V for Vendetta (2005)
#21
Phil napisał(a):No tak, film to wyciszony dramat a V wcale nie skacze po budynkach, nożami nie rzuca i przeciwników w efektowny sposób nie wykańcza, ech...

Film widziałem dawno, ale zapamiętałem tylko jedną szybką potyczkę. Reszta to gadka między V, a Natalką z tego co pamiętam :)
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2

Odpowiedz
#22
Po pierwsze, nie nazywaj mnie Philem ;)
Po drugie, w filmie jest wiele efektownych scen akcji, w końcu to co jak co, film twórców Matrixa.
- I don't advise a haircut, man. All hairdressers are in the employment of the government. Hairs are your aerials. They pick up signals from the cosmos, and transmit them directly into the brain. This is the reason bald-headed men are uptight.
- What absolute twaddle.  

Odpowiedz
#23
spoilerowaty post

- V wykańcza ludków co napadli na Natalkę
- V wysadza jakiś tam budynek
- V wykańcza ludków w stacji TV
- V walczy ze zbroją :D
- V robi sieczkę z ludków w tunelu przy metrze
- Parlament robi bum.

Także nie tylko gadali. ;)

Phil napisał(a):Nie wiem po co kupowałem DVD

Jakby Cię już jakoś szczególnie męczył ten fakt, to możesz mi odsprzedać :P

Odpowiedz
#24
Snuffer napisał(a):Przepraszam, tak tylko dla przypomnienia, nie ze złośliwości czy coś, ile mają u Ciebie obie części Fantastic Four?
FF - 3/10, FF2 - 4/10, a co?

Się uwzięliście na tą Fantastyczną Czwórkę. Cóż za desperacja : ).

Poza tym - wolę jak ktoś mówi mi "robię głupi film" i robi głupi film, aniżeli mówi "robię mądry film" i robi głupi.

Odpowiedz
#25
Nic, po prostu przypominam sobie określenie odczuć po seansie dwójki 'magią kina komiksowego' która jest filmem tak fatalnym że wzdrygam się na myśl o ponownym seansie ;)
Ok, koniec offtopa, po prostu nie rozumiem jak można czerpać przyjemność z Fantastycznej Czwórki a nie móc nawet wymęczyć VfV.
- I don't advise a haircut, man. All hairdressers are in the employment of the government. Hairs are your aerials. They pick up signals from the cosmos, and transmit them directly into the brain. This is the reason bald-headed men are uptight.
- What absolute twaddle.  

Odpowiedz
#26
No akurat FF mi się nigdy nie podobało, a Dwójka przez chwilę - później sprzedałem i zapomniałem : ).

Proszę o niekontynuowanie dyskusji o FF, jak tak bardzo chcecie załóżcie sobie osobny temat

Odpowiedz
#27
Nie czytałem komiksu, ale wątpię, żeby autor Watchmenów stworzył coś równie infantylnego jak ten film.

Serio, jest to koszmarnie dziecinne, łopatologiczne, płytkie, a wręcz karykaturalne. V wychodzi jak podróbka samego siebie, władza tak samo, więc mam nadzieję nie zapamiętać z filmu więcej jak przemarsz tysięcy Guy'ow Fawkesów pod parlament. No może jeszcze zapamiętam, żeby go więcej nie włączać.

2/10
Im częściej na mnie kamieniem rzucicie,
sami złożycie stos - - stanę na szczycie.


Grastroskopia - Bortal dobrze wpływa na trawienie gier


Odpowiedz
#28
(21-02-2011, 23:57)wujo444 napisał(a): Nie czytałem komiksu, ale wątpię

Przestań wątpić więc i sięgnij po komiks

Wiadomo, filmowa wizja różni się znacząco od tej komiksowej.Film braci Wachowskich nie jest jednak zły, stanowi bardzo dobry punkt zaczepienia by potem sięgnąć po komiks. Różnić pomiędzy jednym a drugim jest jednak zasadniczo kilka, chodzi głównie o szczegóły i wątki. W filmie brakuje mocniejszego nacisku na faszyzmu, w komiksie wszystko co związane z tym kierunkiem politycznym wręcz wylewa się na naszych oczach wraz z kolejnymi kartkami. Jest więc powszechna czystka, przemoc i śmierć. Różni się zachowanie samego ''V'', w komiksie jest bardziej nastawiony na teatralność i show. Przypomina wręcz pod tym względem niekiedy Jokera, antagonistę Batmana. Wyrazem tego jest porwanie Lewisa Prothero, lub jego iluzjonistyczne popisy przed Evey. Jej zachowanie również znacząco się różni, to na początku zdesperowana dziewczyna zmuszana przez życie do prostytucji. Dlatego właśnie bądź co bądź jej pierwsze spotkanie z ''V'' jest inne niż to w filmie. Inne jest też zakończenie komiksu, z racji tego że ''V'' wysadza budynek parlamentu na samym początku.Patrząc przez pryzmat obu wizji, brakuje w filmie kilku świetnych scen z komiksu. Monologu ''V'' na dachu sądu najwyższego w kierunku pomnika Temidy, wizyty Fincha w ruinach obozu Larkhill i moment zerwania róży w ogrodzie ''V'' przez Evey. Mimo to obie wizje kończą się zwycięstwem idei, zwycięstwem które jest jednak okupione śmiercią głównego bohatera.

(06-09-2010, 23:59)Mefisto napisał(a): Ten film jako ekranizacja komiksu to dno.

To chyba nie widziałeś jeszcze dna ;)

(07-09-2010, 13:50)Azgaroth napisał(a): A film jest słaby i generalnie zgadzam się z Mentalem.

(05-09-2010, 20:01)Mental napisał(a): VforV to film zbyt dziecinny, aby wywarł na takim Samouku i Wszechstronnie Wykształconym Polaku jak ja jakiekolwiek pozytywne wrażenie

A dla nie mnie to zwykła pycha, widać dla niektórych ''samouków i wszechstronnie wykształconych Polaków'' film stał się po prostu za trudny w odbiorze. Śmiejemy się z amerykańskiej widowni (może nawet pokolenia MTV), a we własnym kraju jak widać lepszej nie mamy. Osobiście traktuje film V for Vendetta jako jedynie uzupełnienie i dobrą rozrywkę, bo jeśli naprawdę szukamy czegoś co zmusi do refleksji i głębszych przemyśleć to pod tym względem proponuje komiks. Filmowi można zarzucić przede wszystkim różnice względem właśnie komiksu, ale na pewno nie można mieć zastrzeżeń do siły tematu czy też siły idei jaką porusza. Niestety nie każdy to rozumie i dlatego pojawia się taka śmieszna krytyka wobec filmu.


Odpowiedz
#29
Moja ocena to maksimum 5/10.
Koniec filmu bardzo słaby i naiwny. Ludzie w maskach V i żołnierze którzy do nich nie strzelają.
Oczywiście V rozesłał ludziom te maski mimo że rządzi reżim :).
V bierze na siebie całą serie z pistoletów a później załatwia 10 przeciwników w stylu Neo z Matrxów :).
Komiks uważam za lepszy.

Odpowiedz
#30
(24-08-2011, 19:04)Mr. ?? napisał(a): Ludzie w maskach V i żołnierze którzy do nich nie strzelają.
Oczywiście V rozesłał ludziom te maski mimo że rządzi reżim :).

I to zdaje się potwierdza to czym pisałem przed momentem ;)

(24-08-2011, 19:04)Mr. ?? napisał(a): V bierze na siebie całą serie z pistoletów a później załatwia 10 przeciwników w stylu Neo z Matrxów

''Beneath this mask there is more than flesh. Beneath this mask there is an idea, Mr. Creedy, and ideas are bulletproof.''

Odpowiedz
#31
Zdobył ktoś niedawne wydanie zbiorowe "V for Vendetta" od Egmontu?

W sumie przeczytałem i... rysunki to arcydzieło, fabuła ujdzie, nie ma przegięto-debilnych momentów typu V dostaje serie z karabinów i nadal wywija nożami. I doczytałem, to tutaj monarchia w Anglii nadal ma się dobrze (bo w filmie jak dobrze pamiętam, monarchia była obalona). Ale szczerze, nie porwało mnie. Może jak D. Gibbons sugeruje, przy następnej lekturze ocena wzrośnie. Zakupu nie żałuję, ale "Zabójczy żart" czy "Strażnicy" (zwłaszcza "Strażnicy"!) po pierwszym przeczytaniu bardziej mnie urzekli.

A ekranizację widziałem kilka lat wcześniej i jak pamiętam, nawet w miarę wiernie trzyma się przebiegu fabuły, Weaving jako V i parę motywów OK, ale oczywiście przegrywa z komiksem we wszystkim. Mamy przerysowanego Johna Hurta (w komiksie zły tez na swój sposób był przegięty, ale nie aż tak), wspomniane matrixowe fiu-bździu i łagodniejszy ton, które spłycają to wszystko nieco. Sam film jakiś zły nie był, ale czy będzie mi się chciało do niego wrócić? Raczej nie.

Odpowiedz
#32
Wczoraj powtórzyłem film po raz trzeci lub czwarty i... muszę w końcu sięgnąć po komiks z półki brata.

Uwielbiam ten film! Zbyt długo zajęłoby wymienianie mi jego zalet, więc napiszę, że to po prostu znakomicie opowiedziana, jedna z najlepszych adaptacji komiksu jaka kiedykolwiek powstała (ustawiłbym ją gdzieś na czwartym miejscu w prywatnym rankingu). 9/10

Odpowiedz
#33
Nigdy nie lubiłem tego filmu - wydawał mi się naiwny, efekciarski i niedorastający do pięt oryginałowi. Wczoraj (5 listopada!) urządziłem sobie powtórkę w momencie, kiedy prawię już filmu nie pamiętałem, nie wspominając o tym, że czytając oryginał Moore'a czułbym się, jakby był to pierwszy raz. Pewnie dlatego, ale pewnie też, co przykre, dlatego, że przez te 11 (!) lat kino blockbusterowe weszło na takie wyżyny pretensjonalności i efekciarstwa, że film Wachowskich (?) wydał mi się bardzo elegancki, stonowany i przede wszystkim wciągający i ujmujący. Pomogła pewnie też dziewczyna, dla której był to pierwszy seans i wprost nie mogła oderwać się od ekranu. Ode mnie 8/10.

Przerażające, że w dniu premiery "V for Vendetta" wydawało się tak odrealnione, a dziś niestety dające do myślenia.

Odpowiedz
#34
Czy ja wiem czy dające do myślenia. To przede wszystkim bardzo bezpieczna, stonowana wizja mimo wszystko, ciutkę spłycająca to, co jest w komiksie. Niemniej od zawsze lubiłem ten film. Jest po prostu dobrze zrobiony.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#35
Oczywiście masz rację, ale ze względu na to stonowanie dobrze wpisuje się w dzisiejszy klimat radykalizacji.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Batman Begins (2005) Hitch 203 41,100 03-09-2019, 19:13
Ostatni post: Juby



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości