Watchmen (HBO, 2019-) [SPOILERY nowych odcinków!]
(17-12-2019, 03:08)Mental napisał(a):
Crov napisał(a):Miał ten serial momenty, ale jednak... naaah.

Czyli co? Nie oglądać?
Gdybym nie byl fanem Watchmen to bym nie sięgał. Jako ciekawostka do zobaczenia. Spoko serial, ale nic poza tym na te chwile. Nie jest to wielka starata czasu, nie jest to zenada, ma naprawde fajne motywy, ale całościowo to niestety bez szału. Dla mnie wciąż najlepsze odcinki to 3 i 5 i może 8. Laurie i Wade to najciekawsze postacie, które zostały ostatecznie w sumie niemal w ogole nie wykorzystane na rzecz potwornie nudnej typiarki.
#ChristopherLOLan #ChristopherTrollan


Odpowiedz
Dobrze, ze chociaz wyjasnili kim był pan Śliski z odcinka czwartego.

A finał sam nie wiem, mocno chaotyczny. Muszę obejrzeć 3 raz - na pewno mocno cierpi tempo odcinka jak i jakość przez senatora Keene'a i jego przemowe. Lol, takie rzeczy mozna robic subtelnie.

Odpowiedz
Wypiąłem się na HBO Go i ich gównianą jakość i, ekhm, nabyłem serial w pięknym 1080p.

Po trzech odcinkach jestem zachwycony, ale więcej napiszę jak skończę.

---

Podchodząc do Watchmen nie miałem jakichś specjalnych oczekiwań (pierwszy teaser był cienki, trailer z kolei już o wiele ciekawszy), a w ciągu ostatnich kilku tygodni zdążyłem poznać najważniejsze spoilery, włącznie z zakończeniem.

Mimo to oglądało się fantastycznie, zabawnie było wychwytywać każdy mniej lub bardziej subtelny foreshadowing.

Komiks mnie nie powalił, film Snydera uwielbiam, serial mnie powalił. Tyle. Znakomicie napisany, wyreżyserowany, nakręcony i zagrany. Tematycznie ciekawy i ważny, daleki od bycia niezobowiązującą komiksową rutyną. Osnucie fabuły wokół rasizmu nadało realizmu i przyziemności, tak świetnie równoważącej wszelkie elementy sci-fi. Te z kolei są pyszne, czasem dziwne i odjechane, razem tworzą ciekawy klimat i skladają się na rewelacyjny worldbuilding, gdzie często drobnymi elementami czy wręcz detalami buduje się obraz alternatywnej rzeczywistości.

King, Irons, Smart, Abdul-Mateen II (i jego penis ;) ), Chau, Nelson, Gossett Jr., Johnson, Vickers i Mason - oklaski.

Do wątku Manhattana nie mam najmniejszych zastrzeżeń (jak zresztą do całego serialu), to cholernie trudna postać, trudniejsza niż Superman, a jednak udało się go ugryźć od poruszającej strony. Czy coś tu jest nielogiczne, są jakieś dziury? Nie wiem i nie obchodzi mnie to, ale też czy dałoby się bez nich obyć w przypadku postaci która może wszystko?

W filmie Snydera zmiana kalmara na inny rodzaj zagłady mi się podobała, ale tutaj powrót do oryginalnego planu Adriana (GENIALNE otwarcie 5 odcinka) pozwolił na ciekawe ujęcie konsekwencji, również psychologicznych, tego wydarzenia.

10/10 i nie chcę kontynuacji, bo jest zupełnie niepotrzebna.

PS. Ekstra patent z inną planszą tytułową w każdym odcinku.

PS2. Muzyka!!!

Odpowiedz
Lindelof to jednak gość, który nie wie jak zbudować fabułę bez naszpikowania jej wieloma chaotycznymi, nieprzystającymi do siebie, dziwacznymi elementami. Watchmen to tego idealny przykład. Mamy 5 znakomitych - a przynajmniej znakomicie poprowadzonych i zrealizowanych odcinków (ten montaż!) - po czym zaczyna się robić coraz dziwniej, i dziwniej, i dziwniej, aż dochodzi do łopatologicznego finału, w którym mało co ma sens. Zresztą już po drodze jest tu wiele elementów zwyczajnie durnych i nieprzemyślanych nie tyle względem swiata postwatchmenowskiego, co względem samych siebie. Z kolei elementy rasowe, choć mogły stać się fajnym tłem i punktem wyjścia dla społecznych odniesień, ostatecznie sprowadzone zostają do wiadomej, jednostronnej, XXI-wiecznej narracji, czyli: black (wciąż opressed) power i women power. I dalekie jest tu od subtelności. Zastanawiam się tylko, kiedy ta bańka lewackiej politpopki pierdolnie, bo powoli dochodzimy do punktu, w którym wszelkie historie stają się nieoglądalne, bo zamiast opowieści z morałem są światopoglądową agitką uszytą wyjątkowo grubymi nićmi, jakimi zaszyto tutaj nawet Dr Manhattana będącego karykaturą siebie. Szkoda. Po połowie serii byłem gotów dać naprawdę wysoką ocenę, ale im więcej kart jest odkrywanych, tym robi się to coraz głupsze, coraz bardziej naiwne, i coraz bardziej, cóż, rasistowskie, a już na pewno stereotypowe.

niewiem/10 - choć stronę techniczną wypada docenić (poza wiadomym CGI)

PS. Muzyka? Głównie elektronika na jedno kopyto i ilustracyjne przeróbki klasyki, które Ross z automatu odwala przy każdym nowym projekcie od czasu wyścigu łódek w Social Network. Przesyt a la Baby Yoda.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Mnie w finale najbardziej boli to, że oryginał miał bardzo otwarty finał pod wieloma względami. Nie umoralniał. Pytanie czy Veidt jest szaleńcem czy geniuszem zostawało dla bardziej czytelnika. Czy mu się udało, czy nie? Na chwilę na pewno, ale co dalej? Rorschach, Manhattan, Veidt, Comedian - nie byli jednoznacznie dobrzy albo źli. Byli skomplikowani. Dreiberg był dobry, ale pełen wątpliwości; Juspeczyk była dobra, ale egoistyczna; itp.

A tu?

Sruuu! Rasiści są beką, Trieu jest szalona, główna bohaterka jest dobra. Ozymandiasz wreszcie jednoznacznie szalony. Juspeczyk właściwie bez użyteczna ostatecznie. To samo Mirror Guy. Trzy najciekawsze postacie sprowadzone do naciskania przyciskow.

Zakończenie to taki zawód, że bania mała. I nie chodzi tu o jakieś tam problemy logiczne - po prostu to zawód, bo Lindelof, który potrafił ładnie zawsze opowiadać bez dawania łopatą odpowiedzi i tworzenia czarnobiałych postaci tutaj mięnie mu faja i robi ostatecznie bajke dla dzieci.

Żenada.
#ChristopherLOLan #ChristopherTrollan


Odpowiedz
Mnie najbardziej zawiódł Looking Glass, najlepszy (imo) aktor, najciekawsza postać, a mimo to nie odegrał znaczącej roli w fabule i też jako bohater okazał się nikim.

Odpowiedz
Jestem po dwoch odcinkach i mam pytanie? Caly serial jest o rasistach, uciskanych czarnych i bialej supremacji? Bo jak narazie ten serial zaczyna mnie tylko wkurwiac, jakis komentarz spoleczny z Watchmenowym tłem.
Wymecze jednak do konca, zobaczymy.
Po dwoch odcinkach 1/10
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron

Odpowiedz
Uspokoili się z tym w 3cim odc, który moim zdaniem jest najlepszy :)

Odpowiedz
Im dluzej o tym serialu mysle, tym bardziej mnie zawodzi. Uwazam ostatecznie, ze to gorsza rzecz niż adaptacja Sndyera. Film Snydera od razu widac, ze jest wydmuszką, a serial HBO udaje, ze jest rownie wartosciowy co oryginal, jednoczesnie wypaczajac go i żałośnie spłycając.

A teraz jeszcze zaczalem ogladac to wideo - prawie trzy godziny, ale dobra analiza:

#ChristopherLOLan #ChristopherTrollan


Odpowiedz
Od początku pisalem, ze serial to zalosne gowno, ktore probuje wmowic, ze porusza bardzo wazne rzeczy. A tak naprawdę jest glupia, nadeta wydmuszka. Film Snydera to arcydzielo przy tym czyms.
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron

Odpowiedz
No, tylko na początku nie da się ocenić całości. ;) Bo potencjał w tym serialu był - tym bardziej jest to męczące. Mnie najbardziej boli banalności i czarnobiałe przedstawienie całej intrygi i bohaterów, które nie miało miejsca w oryginale. A na ocene tego - że tak jest - potrzeba jednak znać całość serialu a nie tylko początek. :)
#ChristopherLOLan #ChristopherTrollan


Odpowiedz
Ale ja znam caly serial. Obejrzalem wszystko lacznie z finalem. Zwlaszcza final to jest masa cringu i zalosnego przedstawionego lopata komentarza społecznego.
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron

Odpowiedz
FIlm Snydera pomimo snyderyzmów pozostaje w odniesieniu do serialu nieporównywalnie wierniejszy komiksowi i wybrzmiewa zarówno fabularnie i wizualnie tak jak powinien. Serial w zamyśle miał być mniej przestylizowany i bliższy komiksowi, a ostatecznie okazał się bardziej pretensjonalny niż produkcja Snydera.

Angela z kolei to jedna z najbardziej irytujących postaci serialowych jakie miałem okazję oglądać od dłuższego czasu...

Odpowiedz
Ah... zapomniałem o tym mokrym pierdzie. Koncept "liberalnej dystopii" był nawet intrygujący, ale serial i tak tego nigdy nie rozwinął, więc to taki pusty komplement. A tak to straszne nudy przez pierwszą połowę sezonu, a później cyrk i żenada do końca. Chyba najgorsza rzecz od HBO z jaką miałem do czynienia.
For my ally is the Force, and a powerful ally it is.


Odpowiedz
Też się podpisuję. Na początku byłem, tak jak większość internetów, absolutnie kupiony pierwszymi odcinkami, myśląć: "Lidelof chłopie, jak ty żeś mnie zaimponował". Dopóki gdzieś tak po 4-5 odcinkach dotarło do mnie, że ja w sumie nie wiem za co ja ten serial cenię.

Za postaci? Za wyjątkiem świetnej Silk Spectre, to większość z nich to albo wydmuszki, albo chodzące koncepty, których potencjał nie został nawet draśnięty.  Nawet Ozymandiasz w tym serialu jest interesujący bardziej z racji tajemnicy i intrygi jaka się wokół niego toczy (i która w końcu okazuje się być w kurcze pieczone naciągana i głupia), a ogląda się go przyjemnie dlatego, że to Jeremy Irons, a nie dlatego, że jest w jakoś dobrze napisany (a potencjał w takiej postaci był olbrzymi. Moore w kilku dialogach potrafił lepiej go określić i więcej z niego wycisnąć niż cały ten serial)

Za dialogi? Pffff. Wspomniana Silk Spectre ma kilka fajnych one-linerów i zgryzliwych ripost, a tak poza tym to serial pełen jest takich lekko gromkopierdnych tekstów, gdzie scenarzyści silą się na ciężar i poignancy powieści Moore'a ale im to cholernie nie wychodzi.

Za świat przedstawiony, klimat i motywy? To są te elementy, którymi ten serial moim zdaniem trochę oszukał świat, w tym również mnie na początku. Bo ten serial WYDAJE się jakby przedstawiał jakąś mega interesującą wizję przyszłośći. Worldbuilding to jeden z najczęściej pojawiających się przymiotników w peanach na temat tego serialu. Ale tak naprawdę worldbuilding w Watchmenach Lindelofa sprowadza się do tego ile smaczków i odniesień do komiksów jesteście w stanie wyłapać w tle (!!!!!!!!!O. TAM. NA ŚCIANIE TEGO BUDYNKU, W TLE KADRU WIDAĆ PLAKAT Z ODNIESIENIM DO WYDARZEŃ Z KOMIKSÓW, O JEZZZU, ALE BAAAJER), jakby to było coś imponującego (nie jest).

Ten serial robi bardzo dobre pierwsze wrażenie, bo Lidnelof podrzuca różne, idące w nieoczekiwane strony, rozwinięcia fabuły Moora, ale po czasie widać, że to do niczego nie prowadzi. Sam świat przedstawiony, jak już człowiek oswoi się z ogólnymi pomysłami przedstawionymi przez Lindelofa jest wydmuszkowy.  Tam nie ma niczego interesującego, dobrze przedstawionego czy odkrywczego. Wyobrazcie sobie, że jesteście scenarzystami sequela do Moore'owych Watchmenów. Waszą piaskownicą do przedstawiania socjo-politycznych motwów jest świat wypełniony elementami sf, toczący się w erze utopijnego (powierzchownie) przymierza pomiędzy nacjami świata, po rzekomych atakach międzygwiezdnych potworów. Potencjał na stworzenia jakiejś interesującej rzeczywistości był olbrzymi. Zamiast tego dostaliśmy coś tak cholernie przyziemnego. Nie mam pojęcia za co ludzie chwalą ten serial, gdy mówią o worldbuildingu.

Tak samo jak serial robi ludzi w balona rzekomą pomysłowością świata przedstawionego, tak samo troche oszukuje na linii polityki i motywów. Bo to jeden z tych popkulturowych tworów, który sprawia wrażenia jakby mówił jakieś ważne rzeczy o ważnych tematach, tylko z racji tego, że o nich opowiada. Ale co z tego, skoro niczego szczególnie ciekawego z nimi nie robi. To, że się wciśnie w fabułe, coś tam, coś tam rasizm i coś tam coś tam ameryka jest taka i sraka nie ma znaczenia, gdy nic konkretnego w tej kwestii nie ma się do powiedzenia. Teraz w social mediach popularne jest pisanie, że Watchmeni Lindelofa są suuuuper topical, biorąc pod uwagę obecne protesty w Stanach. Pomijając już na chwile to czy takie stwierdzenie jest prawdziwe, nigdy nie zrozumiałem chwalenia dziel sztuki, tylko dlatego, że zupełnym przypadkiem dotykają tematów, które później są gorące w zeistgetcie. Jak robią to dobrze/interesująco/emocjonująco/inteligentnie, to inna sprawa. Ale za samo wciśnięcie odniesień do "polityki", bez konkretnego celu, punktów pocieszenia się nie dostaje. Przypomina mi się TDKR Nolana i głosy, że to mega głęboko politycznie film, bo coś tam, coś tam Bane wciskający się na giełdę = Occupy Wall Street.

Do tego nie mogę się oprzeć wrażeniu, że tu bardzo dużo rzeczy zostało jakby troche na siłę podciśnięte pod motywy komiksu i że ta fabuła lepiej by działała, jakby to nie byli Watchmeni. Wszyscy policjanci noszą maski, bo przecież Watchmeni to zamaskowani mściciele.....ale ja w sumie nie wiem dlaczego oni te maski noszą. Tzn. wiem jaki jest techniczny powód (policja nie chce zostać zidentyfikowana), ale tak na poziomie ogólnych motywów ten cały pomysł z policjantami mścicielami i gliniarzach pracujących nosząc futrzaste kostiumy pandy, wydaje się być takim kuriozum na siłę wymyślonym, by ktoś w serialu chodził w pelerynie i masce, chociaż naciągane to jest w huj i w mocnym kontraście do komiksu Moore'a, gdzie istnienie kolesi przebierających się w fatałaszki by walczyć z przestępcami, było przedstawione jako społeczne kuriozum, które miało dość przekonywujące podwaliny do istnienia. Tutaj to wszystko wydaje się być jakies takie naciągane, na siłę podciągniete pod stary komiks.

Bodajże w pierwszym odcinku, jest scena jak komendant policji mówi do Looking Glassa by ten zdjął/założył (nie pamiętam już które) swoją "twarz", mając na myśli jego maskę. W tym momencie fani mieli się zesrać z tego odniesienia do komiksów, gdzie też maski określało się prawdziwymi twarzami bohaterów. Tyle, że w oryginale taki tekst pada tylko raz, w scenie gdy policja dopada Rosarcha i siłą ściąga mu maskę, na co ten odpowiada diabelskim rykiem by oddali mu jego twarz. Co w przypadku takiego socjopaty miało jak największy sens i było uzasadnione całą jego historią. W serialu, określanie "twarzą" masek ludzi, którzy od kilku lat noszą je z czysto utylitarnych względów, wydaje się być takim pustym, wyrachowanym scenariuszowym podpięciem się pod komiksy, które nie ma sensu. To tylko mały przykładzik, który zapadł mi w pamięć, ale wiem, że oglądając serial, kilka razy miałem podobne wrażenia.

W ostatnich latach dużo się naczytałem o redemption Lindeloffa jako scenarzyście. Wszyscy moi znajomi, którzy zachwycali się The Leftovers, to ludzie których zdanie cenię, więc wierzę, że tak naprawdę może być. Ale akurat w Watchmenach widać skupisko jego najgorszych, Lost'owych, mystery-box instynktów. Jeszcze brakuje by się z JJ Abramsem przywitał. 

Pamiętam, że po finale miałem mnóstwo uwag (w większości negatywnych), ale gdy próbowałem je sobie przypomnieć na potrzeby tego posta...to w sumie pustka. I to chyba dla mnie najlepsze podsumowanie tego serialu. Ja już nic nie pamiętam o tym, co tam probowano ze światem Moore'a zrobić i co powiedzieć oprócz tego, że rasizm jest zły. 

Gdy już się pozna całą intrygę, ten serial to momentami dość kiczowaty fan fiction, który sprawia wrażenie czegoś dużo lepszego, bo jest dobrze nakręcony, stylowy, klimatyczny, z dobrą muzą i PORUSZA TEMATY Z DUŻEJ LITERY. Ale wydmuszkowe to wszystko.
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  The Boys (Amazon, 2019 -) Mierzwiak 26 3,592 04-08-2020, 17:15
Ostatni post: Trailery Srailery
  The Witcher (Netflix, 2019-) Crov 1,543 112,348 03-08-2020, 22:47
Ostatni post: Capt. Nascimento
  For All Mankind (Apple, 2019) Pelivaron 7 1,018 27-07-2020, 19:10
Ostatni post: raven.second
  His Dark Materials (BBC / HBO, 2019-) Kuba 23 2,611 24-07-2020, 14:51
Ostatni post: Kuba
  Breaking Bad - serial (AMC, 2008-2013) i film El Camino (Netflix, 2019) Albertino 1,634 271,818 29-05-2020, 16:23
Ostatni post: Pelivaron
  Chernobyl (HBO, 2019) Paszczak 282 28,969 02-05-2020, 17:57
Ostatni post: Gieferg
  The Marvelous Mrs. Maisel (Amazon, 2019-) Pelivaron 15 1,470 27-04-2020, 10:17
Ostatni post: simek
  ZeroZeroZero (2019) Pelivaron 36 4,238 16-04-2020, 12:23
Ostatni post: PropJoe
  Dracula (Netflix & BBC, 2019) Kuba 67 5,711 02-04-2020, 16:44
Ostatni post: nawrocki
  Downton Abbey - serial (ITV, 2010-2015) i film (2019) patyczak 110 16,688 17-01-2020, 23:01
Ostatni post: simek



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości