Watch Dogs
#61
Dla mnie po za pierwszym screenem też nie wygląda to jakoś świetnie. Ot taki inFamous: Second Son spokojnie wygląda ładniej.

Odpowiedz
#62
Nawet mody tu za bardzo nie pomogą, gdy sama rozgrywka kuleje. Jestem pod koniec drugiego aktu, ale po każdej kolejnej misji zastanawiam się, czy to aby nie najlepsza pora na UNINSTALL. Gra jest bardzo schematyczna, żongluje oklepanymi motywami, nie daje żadnej motywacji do działania, sama historia nudzi i nie wciąga. Kompletnie, zwisa mi to dziecko i ta siostra, zwisa mi sam Aiden ze swoją wielką misją w stylu Batmana. Rozwój postaci z dupy, feeling broni kiepski, zawartość dodatkowa śmieszna - naprawdę sądzą, że co 5 minut będę miał ochotę ratować kogoś w bocznej uliczce? Rozrywki typu RR albo odloty - no bez jaj. Model jazdy i fizyka - moje resoraki z dzieciństwa jeździły lepiej, i nie były to matchboxy. System działania osłon - czy wspominałem, że jest denerwujący i rzadko działa tak, jak byśmy chcieli? Żenujące ucieczki - wystarczy dotrzeć do wody i spierniczać tamtędy. Ot, taki lekko upośledzony Asasyn we współczesnych czasach, z nużącym hakowaniem zamiast wspinania się po drapaczach chmur.

Jedyne co na mnie wywarło wrażenie - spacer nocą po Chicago, które ocieka deszczem, ulice wyglądają wtedy klimatycznie, a ja ze smartfona odpalam Wu-Tang - C.R.E.A.M. albo Nas - One Mic.
Listen to them. Children of the night. What music they make.

Odpowiedz
#63
Co się nie zgadza na poniższym obrazku?

[Obrazek: W3Qlx3b.jpg]
"...matka rodzi człowieka, matka go karmi. Potem karmi go ziemia i ziemia go przenika, za każdym razem zostawiając szczyptę pyłu, aż w końcu człowiek nie jest już dzieckiem matki, lecz ziemi."

R.S. Bakker - "Mrok, który nas poprzedza"

https://serialomaniak.pl/uzytkownik/TheTwilightArea - strona poświęcona serialowi "The Twilight Zone"

Odpowiedz
#64
Słynna morderczyni Czarna Dalia? Trzymajcie mnie...

Odpowiedz
#65
Po trzech godzinach z WD bawię się DUŻO lepiej niż z GTA5.

1. To jest po prostu ciekawszy, fajniejszy setting. Lekko przyszłościowe miasto z wszechobecną inwigilacją, bohater szukający zemsty i będący na celowniku wszystkich, półświatek hakerów... Wciągnęło mnie to bardziej niż karykaturalna wsiowa przestępczość z GTA. A do tego motyw szpiegowania wykorzystano świetnie - bo robiąc włamy można podglądać ludzi w codziennych sytuacjach. Gra nie mówi przy tym, czy to dobrze, czy źle; nie ocenia wbrew pozorom - teoretycznie możesz nie kraść, nie podglądać. Lepiej to rozwiązano niż podejrzewałem.

2. Sterowanie bohaterem DUŻO lepsze niż w GTA5, gdzie było spore opóźnienie, a R* przegiął mocarnie z "ciężarem" postaci i wszystko było mocno niedokładne, wolne, ślamazarne. Tu jest po prostu lepiej. Choć samochodami jeździ się gorzej. Ale nie jakoś szczególnie źle. Tym bardziej, że jest genialne usprawnienie względem GTA: GPS wyświetla trasę nie tylko na mapie, ale i na jezdni, w postaci "szlaku". Dzięki temu patrzę na świat gry, a nie siedzę z nosem w mikroskopijnym ekraniku.

3. Gram na PS3 i... gra wygląda dobrze, serio, zupełnie inny odbiór niż na filmikach. Pod pewnymi względami (nocne oświetlenie, efekty deszczu, wilgoci; kolorystyka; "życie" na ulicach, ilość ludzi i samochodów, ich różnorodność) sporo lepiej od GTA5. Te gównoburze z powodu downgrade'ów są z jednej strony uzasadnione, bo co innego reklamowali, ale z drugiej - kurde, skoro na starej generacji ta gra wygląda TAK, to sorry, ale musiałbym upaść na głowę, żeby narzekać na next genach. Kurde - tu jak pada, robią się kałuże, które po przejściu ulewy stopniowo schną!

4. Wreszcie - więcej skupienia na właściwym gameplayu niż GTA, gdzie po trzech godzinach praktycznie zaczynasz grę i nie znasz 3/4 opcji. Mnie to akurat przeszkadza, bo gra się rozwadnia i zamiast symulatorem przestępcy, jest czymś w rodzaju Simsów z przestępstwami. Za mało w tym mięcha. A w WD mięcha jest sporo. Tym bardziej, że gram na poziomie "Realistic", czyli, jak czytałem, jedynym właściwym. I rzeczywiście: dwa strzały i po tobie, więc bez hakowania sie nie obejdzie. Gra to prawilna skradanka, a nie "jak chcesz to sie skradaj, ale równie dobrze możesz iść z pianą na ryju".

Pod jakim względem gra jest od GTA gorsza?

Soundtrack słabszy (choć i tak mało jeżdżę - miasto świetnie zwiedza się pieszo, po drodze masa rzeczy do roboty, nie jak w GTA), prowadzenie wozów gorsze... I na razie tyle. Pierwsze wrażenia lepsze niż z GTA5. Boję się, że w pewnym momencie uderzy klątwa Ubistoftu i gra stanie się monotonna, ale jak na razie w mieście jest mnóstwo rzeczy (związanych z głównym gameplayem) do zrobienia i robi się je świetnie, więc miodzio. To, co w GTA ledwie działało (niepotrzebne skradanie, ataki wręcz), tu jest płynne, szybkie, przydatne i bezproblemowe.

Kurde, zaskoczenie roku, biorąc pod uwagę że kupiłem tylko dlatego, że tanio i że chciałem pozwiedzać Chicago, bo ponoć je dość wiernie odwzorowali. Spodziewałem się gniota.

Odpowiedz
#66
Cytat: I rzeczywiście: dwa strzały i po tobie

50 Cent dostał 9 i przeżył :)

EDIT

military, a propo gierki: świat jest otwarty, można sobie zwiedzać, chodzić po sklepach, kupować broń jak w GTA?

Odpowiedz
#67
Można. Choć aż tyle pierdół do roboty nie ma (i dobrze).

Poza tym: jak tego nie lubić?:) (100% prawdy)

[Obrazek: b88.jpg]

Grając, staram się nawet nie zabijać niektórych przeciwników (np. tych z dziećmi czy mających jakieś ambicje :) ).

Odpowiedz
#68
Ok, w tej chwili totalnie uwielbiam tę grę i spędzam z nią więcej czasu niż z żoną. Tak jak GTA5 było fajne, ale coś mi tam nie klikało - fabuła, postaci, świat - tak tutaj wszystko idealnie wpisuje się w moje, hm, potrzeby jako gracza. Oto losowo ułożona lista pięknych rzeczy w tej grze.

1. Wskaźniki na ekranie mają UZASADNIENIE w świecie i logice gry i dzięki temu mi ani trochę nie przeszkadzają.
2. Bohater ma jasno określoną motywację i od początku wiem, do czego zmierza i on, i fabuła. Czyli to coś, czego najbardziej brakowało mi w GTA5, gdzie wiele misji nie miało żadnego znaczenia w szerszym kontekście i było zapychaczami.
3. Żywy świat. Ktoś grzebie w śmietniku, ktoś rzyga, ktoś czyści okna, tam sobie ludzie gadają, tu się kłócą, a jest tych ludzi pełno. Wszędzie coś się dzieje. Do tego masa szczegółów w świecie gry - śmieci, rośliny itp. Pierwszy raz spotkałem się z tak wkręcającym i prawdziwym sztucznym światem. Sporo pomaga w tym skanowanie przechodniów - niby poznajemy drobne detale z ich życia, ale jaki to ma wpływ na całość!
4. Mini-zagadki logiczne w postaci hakowania czy odblokowywania wież. Po prostu fajne.
5. Wszędzie masa rzeczy do znalezienia, do zrobienia. Nie ma, że np. widzę pięknie wyrenderowany dok (jak w... nie powiem jakiej grze), ale nie mam żadnego powodu, żeby tam iść. Że zrobili ogromny, piękny świat i zapomnieli umieścić w nim grę.
6. Fajne inwazje online, coś jak w Dark Souls, choć szczerze mówiąc poziom trudności trochę wyżyłowany z perspektywy atakującego, bo nie zdarzyło mi się jeszcze, żebym kogoś zhakował do końca albo żeby ktoś zhakował mnie.

Przy okazji parę wad.

1. Bronie. Dużo ich, ale w ramach każdego typu guny są tak podobne, że to bez znaczenia. Równie dobrze mógłby być po prostu jeden shotgun, karabin, pistolet...
2. Hmm, w sumie nie wiem. Prawdę mówiąc, jak dotąd to gra dla mnie idealna - poza tym niepotrzebnym rozbuchaniem zbrojowni.

Odpowiedz
#69
military, przez ciebie kupiłem te gierkę. Przysięgam, że jak będzie kijowa, to znajdę cię i absolutnie nic ci nie zrobię.

Odpowiedz
#70
Właśnie jakiś gość wskoczył do mojej gry i próbował mnie zhakować - trzeba go odnaleźć zanim to zrobi i załatwić (on cię zabić nie może, bo przegra). Ubiłem leszcza (zaparkował na parkingu i schował się w wozie - myślał, że go nie znajdę), po czym wskoczyłem do jego gry w odwecie. Znalazł mnie, krótka strzelanina, ale uciekłem i schowałem się, żeby dokończyć hakowanie. Widziałem, jak gość się miota, próbując mnie znaleźć. Nie zdążył.

I wtedy uznałem, że to najlepsza gra ever.:)

Potem wziąłem udział w paru wyścigach online - przez miasto, z hakowaniem obiektów, tzn. przejeżdżam przez skrzyżowanie i zmieniam światła, żeby goście za mną się pozderzali ze zwykłymi uczestnikami ruchu. Albo wysuwam słupki blokujące. Albo podnoszę mosty żeby przeciwnicy po nich nie przejechali.

Po raz pierwszy dobrze bawiłem się w grze wyścigowej.:)

Na dodatek tryby online są swietne, bo to nie jest inna gra, jak w GTA. Tutaj masz ochotę na szybki wyścig podczas singla? No problem, włączasz apkę, zaraz masz innych graczy, pyk pyk, wracasz do singla. Nie musisz poświęcać się tylko temu trybowi.

To jest tak dobra gra, że JA PIERDOLĘ.

Odpowiedz
#71
Opinia military'ego tak bardzo różniąca się od tego co pisał oceniając materiały jasno pokazuje, że faktyczną grę można pod każdym względem odebrać inaczej, ale i tak nie wierzę. Ta gra nawet na PS4 jest po prostu brzydka, pusta i sztuczna; miasto wygląda jak tekturowa dekoracja, a nie żyjąca metropolia a to o czym piszesz widziałem grając na PS3. a zwłaszcza na PS4 w GTAV, ale na żadnym z materiałów z WD.

Inna sprawa, jeszcze nie spotkałem się, żeby jakaś świetna gra była w plebiscytach najgorszych / najbardziej rozczarowujących tytułów roku, a ta w takowych ciągle się przewijała.

Odpowiedz
#72
Mogę się zgodzić, że komuś nie podejdzie fabuła, główna postać czy styl gry polegający często na skakaniu od kamery do kamery i zastawianiu pułapek - to czasem bardziej gra logiczna niż akcji. Ale nie czaję, jak można nie lubić miasta w tej grze. Przeszedłem GTA5, mam tam dziesiątki godzin nabite - i serio, tamte miasto jest puste i martwe w porównaniu z tym. Zresztą tutaj fajnie gościu opowiada o tym, jak sprawiono, ze miasto w WD żyje:



Długie, ale obejrzyj z 10 minut, zobaczysz o co biega. To "chłodne, zimne" miasto jest głównie w centrum, gdzie są wieżowce; trochę dalej, w dokach, w biednych dzielnicach itp., masz po prostu żywe, zamieszkale otoczenie. Chodzę po całym mieście zamiast jeździć i podziwiam, bo naprawdę - to jest coś niesamowitego.

Inna sprawa: co innego oglądać, co innego grać. Sam widzisz, jak zmienił się mój odbiór - a grę kupiłem, bo była tania, a nie bo nagle się na nią szczególnie najarałem. Rozczarowanie roku? Dla mnie pozytywne zaskoczenie dekady.

EDIT:
I jeszcze jedno dodam. Te recki to naprawdę jakieś... dziwne. Oglądałem jedną, w której autor zarzucał grze, że blokuje gracza. Niby masz otwarty świat, ale co dwa kroki jakaś przeszkoda nie do przejścia dopóki nie pchniesz fabuły, i że tak jesteś pchany przez całą grę. WTF? Jest misja-intro i... całe miasto otwarte, choć jeszcze nie masz pełni możliwości. Chyba dwie misje fabularne później (godzinę później) masz już sprzęt do hakowania i możesz robić co chcesz, gdzie chcesz. Jeździć możesz od początku do każdego miejsca, a od tej chwili możesz już hakować konkretne dzielnice żeby mieć markery na mapie, poboczne misje itp. A że to odblokowywanie dzielnic to najzabawniejsza część gry... no kurewa, jak można to uznawać za wadę? Bo nie ma wszystkiego od razu? To tak jakby obniżyć ocenę GTA5, bo Trevor pojawia się po paru godzinach.

Odpowiedz
#73
OK, jeśli skupić się wyłącznie na ludkach, to jest jak najbardziej fajnie, ale też trudno żeby nie było, skoro gra opiera się w takim stopniu na śledzeniu / hakowaniu ludzi, więc tego elementu nie mogli olać. Ale, jakkolwiek dziwnie to nie brzmi, mam na myśli całość. Patrzę na to i nie widzę żadnych ciekawych detali, niczego ciekawego po stronie artystycznej tej gry. To jest... brzydkie, i tyle.

I nie chcę tutaj brzmieć jak fanboj GTAV, bo przechodzenie tego po raz drugi (i tak nie skończyłem, bo musiałem oddać płytkę) było niemal katorgą, ale grafika, oświetlenie i symulacja atmosfery, ilość detali... mógłbym tam tylko spacerować.

Odpowiedz
#74
No właśnie nie jest brzydkie.:) Bo jak chodzisz w tym tłumie, to zaczynasz dostrzegać masę szczegółów. To miasto po prostu ma sens. I uwierz mi, spacerowanie ma sens właśnie tutaj, zwłaszcza że jak logujesz się w hotspotach, których jest masa, dostajesz kawałek historii danego miejsca. Ja po GTA5 też sobie spacerowałem, ale szybko znudziła mnie pustka, niewielka ilość ludzi, ta dziwna czystość i połysk. Zresztą...

[Obrazek: watch-dogs-tours-ctos-brandon-docks-002.jpg]

Ile tu życia - liscie na drodze, dziury w siatce, zacieki na budynku, wyszczerbione kamienne bloki, grupka robotników sobie rozmawia... (tu praktycznie nie ma miejsca bez ludzi, jest ich spokojnie z 4x więcej niż w GTA)

[Obrazek: maxresdefault.jpg]

Pusto, czysto, martwo.

Odpowiedz
#75
Wiesz, zrozumiałbym, gdybyś wkleił coś powalającego z WD, ale... tam nic nie ma. Trzy osoby sobie stoją? Wow, niesamowite. Wiesz gdzie to już widziałem? W GTAIII 1,5 dekady temu. Tekstury z niedoskonałościami i dziury w płocie? Trzymajcie mnie, toż to rewolucja w grafice. Liście na ulicy? Nie rozumiem jak w odpowiedniku Kalifornii z GTAV mogło zabraknąć tego detalu, przecież tam jest jesień, co nie?

Myślałeś że nikt nie zauważy, że ten shot z V pochodzi z trybu multi? Właśnie dlatego ilekroć bierzesz się za obrazkowe dowody robi się beka :)

Odpowiedz
#76
Nie chciało mi się dłużej szukać screenów, a właśnie o to mi chodziło: taka nieimponująca miejscówka w WD ma więcej życia i szczegółów niż ogromne miejsce w GTA5. Natomiast fakt, że to multi, jeszcze przemawia na korzyść WD, bo tam nie ma separacji multi, on nie rozgrywa się w odizolowanym świecie tylko wszędzie tam, gdzie singiel - z tymi samymi ludźmi na ulicach. Nie ma "to multi, więc jest pusto i mdło". Zresztą... jak dla mnie wystarczy spojrzeć na oba obrazki, żeby zobaczyć, że GTA5 to plastik i próżnia bez życia. W WD wszystko jest lepsze - modele, tekstury, kolorystyka, oświetlenie - i widać to nawet na takim obrazku, nie trzeba patrzeć na najbardziej efekciarskie strefy.

Odpowiedz
#77
Czytam ten wątek i nie wiem o co lotto. GTA V puste i brzydkie? Przechodzenie go drugi raz to katorga? WTF noralnie. W obie gry grałem na PS4, z czego GTA z milion razy przeszedłem także na PS3 (na nowej generacji dopiero z 2-3 razy, ale spoko - konsolę mam od roku dopiero). Od arcydzieła Rockstara nie jestem w stanie nigdy się oderwać, nawet jak odpalę tylko, żeby sobie chwilę pojeździć i coś tam porobić. Od Watch Dogs odpadłem po zrobieniu kilku misji. Pewnie jeszcze wrócę do tej gry zanim oddam siostrzeńcowi, ale za cholerę nie mogę znaleźć tam nic z tego, o czym pisze Military, ani czegokolwiek, co by mnie zatrzymało przy niej na dłużej.

Grafika jest taka sobie, model jazdy totalnie zwalony, strzelanie w ogóle nie umywa się do silnika z Max Payne 3, główny bohater to efekt jakiegoś słabego kalkulatora zbolałych protagonistów szukających zemsty (jego głos jest wręcz absurdalny), a misje i fabuła są takie mdłe, nijakie i nudne, że dosłownie raz usnąłem. Usnąłem. Siedząc. Przy grze akcji.

Co do życia w Los Santos. Niech ostatecznym dowodem wyższości produkcji Rockstara będzie to, że z rana na przystanku autobusowym można sobie wystalkować kogoś i spędzić uroczy dzień na śledzeniu jego losów. Perypetie ogrodnika z Rockford Hills są sto razy ciekawsze niż cała linia fabularna w Watch Dogs :)
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
#78
Model jazdy jest bardzo fajny - totalny arcade, to lubię. Strzelanie spoko, ale tutaj strzelam bardzo rzadko (btw: grajcie na "Realistic", inne poziomy trudności nie mają sensu, to z myślą o tym powstała gra).

Hitch, a powiedz mi przy okazji, jaka była w zasadzie fabuła GTA5? WD jest proste i konkretne: gość szuka zemsty na ludziach, przez których zginęła jego siostrzenica, i przy okazji jest wbrew sobie wciągany ponownie w przestępczy światek. A GTA? Michael... zniszczył przez pomyłkę czyjś dom... i ten ktoś kazał mu odpracować zniszczenia, a potem pojawił się Trevor, który... chciał COŚ osiągnąć najwyraźniej... i był Franklin, który chciał być przestępcą. A na końcu mordowało się zleceniodawców, którzy... z jakiegoś powodu chcieli zabić bohaterów.

Serio - to jest tzw. 'clusterfuck', ta gra nie ma fabuły, ona ma scenki rodzajowe - zabawne, ale w szerszym kontekście pozbawione znaczenia. To są epizody z życia wariata, frajera i głupka. Dialogi są niezłe, ale tyle tu zapychaczy, że nie wiem, jak ktokolwiek może twierdzić, że podoba mu się FABUŁA. Takowej brak.

Tako rzekłem ja, głosiciel ewangelii wg św. Watch Dogs.:)

P.S. Wczoraj znów gość próbował mnie zhakować. Skrył się w wozie (taktyka leszczy). Podszedłem do auta, zauważyłem go, ale zacząłem odchodzić, pozwalając gościowi myśleć, że jest bezpieczny, że może go przeoczyłem. Zatrzymałem się kilkanaście metrów dalej. Odwróciłem. Wyjąłem granatnik... Wycelowałem... Dałem mu chwilę - próbował odpalić i uciec - ale jak tylko zaczął ruszać: BUM! Potem schowałem granatnik i ostentacyjnie przeszedłem wolnym krokiem obok wraku, wiedząc, że jeszcze gościa nie wyrzuciło z mojej gry i że patrzy.

Tak przyjemnie.:)

Odpowiedz
#79
Cytat:Hitch, a powiedz mi przy okazji, jaka była w zasadzie fabuła GTA5?

Michael finguje swoją śmierć, żeby móc pójść na układ z FBI i emeryturę, a także oddalić swoją rodzinę od Trevora. Ale kupa kasy i pierdzenie w stołek nie wypełniają jego potrzeby adrenalinki.

Cytat:Michael... zniszczył przez pomyłkę czyjś dom... i ten ktoś kazał mu odpracować zniszczenia, a potem pojawił się Trevor, który... chciał COŚ osiągnąć najwyraźniej...

Trevor pojawił się, bo zobaczył, że ktoś dokonał napadu w efekciarskim stylu Michaela, w dodatku rzucając jego stałym tekstem. Od 10 lat opłakiwał śmierć przyjaciela, więc oczywistym było, że pojechał do Los Santos sprawdzić, o co chodzi.

Cytat:i był Franklin, który chciał być przestępcą

Franklin nie chciał być przestępcą, tylko chciał zarabiać. W legalnej robocie go dymali, a że na swojej drodze spotkał pro kasiarza Michaela to postanowił pouczyć się fachu od niego.

Cytat:A na końcu mordowało się zleceniodawców, którzy... z jakiegoś powodu chcieli zabić bohaterów

FBI chciało zabić bohaterów, żeby zatrzeć ślady swojej współpracy z nimi. Przecież nawet w jednym momencie Michael mówi wprost, że po wszystkim nie pozwolą mu przeżyć, żeby potem przypadkiem w sądzie nie zeznawał przeciwko nim. Devin Weston chciał zabić Michaela za to, że ten zabił jego asystentkę, która próbowała sabotować produkcję jego filmu. No i też wcześniej wydymał ekipę na kasę. Nie zapłacił im za skrojone fury. Jak dla mnie to już wystarczający powód do odjebania go :)
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
#80
To nie jest fabuła, to jest tzw. tło fabularne. Oni się wszyscy spotykają z wymienionych przez ciebie powodów... i co się dzieje dalej? Tego nie mówisz - bo NIC się nie dzieje. Misja tu, misja tam, w końcu FBI chce zabić gości (ale to w sumie wątek poboczny)... Do czego to zmierza? Jaki jest CEL bohaterów? Bo że "zabić tamtych trzech gości", dowiadujesz się dosłownie tuż przed ostatnią misją, kiedy oni podejmują decyzję, żeby zabić Michaela i Trevora. Przez całą grę bohaterowie nie mają żadnego celu, a ich motywacje do działania są znikome. Np. misja o tym, że córka Michaela bierze udział w jakimś reality show i Michaelowi się to nie podoba, więc jadą ją powstrzymać. WTF? WHAT THE FUCK? Co to za gówno? Czemu mam się tym przejmować, czemu mam być w to zaangazowany, czemu mam chcieć marnować na to czas, do czego to prowadzi, jak mnie to przybliża do celu?

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Sleeping Dogs Hitch 17 3,799 07-08-2013, 20:52
Ostatni post: Joe Chip



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości