Uncut Gems (2019) reż. Josh i Benny Safdie
#1
Uncut Gems - bracia Safdie po raz kolejny podjęli nieoczywistą decyzję castingową, obsadzając w swoim filmie zaszufkadkowanego aktora i po raz kolejny aktor ten odwdzięczył im się znakomitym występem. Sandler rozsadza ekran jako wiecznie podminowany, balansujący na granicy załamania nerwowego żydowski jubiler uzależniony od bukmacherki.

Intryga, polegajaca na stopniowej dekonstrukcji życia jego bohatera, za pomocą umiejętnie porozkładanych ładunków, z których każdy wybucha w niespodziewanym momencie, dała mu szansę na zaprezentowanie się z najlepszej strony, momentami wydziera się jak Al Pacino w najlepszych latach. Jest na przemian komiczny, irytujący i przejmujący - zupełnie tak jak sam film. To intensywna mieszanka kina spod znaku Johna Cassavetesa i czarnej komedii, z dodatkowym smaczkiem dla fanów NBA, bo całość krąży m.in: wokół Kevina Garnetta i Boston Celtics. Ostatni akt to czyste złoto, arcydzieło napięcia budowanego najprostszymi środkami, a sam finał to soczysty strzał w ryj. Scisła czołówka najlepszych filmów roku.

A na koniec ciekawostka: w filmie słowa "fuck" w różnych odmianach pada 408 razy, co czyni "Uncut Gems" piatym filmem fabularnym w historii pod tym względem. Nie lada osiągniecie. Ale w końcu nazwisko Martina Scorsese jako jednego z producentów do czegoś zobowiązuje. :)

Poza tym, od teraz ilekroć usłyszę tę piosenkę, pomyślę o tym filmie:

Odpowiedz
#2
Uncut Gems jest na prawdę świetny. Sandler, Fox, scenariusz i soundtrack są genialne

Odpowiedz
#3
Kurde, sztos ten film - właśnie czegoś takiego brakuje mi w Oscarowej stawce. Obejrzałem wczoraj (jest już na Netflixie) zachwycony, póki co mocne 8/10, ale zastanawiam się nad dziewiąteczką.
Więcej napiszę po finale Australian Open :P 

Odpowiedz
#4
Film jest świetny jest tak angażujący ze przejmujesz się tak losem jakby ta cała sprawa dotyczyła ciebie .

Odpowiedz
#5
Absolutna petarda. Wciąż jestem lekko zdenerwowany i podekscytowany. Pod względem aktorskim, scenariuszowym i montażowym to już ciężko o większa maestrie, w dodatku całość ma tak brawurowy i odważny ton jak decyzje i życie głównego bohatera. Koszmar od którego nie sposób odwrócić wzroku.

Oglądałem z rodzicami, ojciec będący fanem takiego kina absolutnie zachwycony. Matka po godzinie wyszła bo mówi ze nie może wytrzymać z nerwów, ale wróciła 10 minut później :)
- I don't advise a haircut, man. All hairdressers are in the employment of the government. Hairs are your aerials. They pick up signals from the cosmos, and transmit them directly into the brain. This is the reason bald-headed men are uptight.
- What absolute twaddle.  

Odpowiedz
#6
(29-12-2019, 12:36)nawrocki napisał(a): momentami wydziera się jak Al Pacino w najlepszych latach

W jednej ze scen nawet wygląda jak Al Pacino! Jak jadą z rodzinnej kolacji do mieszkania Howiego.

A sam film w pytkę, zdecydowanie czołówka ubiegłego roku. Ostatnie 20 minut siedziałem jak na szpilkach, mega intensywne, niesamowicie zbudowane napięcie.

Nie no, nie spodziewałem się, ze to będzie aż tak dobre. Ode mnie 9/10 i serducho. Ja już poprzednim filmem braci Safdie się lekko jarałem, ale tutaj poszli jeszcze level wyżej.

Niestety ta piosenka już chyba na zawsze będzie mi się kojarzyła z "Twarzą".

Odpowiedz
#7
"Rain" Madonny i "L'Amour Toujours" D'Agostino w jednym filmie?! <3

Rola Sandlera mnie nie powaliła, dla mnie to tylko (udana) imitacja Johna Turturro, ale sam film bardzo dobry, świetne zdjęcia, wspomagany ciekawą muzyką klimat i to co lubię, czyli wgląd w równie fascynujące co odpychające środowisko.

Odpowiedz
#8
Tak z ciekawosci włączyłem lektora na netflixie i nie wyrabiał z czytaniem :)

Film bardzo fajnie się ogląda, szkoda że są naprawdę aż tak głupie decyzje głównego bohatera, ale i tak rola życia Sandlera.

Finał mega, aż zagrał mi na emocjach.

Odpowiedz
#9
Próbowałem obejrzeć UG do końca i dałem radę dopiero za trzecim podejściem. Finał niesamowicie satysfakcjonujący. Główny bohater jest tak paskudną osobą, jebanym w dupę oszustem, krętaczem i w dodatku debilem, że


Za sam finał daję 5/10. Stylistyka zmęczyła moje oczy. Nie opuszczało mnie też wrażenie, że akcja toczy się w trzech ciasnych miejscach.

Pomimo niskiej oceny, polecam.

Odpowiedz
#10
Świetny film! Nie pamiętam kiedy byłem tak się stresowałem przez cały film.

Sposób nakręcenia, dialogi, montaż niesamowicie sugestywnie pokazały tę zaciskającą się pętlę na szyi głównego bohatera. Do tego ciekawa historia, wątek z NBA i celebrytów kupujących bardzo drogie świecidełka, z drugiej strony świat żydowskich jubilerów i ogólnie żydów w Nowym Jorku.

Film szalenie intensywny i mimo ponad 2h wszedł mi wspaniale i mnie nie wymęczył (choć moją dziewczynę już trochę tak ale ostatecznie też jej się bardzo podobało).

8/10 ale takie nie do zapomnienia tylko do powtórki i szczerego polecenia.

Odpowiedz
#11
Przecietna rzecz, daję naciagane 6+
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
#12
Trudno się nie zgodzić z tymi argumentami.

Odpowiedz
#13
Mnie ujęła recenzja shamara - zawrzeć tyle treści w raptem kilku słowach, to trzeba mieć wielki recenzencki talent, czapki z głów.

Mental, ja również życzyłem mu śmierci w męczarniach, w ogóle czerpię jakąś perwersyjną przyjemność w oglądaniu na ekranie losów nieogarniętych ludzi, którzy myślą, że mogą bez konsekwencji podejmować debilne decyzje - wprost uwielbiam, gdy życie daje im kopniaka w dupę :) Nie powiem, że gościowi kibicowałem, ale byłem niezwykle zainteresowany jego losem.

Bracia Safdie twierdzą, że Howarda musiała zagrać jakaś gwiazda ze sporym zaufaniem widowni, żeby dało się mu kibicować, a podobno Adam Sandler ma w sobie coś takiego, że potrafi nawet najbardziej absurdalną sytuację swojego bohatera przedstawić tak, że jednak mu się współczuje, rozumie i kibicuje. Zdaje mi się, że wiem co mieli na myśli i dlatego film tak fajnie działa, ale jednak dla mnie Howard to zbyt wielka menda, żebym życzył mu szczęścia :P

Odpowiedz
#14
Ja wprost uwielbiam oglądać ludzi podejmujących debilne decyzje i przez te decyzje pakujących się w coraz większe bagno, przy czym tutaj zabrakło mi odrobinę podkreślenia czy Howard robi to, bo dyktuje mu to jego cwaniaczkowata natura i chęć wzbogacenia się, czy też jest uzależniony od hazardu. Tu przypomniał mi się film Hazardzista z Wahlbergiem (gdzie też, co ciekawe pojawia się wątek koszykówki), ale tam zakończenie poszło w hollywoodzkim kierunku zerwania z nałogiem.

Zakończenie Uncut Gems szokujące? A gdzie tam, przewidywalne a przy tym jedyne słuszne.

Odpowiedz
#15
(03-02-2020, 10:17)Mierzwiak napisał(a): zabrakło mi odrobinę podkreślenia czy Howard robi to, bo dyktuje mu to jego cwaniaczkowata natura i chęć wzbogacenia się, czy też jest uzależniony od hazardu. 
Przecież to nie są cechy wykluczające się, według mnie one idą w parze, do tego jedna napędza drugą, albo inaczej: uzależnienie od hazardu jest pochodną bycia cwaniakiem, doskonale uzupełnia rozumowanie Howarda, że wystarczy dobrze trafić u buka i dzięki temu wyrucha cały świat, a wszelkie problemy się skończą.

Cytat:Zakończenie Uncut Gems szokujące? A gdzie tam, przewidywalne a przy tym jedyne słuszne.
No tak, gdyby
to byłoby strasznie nierealistyczne i byłby to happy end z dupy, a tak mamy zakończenie idealne i diablo satysfakcjonujące.

Odpowiedz
#16

Odpowiedz
#17
Ta kokainowa-hałaśliwa stylistyka trochę męczy przy ponad dwugodzinnym seansie. Niby przyklasnąłem przy wiadomej scenie, ale kiedy pojawiły się napisy końcowe moje zmysły były wykończone.
For my ally is the Force, and a powerful ally it is.


Odpowiedz
#18
(03-02-2020, 10:17)Mierzwiak napisał(a): Ja wprost uwielbiam oglądać ludzi podejmujących debilne decyzje i przez te decyzje pakujących się w coraz większe bagno
(03-02-2020, 09:35)simek napisał(a): w ogóle czerpię jakąś perwersyjną przyjemność w oglądaniu na ekranie losów nieogarniętych ludzi, którzy myślą, że mogą bez konsekwencji podejmować debilne decyzje
a to jest właśnie rzecz która mi najbardziej przeszkadzała w seansie i dziękuję za sprecyzowanie tego. już przy "good time" mi to przeszkadzało. tu wydaje się jeszcze podkręcone
tak że o.

Odpowiedz
#19
Bo jest różnica między oglądaniem ludzi, którzy podejmują złe decyzje pod wpływem niesprzyjających okoliczności, a oglądaniem ludzi, którzy podejmuje złe decyzje, bo są patentowanymi debilami.

Odpowiedz
#20
Lubię oglądać filmy o obu typach ludzi, przy czym z tych debili się śmieję pod nosem, a tym zmuszonym przez okoliczności zazwyczaj kibicuję :)

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Midway (2019) reż. Roland Emmerich Martinipl 48 4,645 03-04-2020, 21:14
Ostatni post: Snappik
  Knives Out (2019) reż. Rian Johnson Kuba 115 12,016 29-03-2020, 22:21
Ostatni post: Capt. Nascimento
  Parasite (2019) reż. Bong Joon-hoo Kryst_007 88 8,706 26-03-2020, 22:11
Ostatni post: simek
  Last Christmas (2019) reż. Paul Feig Lawrence 7 755 24-03-2020, 04:22
Ostatni post: Mefisto
  Dragged Across Concrete (2019) reż. S. Craig Zahler Mental 167 17,949 22-03-2020, 14:15
Ostatni post: nawrocki
  6 Underground (2019) reż. Michael Bay Trailery Srailery 14 1,620 15-03-2020, 12:45
Ostatni post: Gieferg
  Gemini Man (2019) reż. Ang Lee Martinipl 69 5,110 14-03-2020, 12:29
Ostatni post: Snappik
  Ford v. Ferrari (2019) reż. James Mangold Lawrence 51 6,030 11-03-2020, 16:53
Ostatni post: Predator895
  1917 (2019) reż. Sam Mendes Kuba 129 11,687 19-02-2020, 21:21
Ostatni post: Ash_9001
  The Personal History of David Copperfield (2019) reż. Armando Iannucci Kuba 3 908 13-02-2020, 19:17
Ostatni post: Trailery Srailery



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości