Forum KMF Film.org.pl
Indiana Jones - Wersja do druku

+- Forum KMF Film.org.pl (https://forum.film.org.pl)
+-- Dział: Działy tematyczne (https://forum.film.org.pl/Forum-Dzia%C5%82y-tematyczne--5)
+--- Dział: Serie filmowe (https://forum.film.org.pl/Forum-Serie-filmowe--21)
+--- Wątek: Indiana Jones (/Thread-Indiana-Jones--25)



- Hitch - 29-05-2008

Arahan napisał(a):...zachowanie trochę jak niejakiego Jarosława...
Przeciez Mental to klon niejakiego Donalda :)


- Monika - 29-05-2008

Tekst zawiera lekkie spojlery.

Moje drugie podejście do filmu – niestety podtrzymuję swoją niską ocenę. Tak naprawdę z całego filmu podobały mi się tylko dwie sceny, które na dodatek nic (lub prawie nic) nie znaczyły – a obydwa ujęcie dotyczyły fedory Jonesa. Pierwsza to oczywiście scena znana wszystkim z zwiastunów, a druga to ta na ślubie – gdy w kościele zrywa się przeciąg a wiatr rzuca pod nogi Mutta najsłynniejszy kapelusz świata. Muzyczka zaczyna grać znany motyw… serce bije szybciej bo oto jesteśmy świadkami narodzin następcy Indiany i… kocham tę scenę. Jakby napisał to Desjudi „to bardzo dobra i ważna scena"; bo pokazuje stosunek Spielberga do postaci Indiany, czyli Jones może być tylko jeden.
Natomiast wciąż nie mogę przekonać się do sceny z lodówką – mój znajomy powiedział mi, że po wyjściu Indiany z lodówki brakowało tylko tekstu „do kroćset fur beczek! ale pierdolnąłem!”. Myślę, że scena ta mimo całej swojej efektownościi nawet za sto lat nie będzie takim znakiem rozpoznawczym jak ucieczka Indiego przed kulą w „Poszukiwaczach”
Mrówki, małpy, świstaki wciąż są niczym przy robakach z „Świątyni Zagłady” – te wzbudzały obrzydzenie – robaki z nowego filmu nie wzbudzają żadnych emocji. Akcja goni, akcje, zero oddechu, żadnej przerwy by odpocząć. Takiego tempa nie wytrzymał by nawet młody Jones z „Poszukiwaczy...” a co dopiero nasz „staruszek”.
Natomiast nieco łagodniej podchodzę do fabuły – ok., niech mają twórcy, kupuję pomysł z UFO – tylko po co, po co ten latający spodek?
A Spielberg i tak jest wielki - bo nakręcić "taki" film przy tak beznadziejnym scenariuszu to jednak niemały wyczyn.
Moja ostateczna ocena 4/10

PS: co do recki Mentala - na mnie działa. Może nieco za długa... ale co mi tam... więc jak ktoś napisał wcześniej dłączam do grona "lasek", którym Mental impunuje językiem. ;)


- Eorath - 29-05-2008

Monika napisał(a):PS: co do recki Mentala - na mnie działa. Może nieco za długa... ale co mi tam... więc jak ktoś napisał wcześniej dłączam do grona "lasek", którym Mental impunuje językiem. ;)

To ja napisałam :P


- Arahan - 29-05-2008

Hitch napisał(a):
Arahan napisał(a):...zachowanie trochę jak niejakiego Jarosława...
Przeciez Mental to klon niejakiego Donalda :)

No to by wiele wyjaśniało, za dużo zioła i jaboli za młodu :)

A tak poważnie, szanuje Mentala za kilka dobrych tekstów, żeby nie szukać daleko recenzja Robocopa, ale mam przeczucie, że gnojenie Indiany to naprawdę jakaś misja, bo nikt mi nie wmówi, że ten film jest, aż tak zły !

Obiektywna oceną wg. mnie będzie 7/10

Ciekaw jestem co Mental napisze po nowym Gliniarzu z Bevery ... którego już oficjalnie zapowiedzieli na 2010.
Wydaje mi się, że zarys tej recenzji już teraz mógłbym napisać nawet bez oglądania filmu, jakikolwiek by on nie był.


- Monika - 29-05-2008

Eorath napisał(a):
Monika napisał(a):PS: co do recki Mentala - na mnie działa. Może nieco za długa... ale co mi tam... więc jak ktoś napisał wcześniej dłączam do grona "lasek", którym Mental impunuje językiem. ;)

To ja napisałam :P

Ja wcześniej gdzieś przeczytałam, że ktoś z chłopców napisał coś mniej więcej takiego: "recka może imponować laskom" ;) Ale nie chce mi się w tym morzu słów szukać dokładnego cytatu. ;)


- Mental - 29-05-2008

naprawde fajnego maila dostalem w sprawie "kontrowersyjnej" recki Indy'ego. kolo pomylil Bartosza z Bartlomiejem, ale to mu akurat wybaczam. no i ja nie jestem zadnym fanem Indiany:)

Bunch napisał(a):Witam Panie Bartłomieju. Przeczytałem właśnie recenzję najnowszego "Indy'ego". Niestety to prawda, zgadzam się w pełni.
Cieszy mnie fakt, iż to jednak nie jestem dziwny, a takie same odczucia co i ja mają tez inni kinomaniaci i fani Indiany.

W swojej recencji napisał Pan:
"Co się zaś tyczy podsumowania recki, to z żalem muszę wyznać, iż w tej chwili żadna złota myśl nie przychodzi mi do głowy."

Ja chyba mam taką jedną, złotą myśl na podsumowanie.
Mianowicie, mając na uwadze czym tak na prawdę jest "artefakt", jego książkowe, encyklopedyczne znaczenie w najnowszym Indianie traci sens.
Ja pragnę dodac na podsumowanie, że po "Indiana Jones i Królestwo Kryształowej Czaszki", kamienie Shankary ze "Świątyni zagłady" mogły okazać się JAJAMI OBCEGO. I tym niestety nie optymistycznym akcentem końćze mojego maila, tym samym dziękując za doraźną recenzję i co najważniejsze napisaną przez myślącego człowieka. Sam nowym Indym jestem rozczarowany, gdyż widać zmiany na gorsze. Indianie w jego przygodach zawsze towarzyszyła jakaś dająca się odczuć tajemnica, którą widz razem z bohaterem coraz to bardziej odkrywał z biegiem minut. Czuliśmy, że coś może nie wyjść, - Indiana był dla nas bohaterem z krwii i kości. Niestety teraz dostaliśmy filmik niczym nie odbiegający od dzisiejszego kina akcji i produkcji typu "Sahara" czy "Skarb Naradów". Postacie na ekranie ogląda się jak w bajce Walta Disneya i jak tutaj odbierać coś "na poważnie z przymrużeniem oka"? Sceny humorystyczne to dno, widać, ze duet Spielberg i Luca$ chciał zaserwować nam kino komediowe, familijne, na które rodzice będą mogli zabrać swoje pociechy. Więc mamy nowego Tarzana, pokazywane do bólu durne pieski preriowe, mrówki formujące pionową strukturę by dosięgnąć człowieka (swoją drogą, że po jednym ugryzieniu człowiek nie ukazuje żadnego bólu). Mamy cały czas akcje, akcje i akcje. Już nie wypominam innych idiotyzmów, typu (jak Pan już wspomniał) Majów wyrastajacych ze ścian (dosłownie), pościgów po prostych drogach w dżungli czy chociażby największej niedorzeczności jaką jest sama Kryształwoa czaszka i ciała kosmitów. Gdzie było nam ukazane, iż to Kryształowa Czaszka przyciąga metal, na początku filmu w hangarze metal tez do czegoś lgnie - ciała kosmity. Dlatego morał z tego taki, ze ciało musiało zawierać w sobie czaszkę. Jednak potem znów widzimy to wywiezione ciało już rozcięte i bez czaszki - do czego lgnął więc metal? Do skóry ufoludków? Ona tez miała "magiczne" właściwości? Czy może takich Czaszek - już nie artefaktów, bo tymi okazały się głowy kosmitów (żenada) było więcej? A do ekipy kosmitów w statku ufole chciały miec tylko wyselekcjonowane, te a nie inne czaszki swoich zmarłych towarzyszy? Ostatecznie mamy wielki "rozpizdów" i odlot ufoli, Irina ginie od (tak w sumie nie wiadomo czego) nadmairu wiedzy? Idąc tym tropem Indiana mógłby po uwolnieniu Marion wogóle nie pchać się z tą czaszką do tego miasta, gdyż Rosjanie wiedzy czaszki jak się okazuje i tak by nie posiedli - jedynie by mogli od niej oszaleć. Gdzie sens i logika? Tfu, jaka logika, jej zawsze trudno było się doszukać w przygodach naszego dzielnego archeologa, ale przynajmniej tamto kino miało to coś i urzekało. Teraz dostaliśmy produkcję dla dzieci z dużą dawką humoru, która niczym się nie różni od innych produkcji. Reżyser chciał nam powiedzieć "tak, to jest stary, dobry Indy!" poprzez ukazywanie nam pomnika Marcusa, zdjęc zmarłago ojca doktora Jonesa i licznych nawiązań zamiast po prostu POKAZAĆ NAM "Tak, to jest stary dobry Indy!".

(...)

Rozpisałem się, zupełnie tego nie planując, ale tak to już jest, że człowiek do swoich ulubionych filmów zawsze podchodzi emocjonalniej niż do innych produkcji. Dziękuje i pozdrawiam. Gratuluję śietnej recenzji.

EDIT

z jednym sie tylko nie zgadzam: Gdzie sens i logika? Tfu, jaka logika, jej zawsze trudno było się doszukać w przygodach naszego dzielnego archeologa, ale przynajmniej tamto kino miało to coś i urzekało.

wczoraj obejrzalem sobie Poszukiwaczy Arki i do chodze do wniosku, ze ten film jest:

a) max realistyczny (bardziej juz nie mozna);
b) akcja rozwija sie logicznie, jest prawdopodobna, wyobrazalna i miesci sie w glowie przecietnego czlowieka;
c) Dietrich wcale nie jest kukla - to wzorcowy zolnierz "bez wyrazu", nawet przez chwile niepopadajacy w karykaturalna szarze;
d) malo akcji, czytaj: film na pewno nie zarobilby dzisiaj 300 baniek w 4 dni;
e) nie ma co ukrywac: przemoc jest (fizyczna, full kontakt) i to jak na kino Nowej Przygody naprawde spora (no i ten knyf z zabiciem turbana...);

EDIT2

Arahan napisał(a):Ciekaw jestem co Mental napisze po nowym Gliniarzu z Bevery ... którego już oficjalnie zapowiedzieli na 2010.

o Gliniarzu nie napisze nic, ale o rimejku RoboCopa w 3D jak najbardziej.

EDIT3

Cytat:gnojenie Indiany to naprawdę jakaś misja, bo nikt mi nie wmówi, że ten film jest, aż tak zły !

jak to nikt jak ktos?


- Gladius - 29-05-2008

[Spoilerów będzie co nie miara]
Czekałem na ten film od momentu jak tylko usłyszałem o tym, że powstanie. Co prawda po ostatnich wyczynach Lucasa, miałem pewne obawy co do neigo, ale końcowy efekt pracy Spielberga / Georga / Koeppa mnie zadowala.

Sama oś fabularna z poszukiwaniem kryształowej czaszki jest do przełknięcia - UFO mi nie przeszkadza, szczególnie że uwielbiam X-Files. Skoro Indiana mógł wcześniej szukać artefaktów o różnego rodzaju 'magicznych' właściwościach, równie dobrze może ganiać za czaszką kosmity - jedno jest równie fantastyczne jak drugie. [Inna sprawa, że jedyna odnaleziona kryształowa czaszka, nie filmowa, ma kształt normalnej czaszki ludzkiej, ale mogę z tym żyć]. Scenariusz zalicza kilka wpadek jak i zawiera w sobe kilka zupełnie niepotrzebnych scen.

Aktorsko film stoi na bardzo wysokim poziomie - Harrison, mimo wieku daje rade. Shia, w sumie powtarza swoje role z Transformers i Disturbii. Ray Winstone sympatycznie 'miota się' po ekranie, chociaż do genialnej postaci Salaha mu daleko. Irina Spalko w wykonaniu Cate Blanchett jest najjaśniejszym punktem obsady [może przeze mnie przemawiać uwielbienie do tej aktorki :)] - idealnie wpasowuje się w przerysowany świat Indiany. Nie zgadzam się ze stwierdzenniem, że jej postać jest robotem - jej 'zdolności paranormalne' są prawie na pewno jej własną fantazją, co już wcześniej ktośtu zauważył. Pza tym, to że zna kung-fu i szermierkę nie robi z niej robota, szczególnie jesli zauważymy że strzelec z niej kiepski [z kałasza strzela z biodra]. Jej niezniszczalan fryzurkatylko podkreśla przerysowanie tej postaci. Dalej - Karen Allen to taki bardziej smaczek dal fanów niż pełnoprawna postać, a szkoda - tu akurta twórcy mogli się bardziej postarać. John Hurt również spisał się nieźle. Sami Rosjanie jako przeciwnicy pasują równie dobrze jak naziści.

Muzyka jak to u Williamsa trzyma poziom, mimo iż kopiuje parę motywów z inncyh filmów. Zdjęcia również są niezłe. I efekty... Myślę, że widoczny w wielu scenach efekt kręcenia na tle blue-boxu, jest właśnie takim 'kinem w starym stylu', tyle że nowoczesnymi metodami. W końcu czy świetny pościg wagoników w Temple of Doom, czy lot samolotem w The Last Crusade waliły blue-boxem na odległość. W KKC nie jest może aż tak to widoczne, ale mimo wszystko zauważalne. Traktuję to właśnie jednak jako celowy zabieg.

Sceny z lodówką i atomówką, spadaniem z wodospadów, jazdą Mutta na dwóch dżiapch czy jego huśtaniem się na lianach są mocno przesadzone. Wiem, że wcześniejsze części również nei grzeszyły realizmem, ale chyba nie w takim natężeniu. Te dwie pierwsze da się przeżyć, chociaż wolałbym wyciąć piękny widoczek Indy'ego z grzybkiem atomowym w tle. Natomaist sceny z Muttem wyciąłbym, bo można by siębez nich obyć bez żadnej straty, a już jeśli idzie o akcję na lianach jest to najgorsza sekwencja z całego filmu, zwieńczona kretynizmem w postaci małp atakujących Rosjan.
Sam start UFO wygląda już o niebo lepiej i w gruncie rzeczy mi nie przeszkadza. Wkurzały mnie za to świstaki. Ok, przejście loga Paramount w kopiec tych zwierzątek było śmieszne, ale po cholerę jeszcze pózniej wciskać je do akcji? To samo z małapmi - dlaczego? Za to mrówki już były zrobione najlepiej z całej zwierzęcej menażerii i sceny z ich udziałem jak najbardziej zaliczam na plus.

Podsumowując, film oglądało mi się naprawdę świetnie. Mimo kilku poważnych zgrzytów, zapewnia on niezłą rozrywkę, zostając trochę w tyle za starą trylogią, lecz dotrzymując jej kroku, a o nic inengo nie chodziło.

8/10

PS
Jeżeli ktoś dotrwał do końca tego wywodu, to dziękuję :)

PS 2
Taka ciekawostka - na filmie byłem z tatą i wujkiem. Oni kochają tą serię, a film podbał im się jeszcze bardziej niż mi, mimo iż zarzuty mieli podobne. Dla mnie już samo to świadczy, że KKC jest udanym spadkobiercą serii.


- Arahan - 29-05-2008

Gladius napisał(a):Podsumowując, film oglądało mi się naprawdę świetnie. Mimo kilku poważnych zgrzytów, zapewnia on niezłą rozrywkę, zostając trochę w tyle za starą trylogią, lecz dotrzymując jej kroku, a o nic inengo nie chodziło.

8/10

PS 2
Taka ciekawostka - na filmie byłem z tatą i wujkiem. Oni kochają tą serię, a film podobał im się jeszcze bardziej niż mi, mimo iż zarzuty mieli podobne. Dla mnie już samo to świadczy, że KKC jest udanym spadkobiercą serii.

Sam bym tego lepiej nie ujął.
Bardzo trafne. Dla mnie najlepszą rekomendacją jest to, że twoja rodzina (zapewne starsze pokolenie) bawiła się na filmie dobrze.

Oni nie szukali po necie różnych informacji, może nawet zwiastuna nie widzieli, poszli i bawili się przednio, a to znaczy, że magia działa.

Znali poprzednie części Indiany Jonesa, a skoro ich reakcja była pozytywna to tylko świadczy na korzyść obrazu.


- Mental - 29-05-2008

Cytat:Sam bym tego lepiej nie ujął.

kazda sposrod miliona pozytywnych recek IJ4 konczy sie taka perelka, wiec niczego nie musisz lepiej ujmowac:)


- Arahan - 29-05-2008

Każda zaś z negatywnych recenzji Indiany skupia się do wytykania wątku z UFO, oraz braku realności tak jakby w poprzednich częściach było ich całe mnóstwo.


- Mental - 29-05-2008

Cytat:braku realności tak jakby w poprzednich częściach było ich całe mnóstwo.

zaskocze cie: w zestawie z KKC stara trylogia to dokument o archeologii. tutaj zachodzi to samo zjawisko, co w przypadku DH4.0. stara trylogia DH w porownaniu do nowego rzyga Weismana to film instruktazowy dla nowojorskiej policji pt. "Jak zachowywac sie, gdy terror squad opanuje miasto".


- Arahan - 29-05-2008

Nie porównuj Die Hard 4.0 do nowego Indiany. Jakby nie było Indy pod względem jakości jest dużo lepszym obrazem.

Oglądając Szklaną Pułapkę (jak mnie ten tytuł irytuje) miałem wrażenie, że zmieniło się wszystko, począwszy od samego Johna, skończywszy na płaczliwym czarnych charakterze.

Indiana dalej jest taki sam, dalej przeżywa przygody, dostaje po ryju.
Gdzieś miejscami czuć magię i klimat mimo iż przesłonioną CGI.


- Mental - 29-05-2008

Cytat:Nie porównuj Die Hard 4.0 do nowego Indiany.

ok, juz nie bede. wiem, ze to niewygodne, ale jak sie rzeklo: koniec porownan:)

Cytat:Jakby nie było Indy pod względem jakości jest dużo lepszym obrazem.

z tym sie akurat zgadzam.


- military - 29-05-2008

Nie mowiac juz o tym, ze stara trylogia to podrecznik walki partyzanckiej. I tak:

Jesli atakuje cie czolg, wepchnij kamien w lufe. Pocisk wystrzeli do tylu, lufa zmieni sie w kwiatuszek, a kamien wyparuje.

Dobrze miec ze soba chlebak, bo jesli ktos cie zepchnie z czolgu, mozesz zaczepic nim o wystajacy pret czy lufe. Wprawdzie fizycznie to niemozliwe, ale to specjalny chlebak Navy Seals.

Jesli masz jeden naboj do malokalibrowego pistoletu i trzech przeciwnikow, ustaw ich w rzadku - naboj przebije ich trzech i poleci jeszcze dalej. Magnum sie przy rewolwerku Indiany chowa.

Sorry, Mental, ale nudzisz juz z tym realizmem - w kazdej czesci tyle go co kot naplakal. I tu nie ma "co jest bardziej nierealne", tak samo jak nie ma "czy bardziej realistyczni sa kosmici czy 700-letni rycerz". Ale zreszta milkne w tym temacie, bo to jak grochem o sciane, a zreszta pewnie niedlugo Mentalowi jakis trybik przeskoczy i Indy 4 dostanie 9\10, tak jak to zwykle bywa przy jego zmianach nastroju - pyk i z 10\10 robi sie 1\10.

EDIT:
Bluebox widoczny w scenie walki powietrznej Jonesow w Krucjacie jest tak ewidentny i SLABY, ze juz wole CGI. Ale podejrzewam, ze ten efekt ci nie przeszkadza. Choc gdyby go zrobiono w CGI - i sluzylby do tego samego, do opowiedzenia fragmentu historii poprzez akcje - bylby "be".


- Arahan - 29-05-2008

Myślę, że na tym można zakończyć kłótnie o nowego Indianę.

Przeciwnicy i obrońcy nic nowego już nie wymyślą. Apeluje jedynie o nie popadanie w skrajności. Bo wystawienie temu filmowi 4/10 to trochę paranoja.

Najbardziej obiektywna oceną wg. mnie jest 7/10 czyli film dobry.
Nie patrząc przez pryzmat poprzednich części jest to dobre kino przygodowe, pozostaje w tyle za trylogia, ale bez przesady.

Umiar we wszystkim ;)


- military - 29-05-2008

Arahan, nie ma obiektywnych ocen. Obiektywnie to nie ocenisz nawet rosolu wlasnej babci.


- Mental - 29-05-2008

military napisał(a):Dobrze miec ze soba chlebak, bo jesli ktos cie zepchnie z czolgu, mozesz zaczepic nim o wystajacy pret czy lufe. Wprawdzie fizycznie to niemozliwe

w tej scenie jest tez inna niemozliwosc, zamaskowana (nieudolnie) montazem. Indy zaczepia sie paskiem od chlebaka o lufe czolgu, po czym wdrapuje sie na szczyt, choc wyraznie widac, ze pasek powinien mu to uniemozliwic.

EDIT

military napisał(a):Jesli masz jeden naboj do malokalibrowego pistoletu i trzech przeciwnikow, ustaw ich w rzadku - naboj przebije ich trzech i poleci jeszcze dalej. Magnum sie przy rewolwerku Indiany chowa.

a zwrociles uwage na zdumienie Indy'ego, kiedy polozyl trupem tych trzech nazi-zoldakowi? spojrzal ze zdziwieniem na spluwe, jakby to byla jakas giwera z kosmosu. nie ma jak niemiecka solidnosc wykonania:)


- Arahan - 29-05-2008

Nie zauważyliście, że czepiacie się teraz jeden drugiego ?

Mental ma swoje zdanie, które szanuje bo każdy ma do niego (jeszcze) w tym kraju prawo.
To, że owo zdanie mi się nie podoba to już widocznie mój problem, ale skakanie sobie do gardeł i wynajdywanie teraz jakiś argumentów z kosmosu jest chyba błędnym kołem.

Zaraz mi ktoś napisze, że nowy Indiana jest zły bo ma inne skarpetki.


- military - 29-05-2008

Dokladnie, ten moment jest swietny. :) Tak jakby scenarzysta i choreograf wladowali Indiane w takie klopoty, ze potem nie wiedzieli jak z tego wybrnac. :)


- romeck - 29-05-2008

Nie chcę się wtrącać, ale... ;)

Arahan napisał(a):Apeluje jedynie o nie popadanie w skrajności. Bo wystawienie temu filmowi 4/10 to trochę paranoja.
Nie widzę żadnej skrajności tylko subiektywną ocenę. Każdy może wystawić swoją. Ja np. wystawiłem qwertyuiop i to jeszcze przed obejrzeniem filmu.

Arahan napisał(a):Najbardziej obiektywna oceną wg. mnie jest 7/10 czyli film dobry.
To najciekawsza bzdurka jaką ostatnio przeczytałem. :D
"Wg Ciebie" i jednocześnie "obiektywna"? Toż to są dwie sprzeczności! :D