Forum KMF Film.org.pl
Castlevania (2017-) Netflix - Wersja do druku

+- Forum KMF Film.org.pl (https://forum.film.org.pl)
+-- Dział: Działy tematyczne (https://forum.film.org.pl/Forum-Dzia%C5%82y-tematyczne--5)
+--- Dział: Film a gry komputerowe (https://forum.film.org.pl/Forum-Film-a-gry-komputerowe--27)
+--- Wątek: Castlevania (2017-) Netflix (/Thread-Castlevania-2017-Netflix--4619)

Strony: 1 2 3


RE: Castlevania (2017-) Netflix - Arahan - 08-11-2018

W jednym z wywiadów, chyba dla IGN Adidas Shankar mówił trochę o 3 sezonie i o tym, że to raczej ich luźna interpretacja gier.


RE: Castlevania (2017-) Netflix - Żółte Krzesło - 15-02-2020

Premiera trzeciego sezonu 5 marca.





RE: Castlevania (2017-) Netflix - Arahan - 15-02-2020

Dajcie mi to już!


RE: Castlevania (2017-) Netflix - Arahan - 06-03-2020

Widział już ktoś trzeci sezon?
Ja najwcześniej jutro rano w samolocie.


RE: Castlevania (2017-) Netflix - Paszczak - 08-03-2020

Obejrzane.
Zasadniczo serial trzyma poziom. Byłbym nawet skłonny powiedzieć, że to najlepszy z dotychczasowych sezonów, głównie ze względu na jeszcze lepiej niż dotąd nakreślonych bohaterów i poczucie humoru, ale ostatecznie dwójka wygrywa. Główną słabością jest struktura tego sezonu, rozbita na cztery osobne wątki (Trevor &Sypha, Alucard, Hektor, Izaak) które aż do końca nie łączą się w jedną całość. Podobnie jak w pierwszej serii mamy do czynienia ze wstępem do historii, która doczeka się kulminacji najprędzej za rok; ale tam mieliśmy jeden główny wątek i cztery odcinki, a tu wszystko trochę się rozłazi. Poza tym cały wątek Alucarda to dość nudna strata czasu, w dodatku zmierzająca w przewidywalnym (a w zamierzeniu pewnie zaskakującym) kierunku. Ale pierwsza i ostatnia scena z Alucardem są świetne. W istocie ostatnia jest tak dobra, że pewnie Ellis wymyślił ją najpierw, a potem dopisał resztę tylko po to, żeby do niej doprowadzić.
Jeszcze co do struktury, tak jak ostatnio mamy punkt kulminacyjny przypadający na przedostatni odcinek. Ale w drugim sezonie historia łączyła się w tym momencie w jedną całość, a ostateczna konfrontacja miała emocjonalnego kopa. Tu zaś dostajemy cztery mini finały, z których żaden nie działa do końca. W zamierzeniu miała to być pewnie wielka, odurzająca orgia przemocy i seksu, ale efekt końcowy jest raczej schizofreniczny i mało satysfakcjonujący. Walka Izaaka na przykład jest świetna wizualnie, ale toczona z wrogiem o którym praktycznie nic nie wiemy i który nic nas nie obchodzi - a to i tak chyba najlepszy z tych czterech finałów.
Poza tym brak Vlada jest wyraźnie odczuwalny. Carmilla i jej trzy wampirze siostry nie dorastają mu do pięt. To oczywiście inny typ czarnego charakteru, Dracula był postacią tragiczną i budzącą współczucie, te cztery lafiryndy są pozbawione jakichkolwiek cech pozytywnych i mają budzić głównie nienawiść - taktyka skuteczna, ale jednak mniej interesująca. Jeszcze Lenora jest znacząco lepiej nakreślona od sióstr, ale w sumie też dość płaska. Dużo ciekawszy jest Izaak (jego wątek to być może moja ulubiona część sezonu), ale on z kolei chyba nie kwalifikuje się jako czarny charakter, przynajmniej na tym etapie.
Trochę ponarzekałem, ale tak czy inaczej to nadal wybitny serial, z fantastycznymi dialogami i relacjami między bohaterami. Szczególnie Sypha wypada cudnie i wyrosła na moją ulubienicę z głównej trójki. Z nowych twarzy najciekawszy jest zdecydowanie Saint Germain. Przy okazji, wśród obsady mamy dwoje przedstawicieli wampirzej arystokracji ekranu - Billa Nighy i Barbarę Steele... i żadne nie gra wampira. Ciekawe, tym bardziej że Saint Germain (Nighy) został przedstawiony jako wampir w popularnym cyklu powieści Quinn Yarbro.
A właśnie. Jak zwykle zauważyłem w internetowych recenzjach narzekania, że serial jest powolny i ma za mało akcji. Najwyraźniej niektórzy jeszcze nie zdążyli się zorientować, że to nie akcja jest tu sednem, tylko właśnie dialogi. Castlevania to w na swój sposób bardzo literacki serial, będący przede wszystkim polem do popisu dla bawiącego się słowem scenarzysty, a nawalanka pojawia się tylko momentami i zwykle pro forma, coby uciszyć marudzące pospólstwo. To się ogląda dla takich scen jak dyskusja Izaaka i muszego demona o potępieniu, a nie żeby popatrzeć jak Trevor okłada pejczem jakiegoś piekielnego pomagiera. Oczywiście są wyjątki od tej reguły, jak fantastyczne starcie finałowe w poprzednim sezonie, tym niemniej wyraźnie widać jakie Ellis wyznaczył sobie priorytety.
Jeszcze jedno - to na swój sposób bardzo nieprawomyślny serial się zrobił. Cztery "silne postacie kobiece" mówiące wciąż o rządach kobiet i siostrzanych więziach przestawiono jako podłe i narcystyczne psychopatki, których szefowa wywodzi się z Austrii i którym marzy się podbój Europy (z Polską w kierunku inwazji) i obozy koncentracyjne dla ludzkiego bydła. Tak właśnie, w Castlevanii dostaliśmy całkiem dosłownie feminazistki. Ha.
A i ze zwieńczenia wątku Alucarda można wydobyć bardzo konserwatywny morał:



RE: Castlevania (2017-) Netflix - Dr Strangelove - 23-03-2020

Bardzo przyjemne zaskoczenie. Tak sobie klikałem po Netfixie i zobaczyłem właśnie ten serial. Coś tam mi się przypomniało, że tutaj był jakiś wątek, zajrzałem odrobinkę i widzę same zachwyty. No i faktycznie uzasadnione. Na razie obejrzałem tylko pierwszy sezon (swoją drogą co to za pomysł robić taki 4 odcinkowy prolog) ale to naprawdę wyborna rzecz. Historyjka prosta ale nie prostacka i do tego odpowiednio brutalna i realistyczna. A w zasadzie nie lubię kreskówek dla dorosłych :)
Mogliby zrobić taki aktorski serial.


RE: Castlevania (2017-) Netflix - Maćko - 23-03-2020

Aktorski serial? Jak obskoczysz kolejne odcinki to zrozumiesz, że to bez sensu. Przy normalnej produkcji budżet wypierdzliłby poza skalę. A marka Castlavania nie jest na tyle mocna, żeby to się zwróciła

Animowana forma świetnie pasuje tu idealnie do materiału i ja bym raczej nie chciał aktorskiej wersji. Poza tym jakby wydłużyli odcinki na standardowe 40-50 minut to Warren Ellis już by całkowicie odpłynął w tych swoich dialogach. ;)


RE: Castlevania (2017-) Netflix - Dr Strangelove - 23-03-2020

No a ja bym chciał. Nie wiem skąd mają wziąć na to pieniądze. Nie jestem Harveyem Weinsteinem :)


RE: Castlevania (2017-) Netflix - Lawrence - 23-03-2020

Pierwszy i drugi sezon już dawno obskoczyłem. Teraz zacząłem drugi i... No właśnie oglądnąłem 2 pierwsze odcinki jakoś mnie tak nie wciągnęło, a nawet moim zdaniem zbyt dziwnie się zrobiło. Może jeszcze wrócę, ale na razie jakoś ciężko mi się zmotywować. Pierwszy i drugi sezon spoko, szczególnie w finale 2 fani gier mogą zobaczyć i usłyszeć pewne smaczki. :) 


RE: Castlevania (2017-) Netflix - Dr Strangelove - 30-03-2020

No dobijam do końca, zostawiłem sobie 2 ostatnie odcinki na jutro.
No i tak jak 2 sezon jest naprawdę świetny to 3 już zatracił trochę magii. Nadal się to bardzo dobrze ogląda, ale mam takie odczucia jak pisał Paszczak. Drakula był postacią tajemniczą i tragiczną, a te cztery laski nie mają razem połowy jego charyzmy. Wątek Alucarda jest, no po prostu nijaki, reszta nadal dobra, ale jakbym miał wystawiać cyferki to pierwsze dwa sezony to takie mocne8-9/10 a trzeci to naciągane 7/10.

Gdzieś tam mi mignęło, że ma być czwarty sezon. W sumie to kreskówka, więc pandemia nie powinna jakoś przeszkadzać, no chyba, że jakiś ważny twórca się wyłoży.


RE: Castlevania (2017-) Netflix - Lawrence - 31-03-2020

Cóż, rysowników i aktorów podkładających głos też trzeba zatrudnić.
Przemęczyłem trzeci odcinek i naprawdę nie wiem, czy dam radę do końca. Nie widzę w tej historii nic ciekawego i rzeczywiście bez Draculi jakoś cały ładunek emocjonalny padł. 


RE: Castlevania (2017-) Netflix - Dr Strangelove - 31-03-2020

No ja dokończyłem i końcówka jednak u mnie sporo nadrobiła. Całość oceniam pozytywnie. To trochę inna historia niż 1 i 2 sezon, ale mimo swoich wad było dobrze. Szczególnie ten
Czekam na 4 sezon.


RE: Castlevania (2017-) Netflix - Badus - 30-05-2020

Nadrobione. 
Jest bardzo dobrze, śmiem nawet twierdzić, że to ścisła czołówka jeśli chodzi o wkład Netflixa do popkultury. Finał sezonu 2. oglądałem na krawędzi fotela, wszystko tutaj zagrało, nawet mimo tego, że tak naprawdę nie ma tutaj niczego odkrywczego. Jednak sam montaż, poprowadzenie historii i klimat "zrobiły robotę". O ile kibicowałem Belmontowi i Syphi, to jednak osobisty dramat Alucarda i Draculi pięknie zamyka tę historię.
Z kolei sezon 3. to zwrot w naprawdę ciekawą stronę, a rozbicie formuły na cztery (póki co nie aż tak zazębione) wątki uznaję za duży plus. Obserwowanie Belmonta i Syphi to czysta przyjemność, a dodatkowy wątek Sędziego - taka wisienka na torcie i odniesienie się do klasycznego "zło czai się wszędzie". Historia Kowali każda dobra na swój sposób, ale obie proszą się o poszerzenie tła. W sumie to mój największy zarzut do Castlevanii póki co - ichni świat aż prosi się o większe ukazanie tła, historii i jakieś dodatkowe mikro-wątki.
Niecierpliwie czekam na kolejny sezon.

Najlepsze mindfucki:

EDYTA:
Nie znam historii marki, ale przy okazji udanej Castlevanii naszło mnie, że z chęcią obejrzałbym więcej animacji bazujących na znanych japońskich licencjach growych. Taki Metal Gear albo Metroid Prime w podobnym formacie - oglądałbym.