Zachowanie ludzi w kinach
#61
Danus napisał(a):Ja to bym w ogóle zabronił wchodzenie do kina z jakimkolwiek żarciem oraz wychodzenie w trakcie seansu do kibelka.
Szczególnie to drugie. Będą się w trakcie seansu zgłaszać do Ciebie. Tylko pamiętaj o wiaderku!
Klub OFILMIE | Podcast filmowy Radio Ofilmie

Odpowiedz
#62
Może to i radykalne co mówię ale ja bym spróbował. :twisted: Denerwują mnie ludzie co 3 razy w ciągu filmu przepycha się by wyjść do WC. :twisted:
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron

Odpowiedz
#63
Im nie potrzebna złość. Im potrzebna pomoc urologa.
Klub OFILMIE | Podcast filmowy Radio Ofilmie

Odpowiedz
#64
No, cóż... Gdyby w kinach doszło do usunięcia kibli i możliwości kupienia przekąsek to nie było by specjalnie dobre dla biznesu :P
Także czy na pewno dobrze na to patrzycie(co do jedzenia)? Moim zdaniem prawda jest taka, że mniej-więcej na dziesięć osób wnoszących jedzenie/picia, jedna nie umie się poprawnie z tym zachować, więc poco ma cierpieć znaczna większość?
Także jak już się wnosi jedzenie, to wypadało by je też wynieść, a nie zostawiać wiaderek po popcornie na siedzeniach…

Odpowiedz
#65
Cytat:Także jak już się wnosi jedzenie, to wypadało by je też wynieść, a nie zostawiać wiaderek po popcornie na siedzeniach…

Albo, co gorsza zostawiać popcorn rozsypany na podłodze. No, ale wtedy można poczuć się jak w chlewie, a to niektórym jest na rękę.

Odpowiedz
#66
A zdarzyło wam się kiedykolwiek coś miłego w kinie?? Ja jedyne co pamiętam to dwóch kolesi na jednym z pierwszych seansów Zemsty Sithów, którzy przed ekranem stoczyli sobie mały pojedynek na repliki mieczy świetlnych przeplatany co bardziej znanymi cytatami z całej sagi, na poaczątku myślałem, że oni są z obsługi i tak przed każdym pokazem jest :) ale potem normalnie usiedli i oglądali film. Taki miły element pozwalający wczuć się w nastrój.

Odpowiedz
#67
Nigdy nie kupiłem nic do picia i jedzenia w kinie. Ide obejrzeć film a nie jeść. Na filmie jem i pije tylko gdy oglądam w domu. Chociaż nawet w domu gdy film jest pważny, wartościowy to skupiam się na nim. Tylko.

Nigdy nie zrozumiem ludzi którzy bardziej musza skupiac sie na tym żeby im naczosik z gównianej tacki nie spadł na koszulke niż na tręsci filmu zarówno tej czytanej jak i fablarnej. Ujebani od tego popcornu, soli.. Boże..

Moja przygoda w kinie. Na Shreku Trzecim ktoś za mną otworzył butelkę (Nestea najprawdopodoniej) i miał tak zjebane lewe ręce że chyba mu sie ona wysmyknęła niczym w filmie przygodowym gdzie sześcioro rąk próbuje złapać bezcenny kamień pól butelki wylądowało na moim ubraniu. Z tyłu po 10 sekundach usłyszałem "przepraszam" ale jakby troche z domieszką rechotu. Niestety stało się to 15 min po rozpoczęciu filmu, a ja obejrzałem film do końca.

Odpowiedz
#68
Cytat:Z tyłu po 10 sekundach usłyszałem "przepraszam" ale jakby troche z domieszką rechotu.

Pełna "kulturka" :?

Odpowiedz
#69
Mój najlepszy seans pt. "Oszukać przeznaczenie 2", Punkt 44, Katowice, poranny seans, byłem sam na sali :D M I Ó D!! A wybrałem się na ten film tylko dla tego, żeby zobaczyć puszczany przed nim "Final Flight of The Osyrys" z Animatrixa. Równie miodnie było na "Szeregowcu Ryanie" i "Między niebem a piekłem" w nieistniejącym już kinie Kosmos w Katowicach, góra 5-10 osób takich, które chciały zobaczyć film a nie nażreć się popcornu. Najgorszy seans to "Punisher" w zabrzańskim Multikinie. Rząd przede mną siedziała lasia i przez cały film nadawała do kumpeli komentując wydarzenia na ekranie. Już po 20min miałem ochotę trochę jej przerobić tą blond łeb. To już wolę tak jak na "Femme Fatale" jak parka wyszła w połowie bo jej się nie spodobało a nie pieprzę głupoty przez cały seans.
Zdałem sobie sprawę, czym jest szaleństwo. To wiara w swoją własną, jedyną rzeczywistość i zachowywanie się tak jakby nie było żadnej innej.

Odpowiedz
#70
Noc kina w ursynowskim Multikinie, Infiltracja, 200 osób na sali, która mieści koło 150. Scena finałowa, a tu widzowie zaczynają klaskać! Scena tuż przed napisami, a widzowie krzyczą "kończcie to, bo zaraz się Requiem dla snu zaczyna"!

Najgorsze są seanse szkolne. W gimnazjum byłem na Starej Baśni. Przez cały seans nad głową latał mi popcorn, bo chłopaki z rzędu przede mną i z rzędu za mną rzucali w siebie przez cały film.

Odpowiedz
#71
Jeszcze jakby ten topic coś zmienił... eh

Nie cierpie jak podczas seansu ludize gadaja ze soba (najlepsze sa plotkary) albo jak korzystaja w jakikolwiek sposób z komórki (tej telefonicznej, nie szarej).

Z niemiłych sytuacj, to miałem kiedyś taki "myk", że gość za mna cały czas stukał butami w fotel. Zwróciłem uwagę i uspokoiło sie. Ale po chwili przesiadł się pajac na fotel obok i dalej walił. No myślałem że go zabiję wzrokiem. Chyba zrozumiał.

Z miłych sytuacji, to na seansie Show Girls biegały roznegliżowane panienki (premiera) i kusiły panów, na co ich zony/partnerki poprostu czerwoniły się ze złości. Widziałem taką ciekawą rzecz, że pani obok mnie nie oglądała filmu, tylko męża (czy aby nie patrzy na te striptiserki chodzące po sali).

Z dziwnych sytuacji to premiera The Quest. Poszedłem na film znacznie spóźniony (bodajże 10 minut). W starym kinie było ciemno jak w d0pie. Ledwo dotarłem po schodkach na sale. Nie było jasnej sceny, wiec przykucnałem, aby zobaczyć jakies głowy na tle ekranu. Trzeci szereg kszesełek wydawał sie pusty, wiec skulony podreptałem w tamtym kierunku. Niestety miałem ogromnego pecha. Zamiast za podparcie krzesła, złapałem jakaś babkę za cycka. Nie dość, że wydarła się jak JASNA cholera, dostałem w sekunde z dziesięć kompniaków, to sam byłem tak przerażony, że natychmiast zapragnąłem zniknąć. Machinalnie odskoczyłem na bok i usiadłem na wymacanym krześle. Jak sie okazało, usiadłem na jej koleżankę. To była masakra. Uciekłem z kina na 5 min przed końcem, aby mnie nie zlinczowały!
loading podpis...

Odpowiedz
#72
Osz ja pierdziu :D
Ale przygoda :lol:
- I don't advise a haircut, man. All hairdressers are in the employment of the government. Hairs are your aerials. They pick up signals from the cosmos, and transmit them directly into the brain. This is the reason bald-headed men are uptight.
- What absolute twaddle.  

Odpowiedz
#73
Jeszcze jedno mi się przypomniało.

Rok 1998, Godzilla Emericha wchodzi do kin. Kupuję bileciki na seans, ide z bratem, siadam i czekamy... Napisy początkowe, a tu nagle zaczyna się z tyłu koncert jakiegos dzieciaka, który co 20 sekund pyta matkę "Mamo, a co to jest?", "Mamo, a skąd to się wzięło?", "Mamo, a o co tu chodzi?". I tak w kółko do samego końca! :evil:
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
#74
Mefisto napisał(a):hmm...przypomniał mi się jeszcze nawyk reklam - to odnośnie spóźniania - otóż na seans TDK w IMAXie spóźniła się ponad połowa sali, bo właśnie spodziewali się reklam. No ludzie!!!





Natomiast ja na seans TDK przybylem na czas i jak ten cep ogladalem reklamy przez 45 (!!!) minut. W Odeonie 0k 25 minut reklam, to standard, ale TDK mialo taka widownie, ze po prostu nie mogli sobie odmowic wcisniecia maksymalnej ich ilosci- kasa z tego musiala byc olbrzymia, a widzowie byli mocno poirytowani. Co do przygod w kinie, to nie mam problemu z chrupaniem kukurydzy i lekkim siorbaniem, telefonow nie zarejestrowalem, choc czasem musze kogos przeprosic, bo kupie sobie bilet na miejscowke w jakims dobrym rzedzie, a tu juz ktos siedzi i nie bardzo sie kwapi, aby ustapic. No i raz zdazylo mi sie byc w kinie na czyms kompletnie niesmiesznym choc to miala byc komedia, ale ubaw zapewnila mi jakas kragla pani, ktora wpierw dostala czkawke ( jakies pol godziny) a na koniec bekla sobie w najlepsze... 8)
I drive truck, break arms, and arm wrestle. It's what I love to do, it's what I do best.

Odpowiedz
#75
Jeśli o mnie chodzi to... cóż, rzadko chodzę do kin (głównie dlatego, że do najbliższego porządnego mam jakieś 50km), a na seanse zwykle nie biorę żadnego żarcia. Raz wziąłem nachos na jakąś trójwymiarową pierdołę, ale że sala była pełna dzieciarni (sam pojechałem razem z delegacją drugoklasistów (i mówię tu o podstawówce) będących akurat pod jarzmem starszej), gdzie co drugi "widz" miał ze sobą jakiś balast, to większej różnicy to nie robiło.
Co do ciekawych obserwacji w sali kinowej, to na myśl przychodzą mi tylko PoTC2 i babcia z dwoma szczylami za małymi, by czytać napisy, robiąca za lektora i przy tym na wzór prawdziwych lektorów odpowiednio zmiękczająca treść . (pamiętam, że akurat Will przysięgał bodajże ojcu, że zabije Davy'ego, staruszce słowo "zabić" (czy coś w ten deseń, słabo pamiętam) przez gardło nie przeszło).
A co mi tam, przyznam się jeszcze, że raz z kumplem zrobiłem burdel na seansie AvP- wysypałem na podłogę chyba z pół paczki paluszków, które nie wiadomo, po jakiego czorta tam przytaszczyłem. Jakby nie patrzeć, burdel adekwatny do jakości filmu, szkoda tylko obsługi, która później musiała to sprzątać.
Teraz jednak nie noszę ze sobą do kina ani żarcia ani komórek ani kumpli, lubię jedynie czasem sobie krótko skomentować to, co dzieje się na ekranie (kiedy dzieje się głupio albo zabawnie), ale wcale nie czuję z tego powodu wstydu. Nie dajmy się zwariować, kino to nie msza do jasnej cholery!
For every movie, there will be voices of hatred, shrieks of condemnation, bitting spittings of envy and among them there will always be mine.

Odpowiedz
#76
The_Bitcher napisał(a):lubię jedynie czasem sobie krótko skomentować to, co dzieje się na ekranie (kiedy dzieje się głupio albo zabawnie), ale wcale nie czuję z tego powodu wstydu.

Znaczy lubisz to skomentowac na tyle glosno, zeby slyszeli to twoi kumple, czy na tyle glosno, zeby twoje wyrafinowane poczucie humoru poznali wszyscy widzowie?

Odpowiedz
#77
Przy typowym dla kin nagłośnieniu (swoją drogą, czy tylko ja uważam, że przeginają tam z ilością decybeli? Czasami po kolejnym ataku głośników mam wrażenie, że zaraz ogłuchnę.) nie dałbym głowy, iż słyszy je ktokolwiek poza mną, nie mówiąc już o rzędach dalej. Jestem pewien, że gdybyśmy kiedyś spotkali się na sali kinowej, nie zakłóciłbym ci twego rytuału.
For every movie, there will be voices of hatred, shrieks of condemnation, bitting spittings of envy and among them there will always be mine.

Odpowiedz
#78
Ok, tylko jedna niescislosc: skoro juz nie bierzesz do kina kumpli (patrz: twoj poprzedni post), to komu komentujesz film na glos?

Odpowiedz
#79
LOL, a dzisiaj ja zirytowałam stateczną rodzinkę w kinie ;) rodzice i dziewczę, lat mniej więcej 14, bo nie dość, że przyszłam na seans SAMA (straszne, doprawdy), to jeszcze usiadłam za nimi i parsknęłam cicho, kiedy młoda spytała mamusię, czy kupi jej krem na pryszcze pełnym głosem ;)

p.s. a najbardziej rozwalające są reklamy prezerwatyw i to dość dwuznaczne, alecą przed wszystkim, włącznie z "Łowcami smoków" (wiem, bo widziałam) i rodzice próbowali zasłonić młodej oczy ;)
[Obrazek: http://www.sloganizer.net/en/image,Eorath,blue,white.png]
From ghoulies and ghosties
And long-leggedy beasties
And things that go bump in the night,
Good Lord, deliver us!

Odpowiedz
#80
Cytat:p.s. a najbardziej rozwalające są reklamy prezerwatyw i to dość dwuznaczne, alecą przed wszystkim, włącznie z "Łowcami smoków" (wiem, bo widziałam) i rodzice próbowali zasłonić młodej oczy Wink

W jakim kinie są takie reklamy? W Multikinie nie reklamowali prezerwatyw nawet przed pokazem Taken o 22:10.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Jakość kopii filmowych w polskich kinach. Danus 26 3,924 18-09-2010, 18:10
Ostatni post: military



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości