywania wzgórza w środku dżungli tylko po to, by po 30 minutach porzucić wszystko w pizdu to mikrokosmos tej wojny.
Sama prawda. Serial genialnie obrazuje gigantyczną tragedię narodu Wietnamskiego (ja tam widzę sporo podobieństw do naszej historii, też byliśmy wiele razy areną walki dla mocarstw) złożoność i absurdalność konfliktu, ale co jeszcze lepsze: tłumaczy sensowność (czy raczej uzasadnienie) tej wojny. Ja alergicznie reaguję, gdy o jakimś filmie pojawiają się zdania "pokazuje bezsens wojny" - no, gdy jakiś żołnierz ginie nie walcząc bezpośrednio o swój interes, to dla niego jest to bez sensu, a dla mnie największa wartość jest w pokazaniu sensu wojny i w przypadku Wietnamu zawsze mi to umykało, odkąd zacząłem chłonąć kulturową spuściznę tej wojny, to zawsze się zastanawiałem po co własciwie ci Amerykańce tak się tego Wietnamu trzymali, czemu Vietkong taki zdeterminowany, czemu Ruskie im pomagali itd.
Burnsowi i Novick udało się wszystko zgrabnie pokazać, a o to naprawdę niełatwo w przypadku konfliktu, w którym właściwie nie wiadomo komu przyznać rację, trudno wskazać jakiegoś pierwszego winnego, który rozpoczął lawinę tragedii, no znakomicie sportretowany syf i chaos przez który Amerykanom było w tej wojnie tak trudno, co z kolei sprawiło, że ich duma została urażona i postępowali jeszcze mniej logicznie, coraz trudniej było się wycofać, naprawdę nie zazdroszczę ówczesnym prezydentom dylematu przed jakim stawali i po prostu rozumiem ich tchórzliwe decyzje i chęć przykrywania wszystkiego, czekanie aż jakoś samo się rozwiąże.
Po serialu można też zrozumieć czemu Wietnam odcisnął takie piętno na amerykańskiej kulturze, bo konflikt był niezwykle barwny, wielowątkowy, ze sporą zmiennością "prowadzenia" i masą tragicznie absurdalnych sytuacji, więc nic dziwnego, że powstało o nim tyle znakomitych filmów, bo to była niezwykła arena skłaniająca do puszczenia wodzów ludzkiego szaleństwa.

Dokument jest genialny, ale nie daję pełnej dychy, już nie pamiętam dokładnie czemu :P odniosłem chyba wrażenie, że część rozmów się powtarza, część jest zbędna, no ogólnie nad montażem możnaby trochę popracować, więc "tylko" 9.5/10. Ogólnie lektura obowiązkowa dla każdego, kto chce rozumieć losy świata, a nie może przeczytac o Wietnamie kilku książek.


Mówicie, że pozostałe dzieła Burnsa równie dobre? Odstrasza mnie trochę fakt, że w tych jego wcześniejszych filmach brak oryginalnego materiału wideo, a tak średnio mi się widzi oglądać tylko gadające głowy i jakieś zdjęcia, grafiki.

Odpowiedz
#15
Niesamowity dokument, oglądam go od blisko tygodnia i nie ma dnia aby nie myślał kiedy w końcu Córa pójdzie spać aby odpalić kolejny odcinek. Wojna w Wietnamie do tej pory była wryta w mojej pamięci dzięki takim filmom jak Pluton, Czas Apokalipsy, Hamburger Hill, Rescue Dawn, czy Drabiny Jakubowa. Nigdy nie znałem do końca konkretnych dat kampanii Francuskiej i zakresu działań Amerykanów na tamtym terenie, a przedstawione tu liczby poborowych Marines i poległych po obu stronach przyprawiają o ból głowy. Tak więc od tej pory jeszcze inaczej będę spoglądał na postać takiego Rambo i innych walczących Amerykanów w tamtym okresie. Cholerna szkoda że nie powstał serial coś ala Kompania Braci tylko w Wietnamie ale widać po ubogim repertuarze filmowym podejmującym ten temat to dla amerykanów widocznie nadal drażliwa kwestia. Z mojej strony mogę polecić tylko jeszcze jeden ciekawy dokument nominowany bodaj do oscara "Last Days in Vietnam" o ostatnich dniach i ewakuacji USA z Sajgonu >> https://www.imdb.com/title/tt3279124/?ref_=nv_sr_srsg_0

Odpowiedz
#16
simek napisał(a):Mówicie, że pozostałe dzieła Burnsa równie dobre?

Na pewno nie wszystkie. "Prohibicja" jest znakomita od początku do końca. Natomiast "Central Park Five"to już czysta propaganda i selektywny dobór źródeł. Burns na potrzeby CP5 zrobił sześciogodzinny wywiad Michaelem Armstrongiem, głównym autorem raportu z wewnętrznego śledztwa, które miało odpowiedzieć na pytanie, czy podsądni zostali niesłusznie skazani. W finalnym montażu nie zamieścił ani sekundy z tego wywiadu, bo Armstrong za każdym razem kwestionował jego tezy: https://www.hoplofobia.info/bestie-z-central-parku/

Armstrong o wywiadzie z Burnsem:

I was asked if I would be interviewed on camera. I said, "Sure." And I went down and I was interviewed on camera for a whole half a day at the studio. And there, a few months later, I get a call from Ken Burns, who said, "Well, we’re not going to go into the matters of which you were questioned, so we’re not going to use the footage of your interview," and “Thank you very much for coming down.” Well, I said, "O.k., fine." There I went to the movie, and after spending the entire time talking about precisely what I had talked about, they then flashed my name at the end, and there it is, with a background statement made by Jim Dwyer, saying that the police retained a prominent attorney to look into matters for them, and the police found that the police did nothing wrong, despite the fact that they got the wrong guy. That was in 20 seconds that it was like watching a movie about the Holocaust, and have some guy come on at the end in a Nazi uniform, and say it didn’t happen.

Odpowiedz
#17
O kurde, nie kojarzyłem, że Central Park Five to też jego dzieło :/ a miałem go za krystalicznego reportera... Do Prohibicji się przymierzam, więc dobrze, że polecasz.

Odpowiedz
#18
Stawiam, że polityka. Prohibcja i Wietnam jak zdaje mi się oficjalnie w Ameryce są uznane za fatalne błędy i nikt tego nie kwestionuje, a z prawdziwym przebiegiem CP5 to politprawne hieny od razu by go zagryzły.

Odpowiedz
#19
Zdecydowanie nie polecam jego dokumentu o Rooseveltach. Powraca stary mit o tym jakoby FDR pokonał Wielką Depresję (dziś może nie wszyscy pogodzili się z tym że przedłużył ją o jakieś dobre kilka lat ale już często spotykam się z wypowiedziami mainstreamu który przyznaje że nie poradził sobie z nią). Idealizowanie egzekutywy nie jest zbyt amerykańskie z założenia, ale tak już chyba jest że ludzie szukają "wybitnych jednostek". Chwała niech będzie The Crown za to że odbrązowiła JFK bardziej niż jakikolwiek film czy serial amerykański. Ted Kennedy miał pecha że zawsze był najmniej popularny i to jemu zrobili taki film jak Chapaquiddick.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Ikar (2017) Pelivaron 0 913 06-07-2017, 18:08
Ostatni post: Pelivaron
  Raiders!: The Story of the Greatest Fan Film Ever Made (2015) SonnyCrockett 0 1,706 27-11-2016, 19:37
Ostatni post: SonnyCrockett
  The Story of Film: An Odyssey soldamn 13 4,395 22-07-2014, 12:39
Ostatni post: Mental
  Film dokumentalny "ZOO" Dr_Strangelove 15 3,236 29-09-2007, 12:59
Ostatni post: Snuffer



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
2 gości