Ankieta: Jak oceniasz film?
10/10
9/10
8/10
7/10
6/10
5/10
4/10
3/10
2/10
1/10
[Wyniki ankiety]
 
Uwaga: To jest publiczna ankieta, więc każdy może zobaczyć na co zagłosowano.





Transformers: The Last Knight 2017, reż. Michael Bay
Mamy jeszcze Valeriana przypominam i będa SW, Tranaformersy nie mają szans, a moim zdaniem patrząc na to jak wygląda każdy kandydat, są ostatni w kolejce.

Nadal uważam, że nie dobija tych 6 mln :P Zwłaszcza, że w weekend wkraczaja do kin Małpy xD A WW nadal zarabia.

Odpowiedz
(12-07-2017, 13:48)Kuba napisał(a): Nadal uważam, że nie dobija tych 6 mln :P Zwłaszcza, że w weekend wkraczaja do kin Małpy xD A WW nadal zarabia.

lol... czy Ty jesteś niepoważny? :D Wiesz o tym, że te pół miliarda to z całego świata, a nie z USA?

Odpowiedz
Cytat: Nadal uważam, że nie dobija tych 6 mln

Po 1 - To wynik worldwide.
Po 2 - Brazylia, Argentyna, Chile, Japonia czy Meksyk jeszcze nawet nie miały premiery. AoE z tych krajów zebrało łącznie około 100 baniek.

Nadal uważasz?
AS FOR THE GOOD NEWS... THERE'S NO FUCKIN' GOOD NEWS

Nie interesuje mnie kino ogólnie, a jedynie filmy o tym, co mnie interesuje.

Odpowiedz
Co mnie podkusiło na te Transformery? Zły duch jakiś? Nie - sam jestem sobie winny, bo przecież obiło mi się o uszy, jaki to zły film jest, ale nic sobie z tego nie robiłem, mając na uwadze, że poprzednie części też cieszą się złą opinią. Mało tego, czwórka, która ma wszędzie najniższe noty, czyli, jak rozumiem, jest uważana za najgorszą, jakoś podoba mi się najbardziej. Po części dlatego, że wreszcie wywalono siarowaty humor (a z jedynym w filmie źródłem nachalnego, irytującego humoru, w postaci bohatera granego przez T.J. Millera szybciutko się uporano w bezlitosny sposób - w kinie stwierdziłem, że to aż zbyt piękne by było prawdziwe).

Drugą dużą zaletą jest to, że "Wiek zagłady" to wreszcie film, który, w przeciwieństwie do poprzedników, nie wygląda jakby miał ADHD. Sceny akcji są tym razem nareszcie rozsądnie rozmieszczone w całym filmie, a nie skumulowane do przesady w końcówce. A pomiędzy scenami akcji mamy tym razem spokojne, budujące fabułę dialogi, a nie niekończący się ciąg nadekspresywnych, wkurzających gagów, jak w poprzednich częściach. Podoba mi się w czwórce też sama różnorodność scen akcji, która nie ogranicza się do naparzanek. W ogóle jest sporo atrakcji i bardziej złożona fabuła (niektórzy twierdzą, że zbyt pokomplikowana), w której jest sporo, jak dla mnie, intrygujących pomysłów. A, no i jeszcze jest bardzo fajny Stanley Tucci i jego postać, która ma charakter i nawet przechodzi wewnętrzną przemianę, a to, jak na standardy serii, bardzo dużo.

Więc myślałem sobie po "Wieku zagłady", że Bay się nareszcie wyrabia i jeśli utrzyma tendencję zwyżkową, to będzie spoko. No i poszedłem na tego "Ostatniego rycerza". Niestety, nie jest spoko.

Przede wszystkim po poprzedniej, napchanej atrakcjami części, piąta odsłona wydaje mi się dziwnie uboga. Naprawdę, nawet robocich naparzanek (czyli powodu, dla którego, jak przypuszczam, w ogóle się na "Transformery" idzie do kina) jest jakoś mało. Więcej tu gadaniny i niekończących się ekspozycji.

Z początku jeszcze nie jest najgorzej. Film psuje się od momentu, gdy Cade przybywa do Anglii. Wcześniej nie zapowiadała się aż taka porażka, ale wprowadzone w tej części wątki okazały się nigdzie nie prowadzić. Mamy na przykład tę meksykańską dzieweczkę, która jest całkiem wyrazistą, jak na realia tej serii, postacią. Mamy szereg scen, które skupiają się na budowaniu więzi między nią, bidną sierotką, a Cade'em.

Oglądam to i myślę: "Nawet spoko. Film będzie oparty na czymś w rodzaju więzi ojcowsko-córczynej. Bay zwykle nie umie w relacje międzyludzkie, ale to jest na razie zrobione znacznie lepiej niż relacje Cade'a z jego PRAWDZIWĄ córką w poprzedniej części. Mała Meksykanka ma więcej charakteru od tamtej nijakiej blond laluni, a dialogi między nią a naszym bohaterem są też lepsze. Nie będzie źle". A tu twórcy pokazują mi faka, wywalają małą z reszty filmu i pozwalają jej wrócić dopiero na końcówkę, w której nie robi zresztą nic wybitnie istotnego. To po licho była ta postać?

Albo jak Megatron zbiera sobie ekipę deceptikońskich zbirów. Myślę: "Oho, Bay się naprawdę poprawia. W poprzedniej części postawił na mniejszą grupę Autobotów z lepiej nakreślonymi osobowościami, a tym razem chce, żeby i ich wrogowie byli lepiej zindywidualizowani i bardziej charakterystyczni". A figa! To co odstawiono z ekipą Megatrona to śmiech na sali, moi państwo.

Od momentu, jak Cade przybywa do Anglii film zmienia się w "Skarb narodów" dla ubogich i do finału nie dostajemy już niczego ciekawego. No naprawdę, kto wpadł na taki pomysł? Jakbym chciał oglądać "Skarb narodów" dla ubogich, to bym sobie odpalił... drugą część "Skarbu narodów". Na "Transformerach" chcę oglądać naparzające się roboty, a nie niekończące się pogadanki w jakimś zamku, przeszukiwanie jakiegoś gabinetu, czy drętwe tkwienie w jakiejś łodzi podwodnej.

Od tej części na zamku już tylko czekałem na jakąś epicką finałową bitwę. A tu też kicha! Miałem wrażenie - nie wiem, na ile trafne - że to najkrótsza finałowa potyczka w serii. A w każdym razie była najmniej ciekawa. Nie, żebym koniecznie potrzebował zawsze do szczęścia walących się budynków i ogólnie demolki jakiegoś miasta, ale... A zresztą, czemu nie? Dawać mi demolkę miasta! Płacę i wymagam!

Dobra, podsumujmy. Plusy:

- pierwsze pół godziny, czy ile to tam czasu mija do części angielsko-zamkowej
- Vivian, bo wreszcie jest w serii choć jedna bohaterka, która ma jakąś osobowość i nie wygląda jak stuprocentowa zdzira. Trzeba było na to aż tylu filmów, ale wreszcie jest!
- trochę efekciarstwa w końcówce, choć to i tak najmniej widowiskowa część serii :(
- nowy głos Bumblebee w scenie na złomowisku, dzięki któremu przynajmniej raz na tym nieszczęsnym filmie się zaśmiałem

Plusy/minusy/sam nie wiem:

- Hopkins tu gra? Przecieram oczy ze zdumienia. Tak to jest, jak się nic nie wie o filmie przed seansem. Plus za samą obecność Hopkinsa. Może ta część będzie czymś więcej niż tylko bezmózgą rozwałką. Ale po - tak na oko - jakichś czterech godzinach ekspozycji w jego wykonaniu, myślę sobie: "Dobra, zabierzcie już tego Hopkinsa i dajcie mi bezmózgą rozwałkę, błagam!"
- Blaszany lokaj - czasem autentycznie zabawny, częściej wkurzający. Jak ten taki robot z "Łotra jeden", który podobno jest taki fajny i wszystkich oprócz mnie tak bardzo bawi
- Agent Simmons powraca na ekran, by powiedzieć ze cztery zdania. Jupi!
- Stanley Tucci, ale czemu, u licha, gra inną postać?

Minusy:
- Cała reszta
- Nuda
- Nic się nie dzieje
- Senna atmosfera
- Po stonowanej pod tym względem czwartej części, humor znowu zbacza w bardziej żenująco-siarowate rejony
- Mało efekciarstwa
- Budynki się nie rozwalają
- Mało wybuchów i slo-mo
- Mało się naparzają, a jak już, to mało szpanersko. Nawet Optimus chyba tylko raz podczas walki kozaczy, a tak to niemrawo
- Nudy na pudy
- Transformery poznane i udatnie scharakteryzowane w poprzedniej części, nic tu za bardzo nie robią
- Bilety do kina teraz takie drogie, a filmy takie nudne - panie premierze, jak żyć?

Generalnie po nowych "Piratach z Karaibów" i nowych "Transformerach" mogę powiedzieć z całym przekonaniem, że piąte części filmowych serii się nie udają - lepiej je sobie darować i od razu przejść do szóstych.
No chyba, że to piąte części "Szybkich i wściekłych" albo tych disnejowskich filmów o wróżkach. Oczywiście, że piszę poważnie, a co myślicie?

Odpowiedz
Cytat:Z początku jeszcze nie jest najgorzej. Film psuje się od momentu, gdy Cade przybywa do Anglii.

Dokładnie. Do tego czasu jeszcze się znajdą niezłe momenty ale dalej to już istna droga przez mękę, a cały motyw z okrętem podwodnym i finał to takie nudy, że miałem ochotę wyjść z kina.

Ogólnie zgadzam się prawie ze wszystkim za wyjątkiem zestawiania piątych piratów z tym ścierwem bo akurat oni się jak najbardziej udali :P
AS FOR THE GOOD NEWS... THERE'S NO FUCKIN' GOOD NEWS

Nie interesuje mnie kino ogólnie, a jedynie filmy o tym, co mnie interesuje.

Odpowiedz
Jest właśnie na odwrót. Dla mnie film zaczyna się od momentu przyjazdu do Anglii. I podobnie jak u Nierzwiaka, dla mnie jest to najlepsza część całej serii.
Avengers: Infinity War - 10/10  <3

Odpowiedz
Nie ma w tym nic złego. Najwyraźniej po prostu czego innego szukacie w tego typu kinie.
(na stronie) Na przykład nudnych smętów.

Odpowiedz
http://www.boxofficemojo.com/movies/?id=transformers5.htm

Budżet: 217 MLN
Wpływy: 517 MLN

Zamknie się to między 550 a 600 mln USD i będzie dużo brakowało do 710 mln dochodu Transformers 1. Hurra!
#ForAllMankind

Odpowiedz
Zobaczyłem, że to ciągle leci w wersji 2d napisy, więc się w końcu wybrałem. Mimo oporów, bo w sumie to nie lubię tej serii. Jedynka była spoko, dwójka koszmarna, trójki nie wiedziałem, a czwórka to chyba najbardziej męczące kinowe doświadczenie w moim życiu. "The Last Knight" wszedł mi o dziwno bezboleśnie. Może byłem tak źle nastawiony, że nie sposób było mnie w tym wypadku zawieść? Duża szansa.

Prolog jest bardzo sympatyczny. Szkoda, że nie poszli totalnie w takie klimaty - walki robotów w czasach arturiańskich, później wojny. To by było dość szalone i oryginalne. Jednak i tak jakoś przyjmowałem ten film nieźle. Lubię Wahlberga, ta latino dziewczyna też spoko, bo tyle charakteru to chyba żadna postać w tej serii nie miała. Klimat rodziny z transformerami też spoko zbudowano na tym wysypisku. Humor jakoś nie wadził. Problemy z utrzymaniem skupienia zacząłem mieć od momentu spotkania Marka z Hopkinsem. Fabuła weszła na tory jakiejś zagadki z poszukiwaniem artefaktów, co samo w sobie mi nie przeszkadza, ale jakieś to żadne było w moim odczuciu. Do tego stopnia miałem dość tej historyjki, że z autentyczną radością przyjąłem finałową rozpierduchę, mimo że nie ma w niej tak naprawdę nic specjalnie interesującego. Byłem dziś na tyle wyrozumiały, że nawet debilny motyw z "obudzeniem" Optimusa mnie ruszył, a nie zirytował.

Na minus na pewno muzyka, której do finału chyba w ogóle nie ma i przedstawianie się Optimusa, które aż wrzeszczy, żeby robić z tego parodię. Chociaż? Może to nie minus, a taki radosny camp. Efekty za to fenomenalne. Interakcja ludzi z CGI zjawiskowa.

Lekko dam 6/10 i odejmę punkt za debilny pomysł ze zmiennym AR w chyba losowych momentach, bo nic tego nie uzasadnia. Najlepsza część obok pierwszej moim zdaniem.
.

Odpowiedz
(08-08-2017, 21:42)srebrnik napisał(a): "The Last Knight" wszedł mi o dziwno bezboleśnie.

Mnie też. Film jest swego rodzaju narkozą. Przespałem 2/3 czasu projekcji.
#ForAllMankind

Odpowiedz
Dzisiaj kupiłem Transformers The Last Knight i obejrzałem z synem ponownie. Tym razem syn musiał mi ustąpić i obejrzeliśmy tak jak powinno się oglądać czyli oryginalna ścieżka dźwiękowa i napisy:P Obiecałem mu jednak, że jutro obejrzy z Dubingiem.
Abstrahując od jakości samego filmu, to wydanie BD to pieprzona referencja. Jest o jedno z najlepszych wydań pod względem jakości obrazu jakie mam w kolekcji. Obraz robi niesamowite wrażenie i może spokojnie robić za demo na TV w sklepach. Dźwięk też czochra mosznę mimo iż pełnej możliwości nie słyszałem bo mam tylko zestaw 5.1, a na płycie mamy Dolby Atmos. Także polecam by nacieszyć chociaż oczy.
Co do samego filmu- jest tak gdzieś górna półka w serii, film bawi bardziej niż taki ROTF i AoE, nie ma żenujących scen jak poprzednicy, jedyny minus to trochę nuży przy scenach spokojnych. Jest to też cześć z najlepszą oprawą wizualną, to co w tym fimie zrobili ludzie od ILM to pieprzony majstersztyk, nominacja murowana, a może i oscar?
W BO dobił do 600 baniek i teraz się zastanawiam czy Paramount ma zamiar to kontynuować. Jakiegoś gigantycznego flopa nie było, chociaż wyniki rozczarowujące.
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron

Odpowiedz
(26-06-2017, 21:32)Arahan napisał(a): Po wczorajszym seansie, ta seria przestała mi być obojętna i chętnie zobaczę ciąg dalszy :)

A to pech.

W obliczu najnowszych doniesień, część 4 i 5 wydają się już zupełnie nieistotną stratą czasu...
No i nie wiem czy teraz znajdę jeszcze jakiś powód by obejrzeć po raz drugi TLK.
AS FOR THE GOOD NEWS... THERE'S NO FUCKIN' GOOD NEWS

Nie interesuje mnie kino ogólnie, a jedynie filmy o tym, co mnie interesuje.

Odpowiedz
Znalazłem powód (promo na BD - dwie dychy), ale już, qrva, żałuję.

W tym filmie wszystko jest zjebane od początku do końca, no ok, poza zdjęciami i efektami (choć tym się zdarza słabować) - wkurzają idiotyczne zmiany AR. Scenariuszowe ADHD, nasrane zbędnych postaci, zero fajnych akcji z udziałem tytułowych transformerów, w ogóle film wygląda jakby twórcy chcieli zrobić Da Vinci Code meets Independence Day, a Transformery musieli do tego wrzucić chociaż wcale nie chcieli. Finał tak bardzo chujowy jak tylko można, a sam film wpieprzył serię do takiego fabularnego szamba, że nie ma dla niej żadnej przyszłości poza rebootem. Każda poprzednia część to przy tej srakopadace wielkie kino.

2/10

Powinienem tego blu-reja połamać i spuścić w kiblu, ale zostawię go sobie żeby mi przypominał, by nie dawać drugiej szansy filmom, które po kinie dostały 2/10. NIGDY. QRVA. WIĘCEJ.
AS FOR THE GOOD NEWS... THERE'S NO FUCKIN' GOOD NEWS

Nie interesuje mnie kino ogólnie, a jedynie filmy o tym, co mnie interesuje.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Bumblebee (2018) reż. Travis Knight Grievous 97 8,666 20-04-2019, 02:52
Ostatni post: Gieferg
  Transformers (temat ogólny) Juby 96 9,329 08-04-2019, 16:45
Ostatni post: Gieferg
  Transformers (2007) Anonymous 1,077 82,021 03-01-2019, 09:53
Ostatni post: Gieferg
  Transformers: Age of Extinction (2014) Grievous 11 1,398 29-11-2018, 23:55
Ostatni post: Badus
  Transformers: Revenge of the Fallen (2009) [temat spoilerowy] massif 413 51,597 18-06-2017, 02:45
Ostatni post: Arahan
  Transformers: Dark of the Moon (2011) Danus 931 110,850 11-06-2017, 02:23
Ostatni post: Gieferg
  Transformers: Revenge of the Fallen (2009) Danus 537 53,415 23-06-2009, 16:13
Ostatni post: Mierzwiak



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości