Forum KMF Film.org.pl
Reżyserzy, których uważamy za ZŁYCH - Wersja do druku

+- Forum KMF Film.org.pl (https://forum.film.org.pl)
+-- Dział: FILM i wszystko co z nim związane (https://forum.film.org.pl/Forum-FILM-i-wszystko-co-z-nim-zwi%C4%85zane--3)
+--- Dział: Ludzie filmu (https://forum.film.org.pl/Forum-Ludzie-filmu--14)
+--- Wątek: Reżyserzy, których uważamy za ZŁYCH (/Thread-Re%C5%BCyserzy-kt%C3%B3rych-uwa%C5%BCamy-za-Z%C5%81YCH--260)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8


Reżyserzy, których uważamy za ZŁYCH - military - 05-10-2006

Pomyślałem, że przydałby się wątek, w którym możnaby typować (z uzasadnieniem) najgorszych reżyserów. Ale nie totalne niedorajdy w rodzaju Uwe Bolla. Oni są oczywistymi niedołęgami. Myślę raczej o tych sławniejszych, mniej nienawidzonych, a jednocześnie nieporadnych. Przykłady:

Brett Ratner - temu panu wyszedł jeden film (Red Dragon). W pozostałych jego produkcjach jest tylko jedno: spory budżet. Nie ma za to emocji, DOBREGO humoru, ciekawej akcji czy scen godnych zapamiętania. Filmy Ratnera ogląda się zupełnie bez przejęcia, często zerkając na zegarek - a to wielki reżyserski grzech. A zapomina się o nich sekundę po tym, jak zaczną lecieć napisy końcowe.

Paul W.S. Anderson - podobnie jak wyżej - spory budżet i nic więcej. Z tym, że Anderson nie ma na koncie ani jednego dobrego filmu (Ukryty wymiar? Pliiiz, giw mi a brejk...). A na dodatek ten pan ma wielką słabość do zupełnie nie trzymających się kupy fabuł, pełnych niedorzeczności, ewentualnie profanujących jakąś licencję (a bywa, że i jedno i drugie).

Stanley Kubrick - trochę jak u Ratnera - głównie ładne obrazki. Filmy zupełnie pozbawione emocji; może i historie są ciekawe, może i niosą interesujące spostrzeżenia, ale życia w tym ani za grosz. A jak tu się przejmować filmem, jeśli nie przejmujemy się jego bohaterami? Kubrick to mocno przeceniany reżyser, który nawet z brutalnej wojny wietnamskiej potrafi zrobić film nie trzymający w napięciu i pozbawiony energii. Jasne, fajny był wątek Hartmanna i Pyle'a - i nic poza tym. A teraz mnie zabijcie.:)

Marek Koterski - czyli festiwal bluzgów, sztucznie brzmiącej niepoprawnej polszczyzny, złego montażu i ogólnej dodupności i szarości, czyli Standardowe Polskie Filmy nr 18676, 18677 itd. A jakby to powiedzieć językiem Koterskiego: chujnia jest chujnia, chujnia. Jak chujnia jest pokazana jest, to co tu do kroćset fur beczek! mówić więcej powiedzieć? Jak Koterski chujnię zrobi to nie ma chuja we wsi, nie?


- desjudi - 05-10-2006

marszcząc czoło z wysiłku zgodzę się co do Ratnera i Andersona. Koterskiego i KUBRICKA nie skomentuję, bo to prowokacja służb specjalnych, inaczej być nie może :twisted:

mój typ:
Maciej Ślesicki - szlachetne jest to, ze ten pan lubi kino popularne, z którego czerpie garściami tworząc swe sensacyjne dzieła. Ale to wszystko takie nieporadne, schematyczne, kiepsko wyreżyserowane. Tendencyjne kopie amerykańskiego kina rozrywkowego. Łatwe kino łatwo się ogląda, ale mnie Ślesicki cholernie drażni.


Re: NAJgorsi - Mefisto - 05-10-2006

military napisał(a):Brett Ratner - temu panu wyszedł jeden film (Red Dragon).

a Godziny szczytu? mi się podobały, choć de facto nie wysokich lotów

Cytat:Paul W.S. Anderson - podobnie jak wyżej - spory budżet i nic więcej. Z tym, że Anderson nie ma na koncie ani jednego dobrego filmu (Ukryty wymiar? Pliiiz, giw mi a brejk...).

a właśnie, że Event Horizon :)

Cytat:Stanley Kubrick - trochę jak u Ratnera - głównie ładne obrazki. Filmy zupełnie pozbawione emocji; może i historie są ciekawe, może i niosą interesujące spostrzeżenia, ale życia w tym ani za grosz. ...A teraz mnie zabijcie.:)

ja poczekam aż Cie Adi zabije, bo głupoty piszesz

Cytat:Marek Koterski - czyli festiwal bluzgów, sztucznie brzmiącej niepoprawnej polszczyzny, złego montażu i ogólnej dodupności i szarości, czyli Standardowe Polskie Filmy nr 18676, 18677 itd.

dwa słowa: Nic śmiesznego!


Re: NAJgorsi - Artemis - 05-10-2006

military napisał(a):Stanley Kubrick - trochę jak u Ratnera - głównie ładne obrazki. Filmy zupełnie pozbawione emocji; może i historie są ciekawe, może i niosą interesujące spostrzeżenia, ale życia w tym ani za grosz. A jak tu się przejmować filmem, jeśli nie przejmujemy się jego bohaterami? Kubrick to mocno przeceniany reżyser, który nawet z brutalnej wojny wietnamskiej potrafi zrobić film nie trzymający w napięciu i pozbawiony energii. Jasne, fajny był wątek Hartmanna i Pyle'a - i nic poza tym. A teraz mnie zabijcie.:)
Ok, możesz mieć swoje zdanie.


(pauza)


(nie, w sprawie Kubricka tak nie wolno!)


ale umieszczanie Kubricka na liście NAJGORSZYCH reżyserów to drobne przegięcie. masz prawo go nie lubić, ale AŻ TAK ZŁY ON CHYBA NIE JEST? Naprawdę nie znasz gorszych 'artystuf'?


- Adi - 05-10-2006

Military - nie żyjesz.


- Bułecki - 05-10-2006

military, wg mnie zarzut wobec Kubricka jest bezsensowny. Czemu? Prawie każdy film z lat 60/70, moim zdaniem, przynuża. Wtedy po prostu innaczej się kręciło filmy, zwracało się uwagę na inne rzeczy. Równie dobrze mógłbym wymienić tu prawie wszystkich reżyserów kręcących w tym okresie. Ale po co? :)
Bezapelacyjnie się zgadzam w kwestii Andersona. "AvP" i "Resident Evil" spieprzył tak, że aż miło popatrzeć.
Szczerze mówiąc niewielu reżyserów przyprawiło mnie o wrzody na żołądku. Jednym z nielicznych jest Brett Piper, twórca "Barbarzyńskiej nimfomanki w piekle dinozaurów". Jean Rollin (twórca "Zombie Lake") i reżyserzy Tromy zasługują na miano najgorszych reżyserów, zaś Kubrick i Koterski zdecydowanie NIE.


- Blekit - 05-10-2006

Bułecki, Ty tez oszalałeś


- Mefisto - 05-10-2006

Bułecki napisał(a):Jednym z nielicznych jest Brett Piper, twórca "Barbarzyńskiej nimfomanki w piekle dinozaurów".

lol - nawet nie wiesz, jaki to kultowy tytuł tutaj :D
pozdrawiamy Jakuzziego :D


- desjudi - 05-10-2006

Bułecki - to pseudonim jakiegoś agenta semantycznego układu :twisted: lata 60. i 70. to okres arcyciekawy, z ogromną ilością dzieł wybitnych. Nie wypada nawet wymieniać tytułów, bo kto filmy z tego okresu oglda, ten wie w czym rzecz.


- desjudi - 05-10-2006

a może Military chodziło o najgorszych z najlepszych? ;)


- Bułecki - 06-10-2006

Owszem, jest bardzo wiele dzieł wybitnych, ale ktoś wychowany na filmach ze Schwarzeneggerem i Van Dammem musi, że tak poetycko powiem, mocno przysiąść na dupie, aby obejrzeć coś od początku do końca. Dla przykładu: wczoraj zasnąłem na "Taksówkarzu" :) To, że film jest nudny przez jakieś 50% nie dyskredytuje (ale mądre słowo) go u mnie. Po prostu jest nudny przez 50% :)
Taka jest moja opinia.
Cytat:Bułecki - to pseudonim jakiegoś agenta semantycznego układu
Wiem, gdzie mieszkasz :twisted:


- military - 06-10-2006

Sami widzicie, że w tym wątku nie chodziło mi o wytypowanie tych oczywiście złych reżyserów. Raczej tych, których wy z jakiegoś powodu uważacie za najgorszych. No a filmy Kubricka mnie niesamowicie nudzą, co ja poradzę... Następny do listy, też kontrowersyjny:

Ridley Scott - i nie dlatego tu jest, bo jest najgorszy, ale dlatego że to przeciętniak, któremu wyszły dwa filmy, a jest wychwalany pod niebiosa. Alien - przyznaję, kunszt reżyserski jest widoczny. Blade Runner - tutaj wszystko jest raczej zasługą dobrego scenariusza. Pozostałe Gladiatory i inne Naciągacze - przeciętniactwo, w dodatku nużące (na Gladiatorze zawsze usypiam w tym samym momencie:) ). Może to nie przypadek, że najlepsze filmy Scotta to filmy sf? Może powinien zająć się właśnie tym gatunkiem? Kino historyczne wybitnie mu nie wychodzi (MOIM ZDANIEM), sensacyjne jest na przeciętnym poziomie - zapomina się o tych produkcjach w dwie minuty po obejrzeniu...


- What?! - 06-10-2006

A "Thelma i Luiza" też cię nudizła? A "Wyprawa do raju - 1492"? A "Helikopter w ogniu"? Bo że "Króleswto niebieskie" - to rozumiem. :wink: W końcu nie chodzi o reżysera idealnego, próbując tego czy tamtego mozna czasem pobłądzić.


- hops - 06-10-2006

Że też wtrące swoje trzy grosze: "Helikopter w Ogniu" to najnudniejszy film wojenny jaki widziałem. Wiele osób, co zaskakujące, podzieli pewnie moją opinię.

Dla mnie najgorszym reżyserem jest David Lynch. Przekombinowane, fragmentaryczne kino w przyciężkawych klimatach, za którym zupełnie niewiadomo czemu szaleją krytycy. I nie piszcie, że to inteligentne kino dla ludzi inteligentnych. A jeśli już chcecie to powiem jedno: wolę być głupi, a Lyncha nie oglądać. Po prostu nie mogę go zdzierżyć.

Przy okazji, pozdrawiam Desjudiego :P


- Mefisto - 06-10-2006

hops napisał(a):Że też wtrące swoje trzy grosze: "Helikopter w Ogniu" to najnudniejszy film wojenny jaki widziałem. Wiele osób, co zaskakujące, podzieli pewnie moją opinię.

hOPSik nie rób mi tego :(

a co by było w temacie...hmm...oprócz Bolla, to najgorszy jest...Lucas :D
Lubię SW, ale to że są takie dobre to właściwie nie jego zasługa, tylko ekipy, która postanowiła zrobić coś więcej. Poza SW ten pan zresztą wielkich osiągnięć nie ma. Zdecydowanie jest lepszym biznesmanem i producentem.
Poza tym najgorsza jest maniera Spielberga od jakichś 10 lat. Facet nie wie, kiedy przestać, a to na takiego wielkiego reżysera nie jest dobrze.


- hops - 06-10-2006

Mefisto napisał(a):hOPSik nie rób mi tego :(
Cóż, to nie moja wina, że "Helikopter..." to kawałek śmierdzącej kupy. Nie wiem co jest takiego ciekawego w prawie dwuipółgodzinnej, chaotycznej strzelaninie. LITOŚCI!


- What?! - 06-10-2006

Zgadzam się co do "Helikoptera w ogniu" :D Widziałam tylko początek, dalej nie dałam rady, ztego powodu, który wymieniłeś. A wtrąciłam ten tytuł do obrony Scotta, bo ciągle spotykam sie z pozytywnymi opiniami na jego temat ze strony płci, zwaną brzydką. Więc myślałam, że może niepotrzebnie nacisnęłam guzik "stop".

Co do Lyncha - popieram. Dwa pierwsze filmy jakie zobaczyłam - Blue velvet i Dzikość serca - owszem, porwały mnie jako coś nowego pod wzglęem formy, obrazu, które przewyższają proste treści. Ale później ten pan zaczął mnie nudzić, jest ciągle taki sam, tak samo zagmatwany, nieszczery, ukryty, szkoda mi czasu na rozwiązywanie jego filmowych łamigłówek, niech się sam w nie bawi, tym bardziej, że nie olsniewaja mnie pod względem przekazu. Co prawda spróbował być normalny i czytelny w "prostej historii" ale jak sam mówi, nie lubi tego filmu.
Ale nie odważyłabym się zaliczyć go do najgorszych reżyserów. Nie chce mi sie wierzyć, żeby az tylu ludzi snobowało się na Lyncha. Może on jednak coś w sobie ma, czego ja nie czuję?


- romeck - 06-10-2006

hops napisał(a):Dla mnie najgorszym reżyserem jest David Lynch. Przekombinowane, fragmentaryczne kino w przyciężkawych klimatach, za którym zupełnie niewiadomo czemu szaleją krytycy.
Czyli nie oglądałeś ani "Człowieka Słonia", ani "Prostej Historii". ;)


- hops - 06-10-2006

Ad. "Helikopter..."
Gratuluję zdecydowania w działaniu. Ja niestety postanowiłem obejrzeć go do końca [bardzo rzadko przerywam seans jakiegoś filmu] i ekstremalnie się na nim wynudziłem. Co z tego, że ma super zdjęcia i w miarę realistycznie oddaje przebieg bitwy? Nie dość, że konflikt w filmie przedstawiony jest mało interesujący, to jeszcze sposób w jaki został pokazany jest równie nieciekawy.

Ad. David Lynch
Mnie nie dość, że filmy Lyncha nudzą, to na dodatek nużą i męczą. Nawet sobie nie wyobrażasz jaką drogą krzyżową było dla mnie obejrzenie do końca "Zagubionej Autostrady" [jeden z najgorszych filmów jakie widziałem w życiu - stoi nawet w moim dossier], nie wspominając już o oklaskiwanym przez wszystkich moich znajomych "Blue Velvet", który nie dość, że mi się nie podobał, to dodatkowo zniesmaczył. I nawet argument, że genialnie zagrał Hopper, a MacLachlan udanie mu wturował do mnie nie przemawia. Lynch jest dla mnie reżyserem straconym. A najbliższy jego film, kręcony w dodatku w Polsce, uroczyście zbojkotuje.

romeck napisał(a):Czyli nie oglądałeś ani "Człowieka Słonia", ani "Prostej Historii".
Wyobraź sobie, że widziałem. Ale olałem te dwa filmy sikiem prostym, tzn. wyrzuciłem je z pamięci. "Słonia" ze względu na temat, a "Historię" ze względu na to, że mnie chciał Lynch okłamać.


- military - 06-10-2006

Helikopter jest przeciętny. Ale dlatego umieściłem tu Scotta - bo jego filmy są średniackie, a uznaje się go za geniusza. Przegiąłem w drugą stronę. Zaś Thelma i Louise - tak, nudziły mnie straszliwie.:)