Tiger King: Murder, Mayhem and Madness
#1
Netflix dostarczyl. Nie mialem pojęcia, że egzystuje na tej planecie z takimi po*ebami. Najnowsze dokuseries ma w sobie wszystko, co tygryski, hehe, lubia najbardziej:

- homoseksualny potrójny związek małżenski - check
- hipiska-milionerka, której mąż w tajemniczy sposób wyparował z powierzchni ziemi - check
- poryty tygrysi kult z dobrowolnym seksualnym niewolnictwem - check
- tygrysie homo teledyski - check
- dzikie orgie w Vegas - check
- tygrysy, lwy, aligatory, pantery, hybrydy tygrysów i lwów ważące po 400kg - check
- kampania prezydencka, tak, z tygrysami w tle - check

Wszystko to dopiero po 4 odcinkach.

Miałem nie ogladać, bo zapowiadalo się to na netflixy lewoskrętny (wiem, wiem) taśmowy standard, jakich ta platforma dostarcza co najmniej 3 razy w miesiącu, dostałem coś dokładnie przeciwnego - taka amerykańska redneck real-life gra o tron, notabene świetnie zmontowana - można łyknąć na dwa posiedzenia.  Ameryka w najlepszym wydaniu.
Idealne na kwarantanne.



Odpowiedz
#2
Tak z czystej ciekawości, nie chce niczego rozwijac:

Bart napisał(a):bo zapowiadalo się to na netflixy lewoskrętny (wiem, wiem) taśmowy standard

Co sprawiło, że tak pomyślałeś? Tematyka, sposob zmontowania zwiastunu, styl poprzednich dokumentow Netflixa? :D
- I don't advise a haircut, man. All hairdressers are in the employment of the government. Hairs are your aerials. They pick up signals from the cosmos, and transmit them directly into the brain. This is the reason bald-headed men are uptight.
- What absolute twaddle.  

Odpowiedz
#3
Po dwóch odcinkach - lol, przecież to jest jak film Coenów, którego nigdy nie nakręcili. Cudowna galeria dziwaków i bardzo interesujący wgląd w dość hernetyczna branze. Ameryka to wspaniały kraj. :)

Edit:

Po pięciu odcinkach - ilości wątków i zwrotów akcji nie powstydziłby się żaden serial, oglada sie to wręcz jak jeden z sezonów "Fargo". :) Co najlepsze, zupełnie mi umknela postać Joe'ego i nie mialem wczesniej pojecia o jego istnieniu, a z dokumentu wynika, że to jest dość znana w USA postać. I nic dziwnego, cholernie wyrazisty gość. Ogólnie przez tę historie przewija się taka masa cudaków i charakterystycznych postaci, ze glowa mala. Czasem wrecz trudno uwierzyć, że niektóre wydarzenia to nie wymysl scenarzystów. Na szczescie, dzieki Joemu i jego ogromnemu ego, wiekszosć z nich jest doskonale udokumentowana. :)

Generalnie polecam sie zapoznać, seria mocno zasysa i trzyma przy ekranie, w czym zasługa głównie "filmowości" całej historii, ale też naprawde dobrego montażu.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości