Uncut Gems (2019) reż. Josh i Benny Safdie
#21
Sandler świetny, film dobry, ale na jeden raz. Nie chce mi się oglądać durnej mordy (parsknąłem śmiechem na tej scenie z Menzel) Howarda na własne życzenie rozpieprzającego sobie (i bliskim) życie. Tempo świetne, kamera śledząca bohatera zwiastuje trochę nieuchronny koniec, muzyka w ostatniej scenie pięknie niepasująca. Tenże finał jest rewelacyjny i mocny, bo mimo przewidywalności dobrze gra się tu oczekiwaniami widza. Pewnie też mieliście skojarzenie z The Departed, co nie?

7-8/10.

Odpowiedz
#22
Ja miałem skojarzenia z pewnym filmem Williama Friedkina z lat 80. :)

Odpowiedz
#23
(03-02-2020, 11:06)simek napisał(a):
Cytat:Zakończenie Uncut Gems szokujące? A gdzie tam, przewidywalne a przy tym jedyne słuszne.
No tak, gdyby
to byłoby strasznie nierealistyczne i byłby to happy end z dupy, a tak mamy zakończenie idealne i diablo satysfakcjonujące.
Czy ja wiem jedyne słuszne? Ja myślałem, że:

#ChristopherLOLan #ChristopherTrollan


Odpowiedz
#24
Straszna kapa. Film przekrzeczany, główny bohater niemożliwy do polubienia. Szkoda tylko, że tyle czasu zajęło to co miało miejsce w finale. Pfuj, tfu, fe/10

Odpowiedz
#25
Eee... ok? Krzykliwy filmik o wkurwiającym żydku, który w każdej scenie robi przekręt życia. Rzecz o gościu, który jest tak podniecony swoim najcenniejszym nabytkiem, że... oddaje go pierwszemu lepszemu koszykarzowi, jaki zawitał do jego biura z obstawą, która dodatkowo wpędziła w kłopoty naszego "bohatera". Już samo zawiązanie akcji jest tak niedorzecznie głupie, że wymiękłem. Do tego hałas, hałas, hałas. Bohaterowie nie potrafią spokojnie jednego zdania wypowiedzieć be krzyczenia na siebie, a dodatkowo w tle nakurwia tak niepasująca do reszty muzyka (sama w sobie fajna), że aż boli. Obejrzałem w miarę bezboleśnie, ale tylko dlatego, że zajmowałem się czym innym przy okazji, takie to było angażujące. Kibicować nie ma komu, bo żadna z postaci nie budzi nawet cienia sympatii, a sam Sandler, choć zagrał dobrze, to jest takim typem, że ja nie wiem jakim cudem on w ogóle dożył czołówki (na drugim miejscu irytowania LaKeith Stanfield - gość wygląda jakby się z komosu urwał, odpierdala akcje nie gorsze od Sandlera i się jeszcze dziwi, że tamten ma wąty, w normalnym świecie już by dawno bęcki zarobił już za samą twarz, na której widać z daleka wyjebanie na innych). Więc generalnie miałem w dupie jak to się skończy. Zachwytów nie rozumiem - momenty tu i owszem są, a kilka dialogów to perełki. Ale na tym koniec. Reszta jest chaotyczną przeciętnością.

5/10
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#26
Tak, pierwszemu lepszemu koszykarzowi, nie jednej z najpopularniejszych gwiazd na świecie która ma agentów których można opierdolic jakby coś się działo (co Howard zreszta robi, Natasha Lyonne po drugiej stronie słuchawki). Już pomijam ze inspirowane jest to prawdziwa historia gdzie któryś z młodych raperów pożyczył jakiś wisior kilka lat temu i nie chciał oddać.

Rozumiem resztę argumentów, ale to jest czyste czepialstwo.
- I don't advise a haircut, man. All hairdressers are in the employment of the government. Hairs are your aerials. They pick up signals from the cosmos, and transmit them directly into the brain. This is the reason bald-headed men are uptight.
- What absolute twaddle.  

Odpowiedz
#27
Jak dla mnie sporo sprowadza się do tego jak bardzo główny bohater cię wkurwia i jak mocno jego postawa wpływa na ocenę filmu. Jeśli akceptujemy bohatera (albo nie przeszkadza nam to jaki jest), to film ocenimy jako szalony, pełen energii, z podbijającą klimat muzyką, a jeśli tego nie akceptujemy, to filme będzie krzykliwy, chaotyczny z kakafoniczną muzyką :)

Odpowiedz
#28
(08-03-2020, 10:59)Snuffer napisał(a): Tak, pierwszemu lepszemu koszykarzowi, nie jednej z najpopularniejszych gwiazd na świecie która ma agentów których można opierdolic jakby coś się działo (co Howard zreszta robi, Natasha Lyonne po drugiej stronie słuchawki). Już pomijam ze inspirowane jest to prawdziwa historia gdzie któryś z młodych raperów pożyczył jakiś wisior kilka lat temu i nie chciał oddać.

Nie znam prawdziwej historii, ale widzę, że już różni się od tej filmowej. Zresztą nie ma znaczenia czy jest to Michael Jordan czy jego n-ty z rzędu następca, który mógłby mu buty czyścić, bo jest to idiotyczne z perspektywy charakteru głównego bohatera, który jest mega pazerny (nie tylko przez wzgląd na bycie Żydem) i z rzeczonym kamyczkiem ma zamiar zrobić dil swojego życia. Gość 5 minut później sprzedaje pierścień rzeczonego koszykarza, bo chce zarobić, a mimo to lekką ręką oddaje mu swój najcenniejszy nabytek, choć we krwi ma zakodowane, żeby nikomu nie ufać. To się nie dodaje, sorry. I nie jest to też jakiś wątek poboczny, który można zignorować, tylko główna siła napędzająca film.

Cytat:Jak dla mnie sporo sprowadza się do tego jak bardzo główny bohater cię wkurwia

To już chyba wyjaśniłem wcześniej - żadna z postaci na ekranie nie budzi grama mojej sympatii. Większości z nich nie dałbym potrzymać kubka kawy przez pięć sekund, a oni wszyscy obracają fortunami dość lekką ręką. Energii przy tym nie neguję, ale sama w sobie nie wystarcza. A muzyka nie jest kakofoniczna, lecz niedopasowana, bo nijak nie dodaje się ani do rytmu filmu, ani do tego co dzieje się na ekranie. Klimat lat 80. w typie Carpentera i Tangerine Dream bynajmniej nie pomaga.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#29
mam podobnie. i nie chodzi nawet o samą sympatię. to nie budzi mojej ciekawości. jakiejkolwiek chęci obcowania z ta historią. no, ale ja się odbiłem już od "good times" :(
trudno. najwidoczniej to nie są twórcy dla mnie :/
tak że o.

Odpowiedz
#30
Tak, bohaterowie tego filmu nie są sympatyczni, ale dla mnie to jest największą zaletą - to jak wyście z bańki, świeże doświadczenie. Czułem się brudny, skalany tym przerażającym kawałkiem rzeczywistości i cenię film za to, że reżyser umiał wzbudzić we mnie takie wrażenia.

I polubiłem Sandlera, może nie aż tak, żebym chciał iść z nim na piwo, ale znajduję współczucie dla niego - to chory człowiek. Nie można go całkiem usprawiedliwać, bo dupek z niego, ale również jest ofiarą własnych skłonności. Kibicowałem mu.

Od historii o ludziach zmagających się z zewnętrznymi przeszkodami zawsze wolałem te z bohaterami walczącymi z wewnętrznymi demonami.

Odpowiedz
#31
Ja uważam bohatera Sandlera za śliskiego skurwysyna, w prawdziwym życiu nie chciałbym mieć z nim w ogóle do czynienia, ale w najmniejszym stopniu nie wpływa to na moją ocenę filmu, który uważam za wyborny.

Odpowiedz
#32
(09-03-2020, 03:04)Mefisto napisał(a): To już chyba wyjaśniłem wcześniej - żadna z postaci na ekranie nie budzi grama mojej sympatii.
Ale dlaczego miałaby? Zachowania głównego bohatera nie mają sprawić, że jest sympatyczny tylko, że jest interesujący. Bohater nie musi byc sympatyczny, żeby byc interesujący, a bohater niesympatyczny może być bardziej interesujacy, bo wiadomo, że będzie zdolny do "mniej sympatycznych" działań i pogrążał się w jeszcze większym gównie komplikując akcje w interesujący sposób. Tj. jeżeli Ciebie to nie interesowało, bo bohater jest niesympatyczny to spoko, ale dla mnie na przykład to było ciekawe. :)

Dlatego dla mnie tak naprawdę tylko zakonczenie jest dość rozczarowujace, bo kończy się w najbardziej banalny sposób.
#ChristopherLOLan #ChristopherTrollan


Odpowiedz
#33
Mefisto napisał(a):a mimo to lekką ręką oddaje mu swój najcenniejszy nabytek

Bo to jedna z największych gwiazd sportu na całym świecie i okazanie jej zaufania i sympatii mogło być dla Sandlera opłacalne? Przecież to było wykalkulowane i zaraz przetopione na zdjęcie na instagramie i oznaczenia. A ze była szansa ze nie odda? Facet, który bez problemu może sobie pozwolić by kupić takich kilka? No może i była, ale to było ryzyko, które podjął. Nie powinno Cie dziwić czemu to zrobił jeśli oglądałeś film - ten typ tak ma :) Od tej niepewności co będzie z kamieniem pewnie tez miał haj.

Cytat:Gość 5 minut później sprzedaje pierścień rzeczonego koszykarza


Zastawia.
- I don't advise a haircut, man. All hairdressers are in the employment of the government. Hairs are your aerials. They pick up signals from the cosmos, and transmit them directly into the brain. This is the reason bald-headed men are uptight.
- What absolute twaddle.  

Odpowiedz
#34
(09-03-2020, 10:44)Crov napisał(a): Ale dlaczego miałaby? Zachowania głównego bohatera nie mają sprawić, że jest sympatyczny tylko, że jest interesujący. Bohater nie musi byc sympatyczny, żeby byc interesujący, a bohater niesympatyczny może być bardziej interesujacy, bo wiadomo, że będzie zdolny do "mniej sympatycznych" działań i pogrążał się w jeszcze większym gównie komplikując akcje w interesujący sposób. Tj. jeżeli Ciebie to nie interesowało, bo bohater jest niesympatyczny to spoko, ale dla mnie na przykład to było ciekawe. :)

Zgoda - sympatia nie zależy od zainteresowania; zresztą wiele było już antybohaterów. Ale Sandler dla mnie interesujący nie jest, zwłaszcza, że cały czas robi praktycznie to samo. Ma swoje lepsze momenty, ale to trochę za mało, żebym ja wsiąknął w daną historię. Co jest paradoksem, biorąc pod uwagę, że Good Times wspominam od tej strony dobrze. No ale tam też bohater wydawał się bardziej wartościowy i byłem w stanie mu kibicować.

Cytat:Bo to jedna z największych gwiazd sportu na całym świecie i okazanie jej zaufania i sympatii mogło być dla Sandlera opłacalne? Przecież to było wykalkulowane i zaraz przetopione na zdjęcie na instagramie i oznaczenia. A ze była szansa ze nie odda? Facet, który bez problemu może sobie pozwolić by kupić takich kilka? No może i była, ale to było ryzyko, które podjął. Nie powinno Cie dziwić czemu to zrobił jeśli oglądałeś film - ten typ tak ma :) Od tej niepewności co będzie z kamieniem pewnie tez miał haj.

Ani razu nie odczułem, żeby działania nakręcały bohatera. Tzn. jasne - gdy wygrywa w zakładach sportowych to cieszy się jak dziecko, ale poza tym cały czas jedzie na mega stresie, że zaraz coś pierdolnie, nawet u lekarza był zapewne z tego względu, że stres mu zaczyna wpływać na zdrowie. Gość już od pierszych kadrów sra pod siebie, widząc jedyną nadzieję właśnie w tym kamyczku. Nie odczułem też, żeby mógł sobie pozwolić na dodatkowe wydatki, skoro nawet chwilę później zastawia pierścień. Jest jasno powiedziane, że na tym kamyczku - który dostał pokątnie za niemałą sumkę samą w sobie - może zarobić ponad bańkę i tym samym spłacić nie tylko wszystkie długi, ale i wyjść w końcu na prostą. Plus miał ten kamień już obiecany do aukcji, którą tym samym wtopił (zła wycena, itd.). Opłacalność? To by było opłacalne, gdyby mu sprzedał, ale nie oddał na chwilę przed tym, gdy musi dostarczyć kamień gdzie indziej. To było jego oczko w głowie i dla mnie to jest lazy screenwriting, bo mógł go stracić zupełnie w innych okolicznościach, a wtedy i ja byłbym bardziej zainteresowany działaniami prowadzącymi do odzyskania przedmiotu i efekt dramaturgiczny byłby lepszy, bo kazałbym przychylniejszym okiem spojrzeć na ułomnego bohatera.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#35
(09-03-2020, 20:12)Mefisto napisał(a): Jest jasno powiedziane, że na tym kamyczku - który dostał pokątnie za niemałą sumkę samą w sobie - może zarobić ponad bańkę i tym samym spłacić nie tylko wszystkie długi, ale i wyjść w końcu na prostą.
Nie "jest powiedziane", tylko "jeden bohater mówi o tym drugiemu", a to niekoniecznie musi oznaczać prawdę. Ja odebrałem film tak, że tego kamyka wcale nie da się bezproblemowo opchnąć za milion, czy ile on tam mówi Garnettowi - on mu to mówi po to, żeby wzbudzić u niego porządanie i ostatecznie w przyszłości sprzedać dużo drożej niż kamyk jest serio warty. To, że na końcu Sandler zwierza się ile go kosztowało załatwienie kamienia też nie musi być prawdą.

Odpowiedz
#36
(09-03-2020, 22:52)simek napisał(a): Ja odebrałem film tak, że tego kamyka wcale nie da się bezproblemowo opchnąć za milion, czy ile on tam mówi Garnettowi - on mu to mówi po to, żeby wzbudzić u niego porządanie i ostatecznie w przyszłości sprzedać dużo drożej niż kamyk jest serio warty.

Gdyby tak było, to by potem nie siedział spięty jak na bombie, nie wkurwiał się aż tak przed aukcją i w ogóle tak nie skakał z podniecenia na wszystko, co z kamieniem związane. A oczka mu się świeciły tak, że tu nie ma miejsca na niedomówienia - to od początku był jego Graal.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#37
Sandler się obawiał o kamień, bo on się denerwował wszystkich, przez cały film jest kłębkiem nerwów. Wiadomo, że zależy mu na kamieniu, tak jak zależy mu na wynikach meczy, które obstawia, ale czepianie się tego, że mógłby sprzedać kamyk, spłacić długi i żyć komfortowo to trochę jak czepianie się Gandalfa, że nie wsiadł na orła i nie poleciał do Mordoru z pierścieniem.

Odpowiedz
#38
No bez przesady. Przecież cała fabuła na tym się właśnie zasadza, że przyjeżdża kamyczek, który ma iść na aukcję i tam zostać sprzedany za grubą kasę (oczywiście na aukcji nic nie musi zostać bankowo sprzedane, ale takie jest zamierzenie). A Sandler jest kłębkiem nerwów, bo wisi kasę przecież innym ludziom, którzy już na początku urządzają mu nieplanowane wizyty i bęcki. Dlatego tak się najarał na kamień, a potem, gdy spaliło na panewce, z tym zakładem. To raz. Dwa - ja się "nie czepiam tego, że mógłby sprzedać kamyk" (bo trudno się czepiać celu, którym aukcja jest), tylko tego, że go lekką ręką oddał tuż przed tym jak miał go sprzedać.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#39
Ufff, ale mnie ten film wymęczył. Ale z oceną jestem gdzieś po środku, gdyż ani mnie on wielce nie zachwycił, ani też nie uważam go za zły. Tak samo jak jeszcze przed Oscarami słyszałem głosy, że ten film powinien być nominowany i Adam Sandler. To uważam, że tutaj akurat Akademia jakiegoś wielkiego błędu nie popełniła.
Znaczy Adam Sandler gra dobrze i rzeczywiście w niektórych momentach zajechał mi Pacino i nie mogę się do tej roli przyczepić, ale też nie jakoś zachwycić. Oczywiście film przedstawia świat okropnych ludzi, którym trudno kibicować. Przy czym też nie jest tak, że ja komuś źle życzę. I też głównemu bohaterowi nie życzyłem źle, nawet jeżeli każdą, dosłownie każdą decyzję jaką podejmuje, to podejmuje złą. I może dlatego, że nie jestem milionerem to tego nie zrozumiem, ale jeżeli mam długi, to raczej nie prowadziłbym luksusowego życia. Znaczy główny bohater wisi komuś pieniądze, a widzę, że ma jeszcze osobne mieszkanie w Nowym Jorku, Mercedesa i ma rzeczy, które mają wartość i które przecież można byłoby sprzedać, czy dać pod zastaw, aby spłacić dług. OK, ale rozumiem, że główny bohater jest chory, chciwy, hazardzistą i w sumie nie potrafi funkcjonować inaczej. Dlatego też od początku się można domyślać, że to wszystko się źle skończy.

.

Na pewno nie byłbym w stanie oglądać tego filmu po raz drugi. Ja wiem, że film dobrze oddaje stan głównego bohatera, ale to jest naprawdę męczące. I jak ktoś słusznie zauważył, nikt w tym filmie nie rozmawia, tylko wszyscy na siebie krzyczą. I to jeszcze w połączeniu z tą muzyką naprawdę potrafi głowę rozsadzić.
Sam zwykle słucham soundtracków po oglądnięciu filmów, ale tutaj zrobiłem wyjątek, gdyż słyszałem, że mamy do czynienia z ciekawą retro-elektroniką. I rzeczywiście album jest ciekawy, może nie wielce oryginalny, gdyż słychać wielki wpływ Vangelisa, Tangerine Dream, Jean-Michel Jarre'a, a nawet niektórych japońskich twórców. Ale dla miłośników muzyki elektronicznej to łakomy kąsek.Tylko cały czas się zastanawiałem jak ta muzyka sprawuje się w obrazie. No właśnie się nie sprawuje, a wręcz przeciwnie! Dawno nie widziałem/słyszałem filmu z tak źle podłożoną i w ogóle nie pasującą muzyką. Już na samym początku nie dość, że nie pasuje, to jeszcze jest tak głośna i napastliwa, że zagłusza dialogii. W ogóle film o współczesnym nowojorskim jubilerze i o hazardzie, a dźwięki jak z cyberpunku, czy kosmicznego science-fiction. Helikopter ląduje, a syntezatory uderzają, jakby Deckard wylądował na Korporacji Tyrella. 

Tak też, obejrzałem, nie żałuję poświęconego czasu, ale już nie chcę do tego filmu wracać.
6/10
/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Midway (2019) reż. Roland Emmerich Martinipl 48 4,645 03-04-2020, 21:14
Ostatni post: Snappik
  Knives Out (2019) reż. Rian Johnson Kuba 115 12,016 29-03-2020, 22:21
Ostatni post: Capt. Nascimento
  Parasite (2019) reż. Bong Joon-hoo Kryst_007 88 8,706 26-03-2020, 22:11
Ostatni post: simek
  Last Christmas (2019) reż. Paul Feig Lawrence 7 755 24-03-2020, 04:22
Ostatni post: Mefisto
  Dragged Across Concrete (2019) reż. S. Craig Zahler Mental 167 17,949 22-03-2020, 14:15
Ostatni post: nawrocki
  6 Underground (2019) reż. Michael Bay Trailery Srailery 14 1,620 15-03-2020, 12:45
Ostatni post: Gieferg
  Gemini Man (2019) reż. Ang Lee Martinipl 69 5,110 14-03-2020, 12:29
Ostatni post: Snappik
  Ford v. Ferrari (2019) reż. James Mangold Lawrence 51 6,030 11-03-2020, 16:53
Ostatni post: Predator895
  1917 (2019) reż. Sam Mendes Kuba 129 11,687 19-02-2020, 21:21
Ostatni post: Ash_9001
  The Personal History of David Copperfield (2019) reż. Armando Iannucci Kuba 3 908 13-02-2020, 19:17
Ostatni post: Trailery Srailery



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości