Forum KMF Film.org.pl
Indiana Jones - Wersja do druku

+- Forum KMF Film.org.pl (https://forum.film.org.pl)
+-- Dział: Działy tematyczne (https://forum.film.org.pl/Forum-Dzia%C5%82y-tematyczne--5)
+--- Dział: Serie filmowe (https://forum.film.org.pl/Forum-Serie-filmowe--21)
+--- Wątek: Indiana Jones (/Thread-Indiana-Jones--25)



- Mental - 24-05-2008

Cytat: Od wczoraj zastanawiam się gdzie w KOTCS jest coś autoparodystycznego i przypomnieć sobie nie mogę.

i dobrze, ze nie mozesz, bo zle napisalem - nie autoparodystycznego, ale parodystycznego. juz poprawiam gafe.

Cytat:To tylko kino przygodowe, nie film Manna Rolling Eyes

w sumie masz racje. skoro to tylko kino przygodowe to walic emocje.

Cytat:I chyba nie chcesz powiedzieć, że jak Elsa w Krucjacie okazuje się być zdrajczynią, to z tych emocji aż cię ściskało za pierwszym razem w żołądku?

Elsa Schneider jest po pierwsze, super laska (a tych wyraznie brakuje w IJ4, bo to juz film na maksa dziecinny), a po drugie, swietna odgrywa wbrew pozorom mocno niejednoznaczna postac. i tak, wywoluje u mnie emocje wieksze niz robot Spalko.

Cytat: Bo czarne charaktery z Trylogii to jej całkowite przeciwieństwo; zero przerysowania, czysty realizm.

tak, to jej calkowite przeciwienstwo. czarne charaktery w trylogii nie wygladaja jak roboty, fryzura im sie czasami zamoczy, ubranie pobrudzi, nie sa mistrzami kung-fu, szermierki i nie praktykuja telepatii w stalinowskich szkolach. Spalko to najbardziej przerysowana i absurdalnie przegieta postac w calym uniwersum Indy'ego.


- Negrin - 24-05-2008

Mierzwiak napisał(a):Jeśli o mnie chodzi, już dawno nie widziałem filmu z tak niewymuszonym humorem, bez tekstów pod publiczkę.
Święta prawda.

Mierzwiak napisał(a):PS. Szkoda że dla kina przygodowego nie jesteś tak wyrozumiały jak dla sci-fi ekhm Sunshine ekhm. A może po prostu zabrakło w nowym Indym kultowego oświetlenia?
No... tutaj trochę jest ;)

Mierzwiak napisał(a):Ale czy nie jest tak, że Indy chce odnieść Czaszkę na miejsce sam, bo domyśla się że gdy Irina to zrobi, tam na miejscu będzie mogła wykorzystać jej moc?
Owszem, Lucas chce, żebyśmy w to wierzyli, i dość skutecznie mu się to udaje, trzeba przyznać :) Natomiast kino przygodowe zwykle rządzi się taką zasadą, że musi być "payoff". Bohater powinien koniec końców czegoś dokonać. A Indy tutaj w gruncie niczego nie dokonuje.

Mierzwiak napisał(a):I nie jest wcale tak, że udział Indy'ego w Arce był konieczny - co się dzieje gdy chcą ją wykorzystać źli ludzie zostało pokazane w finale, Indy nie ma tu nic do rzeczy bo i tak Arka nie dałaby się wykorzystać. Pfrt.
Ale gdyby nie Indy, łapę na Arce położyliby Niemcy...

Ogólnie rzecz biorąc trudno mieć do tego filmu jednoznaczny stosunek. Już pisałem: podobał mi się i jestem na tak, natomiast trochę szkoda, że przez 20 lat nie udało się przygotować mniej pretekstowego scenariusza.

Mental napisał(a):Elsa Schneider jest po pierwsze, super laska (a tych wyraznie brakuje w IJ4, bo to juz film na maksa dziecinny)
Oj chłopcze, ależ byś miał używanie, gdyby w ramiona LaBeoufa rzucili jakąś pannę. A może dziadkowi Fordowi mieli zamiast Marion podsunąć osiemnastkę? Czasem ogranicz bajer w swoich postać, wyjdzie na korzyść...


- Mental - 24-05-2008

Mierzwiak napisał(a):Szkoda że dla kina przygodowego nie jesteś tak wyrozumiały jak dla sci-fi ekhm Sunshine ekhm. A może po prostu zabrakło w nowym Indym kultowego oświetlenia? Bo wspomniany film udowadnia, że poziom scenariusza tak naprawdę nie ma dla ciebie żadnego znaczenia.

ogolnie rzecz biorac to scenariusz Sunshine rozpracowany zostal w znakomitej wiekszosci momentow perfekcyjnie od strony dramaturgicznej, podczas gdy scenariusz Indy'ego to chaltura.

ps: brak kultowego pomaranczowo-zoltego swiatelka tez mi doskwieral i to cholernie. w Poszukiwaczach i Ostatniej krucjacie bylo go pelno. tutaj zero. podejrzewam, ze kompy nie potrafia jeszcze generowac takiego oswietlenia.

Negrin napisał(a):Czasem ogranicz bajer w swoich postać, wyjdzie na korzyść...

czasem po prostu czytaj dokladnie moje posty. wiele ciekawych rzeczy sie dowiesz:)


- Khet - 24-05-2008

Cytat: Ale gdyby nie Indy, łapę na Arce położyliby Niemcy...

No i przecież położyli :P Równie dobrze Adolf mógłby ją sobie postawić obok kominka, ale użytku by z niej nie miał.


- Mierzwiak - 24-05-2008

Mental napisał(a):w sumie masz racje. skoro to tylko kino przygodowe to walic emocje.
Nie potrzeba tu żadnej złośliwości. Gdybyś tyle samo czasu co na analizowanie sci-fi poświęcił kinu przygodowemu, zrozumiałbyś że ciężar emocjonalny spoczywa tu na innych aspektach aniżeli to czy ktoś okazuje się zdrajcą, tym bardziej że - jak zawsze - służy to tylko urozmaiceniu fabuły. W Krucjacie sytuacja wyglądała inaczej (i lepiej) bo zdrajca był kobietą i kochanką bohatera.

Mental napisał(a):Elsa Schneider jest po pierwsze, super laska (a tych wyraznie brakuje w IJ4, bo to juz film na maksa dziecinny), a po drugie, swietna odgrywa wbrew pozorom mocno niejednoznaczna postac. i tak, wywoluje u mnie emocje wieksze niz robot Spalko.
Odgrywa świetnie, to prawda, ale jak sam napisałeś - po pierwsze jest super laską. A Ray Winstone nie. Pechowiec 8)

Cytat:czarne charaktery w trylogii nie wygladaja jak roboty, fryzura im sie czasami zamoczy, ubranie pobrudzi, nie sa mistrzami kung-fu, szermierki i nie praktykuja telepatii w stalinowskich szkolach. Spalko to najbardziej przerysowana i absurdalnie przegieta postac w calym uniwersum Indy'ego.
Pisz co chcesz, według mnie była świetna. I równie przerysowana co pan demoniczny nazista z Poszukiwaczy w okularkach.

Mental napisał(a):brak kultowego pomaranczowo-zoltego swiatelka tez mi doskwieral i to cholernie. w Poszukiwaczach i Ostatniej krucjacie bylo go pelno. tutaj zero. podejrzewam, ze kompy nie potrafia jeszcze generowac takiego oswietlenia.
Podejrzewam że ma to związek z miejscami w których toczy się akcja. :shock: prawda?

Negrin napisał(a):Ale gdyby nie Indy, łapę na Arce położyliby Niemcy...
Położyli. I się rozpuścili ;)

Negrin napisał(a):natomiast trochę szkoda, że przez 20 lat nie udało się przygotować mniej pretekstowego scenariusza.
Owszem, szkoda, ZAWSZE (no, prawie) można nakręcić coś lepszego, ale i tak uważam że to powrót z klasą i Spielberg nie ma się czego wstydzić.

A tak już mniej serio, z takiego scenariusza dopieszczanego przez 20 lat nie wyszłoby nic dobrego :D


- Mental - 24-05-2008

Cytat:Gdybyś tyle samo czasu co na analizowanie sci-fi poświęcił kinu przygodowemu, zrozumiałbyś że ciężar emocjonalny spoczywa tu na innych aspektach aniżeli to czy ktoś okazuje się zdrajcą

emocjonalny ciezar ZAWSZE spoczywa na tym samym aspekcie - na ludziach.

Cytat: Podejrzewam że ma to związek z miejscami w których toczy się akcja. Shocked prawda?

nieprawda.


- Mierzwiak - 24-05-2008

Nie napisałem że nie spoczywa na ludziach, tylko że są ważniejsze rzeczy niż to czy ktoś jest zdrajcą, co często jest rzeczą marginalną. "czasem po prostu czytaj dokladnie moje posty", nie dopowiadaj sobie rzeczy których nie napisałem.


- Negrin - 24-05-2008

Mierzwiak napisał(a):
Negrin napisał(a):Ale gdyby nie Indy, łapę na Arce położyliby Niemcy...
Położyli. I się rozpuścili ;)
Ale jeśli ci się rozpuścili, to następni może by już tak ochoczo nie otwierali, a jeśli nie następni, to jeszcze następni. I koniec końców Arka trafiłaby w ręce Nazistów, co jednak byłoby przykrym rozwiązaniem, nawet gdyby miała stać u Adolfa jako ozdoba ;)

Tak, z drugiej strony można uznać, że gdyby Indy się nie mieszał, to Niemcy zawieźliby Arkę to Adolfa, który by ją otworzył i też się rozpuścił, więc w gruncie rzeczy cały syf 2WŚ to przez to, że Indy wtykał nos w nieswoje sprawy :P

Mental napisał(a):emocjonalny ciezar ZAWSZE spoczywa na tym samym aspekcie - na ludziach.
Akurat w filmach przygodowych spoczywa przede wszystkim na wydarzeniach.

Skądinąd jeśli chodzi o emocje, Mental ma rację co do jednego. Mossakowski w GW (w skądinąd całkiem trafnej recenzji) pisze, że w przeciwieństwie do poprzednich części, KKC ogląda się "na zimno". Choć w takim kinie zawsze wiadomo, że wszystko się dobrze skończy, wydarzenia w starych filmach rzeczywiście były emocjonujące, natomiast tu... no cóż, wierzę, że emocjonujący mógł być motyw z atomówką, bo rzeczywiście o ile ktoś nie przeczytał w internecie o lodówce, to pewnie zachodził w głowę. Ale później wszystko już idzie jak po sznurku i nawet ten x razy, kiedy Spolko łapie Indy'ego, nie robi specjalnego wrażenia...


- Mental - 24-05-2008

Cytat:Akurat w filmach przygodowych spoczywa przede wszystkim na wydarzeniach.

bzdura. najlepszym dowodem na to, ze tak nie jest, sa Tomb Raidery, King Kongi za 300 baniek, Mumie, IJ4, Sahary oraz rozne inne komputerowe gierki kinowe. najlepszy film przygodowy ostatnich lat to fajna pierwsza czesc Piratow z Karaibow z fajnymi postaciami, ralacjami miedzy nimi i dialogami. tutaj czuc ducha nierenderowanej Wielkiej Przygody.


- Mierzwiak - 24-05-2008

To czy tobie się te wydarzenia podobają, czy nie, to już osobna sprawa. Swoją drogą zaprzeczasz sam sobie podając King Konga jako przykład filmu NIE opartego przede wszystkim na wydarzeniach :roll:


- Negrin - 24-05-2008

Mierzwiak napisał(a):Swoją drogą zaprzeczasz sam sobie podając King Konga jako przykład filmu NIE opartego przede wszystkim na wydarzeniach :roll:
Co prawda Mentala często ciężko zrozumieć, ale tym razem chyba miał na myśli, że "King Kong" i cała reszta filmów z początku dowodzi jego tezy, bo jest oparta na wydarzeniach i "nie działa", a działają Piraci.

Co do meritum: Każdemu wolno kochać ;)


- Mierzwiak - 24-05-2008

Wygląda na to że masz rację.


- Mental - 24-05-2008

Negrin napisał(a):Co prawda Mentala często ciężko zrozumieć, ale tym razem chyba miał na myśli, że "King Kong" i cała reszta filmów z początku dowodzi jego tezy, bo jest oparta na wydarzeniach i "nie działa", a działają Piraci.

proponowalbym, Negrin, zebys nie bral sie za tlumaczenie moich postow, bo sie do tego zwyczajnie nie nadajesz.


- Negrin - 24-05-2008

Ok, moje wyjaśnienie wydawało się logiczne. Skoro nie trafiłem, to dawaj: teraz Twoja kolej.

Swoją drogą jak już sobie różne rzeczy proponujemy, to ja bym proponował inną formę komentowania moich wypowiedzi. Myślałem, że to już zostało swego czasu ustalone.


- Mental - 24-05-2008

Mental napisał(a):emocjonalny ciezar ZAWSZE spoczywa na tym samym aspekcie - na ludziach.



- Negrin - 24-05-2008

Wygląda na to, że miałem rację, a Ty nawet nie poznajesz, kiedy ktoś parafrazuje Cię w nieco bardziej (chyba) zrozumiałem formie. Można i tak.


- Arahan - 24-05-2008

Obejrzałem film drugi raz i wiecie co ? Chyba za dużo oczekiwałem, bo jakby nie było ogląda się go świetnie (nawet 2 raz), jest akcja, humor, klimat.
Moje wcześniejsze uwagi, że UFO itd. wzięły się chyba głównie stąd, że zapomniałem w jakich czasach toczy się akcja.
Lata Zimnej Wojny, Roswell, twórcy dość sprawnie z tego wybrnęli.
Lodówka, małpy itp. raziły mnie dalej, ale tym razem dałem się ponieść.
Dobrze jest zobaczyć legendę na dużym ekranie, po powtórnym obejrzeniu wystawiam ocenę 8/10 i stawiam na równi ze Świątynią Zagłady.
Wybacz Indy, że zwątpiłem.


- military - 24-05-2008

Slowem wstepu: przed filmem puszczali zarabiste reklamy samochodow, zwlaszcza Audi mi sie podobalo. Ze zwiastunow fajnie zapowiadajacy sie Hancock z Willem Smithem o superbohaterze-menelu (choc mam wrazenie, ze koniec koncow i tak wszystko ugrzecznia i bedzie slodko i uroczo).

A teraz recka wlasciwa. Zaczne od narzekania: czemuz, ach czemuz Spielberg uparcie wspolpracuje z Koeppem, ktory pisze scenariusze przyzwoite, ale tylko takie? Ten koles nie ma jakiejs specjalnej werwy, pisze raczej sztampowo, a tylko czasem pojawiaja sie "przeblyski". Sa takie i w Indym, ale to co ciagnie ten film to aktorzy i rezyser. Zeby juz (niemal) uzupelnic liste wad - wkurzyl mnie niemilosiernie splagiatowany fragment muzyki z Wojny swiatow - fajny kawalek, ale rozbil mi klimat.

A teraz o zaletach: Indy i kosmici z Roswell - to pasuje jak ulal. Prolog - rewelacyjny, akcje z bomba kupuje bez mrugniecia okiem, to w koncu ten sam facet ktory znalazl Graala i widzial duchy z Arki Przymierza. Potem jest swietna ucieczka z baru, bardzo dobra akcja w dzungli, miedzy nia dluuuga przerwa w akcji (ale nudno nie jest) i juz tylko poprawna koncowka. CGI wcale niezle, nie razi, na zwiastunach wygladalo gorzej. Klimat nieziemski- to stary i dobry Indy! LaBeowulf tez wypadl zaskakujaco dobrze - jak go nie lubie, tak tutaj mi sie spodobal. Blanchett znakomita, a jej postac niezle walnieta. Ktos sie czepial, ze niby telepatka i ze to przegiecie - jak dla mnie to ten numer z telepatia mial wskazywac na to, ze cos z jej psychika nie tak. W koncu nikomu w myslach nie czytala, Indy ja skwitowal smiechem, a potem nie wspominala o swoich umiejetnosciach. Mialem wrazenie, ze jej ekipa swirow zostala wyslana na misje na zasadzie "czaszka kosmitow...? ekhm... tak... dobra, jasne, szukaj sobie, piekna moja... skoro ci to sprawi przyjemnosc". Slowem - wariatka, ktorej przypuszczenia jednak okazaly sie sluszne.

Koncowka zawiodla mnie w tym wzgledzie, ze powtarza to, co pokazali Poszukiwacze i Krucjata. Znow zli robia cos, co Indy im odradzal, Indy sie temu przyglada i przezywa, tego zlego spotyka okrutny los. Identycznie jak w poprzednich czesciach - mogli wymyslic cos nowego. No ale to Koepp... Choc epilog mu sie udal.

A, wlasnie. Marion Ravenwood. Fajna postac, ale kiedy sie usmiecha, mam wrazenie ze zaraz straci zmysly i wszystkich wymorduje...

8,5\10


- Mierzwiak - 24-05-2008

Piąteczka military. Widzisz, czasem się zgadzamy :)

PS. Na stronie GW akcję z lodówką nazwano "najlepszym filmowym pomysłem roku". Nie mogę się nie zgodzić. Mówcie co chcecie, ale im dłużej myślę o tej scenie, tym jeszcze bardziej ją lubię.

PS2. Komentarz odnośnie krytyki KOTCS: People need to enjoy this film for what it is. It's a movie, not the second coming of Christ. :wink:


- Snuffer - 24-05-2008

Ja też się zgadzam z panami M ;)

Oczekiwania miałem duże, jakimś fanem Indiany gigantycznym nie jestem ale wszystkie części lubię.
Czaszka mnie nie rozczarowała, wręcz przeciwnie - bardzo mi się podobało.
Świetny humor, całkiem fajny LaBeouf (to znaczy że nie irytował), genialny Ford.
Najbardziej podobałaby mi się sceny w dżungli, poza mocno naciąganą i zwyczajnie kiepską sceną z lianami.

Wstyd się przyznać, ale jestem takim fanem Scrubs, że jak usłyszałem i zobaczyłem Janitora w okularkach mówiącego spokojnym głosem do Jonesa to aż na krześle podskoczyłem :P
Podobnie było w Magnolii, jak jego twarz pojawiła się na 2 sekundy. Muszę przestać odświeżać sobie po raz 4 wszystkie sezony.

No i gadanie o Woźnym zajęło mi więcej niż o Indym. Co tu dużo mówić, odsyłam do mini recenzji Mierzwiaka i Militariego które trafiają w sedno.

8/10