Forum KMF Film.org.pl
Seria "Souls" i Bloodborne - Wersja do druku

+- Forum KMF Film.org.pl (https://forum.film.org.pl)
+-- Dział: Działy tematyczne (https://forum.film.org.pl/Forum-Dzia%C5%82y-tematyczne--5)
+--- Dział: Film a gry komputerowe (https://forum.film.org.pl/Forum-Film-a-gry-komputerowe--27)
+--- Wątek: Seria "Souls" i Bloodborne (/Thread-Seria-Souls-i-Bloodborne--4202)

Strony: 1 2 3 4


RE: Gry - military - 11-02-2017

Demons Souls jest 10x trudniejsze od Dark Souls. Zostaw na koniec.


RE: Seria "Souls" i Bloodborne - Norton - 11-02-2017

Najtrudniejsza jest ta część od której zaczniesz swoją przygodę z Soulsborne. Polecam na start Dark Souls - papierek lakmusowy jak znalazł no i to (fanboy mode on) po prostu genialna gra. No i nie ma obawy, że czegoś nie zaczaisz, bo nie grałeś wcześniej w Demon's Souls, więc tym bardziej zachęcam do wizyty w Lordran.


RE: Seria "Souls" i Bloodborne - Proteus - 11-02-2017

Dark Souls i Demon Souls są jakoś bezpośrednio, fabularnie połączone? Czy jeżeli będę chciał zagłębić się w Lore serii, to Demon Souls jest wymagane?

A i pomóżcie mi osadzić gejmplej tej serii w jakiś kontekst. Do zapoznania się z DS najbardziej zachęca mnie właśnie fabuła, Lore i klimat, o których nasłuchałem się samych superlatywów, ale do elementu gejmplejowego zawsze podchodziłem trochę nieufnie. W sensie, tak, czaję, że gry są mega trudne, ale chyba urok polega na czymś więcej? Ja mogę sobie gejmplejowo średniacką grę ustawić na maksymalny tryb trudności, albo zmodyfikować modami, tak by do każdej walki z randomowym przeciwnikiem podchodzić z potem na łapach, ale to nie oznacza, że będzie to przyjemne doświadczenie. Podejrzewam, że w DS walka nie jest jedynie trudna, ale że jest coś specificznego w systemie walki, który sprawia, że chce się do niego wracać i próbować dalej, pomimo porażek?

Apropo klonów DS. O nowym NIOH piszą w necie same dobre rzeczy.


RE: Seria "Souls" i Bloodborne - military - 12-02-2017

Nie ma związku między Dark a Demons, ale w Demons po każdej śmeirci musisz gibać przez o wiele większy fragment levelu niż w Dark - więc walki z bossami są naprawdę bardzo, bardzo trudne. Czasem musisz spędzić 10-15 minut na przechodzeniu do bossa, żeby zostać załatwionym w jednym strzale. W Dark checkpointy są lepiej rozmieszczone - tam to kwestia 2-3 minut. Dlatego Demons jest trudniejsze (wymagające większej cierpliwości). Zacznij od Dark.

P.S.
Ja zacząłem od Dark, więc to nie tak, że "pierwsza gra jest najtrudniejsza".


RE: Seria "Souls" i Bloodborne - patyczak - 12-02-2017

Cytat:Podejrzewam, że w DS walka nie jest jedynie trudna, ale że jest coś specificznego w systemie walki, który sprawia, że chce się do niego wracać i próbować dalej, pomimo porażek?

Lepiej bym tego nie podsumował. Wyczytałem kiedyś, że "gra jest trudna, ale sprawiedliwa, bo jeżeli przegrywasz, to tylko twoja wina". Nie rozumiałem tego i myślałem, że to gówniany coelhizm, ale jednak coś w tym jest. Zazwyczaj zwykłe szkielety potrafią posłać mnie do piachu, ale równie dobrze, jeżeli wejdę w rytm i będę w formie, mogę przejść całkiem spory kawałek mapy bez uszczerbku na pasku zdrowia. Jeżeli poznam ruchy przeciwnika, to nawet najcięższy potwór przestanie być taki straszny. I to dążenie do perfekcji jest w jakiś sposób uzależniające.

Poza tym ta gra daje poczucie sandboxowej wolności. W temacie o Wiedźminie była dyskusja o różnicach między Wieśkiem a GTA, że w tym pierwszym mechanika jest prosta i walka nie ma głębi, a w grze Rockstara możesz robić rozpiernicz na wiele sposobów. W DS walka ma głębię i jeżeli nie radzisz sobie w normalnym starciu możesz wykombinować coś innego, co często łączy się z wykorzystywaniem błędów i ograniczeń gry (które zresztą wydają się świadomie zaimplementowane). Smok siedzi na wieży i utrudnia wędrówkę po mapie, co jakiś czas ziejąc ogniem? Schowany w budynku strzelasz do niego przez 10 minut strzałami. Nie może ci nic zrobić i w końcu ginie. Przeciwnicy zazwyczaj nie biegną za tobą w nieskończoność, w którymś miejscu się zatrzymują i zaczynają cofać, wtedy są trochę łatwiejszym celem. A niektóre bestie działają na siebie alergicznie i zaczynają ze sobą walczyć - wtedy wystarczy poprowadzić takiego potwora do pomieszczenia z groźnymi rycerzami i przeciwnicy wybiją się nawzajem. W jednej sytuacji uciekłem przed dwoma wojami (jednego nie umiałem pokonać, a co dopiero dwóch na raz!) i wskoczyłem na drabinę prowadzącą w dół - oni wskoczyli za mną, spadli i zginęli :D Może ktoś powie, że to oszukiwanie, ale mi się zawsze zdawało, że to jest ważny aspekt tej gry :D I to kombinowanie daje sporą satysfakcję.


RE: Seria "Souls" i Bloodborne - rogaluz - 13-02-2017

W największym uproszczeniu Dark Souls to lepsze i bardziej spójne doświadczenie. No a szczegóły...

Rozgrywka w Demon's Souls operuje na dwóch poziomach trudności: irytująco trudnym i irytująco łatwym. W DS nie ma takich "skoków", jest koszmarnie trudno, ale sprawiedliwie, bo wszystko zostało zaprojektowane z głową, a nie żeby wkurwić gracza. Bossowie w DeS nie zapadają w pamięci tak, jak w DS, ogólnie też o dziwo nie są w większości tak wymagający - hardkory też oczywiście są, ale generalnie pada łatwiej połamać w drodze do nich niż podczas samej walki. Miejscówki (w porównaniu do DS) szału nie robią, no może poza Tower of Latria, która jest tak świetna, że doczekała się oddzielnej gry (no może przesadzam, ale fakt faktem, że to była inspiracja dla powstania Bloodborne).

DS ma coś w rodzaju otwartego świata, z kolei DeS to jedna miejscówka-hub z której przechodzisz do innych poziomów, które dzielą się na pod-poziomy (klasyczne 1-1, 1-2, 2-1 itp). Ponownie upraszczając: DeS to Diablo, a DS to Diablo II. Świat w DS jest świetnie przemyślany, spójny i specjalnie zaprojektowany tak, żebyś zawsze czuł się trochę zagubiony. Jak w DeS trafiasz na "ścianę", to po prostu wracasz do huba i próbujesz swoich sił w innym miejscu.

Klimatycznie i fabularnie DeS jest bardziej "in your face", DS z kolei jest bardziej senny i niezrozumiały - znowu uproszczę, ale to tak jakby zestawić Silent Hill 3 (DeS) i 2 (DS).

Mechanika też się różni - w DS jest płynniejsza, ulepszona i oferuje więcej możliwości (w DeS nie ma parametru "poise", który... aaa nawet nie chce mi się tłumaczyć :D), chociaż przy pierwszym kontakcie będzie sprawiać wrażenie bardziej "ociężałej".

Dodatkowo w DeS większy nacisk położono na "single player online" - w zasadzie głównym założeniem tej części jest wpływanie na świat innych graczy, co teraz jest troszkę problematyczne, bo niewiele osób w to gra. DeS opiera się na motywie Character/World Tendency, a polega to na tym, że twoje działania wpływają na poziom trudności u innych graczy i na odwrót. Jeżeli umierasz - globalne 'tendency' w danej miejscówce przesuwa się w kierunku 'black', co sprawia, że wszyscy przeciwnicy u wszystkich graczy są w tym miejscu trudniejsi. Ubijasz bossa - 'tendecy' idzie w kierunku 'white' i analogicznie jest łatwiej. Niektóre fabularne eventy mogą się dziać tylko w określonych tendencjach, przez co pierwotnie gra była bardziej losowa i chyba fajniejsza. Szczególnie zaraz po premierze, gdy ginęło 99 osób na minutę i 1 ubijała bossa. :D Teraz rozwalasz bossa i jesteś królem świata przez tydzień, aż sam czegoś nie zjebiesz.

No i jeden z bossów bez aktywnych graczy online jest praktycznie zbugowany (tzn. do przejścia, ale bez sensu) - wrzucam w spoiler:
Pomysł genialny, ale w 99% przypadków już nie działa.

DS ma inny system - nie tak nowatorski i nie tak losowy, ale to już lepiej samemu odkrywać, bo przeciwieństwie do DeS ta gra dalej "działa". :p

Jeżeli chodzi o umieranie - to jest część gameplay'u i fabuły. Na początku upiornie brzmi to, że umierając wracasz do checkpointa, tracisz dusze (które są walutą i expem jednocześnie) i znowu musisz przedzierać się przez zmartwychstałe potworki, ale uwierz - to dokładnie o to tutaj chodzi. ;)

No to podsumowując: w Dark Souls pierwszy raz można zagrać tylko pierwszy raz. Jeżeli najpierw ukończysz Demon's Souls, to odbierzesz sobie jakiś ułamek frajdy z obcowania z przytłaczającym światem DS podczas pierwszych godzin. DeS to świetna gra, ale nie robi (już?) takiego wrażenia.


RE: Seria "Souls" i Bloodborne - military - 01-03-2017

No i wziąłem się za Bloodborne. Po pierwszych godzinach to najfajniejszy Souls pod względem klimatu i walki. Przy czym to typowy Souls - jakimś cudem przegapiłem we Śnie wiadomości, po których uzyskuje się bronie, więc aż do tych drzwi, za ktorymi są bestie-minibossowie, przedzierałem się, sprzedając wszystkiemu lepę w ucho. "Kurna, trudna ta część", myślałem, ale co tam - załatwiłem wilkołaka, załatwiłem i moby, choć trochę to trwało. Taki ze mnie kozak. W końcu nie zdzierżyłem i wpisałem w google "jak zdobyć broń". No tak. Przegapione wiadomości. Nagle gra zrobiła się o wiele łatwiejsza. A przy okazji: laska zmieniająca się w bicz to prawdopodobnie najfajniejsza broń w historii wszystkiego.


RE: Seria "Souls" i Bloodborne - Mierzwiak - 01-03-2017

(01-03-2017, 23:19)military napisał(a): laska zmieniająca się w bicz to prawdopodobnie najfajniejsza broń w historii wszystkiego.
Ta gra w ogóle ma czadowe / odjechane bronie, czysty geniusz. Lepszych nie widziałem. I lepiej zaprojektowanych lokacji też nie. Ani potworów.


RE: Seria "Souls" i Bloodborne - Mierzwiak - 08-12-2017

Oh boy.




RE: Seria "Souls" i Bloodborne - Turus - 08-12-2017

Z tego co czytam w internecie to prędzej powrót marki Tenchu niż nowa część BloodBorne.


RE: Seria "Souls" i Bloodborne - Norton - 28-05-2018

Z okazji remastera (takiego se) prawdopodobnie najlepszej gry w historii (albo Heroes 3, albo też Neverhood) zachęcam raz jeszcze do skosztowania. Jeśli przebijecie się (i nastawicie odpowiednio) przez pierwsze 2-3 godziny, to wsiąkniecie na dobre. W razie czego odsyłam do mojego pierwszego posta w tym temacie.

=


RE: Seria "Souls" i Bloodborne - Badus - 28-05-2018

Ja już za stary jestem, żeby grać w tytuły, które co 30 sekund prowokowałyby mnie do wypieprzenia konsoli za okno :P
Za to zawsze mi się podobała w Soulsach strona wizualna - coś niesamowitego.


RE: Seria "Souls" i Bloodborne - Khet - 29-05-2018

(28-05-2018, 23:45)Badus napisał(a): Ja już za stary jestem, żeby grać w tytuły, które co 30 sekund prowokowałyby mnie do wypieprzenia konsoli za okno :P

No to idealnie, bo Dark Souls taką grą nie jest. Nie wiem czemu wyrósł wokół tej serii mit jakichś skrajnie nieprzystępnych i wymagających tytułów. Wymagają one, owszem, uwagi i zaangażowania. W całej serii jest może łącznie kilku nie do końca udanych bossów, do których podejścia rzeczywiście mogą wkurwiać, ale to tyle. W 2011 bardziej mnie irytowały i budziły chęć rzucania padem bugi Skyrim, którego ogrywałem na równi z DS. 


RE: Seria "Souls" i Bloodborne - patyczak - 29-05-2018

Ja nie czaję odwrotnych haseł dookoła tej gry - że wcale nie jest tak ciężko, że nieprzystępność i trudność to mit. Przeszedłem dwójkę i trójkę, ale to była długa katorga, a nie jestem też jakimś casualem :D Do niektórych bossów musiałem podchodzić po dwadzieścia kilka razy (i kilka razy robiłem sobie przez to długie przerwy od gry - przez króla na smoku aż półroczną), a udało mi się ich pokonać tylko dlatego, że wezwałem do pomocy innych graczy. A gra pomiędzy bossami też taka lekka nie jest.

Teraz ogrywam remastera, bo kiedyś nie udało mi się skończyć jedynki i też jest mordęga. Jestem z siebie dumny, bo za pierwszym razem pokonałem Caprę, a kiedyś prawie rzuciłem przez niego grę, ale zaraz trafiłem na ogromną pajęczycę Quelaag i po trzech dniach udało mi się ją pokonać tylko dlatego, że schowałem się między skałami, ona się zablokowała i nie mogła mnie dosięgnąć, a ja nawalałem w nią bełtami przez 10 minut :D


RE: Seria "Souls" i Bloodborne - Maćko - 29-05-2018

Cóż, gra ma swoje (liczne!) plusy, ale jednocześnie mam wrażenie, że jej design jest tak zrobiony, żeby gracz stracił jak najwięcej czasu. ;)

Przy całej swojej miłości do serii i oferowanego przez nią klimatu oraz doświadczenia to są to tytuły pełne dość tanich zagrań - konieczność pokonywania tych samych ścieżek do bossa czy etapów po śmierci, wrzucanie gracza do ciasnych pomieszczeń z grupką wrogów, przypadkowe śmierci spowodowane niezbyt dobrze działającym skokiem czy głupim zsunięciem się z jakiejś wąskiej przestrzeni.

Oczywiście jest to w tej grze część "nabywania doświadczenia", pewnej formy nauki świata - to jednak dość wygodne wytłumaczenie pewnej niezgrabności designerskiej. Satysfakcja bywa w tych grach wspaniała, ale za często moim zdaniem łączy się ze zwykłym wku.rwem z powodu ułomności niektórych mechanik.

Ja osobiście najbardziej nie mogę odżałować konieczności każdorazowego dochodzenia do bossów po tych samych drogach (nawet po otwarciu skrótów). W niektórych przypadkach traciło się spokojnie te kilka minut, żeby dobiec do bossów. Kurde, niektóre ścieżki mógłbym wyrecytować z pamięci nawet kilka lat po zagraniu. :D


RE: Seria "Souls" i Bloodborne - patyczak - 29-05-2018

Mam wrażenie, że w dwójce i trójce trochę ułatwiono to dochodzenie do bossów, bo ognisko często znajdowało się gdzieś blisko, ale w jedynce jest to upierdliwe - w jedynkę pierwszy raz grałem dawno temu, a ścieżkę do wspomnianego wyżej Capry mógłbym odtworzyć w pamięci w każdej chwili :D

A co do niedorobienia gry, to biorę to za zaletę, bo dzięki temu gra jest jakimś quasi-sandboxem, a te wszystkie toporne mechaniki i błędy - możliwościami. Ile ja tu się czasem nakombinuję, wykorzystam jakieś błędy, niedoskonałość sztucznej inteligencji, żeby pokonać przeciwnika, którego normalnie bym nie pokonał.


RE: Seria "Souls" i Bloodborne - tchopz - 29-05-2018

Mam jedną odpowiedź dla fanów mechaniki walki w Soulsach i BB, ale narzekających na częste śmierci.

Nowy GOW.

;)


RE: Seria "Souls" i Bloodborne - Turus - 29-05-2018

(29-05-2018, 16:29)tchopz napisał(a): Mam jedną odpowiedź dla fanów mechaniki walki w Soulsach i BB, ale narzekających na częste śmierci.

Nowy GOW.

;)

Ale nowy GoW tez potrafi byc piekielnie trundy.
Walkirie na Give me God of War są zdecydowanie trudniejsze niż jakikolwiek boss z serii soulslike. Niezapomniane przeżycie kiedy jako wyjadacz w GoWach gdzie w każdej części mam platynę wchodzę ubić pierwszą Walkirię i z paska żyć, który ma z 8 segmentów udało mi się zbić tylko jeden zanim byłem martwy.


RE: Seria "Souls" i Bloodborne - Pelivaron - 29-05-2018

LOL, weź mnie nawet nie strasz. Ja jestem w trakcie ogrywania świata Alfheimu i tam już jest całkiem ciężkawo :D


RE: Seria "Souls" i Bloodborne - Turus - 30-05-2018

Walkirie nie są obowiązkowe do skończenia gry, to tacy dodatkowi przeciwnicy czy tam bossowie. Więc luzik. Sam dopiero się za nie zabrałem po skończeniu gry. Kiedy po trafieniu na pierwszą szybko zostałem sprowadzony do parteru wiedziałem że będzie ciężko i najpierw sobie skończyłem fabułę a później będąc już bardziej dopasowany zająłem się nimi.