Wiem, co jem, a może nie wiem - wszystko o jedzeniu
#1
[Obrazek: tumblr_nlgvfiiQEg1ro9rq7o3_1280.jpg]

Zainspirowany moim ulubionym programem pt. "Wiem, co jem" (plus jego drugim wcieleniem "Wiem, co jem i wiem, co kupuję") postanowiłem w końcu założyć temat o jedzeniu.

Wymienialiśmy się dietami w temacie o siłowni, ale chciałbym, żebyśmy wyszli poza żarcie kurczaka z ryżem i porozmawiali tutaj o jedzeniu w znacznie szerszym zakresie. Może nawet ktoś podzieli się przepisem na najlepszą jajecznicę ever? :)

Po chwilowym zachłyśnięciu się tzw. masówką już dość dawno dałem sobie z tym spokój i po prostu stawiam na dobrą, zróżnicowaną dietę z zachowaniem paru prostych zasad takich jak 5 czy 6 posiłków dziennie, niejedzenie słodyczy czy wyrobów mięsnych takich jak kiełbasy, szynki i inne paskudztwa, jedzenie dużej ilości warzyw, unikanie fruktozy w drugiej połowie dnia no i oczywiście picie odpowiedniej ilości wody. Tyle, czyli w sumie to, co można przeczytać w pierwszym lepszym poradniku na temat właściwej diety, ale z drugiej strony nie ma tu żadnej filozofii, a i satysfakcja, i efekty tego są widoczne i wyczuwalne.

Wspomniane "Wiem, co jem" już dawno nauczyło mnie zwracania uwagi na składy na opakowaniach do tego stopnia, że mogę to wręcz nazwać obsesją :) Nie kupię niczego, czego najpierw nie przeczytam, a i często jest tak, że coś nie wyląduje w koszyku tylko dlatego, że skład czy, dokładniej, ilość cukru mnie po prostu odrzuciły.

A wy jak jecie?
Co jecie a czego nie jecie?
Wpadacie do Maca na obiad, a może macie własny ogródek?
Są na forum wegetarianie, witarianie albo osoby żywiące się tylko kosmiczną energią?
A może jest ktoś, kto ze względu na chorobę, np. cukrzycę, zmuszony jest trzymać ścisłą dietę?
Macie jakieś alergie pokarmowe?
Może ktoś walczy z oponką, ktoś inny stara się nabrać masy, a nie może, a ktoś jeszcze je co chce kiedy chce i ile chce "bo ma taką przemianę"?

Tak czy inaczej smacznego i zachęcam do dyskusji.

Odpowiedz
#2
Ja mam nudna diete - tj. taka, ktora mi smakuje, jest prosta i efektywna (i pieprze zasady 5-6 posilkow czy nie jedzenia slodyczy - jem tez lody i pizze ;)). Bo i tak spedzam nad garami godzine. Czasem zrobie cos innego, ale tez bez świrowania. Za to dzis zrobiłem lody z mrożonego kalafiora (plus kakao, cynamon, miód, odzywka bialkowa, troche wody, troche jogurtu greckiego, rodzynki i migdały). Super sprawa, w ogole nie czuć, ze to kalafior. Polecam. :D

#ChristopherLOLan #ChristopherTrollan


Odpowiedz
#3
Właśnie czytam temat z nad talerza wołowiny z brokułami, smażonych w woku. Jak się zaleje litrem magi/sosu sojowego, to może nawet ujść za zjadliwe.

A swoją dietę określiłbym jako ying-yang, gold and garbage :) Staram się jeść jak najwięcej zdrowych rzeczy, gotować samemu i przy każdej wycieczce do marketu ładuje do kosza mnóstwo warzyw, ale jednocześnie nigdy nie odmawiam sobie jak mnie najdzie ochota na fast food (w okolicy mnóstwo jest hipsterskich lokali oferujących "nowoczesne" burgery i tortille), jestem niewolnikiem pizzy i łasuchem. Więc się wyrównuje ;) Jak dobiję czterdziestki, to będę spoko wyglądał, ale walczył z diabetes i nadciśnieniem ;)
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.

Odpowiedz
#4
Ja mam mniej więcej taki plan żywienia:
-mięso maks 3 razy w tygodniu, naprzemian kurczak, wołowina(cielęcina), wieprzowina w formie szynki parmeńskiej albo specka.
-w pozostałe 4 dni tygodnia albo wegetariańskie posiłki, albo rybki (łosoś, makrela, pstrąg, tuńczyk).
-sporo nabiału, zawsze mam w lodówce ze 3 rodzaje serów (lubię zwłaszcza kozie i owcze), jogurt i śmietanę. Mleko kilka razy w tygodniu.
-wino codziennie, albo co drugi dzień. Otwieram butelkę, częściej czerwonego (raczej jestem w obozie lekkiej Burgundii niż potężnego Bordeaux) i piję 3-4 dni, po jednym sporym kieliszku na dzień. Wychodzę z założenia, że dzienną dawkę alkoholu trzeba przyjąć :) Oprócz tego piję właściwie tylko sok pomarańczowy, wodę mineralną i herbatę.
-słodyczy właściwie brak, jedyne co to gorzka czekolada, jakaś tabliczka na tydzień mi schodzi, po ~2 kostki dziennie, kakao(ciemne, nie Nesquik) z mlekiem.
-zużywam mnóstwo olejów(nierafinowanych): z orzechów włoskich, z rzepaku, z pestek dyni oraz oliwy z oliwek. Do smażenia klarowane masło.
-zjadam góra 3 posiłki dziennie, nie wyobrażam sobie jak miałbym jadać 2 razy częściej.
-robię sporo zup i kremów, najprostszych z możliwy: gotuję jakieś warzywo i blenduję z bulionem na kurczaku.
-niedużo pieczywa, za to dużo makaronów (z pszenicy durum).

Podzielę się też ulubionym przepisem: filet z łososia upieczony pod zielonym (lub czerwonym, z suszonymi pomidorami) pesto (bazylia albo szpinak, pistacje, oliwa z oliwek, starty twardy peccorino) do tego ziemniaczane pure zblendowane z bazylią i jakaś prosta sałatka. Do tego kieliszek czegoś z zestawu: Pinot Grigio, Pinot Bianco, Sauvignon Blanc, Chardonnay i jestem szczęśliwym człowiekiem.

9/10 posiłków jem w domu, a ten 1/10 to albo coś na szybko z KFC jak nie mam czasu, albo jakiś hipsterski lokal z powydziwianymi potrawami:)

Proteus napisał(a):jestem niewolnikiem pizzy i łasuchem
Mi bliżej do bycia smakoszem (chociaż jeszcze nie znawcą) niż łasuchem, potrafię dużo zjeść, ale bardzo rzadko przesadzam, z drugiej strony to bywają dni, które przeżywam na kawałku mozzarelli, dwóch awokado i obwarzanku - nie mam pojęcia czy to zdrowe :p

Odpowiedz
#5
Mierzwiak napisał(a):A wy jak jecie?




Odpowiedz
#6
simku, od samego czytania tego co napisałeś ślinka cieknie :)

Mental, rozczarowałeś mnie, liczyłem na wyznanie w stylu "Na obiad jem pieczeń z lewaka".

---

Trafiłem właśnie na nowy sezon Masterchefa i nie poznałem jednego jurora:

http://www.dailymail.co.uk/femail/article-2694890/How-does-celebrity-chef-lose-150lbs-Graham-Elliots-surgeon-reveals-secrets-incredible-transformation.html

Odpowiedz
#7
Cytat:nowy sezon Masterchefa
Oglądasz takie rzeczy? Ja nie mogę wytrzymać na żadnych takich konkursowych programach kulinarnych, za dużo tam robienia show i kręci się to bardziej wokół rywalizacji jako takiej, a nie jedzenia. Jeśli programy kulinarne, to tylko w rodzaju tych, że gość jeździ po świecie i opowiada o lokalnych przysmakach, myślę głównie o Anthonym Bourdain (właśnie pochłaniam na Netflixie No reservations i Parts Unknown) i bezkonkurencyjnym w polskiej telewizji Robercie Makłowiczu - obu polecam.

Odpowiedz
#8
(26-03-2015, 22:18)Mierzwiak napisał(a): kiełbasy, szynki i inne paskudztwa,

Dlaczego paskudztwa?

Odpowiedz
#9
(28-03-2015, 18:59)simek napisał(a): Oglądasz takie rzeczy?
Nie nałogowo, ale amerykański Masterchef akurat mi podchodzi. Co do reszty masz oczywiście rację, a Makłowicz jest super.

@Jakuzzi, o ile kiełbasa/szynka nie pochodzi z zaufanego źródła, które znam (mówiąc potocznie "od chłopa"), to nie tykam takich rzeczy. Lektura ich składu bywa traumatycznym przeżyciem.

Odpowiedz
#10
(28-03-2015, 18:59)simek napisał(a):
Cytat:nowy sezon Masterchefa
Jeśli programy kulinarne, to tylko w rodzaju tych, że gość jeździ po świecie i opowiada o lokalnych przysmakach, myślę głównie o Anthonym Bourdain (właśnie pochłaniam na Netflixie No reservations i Parts Unknown) i bezkonkurencyjnym w polskiej telewizji Robercie Makłowiczu - obu polecam.

Ja właśnie za Bourdaina dopiero teraz się zabrałem. Oglądam przy obiedzie. Nie wiem tylko czy nie ominąć "No Reservations" i podejść od razu do "Parts Unknown", bo jestem ciekawszy materiału, któru kręcił gdy był już bardziej wyrobiony.

Polecam też "Gordon Ramsay's Ultimate Cookery Course". Odcinki dostępne na tubie. Gordon, bez pierdolenia, bez telewizyjnego zapychacza podaje świetne przepisy i pomaga obadać podstawy kuchni, w szybki, nononsense sposób.

Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.

Odpowiedz
#11
(28-03-2015, 21:09)Proteus napisał(a): Polecam też "Gordon Ramsay's Ultimate Cookery Course"
O, to też bardzo fajne, emitowało to u nas TVN Style albo TLC.


Odpowiedz
#12
(28-03-2015, 21:00)Mierzwiak napisał(a): @Jakuzzi, o ile kiełbasa/szynka nie pochodzi z zaufanego źródła, które znam (mówiąc potocznie "od chłopa"), to nie tykam takich rzeczy. Lektura ich składu bywa traumatycznym przeżyciem.

Wyroby mięsne z supermarketu to wiadomo. Myślałem, że są jakieś dietetyczne przeciwwskazania generalnie do szynek i kiełbas, w tym tych "od chłopa" właśnie, robionych naturalnymi sposobami.


(28-03-2015, 21:09)Proteus napisał(a): Ja właśnie za Bourdaina dopiero teraz się zabrałem. Oglądam przy obiedzie. Nie wiem tylko czy nie ominąć "No Reservations" i podejść od razu do "Parts Unknown", bo jestem ciekawszy materiału, któru kręcił gdy był już bardziej wyrobiony.

Ja bym No Reservations nie omijał, ale to zależy co bardziej Cię kręci.

Generalnie formaty obu programów są podobne, ale w Parts Unknown jest położony dużo większy nacisk na ludzi i kulturę określonych miejsc, zaś w No Reservations chodzi przede wszystkim o jedzenie. Najlepiej zaliczyć oba programy, ale tak jak mówię, No Reservations koniecznie. To, że program początkowo trochę kulał realizacyjnie jest nieistotne - powiedziałbym wręcz, że w tym tkwi wręcz urok tego programu, kręconego często mocno spontanicznie, ale z wielką pasją. Realizacja poprawiała się z sezonu na sezon, zaś Bourdain zawsze trzymał wszystko w ryzach. Jak dla mnie facet jest wręcz stworzony do tego typu programów, ciekawy świata i wszystkiego co można zjeść i wypić swojak-gawędziarz, z łbem na karku i fajnym poczuciem humoru.

Na marginesie przetrawiłem już prawie wszystko, co Bourdian wydał. Ostatnio powróciłem po latach do Kitchen Confidential, jego najsłynniejszej książki, którą oczywiście mocno polecam. ;)


Odpowiedz
#13
(28-03-2015, 21:30)Jakuzzi napisał(a): Myślałem, że są jakieś dietetyczne przeciwwskazania generalnie do szynek i kiełbas, w tym tych "od chłopa" właśnie, robionych naturalnymi sposobami.
Nie no, bez przesady. Jeśli już to tylko moralne jeśli nie jesz mięsa ;)


Odpowiedz
#14
(28-03-2015, 21:30)Jakuzzi napisał(a): Na marginesie przetrawiłem już prawie wszystko, co Bourdian wydał. Ostatnio powróciłem po latach do Kitchen Confidential, jego najsłynniejszej książki, którą oczywiście mocno polecam. ;)


Ja się na nim poznałem dopiero za sprawą jego występów w różnych podcastach. Oczywiście słyszałem o nim wcześniej, ale w życiu nie pomyślałbym, że programy kulinarne to coś czym mogę się zainteresować na tyle by aktywnie tego wyszukiwać, ściągać, oglądać w wolnym czasie. Ale wystarczy posłuchać kolesia przez pół godziny, i od razu wiadomo, że jak da mu się wolne pole do popisu w telewizji, to wychodzi złoto.

Oglądając jego program i słuchając opowieści w podcastach, mam trochę takie wrażenie jakbym przeżywał "vicariously" pewien zupełnie obcy mi styl życia. Bo tak sam z siebie, to nigdy nie był ze mnie ani podróżnik, ani ktoś kto przykładał większe myśli do jedzenia czy rytuału "posiłku z przyjaciółmi", który on tak ceni. Dziś nie wyściubiłbym nosa poza granice, gdyby mi zapłacili ;)
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.

Odpowiedz
#15
(26-03-2015, 22:18)Mierzwiak napisał(a): Może nawet ktoś podzieli się przepisem na najlepszą jajecznicę ever? :)

Idealna jajecznica według Gordona Ramsay'a. Innej już nie robie. Chwilowe zdejmowanie patelni z ognia to dobry sposób by nie wyszła sucha papka, a śmietana i masło dodają smaku i kremowej konsystencji. Te pierdołkowate pomidorki smażone na oddzielnej patelni, też dobry dodatek. Grzyby to sobie daruje.

"Shit, is that my toast burning?"




I wersja advanced:



Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.

Odpowiedz
#16
Holy shit, muszę tego spróbować. Myślałem, że szczytem jest jajecznica na pomidorach.
http://huntersky.deviantart.com
''WHATTUP, BIOTCH!" - Harrison Ford

Odpowiedz
#17
(28-03-2015, 21:09)Proteus napisał(a): Polecam też "Gordon Ramsay's Ultimate Cookery Course". Odcinki dostępne na tubie. Gordon, bez pierdolenia, bez telewizyjnego zapychacza podaje świetne przepisy i pomaga obadać podstawy kuchni, w szybki, nononsense sposób.
Rzeczywiście fajna seria, kilka przepisów już wypróbowałem, bez pierdolenia (chociaż listę i ilość składników mogliby wyświetlać, bo czasami trzeba zajrzeć do książki po proporcje). Całości nie przejrzałem, ale jak dla mnie trochę za dużo smażenia, mięsa i ogólnie trochę przyciężkawe potrawy. Znacie coś podobnego z lżejszym przepisami?

Odpowiedz
#18
Zróbcie soczystą szynkę na święta - rewelacja!
Łatwy przepis, bez chemii, prawdziwe mięso, dziecku można dać. No i tanio.
Z chrzanem super.

[Obrazek: szynka.JPG]

Przepis z bloga, poniżej moja mała modyfikacja.
Uwaga! Ilość soli może wydać się ogromna ale tak ma być, u mnie na ok. 5-5,5l wody. Z szynki odciąć frędzle, tłuszczyk zostawić. Sznurek wędliniarski można kupić w dużych marketach Społem (ewentualnie siatkę -łatwiej).

1,3 - 1,5 kg szynki wieprzowej kulka
115 g soli (na każdy kilogram wagi)
cebula
włoszczyzna (koniecznie!)
2 łyżki majeranku
1 łyżeczka czarnego pieprzu
2 posiekane ząbki czosnku
kilka ziarenek ziela angielskiego
2-3 duże liście laurowe

Zaczynamy wieczorem.

Szynkę zwinąć i mocno obwiązać sznurkiem. ( Można także użyć mocnej białej nici kuchennej lub specjalnej siatki do wędlin).
W dużym garnku - takim, do którego swobodnie zmieści się nam cała szynka -
zagotować wodę z solą, warzywami i przyprawami. Zdjąć z palnika.
Do wody włożyć szynkę, tak, aby cała szynka była zanurzona. Doprowadzić wodę do wrzenia i od tego momentu gotować 5 minut.

Tak, tylko 5 minut.

W przykrytym garnku pozostawić szynkę do wystygnięcia na całą noc.
Rano ponownie doprowadzić wodę do wrzenia i od tego momentu gotować 5 minut.

Tylko 5 minut!

Pozostawić szynkę w garnku do wystygnięcia wody, po czym wyjąć do całkowitego wystygnięcia.

http://passionfruit.blox.pl/2009/12/Szynka-domowa.html

Odpowiedz
#19
Cytat:Łatwy przepis, bez chemii, prawdziwe mięso, dziecku można dać. No i tanio.
Nadal skądś trzeba wziąć tą surową wieprzowinę, a taka tania, supermarketowa za 9,99 kilo może być kiepskiej jakości, albo świnki czymś faszerowane.

Odpowiedz
#20
Bez przesady.
A jak sklepowa nie pasuje ekomięsożercy, zawsze może wyhodować wieprzowego świętego graala w garażu albo w łazience :)

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości