Wiedźmin / The Witcher - seria
#21
Moim zdaniem te kawałki w ogóle tam nie pasują:/

Świetna muzyka niekoniecznie musi się dobrze sprawdzić w scenie. I tutaj mamy tego przykład. Muzyka powinna grać sobie w tle, być lekko zauważalna i subtelnie budować klimat, a tutaj wybija się na pierwszy plan i niszczy ten słowiański wiedźminowy klimat. Broni się tylko utwór Ciechowskiego:)

No, ale to tylko moje wrażenie po tym klipie.

Odpowiedz
#22
No akurat w tym klipie muzyka jest specjalnie puszczona trochę głośniej niż zwykle właśnie po to by było wyraźnie słychać co leci :P

Cytat:Broni się tylko utwór Ciechowskiego:)

Nie ma lepszego wiedźmińskiego kawałka niż Wiedźmin Ciechowskiego :)
Nie interesuje mnie kino ogólnie, a jedynie filmy o tym, co mnie interesuje.
-------------------------------------------------------------
Pisanina archiwalna - fantasy/sf

Odpowiedz
#23
Tak na płycie to na pewno:D

Odpowiedz
#24
I nie ma lepszej wiedźmińskiej muzyki niż ta Ciechowskiego :P (choć na soundtracku do pierwszego Witchera było kilka zbliżonych do niej stylistycznie kawałków)
Nie interesuje mnie kino ogólnie, a jedynie filmy o tym, co mnie interesuje.
-------------------------------------------------------------
Pisanina archiwalna - fantasy/sf

Odpowiedz
#25
Wiedźmin 2: Zabójcy królów ukończony.

Całkiem niedawno przeszedłem również "jedynkę", tak że porównanie ze wspomnieniami było dostatecznie świeże, by móc stwierdzić, że pod kątem elementów takich, jak fabuła i klimat, laur zwycięzcy należy się jednak pierwszej części gry. Do dziś nie mogę się otrząsnąć z przewrotności zakończenia, które sprawiło, że jeszcze przez kilka dni tęgo nad nim myślałem. Nie, żeby było czymś szczególnie nowym, ale wzięło mnie tak jakoś z zaskoczenia i wywarło oczekiwany, jak sądzę, przez twórców efekt. Mam na myśli, oczywiście głównie wątek Jakuba de Aldersberga. Kto grał będzie wiedział, o co chodzi, a kto czytał kiedykolwiek moje posty, będzie wiedział, że wykorzystano tam motyw, który lubię w każdej możliwej postaci. :)

Druga część Wiedźmina przyniosła kilka zmian, które powitałem z otwartymi ramionami i kilka takich, które mnie niepomiernie irytowały na przestrzeni całej gry. Do pierwszych zaliczam grafikę, która wprost urzeka. Dzięki temu, mimo dość ciasnych ścieżek, którymi możemy podążać, absolutnie nie odczuwa się tu atmosfery klaustrofobii, czy jakiegoś szczególnego ograniczenia. Oglądanie widoczków nie było dla mnie tak przyjemne od czasu RDR i Alana Wake. Kompletnie nie ma się tu wrażenia z innych gier, tej powtarzalności elementów "wirtualnego" budulca, gotowych klocków, itepe.

Druga sprawa, walka. Kompletnie nie rozumiem padających powyżej zarzutów pod tym adresem, a już całkiem nie pojmuję, że ktoś mógł stwierdzić, że polega ona na klepaniu w kółko jednego guzika, albo zwykłej kombinacji atak/unik. Osoba taka, albo chyba nie zagłębiła się dostatecznie w grę (chociaż już sam prolog rzuca spore wyzwanie, jeśli o to chodzi) - walka jest dynamiczna, ale wymaga też taktyki, parowania, uników, kontrowania i tak dalej. Nie pamiętam, żebym w jakiejkolwiek innej grze odnosił tak spore wrażenie tego, że to, co robię to substytut prawdziwej szermierki, a nie tępego walenia w przyciski. Do tego dochodzi jeszcze kwestia umiejętnego używania Znaków, łączenia efektów tych Znaków i, nałożenia olejów na miecze, "naostrzenia" broni, czy wypicia eliksirów (choć tu pojawia się pewien zgrzyt, o czym później...). Dodać należy, że przeciwnicy zazwyczaj nie są głupi. Potrafią okrążyć, flankować, blokować nasze sekwencje ciosów i, głównie w przypadku bossów, modyfikować styl walki względem tego, co robimy. Wiedźmiński smok był najbardziej przebiegłą bestią, z jaką walczyłem (choć dużym doświadczeniem w tej dziedzinie pochwalić się nie mogę) - kiedy próbowałem unikać go (jej), coby zregenerować nieco wigoru i zdrowia, ów atakował podstępnie ogonem. Kiedy używałem ochronnego znaku Quen, smok intensyfikował ataki ogniem (których Quen prawie wcale nie blokuje). Gdy atakowałem za długo "fireballami" znaku Igni, bestia wznosiła się w powietrze i prokurowała ataki dywanowe. Nie stwierdziłem w jej postępowaniu żadnych cyklinie powtarzanych czynności, jak w większości gier, w których mamy etap walki z bossami - tutaj niemożnością jest "nauczenie" się sposobu na zabicie. Owszem, pewne słabości przeciwników wychodzą w trakcie walki, ale nie mamy tu pętli typu, "pod dwóch atakach przeciwnik staje na chwilę, bo się zmęczył, a po trzech śmieje się złowieszczo i wtedy atakuj".

System rozwoju postaci. Może nie gram dużo w RPG, ale w większości gier, które mają jako taki element rozwoju bohatera dochodzi się do momentu, kiedy tak już się "nagrindowaliśmi", że odblokowane mamy wszystkie zdolności i walka przechodzi w zwykłą a raczej w niezwykle nudną formalność. Tutaj jest inaczej. Po pierwsze walka cały czas (przynajmniej na poziomie trudności, który wybrałem) wymaga czujności i zręczności a po drugie, nie da się rozwinąć wszystkich umiejętności z drzewka. Choćby robiło się wszystkie zadania poboczne (robiłem) i zabijało masowo potwory (zdobywanie doświadczenia w ten sposób raczej mija się z celem, bo "respawn" monstrów i liczba punktów doświadczenia, jakie za nich dostajemy jest raczej niski) to i tak nie osiągnie się tylu Talentów, aby odblokować wszystkie umiejętności (a wszystkie z nich mają przecież dwa poziomy, po Talencie za każdy). Podobało mi się to strasznie, że decyzja, w jakim kierunku rozwijać będziemy postać wynikać musi ze stylu gry, jaki sobie cenimy. Ja, że tak powiem, "poszedłem w magię" - i dodać trzeba, że raz obranego kierunku warto się trzymać, bo rozwiązanie "wszystkiego po trochu" chyba mija się z celem. A w każdym razie utrudnia pewnie rozgrywkę. Cóż, nawet obierając kierunek rozwoju, trzeba się tęgo zastanawiać, jakie Znaki warto rozwinąć bardziej, czy zainwestować więcej w Żywotność, czy w Wigor, itd.

System craftingu jest świetny. Znowu to powiem: po raz pierwszy miałem wrażenie, że czas poświęcony na zbieranie surowców i robienie questów niezbędnych do wykonania Rzadkich i Epickich przedmiotów opłaci mi się. Legendarne zbroje, miecze, i tak dalej - obawiam się, że przy większości z bossów spędziłbym niepomiernie więcej czasu i stracił nerwów, gdybym poniechał wnikliwego studiowania Przepisów i Schematów.

Nieliniowość. Dość kontrowersyjny argument, przez większość graczy zbywany tym, że jest to wrażenie ułudne. Otóż, powiem tak - miałem akurat taką sytuację, że zaczęliśmy grać równolegle ze znajomym z pracy (Anglikiem, notabene, w związku z czym rozmowa o niektórych niuansach fabuły sprawiała mi wielką frajdę - jego odbiór niektórych elementów gry był jakże odmienny od mojego!) i zdarzyło się tak - bez żadnego umawiania się - że on poszedł pod koniec pierwszego aktu z Komandem Iorwetha a ja z Rochem (bom postanowił sobie, w opozycji do pierwszej części, tym razem trzymać z ludźmi). Okazało się, że gramy w zupełnie inną grę od tego momentu. I chodziło tu nie o kosmetyczne zmiany, ale jakby zupełnie odmienną linię fabularną. Nie lubię sobie psuć radości z odkrywania gry przed zagraniem w nią i był to element dla mnie zaskakujący. Nie dość tego, okazuje się, że konsekwencje tego wyboru ciągnęły się za nami aż do końca gry - już w ostatnim akcie, który jest wspólny dla obu ścieżek, ja nie miałem możliwości wykonania (ani o niech nie widziałem) kilku questów pobocznych i chyba jednego głównego, a on znowu dziwił się, kiedy opowiadałem mu o takich cudach, jak "dungeon", w którym można zresetować wszystkie zdolności i porozdzielać Talenty od nowa. Warto dodać, że wybory, które podejmujemy w questach pobocznych, choć na fabułę istotnie nie wpływają, to znamionują się tym, że czasem wypadnie niespodziewanie lepszy sprzęt - więc i tu warto uważać. W ogóle, choć zazwyczaj łatwo rozpoznać, jaka decyzja prowadzi do kluczowych zwrotów akcji, to równie często można przeoczyć właściwy moment i wkroczyć na drogę bez powrotu (no, chyba, że "sejwem"...) :)

Teraz minusy. Zacznę od tego, że miłym akcentem była możliwość przeniesienia pewnych cech i sprzętu posiadanych w pierwszej części (co dało również kilka dodatkowych Talentów na "dzień dobry"), ale niefajne było już to, że epicka Zbroja Kruka z "jedynki" dawała mi niewiele większą ochronę niż kupiona od handlarza ćwiekowana skórzana kurtka. Piję do tego, jak strasznie osłabiono mojego "wymiatacza" na wstępie gry i to nie dając żadnego, racjonalnego wyjaśnienia. Rozumiem, że prawem RPG jest rozwijanie postaci od zera do bohatera, co bardzo umiejętnie zrobiono w części pierwszej, wykorzystując motyw utraty pamięci, ale w Wiedźminie 2 fabuła w żaden sposób nie próbuje uzasadnić tego, dlaczego na początku, po dwóch ciosach byle knechta padamy trupem. Później, jeśli się ten spadek kondycji Wiedźmina jakoś przeboleje, wychodzi to w zasadzie na plus, ale olanie ciepłym moczem strony fabularnej tego elementu jakoś tak kluje w oczy. A gdyby tak Wiedźmin został poważnie ranny. Albo może zatruty na początku, co ograniczałoby przez pewien czas jego uber-zdolności? Odrobina inwencji i byłoby to bardziej zjadliwe.

Po drugie. Interfejs ekwipunku - jedna z najgorzej zrobionych rzeczy w grach, kompletnie nieprzyjazna, wprowadzająca w błąd i wymagająca bezsensownego przeklikiwania się przez opcje. Często miałem tak, że chcąc szybko dotrzeć do recepty, albo dokumentu, mimo iż wydawało mi się, iż jest on zaznaczony, wykonywałem kompletnie inną czynność, głównie kończącą się tym, że zdejmowałem jakiś element ekwipunku, wyrzucałem go, bądź - w trakcie handlowania - sprzedawałem coś, co było mi potrzebne. Tyczy się to również nakładania Olejów i "ostrzenia" mieczy. Masa niepotrzebnego przebijania się przez kolejne pozycje. Boli też brak automatycznego porównywania statystyk posiadanych broni z tym, co znajdujemy, bądź chcemy kupić. Może jest to dość oldskulowe podejście, ale jest to jeden z tych elementów oldskulu, do których raczej wolałbym nie powracać. Wspomnę jeszcze o tym, że przy co dłuższych opisach ekwipunku, jesteśmy zmuszani do oczekiwania, aż opisy owe mozolnie przewiną się z góry do dołu, bez możliwości przyśpieszenia tegoż. Takie pierdółki, ale cholernie irytujące.

Fabuła, mimo iż dobra, wydaje mi się dużo słabsza niż w części pierwszej. W każdym bądź razie zdecydowanie mniej rozbudowana, jeśli chodzi o "pobocza". Nie wiem, ale sądzę, że większość z misji nie związanych z wątkiem głównych ma tylko jedno dno i dość wąskie tło. Te z pierwszej części o wiele częściej były wieloetapowe a zdecydowanie wiele razy więcej dawały możlwość dokonania jakiegoś wyboru. Nie wiem, może być to też wrażenie wynikające z tego, że tutaj jednak misji pobocznych jest mniej i bywa, że są one ściślej związane z wątkiem głównym? Jakby nie było, każdy z questów jest na swój sposób odmienny i niektóre mają dość zaskakujące zakończenia, nawet ich wykonanie sprowadza się do standardowych w tego typu grach czynności - pójdź/zabij/przynieś/przekaż. Sama rozmowa ze zlecajcymi zadanie bywa warta tego, by się jego podjąć. No, ale jak pisałem, chyba jednak lepiej wyszło to w pierwszej części.

Nie wiem, co jeszcze mógłbym napisać... Ogólnie jestem bardzo zadowolony, że wreszcie zdecydowałem się na przejście obu gier, bo czego by nie pisać, jest to niezapomniane wrażenie na wiele, wiele lat. Twórcy bardzo fajnie wykorzystali i rozbudowali uniwersum wiedźmińskie. Pokusiłbym się o stwierdzenie, że gdyby Sapkowski przestał być nadętym bucem i zapoznał się z grą, choćby na YT (chociaż wiecie co, wątpię, że twórca dzieła nie mógłby być choćby krzynkę ciekaw - według mnie na pewno to zrobił, chociaż jego wybujałe ego nie pozwala mu skomentować), to byłby zadowolony z kierunku w jakim to poszło. Mam nadzieję, że przynajmniej nie będzie chciał "popsuć", czy "zrobić na złość" i pociągnąć książkowej części opowieści w kompletnie innym kierunku. Jako twórca ma do tego prawo, ale każdy normalny człowiek (w domyśle: pisarz) winien dbać o zwięzłość swojego uniwersum, niezależnie od mediów, jakie dany świat eksploruje, tudzież poszerza. Historia zawarta w obu growych "Wiedźminach" jest na tyle dobra, aby nie wyrzekać się jej i skreślać ją tylko dlatego, że objawiona została w niegodnym Mistrza medium. Takie jest moje zdanie. Pominąwszy już fakt, że Mistrzu dorabia się dodatkowych kokosów, bowiem z tego, co mi wiadomo, baza fanów gry, skutecznie poszerza bazę fanów pisarza a sprzedawane obecnie wznowienia książek (z growymi okładkami) promowane są hasłami "...chcesz sobie umilić czas w oczekiwaniu na trzecią część gry?...". Serio, po wypowiedziach Sapkowskiego, jego odcinanie kuponów, przy jednoczesnym odcinaniu się od źródła tychże, sprawia, że nie cierpię go jako człowieka, choć wciąż cenię, jako pisarza.

Dość tych dygresji. Ja czasu sobie umilać książkami o Geralcie nie będę, bo sagę i opowiadania już czytałem parokrotnie, natomiast faktem jest, że czekać na nową grę będę i cieszę się, że premiera już niedługo.

P.S. Pochwalić należy dubbing, który jest wprost rewelacyjny i bije ten z pierwszej części na głowę. Prawie wszyscy, zarówno główni bohaterowie, jak i większość niezależnych brzmią znakomicie, czyć ogrom pracy włożonych w ten element i czuć, że zatrudniono tu utalentowanych lektorów. Wyjątkiem jest Saskia (na szczęście, jako że wybrałem taką, a nie inną ścieżkę był to dla mnie epizod krótki), która znacząco odstaje od całości. Jej głos nieszczególnie pasuje do postaci, ale mniejsza z tym - jej wypowiedzi walą tak rażącą uszy sztucznością, że przez chwilę poczułem się, jakbym grał w kompletnie inną grę. No, ale poza tym piątka z plusem!
"...matka rodzi człowieka, matka go karmi. Potem karmi go ziemia i ziemia go przenika, za każdym razem zostawiając szczyptę pyłu, aż w końcu człowiek nie jest już dzieckiem matki, lecz ziemi."

R.S. Bakker - "Mrok, który nas poprzedza"

https://thetwilightarea.wordpress.com/ - strona poświęcona serialowi "The Twilight Zone"

Odpowiedz
#26
(12-05-2013, 13:42)BezcelowyAlbatros napisał(a): Jako twórca ma do tego prawo, ale każdy normalny człowiek (w domyśle: pisarz) winien dbać o zwięzłość swojego uniwersum, niezależnie od mediów, jakie dany świat eksploruje, tudzież poszerza.

Powinien dbać o zwięzłość, ale tych dzieł, za które on sam odpowiadał. Co go interesuje jakaś tam gra, od jakichś tam ludzi, skoro sam ma pomysł na historię w JEGO uniwersum, w której uczestniczą JEGO postacie. Po cholerę miałby wiązać sobie ręce sugerując się historią komputerowych adaptacji?

Cytat: Pominąwszy już fakt, że Mistrzu dorabia się dodatkowych kokosów, bowiem z tego, co mi wiadomo, baza fanów gry, skutecznie poszerza bazę fanów pisarza a sprzedawane obecnie wznowienia książek (z growymi okładkami) promowane są hasłami "...chcesz sobie umilić czas w oczekiwaniu na trzecią część gry?...".

Grami się podobno nie interesuje i ma do tego pełne prawo. A idea dotycząca okładek do jego książek nie wyszła od niego, tylko od zagranicznych wydawców. I rozumiem, dlaczego mu się ten pomysł nie podoba.
I do not believe in the creed professed by the Jewish Church, by the Roman Church, by the Greek Church, by the Turkish Church, by the Protestant Church, nor by any church that I know of. My own mind is my own church

Odpowiedz
#27
A ja dostrzegam tu mimo wszystko pewną rozbieżność. Skoro jest taki anty- jeśli chodzi o inne media i ponadto, jeśli z drugiej strony ma jakiś koncept na kolejne opowieści z tego uniwersum, to po kiego w ogóle sprzedaje prawa do wykorzystywania istotnych elementów swojej twórczości? Nie interesuje go to? Chce zachować pewną niezależność, a jednocześnie spójność wizji, jaka utrwaliła się w głowach fanów po lekturze książek, to powinien to jasno powiedzieć - "nie chcę mięć do czynienia z jakimiś głupimi grami i praw do wykorzystania moich dzieł w tym durnym medium nie pozwalam, i basta!". No, ale pieniądz nie śmierdzi... Póki co, nic nowego jeszcze nie spłodził i kto wie, czy w ogóle powstanie jakaś mniej, lub bardziej luźna kontynuacja, więc może narzekanie z mojej strony jest nieco przedwczesne.

Wawrzyniec napisał(a):Po cholerę miałby wiązać sobie ręce sugerując się historią komputerowych adaptacji?

No, niby nie musi, ale po mojemu trochę źle zaczął. Nie wiem, nie wnikałem, nie sprawdzałem, jak to wygląda, ale w relacjach pisarz - twórcy mediów innych, pragnących zaadaptować jego dzieło, Sapkowski wydaje mi się postacią wręcz bezprecedensową. Wybacz, ale rzucanie, powiedzmy to sobie jasno, swojego "dziecka", nie wiedząc ani w jakim celu zostanie wykorzystane, ani w jaki sposób, czy przyniesie owo wykorzystanie chlubę i zwiększy popularność (gra), czy w oczach nie-czytelników na wieki będzie nazwa "Wiedźmin" się kojarzyła z gównianym filmem, jest czymś dla mnie kompletnie niezrozumiałym. I nie chodzi mi o to, że on miałby się teraz jakoś szczególnie gry trzymać, ale żałuję bardzo, że z twórcami jednak współpracy nie podjął. Teraz nie miałbym do niego obiekcji, gdyby chociaż pisząc coś nowego, w jakiś szczególny sposób status quo nie naruszył. Takie by było moje życzenie, ale, cóż, musztarda po obiedzie.

Wawrzyniec napisał(a):A idea dotycząca okładek do jego książek nie wyszła od niego, tylko od zagranicznych wydawców. I rozumiem, dlaczego mu się ten pomysł nie podoba.

I znowu, uściślając: re-edycja książek z okładkami "zdobionymi" postaciami z gier została wydana również w Polsce, więc nie wiem, jak się do tego mają zachodni wydawcy (zwłaszcza, że siłą rzeczy wydawca jest inny). Nie chcesz mi chyba wmówić, że autor tego kalibru, "król" polskiego fantasy nie ma nic, kompletnie nic do powiedzenia w tej kwestii? "Nie wydawać okładek z... z... tej... gry!". "Ale, ale... będą z tego piniondze!" "A, no chyba, że tak...". :)

Raz jeszcze: nie ogarniam jakie trzeba mieć ego, żeby nawet słowem nie podziękować twórcom gry, za dobrze wykonaną robotę (nawet jeśli się tworu owego na oczy nie widziało, to jednak słupki po podliczeniu coś mu do zrozumienia chyba dały?).
"...matka rodzi człowieka, matka go karmi. Potem karmi go ziemia i ziemia go przenika, za każdym razem zostawiając szczyptę pyłu, aż w końcu człowiek nie jest już dzieckiem matki, lecz ziemi."

R.S. Bakker - "Mrok, który nas poprzedza"

https://thetwilightarea.wordpress.com/ - strona poświęcona serialowi "The Twilight Zone"

Odpowiedz
#28
(12-05-2013, 23:03)BezcelowyAlbatros napisał(a): Skoro jest taki anty- jeśli chodzi o inne media i ponadto, jeśli z drugiej strony ma jakiś koncept na kolejne opowieści z tego uniwersum, to po kiego w ogóle sprzedaje prawa do wykorzystywania istotnych elementów swojej twórczości? Nie interesuje go to? Chce zachować pewną niezależność, a jednocześnie spójność wizji, jaka utrwaliła się w głowach fanów po lekturze książek, to powinien to jasno powiedzieć - "nie chcę mięć do czynienia z jakimiś głupimi grami i praw do wykorzystania moich dzieł w tym durnym medium nie pozwalam, i basta!". No, ale pieniądz nie śmierdzi...

Oczywiście, że pieniądz nie śmierdzi. Po kiego tworzył to uniwersum, jeśli nie po to, żeby między innymi zarobić? Chcą sobie robić grę wykorzystującą "istotne elementy twórczości"? A proszę bardzo! Dawać hajs i do widzenia. I fakt, nie obchodzi go, ale nie jego twórczość, tylko historia stworzona przez innych.

Cytat:Wybacz, ale rzucanie, powiedzmy to sobie jasno, swojego "dziecka", nie wiedząc ani w jakim celu zostanie wykorzystane, ani w jaki sposób, czy przyniesie owo wykorzystanie chlubę i zwiększy popularność (gra), czy w oczach nie-czytelników na wieki będzie nazwa "Wiedźmin" się kojarzyła z gównianym filmem, jest czymś dla mnie kompletnie niezrozumiałym.

Myślę, że w tym przypadku chodziło głównie o kasę. Ja na jego miejscu nawet bym się nie zastanawiał i też opyliłbym prawa. Za coś trzeba żyć.

Cytat:Raz jeszcze: nie ogarniam jakie trzeba mieć ego, żeby nawet słowem nie podziękować twórcom gry, za dobrze wykonaną robotę (nawet jeśli się tworu owego na oczy nie widziało, to jednak słupki po podliczeniu coś mu do zrozumienia chyba dały?).

Wyluzuj :). Oficjalnie przyznał, że jego zdaniem "Gra komputerowa The Witcher jest świetnie zrobiona, jej sukces jest w pełni zasłużony a twórcy zasługują na wszelkie należne splendory i honory". I starczy. On udostępnił za mamonę swój pomysł, CD Projekt przekuł to w sukces, a skutkiem ubocznym był wzrost sprzedaży książek (chociaż na ten temat nic nie wiem, w sensie czy wzrost sprzedaży książek był zauważalnie wyższy). Czysty biznes. Niech CD Projekt dziękuje pierwszy :).

Aha, i co masz z tym sugerowaniem, że dla Sapkowskiego gry to niegodne medium? Bo z tego co wyczytałem, to on się nimi po prostu nie interesuje. Dysponujesz jakąś jego wypowiedzią?
I do not believe in the creed professed by the Jewish Church, by the Roman Church, by the Greek Church, by the Turkish Church, by the Protestant Church, nor by any church that I know of. My own mind is my own church

Odpowiedz
#29
Wawrzyniec napisał(a):Oficjalnie przyznał, że jego zdaniem "Gra komputerowa The Witcher jest świetnie zrobiona, jej sukces jest w pełni zasłużony a twórcy zasługują na wszelkie należne splendory i honory"

Wawrzyniec napisał(a):Aha, i co masz z tym sugerowaniem, że dla Sapkowskiego gry to niegodne medium? Bo z tego co wyczytałem, to on się nimi po prostu nie interesuje. Dysponujesz jakąś jego wypowiedzią?

Najwyraźniej nie poczyniłem zbyt głębokiego "riserczu". Cóż, po cytacie, który podałeś jednak trochę w moich oczach zyskał. Ja sugerowałem się najbardziej dość ostrożnymi, a jednak niosącymi w sobie nutkę żalu, wypowiedziach n.t. współpracy, a raczej jej braku z Sapkowskim (na przykład w tym podcaście z Adamem Badowskim), które padały ze strony twórców gier. Byłem pewien, że sprzedanie, przy jednoczesnym odcięciu się od "duchowych" owoców pracy developerów, jest wyrazem, jeśli nie pogardy, to chłodnej obojętności względem gier w ogólności. No, ale, może rzeczywiście zapędzam się w tym swoim pieniactwie? Wiesz, ja chciałbym, aby świat był piękny, ludzie dobrzy, a układy między moimi ulubionymi pisarzami, a ludźmi adaptującymi ich dzieła na różne ekrany były zawsze tak dobre, jak wydaję się te na linii G.R.R. Martin - HBO :)

W ogóle, już abstrahując od tematu, wolałbym, aby Sapek w ogóle coś napisał, a szczególnie chętnie przeczytałbym coś bardziej w klimatach Narrenturmu.
"...matka rodzi człowieka, matka go karmi. Potem karmi go ziemia i ziemia go przenika, za każdym razem zostawiając szczyptę pyłu, aż w końcu człowiek nie jest już dzieckiem matki, lecz ziemi."

R.S. Bakker - "Mrok, który nas poprzedza"

https://thetwilightarea.wordpress.com/ - strona poświęcona serialowi "The Twilight Zone"

Odpowiedz
#30
Wawrzyniec --> http://www.eurogamer.pl/articles/2012-11-06-zastanawialicie-si-kiedy-czy-andrzej-sapkowski-gra-w-wiedmina
Im częściej na mnie kamieniem rzucicie,
sami złożycie stos - - stanę na szczycie.


Grastroskopia - Bortal dobrze wpływa na trawienie gier


Odpowiedz
#31
No i super, myślę, że wszystkie dywagacje z mojej strony można uznać za zakończone. :)
"...matka rodzi człowieka, matka go karmi. Potem karmi go ziemia i ziemia go przenika, za każdym razem zostawiając szczyptę pyłu, aż w końcu człowiek nie jest już dzieckiem matki, lecz ziemi."

R.S. Bakker - "Mrok, który nas poprzedza"

https://thetwilightarea.wordpress.com/ - strona poświęcona serialowi "The Twilight Zone"

Odpowiedz
#32








Odpowiedz
#33
Naprawdę imponująco to wygląda, szykuje nam się chyba największy polski hicior o którym będzie autentycznie bardzo głośno.

Odpowiedz
#34
"Tylko" cinematic ale kogo to obchodzi.

welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
#35
Kuźwa niby wszystko ładnie i pięknie, niby ciekawa i bezkompromisowo ukazana sytuacja, ale jednak odrobinę to wszystko za szybko, za głośno.

Toż to mogła być taka klimatyczna historyjka. Dużo lepiej by było gdyby po prostu potraktowali to jak fabularną scenę filmową, a nie jakąś pokazową montażówkę przerywaną ujęciami logo gry. Zamiast tego postanowili dopierdolić uszojebną muzykę zagłuszającą i nakładającą się na (i tak nieco nachalny, szczególnie w angielskiej wersji) wewnętrzny dialog wiedzmaka, a następnie scenę akcji tak szybką i przekombinowaną, że nie mającą dla mnie żadnego efektu.

Edit: Ok, sporo lepsze wrażenia przy polskiej wersji. No ale to nie nowość.
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.

Odpowiedz
#36
Sposób przedstawienia akcji, którym podnieciłby się Uwe Boll. Dziecinada, efekciarstwo, zero klimatu.

Odpowiedz
#37
Żaden z poprzednich Wiedźminów nie miał dobrego trailera, więc... :)

Odpowiedz
#38
Akurat W2 miał pare świetnych trailerów. No chyba, że chodzi Ci jedynie o intra CGI.

Tak jak absolutnie kocham obydwa PCetowe Wiedzmaki i uwielbiam robotę jaką wykonują developerzy z Red'a, tak za cholerę nie mogę zrozumieć skąd bierze się podnieta tymi filmikami Bagińskiego.

Intro z pierwszego wieśka było chujowe. Sztuczna, sztywna, nienaturalna animacja postaci. Nieimponujący wizualnie, a pod względem czysto technicznym nieco przestarzały. No i w końcu nie pokazujący niczego specjalnego od strony reżyserii, scenariusza czy aranżacji. Ot, zwykła naparzanka z potworem, która mogłaby być krótsza o jakąś 1/3.

Intro z rozszerzonej wersji W2 było dużo bardziej imponujące technicznie, ale na tle zachodnich perełek, to nadal żadne aj waj.
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.

Odpowiedz
#39
(14-08-2013, 16:17)Proteus napisał(a): Akurat W2 miał pare świetnych trailerów. No chyba, że chodzi Ci jedynie o intra CGI.
Tak, chodzi mi oczywiście o cinematic trailery.


Odpowiedz
#40
Charles Dance wcieli się w Emhyra van Emreisa.

http://en.thewitcher.com/news/view/366

Ciekawe, ile musieliby mu dopłacić, byśmy usłyszeli jego głos także po polsku.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Uncharted (seria) simek 566 58,227 12-01-2020, 01:17
Ostatni post: Grievous
  Seria "Souls" i Bloodborne military 69 9,589 17-12-2019, 21:29
Ostatni post: patyczak
  The Last of Us - seria Red 620 67,408 04-12-2019, 18:49
Ostatni post: Mierzwiak
  Silent Hill - filmy (2006 / 2012) i seria gier Mierzwiak 398 47,194 02-11-2019, 14:55
Ostatni post: Khet
  Resident Evil (seria) Snappik 240 33,068 05-03-2019, 00:43
Ostatni post: peju
  Dragon Age (seria) military 6 1,868 07-12-2018, 11:45
Ostatni post: Kuba
  Grand Theft Auto (seria) BezcelowyAlbatros 1,324 122,114 14-08-2018, 18:43
Ostatni post: Mierzwiak
  Metal Gear Solid (seria) Anielski_Pyl 140 23,220 07-08-2018, 17:05
Ostatni post: Kuba
  Tomb Raider (seria) peju 119 20,165 04-05-2017, 23:39
Ostatni post: Grievous
  Prince of Persia - seria gier military 26 4,749 02-05-2016, 00:12
Ostatni post: Grievous



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
2 gości